Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Brandon Sanderson
‹Studnia wstąpienia›

WASZ EKSTRAKT:
70,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStudnia wstąpienia
Tytuł oryginalnyThe Well of Ascension
Data wydania22 stycznia 2010
Autor
PrzekładAnna Studniarek
Wydawca MAG
CyklOstatnie Imperium, Scadrial, Cosmere
ISBN978-83-7480-153-9
Format640s. 135×202mm
Cena39,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Studnia wstąpienia

Esensja.pl
Esensja.pl
Brandon Sanderson
« 1 2 3 4 »

Brandon Sanderson

Studnia wstąpienia

Zacząłem się zastanawiać, czy jako jedyny pozostałem przy zdrowych zmysłach. Czy inni nie widzą? Tak długo czekali na nadejście bohatera – tego przepowiedzianego przez Terrisan – że teraz wyciągają pochopne wnioski i zakładają, że każda historia i legenda dotyczą tego jednego człowieka.
2
Vin zareagowała natychmiast i odskoczyła. Poruszała się z niewiarygodną prędkością, jej mgielny płaszcz wirował, gdy ślizgała się po wilgotnym bruku. Monety uderzyły w ziemię za jej plecami i odbiły się od kamienia, pozostawiając ślady we mgle.
– OreSeur, idź! – rzuciła, choć on już uciekał w boczną uliczkę.
Vin przykucnęła, dotykając dłońmi i stopami zimnego kamienia. W jej żołądku płonęły allomantyczne metale. Rozpaliła stal, obserwując pojawiające się wokół przezroczyste niebieskie linie. Czekała w napięciu…
Kolejna grupa monet wystrzeliła z ciemnej mgły, a każda ciągnęła za sobą niebieską linię. Vin natychmiast rozjarzyła stal i Odepchnęła monety, kierując je w mrok.
Znów zapadła cisza.
Ulica była szeroka – jak na Luthadel – lecz domy po obu stronach wznosiły się wysoko. Mgły wirowały leniwie, ukrywając krańce ulicy.
Spośród oparów wyłoniła się i zbliżyła grupa ośmiu mężczyzn. Vin się uśmiechnęła. Miała rację – ktoś ją śledził. Ci ludzie nie byli jednak Obserwatorem. Nie mieli jego dziwnego wdzięku, jego poczucia mocy. Byli o wiele bardziej toporni. Skrytobójcy.
To miało sens. Gdyby ona miała zamiar podbić Luthadel, przede wszystkim wysłałaby grupę Allomantów, by zabili Elenda.
Poczuła nagły nacisk z boku i zaklęła, gdy straciła równowagę, szarpana przez sakiewkę. Rozwiązała rzemień, pozwalając, by wrogi Allomanta Odepchnął monety z dala od niej. Skrytobójcy mieli co najmniej jednego Monetostrzelnego – Mglistego, który spalał stal i Odpychał metale. W rzeczy samej, widziała błękitne linie prowadzące do sakiewek dwóch skrytobójców. Vin zastanowiła się, czy nie odpowiedzieć tym samym i Odepchnąć ich sakiewki, ale się zawahała. Nie warto wykładać wszystkich kart na stół. Mogła potrzebować tych monet.
Bez własnych monet nie mogła zaatakować na dystans. A jeśli to była dobra drużyna, nie miałoby to większego sensu – ich Monetostrzelni i Szarpacze zajęliby się jej pociskami. Ucieczka też nie była rozwiązaniem. Ci ludzie nie przyszli tylko po nią – gdyby uciekła, ruszyliby dalej, w stronę swojego prawdziwego celu.
Nikt nie posyłał skrytobójców do zabicia ochroniarzy. Skrytobójcy zabijali ważnych ludzi. Ludzi takich jak Elend Venture, król Środkowego Dominium. Mężczyzna, którego kochała.
Vin rozjarzyła cynę z ołowiem – jej ciało stało się napięte, ożywione, niebezpieczne. Czterech Zbirów na przodzie, pomyślała, spoglądając na zbliżających się mężczyzn. Spalający cynę z ołowiem będą nieludzko silni, zdolni do przeżycia wielu obrażeń. Z bliska niebezpieczni. A ten, który niesie drewnianą tarczę, to Szarpacz.
Rzuciła się do przodu, zmuszając najbliższych Zbirów do cofnięcia się. Ośmiu Mglistych przeciwko jednej Zrodzonej z Mgły to dla nich niezły układ sił – ale tylko jeśli zachowają ostrożność. Dwaj Monetostrzelni ustawili się po obu stronach ulicy, by móc ją Odpychać z obu kierunków. Ostatni mężczyzna, stojący w milczeniu obok Szarpacza, musiał być Dymiarzem – mało ważnym w walce, jego zadaniem było ukrywanie drużyny przed wrogimi Allomantami.
Ośmiu Mglistych. Kelsier by sobie poradził, w końcu zabił Inkwizytora. Ale ona nie była Kelsierem. Nie wiedziała jeszcze, czy to dobrze, czy źle.
Vin odetchnęła głęboko, żałując, że nie ma trochę atium do poświęcenia, i spaliła żelazo. To pozwoliło jej Przyciągnąć pobliską monetę – jedną z tych, które zostały wystrzelone w jej stronę – tak jak stal pozwoliłaby ją Odepchnąć. Chwyciła ją, upuściła na ziemię i podskoczyła, udając, że chce Odepchnąć monetę i wznieść się w powietrze.
Wówczas jeden z Monetostrzelnych Pchnął monetę, odrzucając ją na bok. Ponieważ Allomancja pozwalała na Odpychanie ciała bezpośrednio od przedmiotu – lub Przyciąganie do niego, Vin pozostała bez kotwicy. Odepchnięcie się od monety rzuciłoby ją na bok.
Opadła na ziemię.
Niech myślą, że mają mnie w pułapce, pomyślała, kucając pośrodku ulicy. Grupka Zbirów ruszyła do przodu z większą pewnością siebie. Tak, pomyślała Vin, wiem, co sobie myślicie. To jest ta Zrodzona z Mgły, która zabiła Ostatniego Imperatora? To chude coś? Czy to możliwe?
Sama się nad tym zastanawiała.
Pierwszy Zbir zaatakował i Vin natychmiast ruszyła. Obsydianowe sztylety zamigotały, gdy uwolniła je z pochew, i popłynęła krew, kiedy uskoczyła pod kijem napastnika i cięła go przez uda.
Mężczyzna krzyknął. Noc już nie była cicha.
Mgliści przeklinali, gdy Vin poruszała się między nim. Partner Zbira zaatakował ją – nieprawdopodobnie szybko, dzięki mocy cyny z ołowiem. Jego kij zerwał pasmo tkaniny z płaszcza Vin, gdy rzuciła się na ziemię, po czym natychmiast się poderwała, by znaleźć się poza zasięgiem trzeciego Zbira.
W jej stronę poleciał deszcz monet. Vin Odepchnęła je. Monetostrzelny nie przestawał jednak Odpychać – i Odpychanie Vin uderzyło w niego.
Przyciąganie i Odpychanie metali wiązało się z masą. A to – z monetami pomiędzy nimi – oznaczało, że Vin została rzucona przeciwko skrytobójcy. Oboje polecieli do tyłu. Vin znalazła się poza zasięgiem Zbira, a Monetostrzelny upadł na ziemię.
Kolejne monety spadły z drugiej strony. Nadal wirując w powietrzu, Vin rozjarzyła stal, dodając sobie mocy. Niebieskie linie były splątane, ale nie musiała izolować poszczególnych monet, by Odepchnąć je wszystkie.
Ten Monetostrzelny wypuścił pociski, gdy tylko poczuł dotyk Vin. Kawałki metalu zniknęły wśród mgieł.
Vin uderzyła ramieniem o bruk. Przetoczyła się – rozjarzając cynę z ołowiem, by zachować równowagę – i poderwała na równe nogi. Jednocześnie spaliła żelazo i Przyciągnęła znikające monety.
Popędziły w jej stronę. Gdy tylko się zbliżyły, Vin odskoczyła w bok i Odepchnęła je w stronę zbliżających się Zbirów. Monety jednak natychmiast zmieniły kierunek ruchu i skręciły w stronę Szarpacza. Nie mógł Odepchnąć monet – jak wszyscy Mgliści, miał tylko jedną moc allomantyczną, i jego zadaniem było Przyciąganie żelazem.
Zrobił to skutecznie, chroniąc Zbirów. Uniósł tarczę i sapnął z wysiłku, gdy uderzyły w nią monety.
Vin znów się ruszyła. Pobiegła w stronę odsłoniętego Monetostrzelnego po lewej, tego, który upadł na ziemię. Mężczyzna jęknął zaskoczony, a drugi Monetostrzelny próbował rozproszyć Vin, lecz było już za ­późno.
Zginął ze sztyletem w piersi. Nie był Zbirem – nie mógł spalać cyny z ołowiem, by wzmocnić swoje ciało. Vin uwolniła sztylet, po czym szarpnięciem zerwała jego sakiewkę. Mężczyzna zabulgotał cicho i upadł na kamienie.
Jeden, pomyślała Vin, obracając się. Jej czoło skroplił pot. Musiała teraz stawić czoło siedmiu mężczyznom w wąskiej, przypominającej korytarz ulicy. Spodziewali się, że będzie uciekać. Ona jednak zaatakowała.
Zbliżywszy się do Zbirów, skoczyła – i rzuciła na ziemię sakiewkę zabraną umierającemu. Drugi Monetostrzelny krzyknął i natychmiast ją Odepchnął. Vin jednak udało się już wznieść i przeskoczyła nad głowami Zbirów.
Jeden z nich – ten ranny – był jednak na tyle bystry, by chronić Monetostrzelnego. Gdy Vin wylądowała, uniósł pałkę. Uskoczyła przed jego pierwszym atakiem, uniosła sztylet i…
W jej polu widzenia nagle pojawiła się niebieska linia. Vin natychmiast zareagowała, skręcając i Odpychając się od zawiasów drzwi, by znaleźć się poza jego zasięgiem. Uderzyła bokiem o ziemię, podparła się na dłoni i stanęła na wilgotnych od mgły stopach.
Za jej plecami w ziemię uderzyła moneta, odbijając się od bruku. Nie zbliżyła się do niej. Właściwie wydawała się wycelowana w pozostałego przy życiu Monetostrzelnego. Prawdopodobnie był zmuszony, by ją Odepchnąć.
Ale kto ją wystrzelił?
OreSeur? – zastanawiała się Vin.
Ale to by było głupie. Kandra nie był Allomantą – a poza tym nie przejąłby inicjatywy. Robił wyłącznie to, co mu kazano.
Monetostrzelny wydawał się równie zaskoczony. Vin podniosła wzrok, rozjarzając cynę, i ujrzała mężczyznę stojącego na szczycie pobliskiego budynku. Ciemna sylwetka. Nie próbował się nawet ukryć.
To on, pomyślała. Obserwator.
Obserwator pozostał na swoim miejscu, nie wtrącając się, gdy grupa Zbirów ruszyła na Vin. Zaklęła, widząc trzy kije opadające jednocześnie. Uchyliła się przed jednym, ominęła drugi, a później wbiła sztylet w pierś mężczyzny trzymającego trzeci. Zatoczył się do tyłu, ale nie upadł. Cyna z ołowiem dodawała mu sił.
Dlaczego Obserwator się wtrącił? – zastanawiała się Vin, odskakując. Czemu rzucił tę monetę w stronę Monetostrzelnego, który przecież mógł ją Odepchnąć?
« 1 2 3 4 »

Komentarze

01 II 2010   16:22:06

Skąd wzięliście ten 3 tom? To jest tom 2. Sądząc po tempie wydawania na 3 poczekamy kolejne 2 lata.

01 II 2010   16:30:45

Z pomroczności jasnej… Dzięki za poprawkę.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Są światy inne niż ten
— Magdalena Kubasiewicz

W świecie popiołu i tyranii
— Katarzyna Piekarz

Barwy magii
— Magdalena Kubasiewicz

Raz do Koła: Daleko jeszcze?
— Beatrycze Nowicka

Dokonać niemożliwego
— Katarzyna Piekarz

Miasto upadłych bogów
— Magdalena Kubasiewicz

Nadpisywanie rzeczywistości
— Beatrycze Nowicka

Duże ilości fantasy naraz
— Kamil Armacki

Raz do Koła: Całkiem elegancki splot Ducha
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Sierpień 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.