Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 sierpnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Brent Weeks
‹Na Krawędzi Cienia›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNa Krawędzi Cienia
Tytuł oryginalnyShadow’s Edge
Data wydania10 marca 2010
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec
Wydawca MAG
CyklAnioł Nocy
ISBN978-83-7480-160-7
Format576s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Na Krawędzi Cienia

Esensja.pl
Esensja.pl
Brent Weeks
1 2 3 »
Prezentujemy fragment powieści Brenta Weeksa „Na Krawędzi Cienia” będącej drugim tomem cyklu „Anioł Nocy”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa MAG.

Brent Weeks

Na Krawędzi Cienia

Prezentujemy fragment powieści Brenta Weeksa „Na Krawędzi Cienia” będącej drugim tomem cyklu „Anioł Nocy”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa MAG.

Brent Weeks
‹Na Krawędzi Cienia›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNa Krawędzi Cienia
Tytuł oryginalnyShadow’s Edge
Data wydania10 marca 2010
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec
Wydawca MAG
CyklAnioł Nocy
ISBN978-83-7480-160-7
Format576s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
1
Mamy dla ciebie zlecenie – powiedziała Mama K.
Jak zawsze rozsiadła się niczym królowa, wyprostowana, we wspaniałej, idealnie leżącej sukni, z nienagannie ułożonymi włosami, chociaż już siwiejącymi przy skórze. Dziś rano miała pod oczami ciemne sińce. Kylar domyślał się, że żaden z przywódców Sa’kagé – z tych nielicznych, którzy przeżyli – nie spał za wiele od czasu khalidorskiej napaści.
– Dzień dobry, też życzę ci miłego dnia – odpowiedział Kylar, sadowiąc się w głębokim fotelu w gabinecie.
Mama K nie odwróciła się, tylko dalej wyglądała przez okno. Zeszłej nocy deszcze zgasiły większość pożarów w mieście, ale nadal wiele domów tliło się i miasto było skąpane w szkarłatnym świcie. Plith, która oddzielała bogatą, wschodnią Cenarię od Nor, wyglądała jak rzeka krwi. Kylar nie był pewien, czy tylko z powodu przesłoniętego dymem słońca. W ciągu tygodnia od przewrotu khalidorscy najeźdźcy wyrżnęli tysiące ludzi.
– Szkopuł w tym, że truposz wie, co się kroi.
– Skąd?
Zwykle Sa’kagé działało o wiele sprawniej.
– Powiedzieliśmy mu.
Kylar potarł skronie. Sa’kagé uprzedziłoby truposza tylko po to, żeby w razie nieudanego zamachu nikt nie podejrzewał organizacji. To oznaczało, że truposzem mógł być tylko jeden człowiek: zdobywca Cenarii, Król‑Bóg Khalidoru, Garoth Ursuul.
– Ja tylko przyszedłem po swoje pieniądze – powiedział Kylar. – Wszystkie kryjówki Durzo… wszystkie moje kryjówki spłonęły. Potrzebuję pieniędzy na łapówkę dla straży przy bramie miejskiej.
Od zawsze systematycznie oddawał Mamie K część zarobków, żeby je inwestowała w jego imieniu. Powinna mieć dość pieniędzy nawet na kilka łapówek.
Mama K w milczeniu przerzucała kartki ryżowego papieru leżące na biurku. W końcu podała jedną Kylarowi. W pierwszej chwili cyfry go oszołomiły. Inwestował w nielegalny import ziela lubieżnicy i kilku innych uzależniających roślin, miał konia wyścigowego, udziały w browarze i paru innych interesach, pożyczał pieniądze na lichwę, był współwłaścicielem ładunków, między innymi z jedwabiem i klejnotami – z całkiem legalnymi towarami, jeśli pominąć fakt, że Sa’kagé płaciło za nie dwadzieścia procent w formie łapówek zamiast pięćdziesięciu według taryfy celnej. Już sama liczba informacji zawartych na tej stronicy przyprawiała o zawrót głowy. A połowy z nich w ogóle nie rozumiał.
– Mam dom? – zdziwił się Kylar.
– Miałeś. W tej kolumnie zaznaczono towary stracone w wyniku pożarów i łupieży. – Krzyżyki znajdowały się przy wszystkich pozycjach poza jedną wysyłką po jedwab i jedną po lubieżnicę. Stracił w zasadzie wszystko, co miał. – Żadna z tych dwóch wypraw nie wróci w ciągu najbliższych miesięcy, o ile w ogóle ma szansę. Jeśli Król‑Bóg nadal będzie przechwytywał statki cywilne, możesz o nich zapomnieć. Oczywiście, gdyby nie żył…
Widział, do czego to zmierza.
– Według tych rachunków moja część nadal jest warta dziesięć do piętnastu tysięcy. Sprzedam ci je za tysiąc. Tylko tyle potrzebuję.
Zignorowała go.
– Potrzebuję trzeciego siepacza, żeby robota na pewno wypaliła. Piętnaście tysięcy gunderów za jedną śmierć. Mając tyle, możesz zabrać Elene i Uly, dokąd zechcesz. Wyświadczysz światu przysługę i nigdy więcej nie będziesz musiał pracować. To naprawdę ostatnia robota.
Wahał się tylko chwilę.
– Zawsze tak się mówi. Już z tym skończyłem.
– To z powodu Elene, prawda? – zapytała Mama K.
– Myślisz, że człowiek może się zmienić?
Spojrzała na niego z głębokim smutkiem.
– Nie. I ostatecznie znienawidzi wszystkich, którzy go o to proszą.
Kylar wstał i wyszedł. W korytarzu wpadł na Jarla. Przyjaciel szczerzył zęby, jak kiedyś, gdy byli dzieciakami dorastającymi na ulicy i zamierzał wykręcić jakiś numer. Był ubrany według najnowszej mody: w długą tunikę z przesadnie podkreślonymi ramionami, a do tego w wąskie spodnie wpuszczone w wysokie buty. Prezentował się nieco z khalidorska. Włosy miał zaplecione w cieniutkie warkoczyki ze złotymi paciorkami, które podkreślały jego ciemną karnację.
– Mam dla ciebie idealną robotę – powiedział ściszonym głosem Jarl, wcale nie wstydząc się tego, że podsłuchiwał.
– Bez zabijania?
– Nie całkiem.
• • •
– Wasza Świątobliwość, tchórze są gotowi zmazać swoją winę – ogłosił Vürdmeister Neph Dada głosem niosącym się ponad tłumem.
Był starym człowiekiem, żylastym, o skórze pokrytej starczymi plamami, zgarbionym i śmierdzącym śmiercią, którą trzymał na dystans za pomocą magii. Oddech grał mu w piersi po wysiłku, jakim było wspinanie się na platformę na głównym dziedzińcu Zamku Cenaria. Dwanaście sznurów z węzłami zwisało mu z ramion okrytych czarnymi szatami, na znak dwunastu shu’ra, które opanował. Neph z trudem ukląkł i podał garść słomek Królowi‑Bogu.
Król‑Bóg Garoth Ursuul stał na platformie i przeprowadzał inspekcję wojsk. Z przodu, na środku stało blisko dwustu graavarskich górali – wysokich, barczystych błękitnookich dzikusów, z krótkimi ciemnymi włosami i długimi wąsami. Po obu ich stronach stały rekrutujące się z innych górskich plemion elitarne oddziały, które zajęły zamek. Za nimi czekała reszta wojsk, które wmaszerowały do Cenarii już po jej wyzwoleniu.
Znad Plith, opływającej zamek z obu stron, podnosiła się mgła i przesączała pod zardzewiałymi kratami w bramach, przynosząc ze sobą chłód. Graavarowie zostali podzieleni na piętnaście grup po trzynastu. Tylko oni nie mieli żadnej broni, zbroi czy choćby tunik. Stali w samych spodniach, z nieruchomymi, bladymi twarzami, ale zamiast drżeć w chłodzie jesiennego poranka, pocili się.
Kiedy Król‑Bóg dokonywał inspekcji wojsk, nigdy nie było przy tym wrzawy, ale dzisiaj – chociaż zgromadziły się tysiące gapiów – panowała taka cisza, że aż dzwoniło w uszach. Garoth zebrał wszystkich żołnierzy i pozwolił przyglądać się inspekcji także cenaryjskim służącym, arystokratom i pospólstwu. Meisterowie w czarno‑czerwonych krótkich pelerynach stali ramię w ramię z Vürdmeisterami w długich szatach, żołnierzami, wieśniakami, bednarzami, arystokratami, parobkami, pokojówkami, żeglarzami i cenaryjskimi szpiegami.
Król‑Bóg miał na sobie szeroki biały płaszcz obszyty gronostajami, w którym jego szerokie ramiona wydawały się wręcz ogromne. Pod spodem nosił białą tunikę bez rękawów i szerokie białe spodnie. W białym stroju jego blada, khalidorska cera wydawała się wręcz widmowa, a ponadto biel przyciągała wzrok gapiów do virów wijących się na jego skórze. Czarne pędy mocy wypłynęły na powierzchnię rąk Ursuula. Potężne węzły wnosiły się i opadały; sploty obrębione cierniami poruszały się nie tylko w przód i w tył, ale też w górę i w dół, jak fale, przeciskając się przez skórę – jakby od środka szarpały ją szpony. Viry nie ograniczały się tylko do rąk. Okalały twarz Króla‑Boga. Wspięły się na jego łysą czaszkę i przebiły skórę, tworząc ciernistą, drżącą czarną koronę. Garothowi spływała Krew po skroniach.
Wielu Cenaryjczyków dziś po raz pierwszy zobaczyło Króla‑Boga. Rozdziawili usta. Drżeli, kiedy padał na nich jego wzrok. Dokładnie taki był jego zamiar.
Wreszcie Garoth wziął jedną słomkę od Nepha Dady i przełamał ją. Odrzucił jedną połówkę i wziął pozostałe dwanaście całych słomek.
– Niech więc Khali przemówi – powiedział głosem buzującym mocą.
Dał znać Graavarom, żeby weszli na podwyższenie. Podczas akcji wyzwolenia dostali rozkaz utrzymania tego dziedzińca razem z uwięzionymi na nim cenaryjskimi arystokratami, którzy później mieli zostać zgładzeni. Zamiast tego Graavarowie dali się rozgromić, a Terah Graesin i jej arystokraci uciekli. To było niedopuszczalne, niepojęte i całkiem niepodobne do zaciekłych Graavarów. Garoth nie pojmował, co sprawiło, że jednego dnia walczyli, a drugiego uciekli.
Za to doskonale rozumiał hańbę. Przez ostatni tydzień Graavarowie wywozili gnój ze stajni, opróżniali nocniki, szorowali podłogi. Nie pozwalano im spać; zamiast tego całymi nocami polerowali broń i zbroje lepszych od siebie. Dzisiaj odpokutują swoją winę i przez następny rok będą się rwali, żeby udowodnić swoją odwagę. Podchodząc do pierwszej grupy z Nephem u boku, Garoth uspokoił vir na rękach. Kiedy mężczyźni ciągnęli słomki, nie mogli myśleć, że to za sprawą magii albo dla osobistej przyjemności Króla‑Boga jeden został ocalony, podczas gdy inny skazany. Mu­sieli wiedzieć, że to po prostu los, nieuchronny skutek ich własnego tchórzostwa.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każde martwe marzenie
Robert M. Wegner

3 XI 2017

Prezentujemy fragment powieści Roberta M. Wegenra „Każde martwe marzenie”. Książka będąca piątym tomem cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” ukaże się nakładem wydawnictwa Powergraph w pierwszej połowie 2018 roku.

więcej »

Niepełnia
Anna Kańtoch

1 X 2017

Zamieszczamy fragment powieści Anny Kańtoch „Niepełnia”. Objęta patronatem Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Różaniec – fragment 2
Rafał Kosik

10 IX 2017

Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu powieści Rafała Kosika „Różaniec”. Objęta patronaterm Esensji książka ukazała się nakładem wydawnictwa Powergraph.

więcej »

Polecamy

W odmętach miasta bez dna

Przeczytaj to jeszcze raz:

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Przemiana fazowa
— Anna Nieznaj

Zobacz też

Tegoż twórcy

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
— Beatrycze Nowicka

Potęga barw
— Katarzyna Piekarz

Z nadzieją patrząc w przyszłość
— Beatrycze Nowicka

A teraz poderżnij gardło za tatusia…
— Beatrycze Nowicka

Było kolorowo?
— Beatrycze Nowicka

Kolorowy Czarny Pryzmat
— Anna Kańtoch

Ziejący czosnkiem zabójca i jego padawan
— Miłosz Cybowski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.