Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Przy herbacie: Jak nie pisać poezji

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy dowolny tekst pocięty na krótkie wersy automatycznie staje się wierszem? Obecnie nie ma przecież „typowych” cech, jakie utwór poetycki powinien spełniać, przez co niektóre utwory przypominają raczej zapis z blogu albo felieton o bolączkach codzienności.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Jak nie pisać poezji

Czy dowolny tekst pocięty na krótkie wersy automatycznie staje się wierszem? Obecnie nie ma przecież „typowych” cech, jakie utwór poetycki powinien spełniać, przez co niektóre utwory przypominają raczej zapis z blogu albo felieton o bolączkach codzienności.
Od kiedy synonimem poezji przestało być określenie „mowa wiązana” i wiersze nie muszą mieć rymów ani rytmu, właściwie nie da się powiedzieć, jak dobry wiersz powinien wyglądać. Niektóre przypominają fragment pamiętnika z losowo powstawianymi enterami. Czyżby jedyną różnicą między poezją a prozą była wersyfikacja? Nasza polonistka z liceum poleciła nam wybrać z „Syzyfowych prac” dowolny opis i zapisać go w formie wiersza. W moim przypadku była to scena, w której Marcin obserwuje swój obiekt westchnień: piękną Birutę, na której rzęsach topnieją kryształki śniegu. Tekst podzielony na wersy wyglądał naprawdę bardzo poetycko. Polonistka chyba zapomniała o całej sprawie, bo nigdy nam tych prac nie sprawdziła, tym niemniej doświadczenie było bardzo pouczające. Bo czym właściwie różni się „prawdziwy wiersz” od tekstu, który jak wiersz wygląda?
Godzi się zauważyć, że to, co w powieści lub opowiadaniu zostałoby przez znaczną część czytelników ocenione jako cechy poetyckie – a więc wyszukane metafory, egzaltowane opisy lub idylliczność scen – w poezji obecnie raczej nie występują1) (a w każdym razie zostałyby uznane za staroświeckie). Napisanie wiersza o tym, jak na pajęczynie – balowej kolii jesieni skrzą się krople rosy niczym rój diamentów obciążone jest sporym ryzykiem. Jak zatem pisać wiersze, skoro nie należy ich pisać „poetycko”? Czy faktycznie wystarczy swoje przemyślenia na dowolny temat podzielić na krótkie wersy? W internecie można napotkać sporo takich utworów, spójrzmy na fragment dzieła internautki podpisującej się jako Sonia1291:
(…) Pokolenie nie umiejące rozmawiać
Pokolenie skrótów
Pokolenie nieznajomości
Bo nie znacie tego z kim rozmawiacie
Przez internet bo skąd?
On wam kłamie
A wy jemu
Pokolenie e-przyjaźni
Lecz czy to przyjaźń?
Pokolenie e-muzyki
Bo walkman to przeżytek
(…)
Pokolenie gdzie książka
To złom nie warty uwagi
Pokolenie uzależnień
Już nie od alkoholu
Już nie od papierosów
Już nie od narkotyków
Już tylko od komputera (…)
Jest wersyfikacja, jest nawet zabieg stylistyczny w postaci powtórzeń, ale czy to poezja? Ja bym ten tekst nazwała raczej publicystyką. Bo przecież takich „wierszy” tworzyć można taśmowo dziesiątki, ot choćby:
na moim osiedlu
billboard przy billboardzie
zachęca do kupienia jogurtu
zachęca do kupienia dezodorantu
zachęca do kupienia czekolady
zachęca do kupienia bielizny
zachęca do kupienia samochodu
finezja smaku poczuj wolność
ofiaruj miłość kup radość
czy w dzisiejszym świecie
wszystko jest na sprzedaż2)
To nie jest tak, że ja się naśmiewam z poetów licealno-studenckich i ich prób pisania. W pewnym wieku człowiek tak ma, że potrzebuje uzewnętrznić swoje przemyślenia na temat świata otaczającego – ja na przykład w okolicach klasy maturalnej napisałam dramatyczny wiersz o dziurze ozonowej. Też zawierał elementy publicystyki, ba, całe fragmenty stylizowane na urywki komunikatów prasowych. Jakoś tak się składa, że teraz nie jestem z niego zadowolona… A dlaczego?
Zacytuję wypowiedź Danuty Wawiłow z eseju umieszczonego w antologii wierszy młodzieżowych „Cześć, poeci i poetki”: …poezja bywa różna. Bywa krzykiem i bywa westchnieniem. Bywa plakatem i protest-songiem. Bywa moralitetem, rozprawką, zabawą w słowa, barokową budowlą o wielopiętrowych metaforach. (…) Ale żeby była poezją, musi mieć w sobie jedno – TAJEMNICĘ.
I w tym tkwi sedno rzeczy. Nie chodzi o to, żeby w ogóle nie pisać wierszy o internecie, reklamach czy telewizji – chodzi o to, by przekaz nie był podany na tacy, lecz pozostawiał odbiorcy miejsce na dopowiedzenie czegoś od siebie. Jeżeli napiszemy coś w stylu dziś na wyprzedaży / kupiłem miłość / zapakowaną w lakierowany papier / ze złoconym napisem to zawrzemy w tych słowach wszystko to, co chcemy powiedzieć o bolączkach współczesności, a jednocześnie czytelnik będzie mógł tekst interpretować po swojemu. Czy chodzi o nadużywanie podniosłych słów w reklamie czy o to, że uczucia są na sprzedaż? I jaki produkt właściwie kupił podmiot liryczny – pralinki, perfumy, a może romans Danielle Steel?
Oprócz nadmiernej jednoznaczności przekazu, częstym grzechem początkujących poetów jest przegadywanie. Z wiersza o e-pokoleniu wybrałam fragmenty – całość była dwa razy dłuższa. Po co, skoro powtarzała w kółko te same informacje? Zresztą na forum, z którego zaczerpnęłam cytat, więcej jest takich utworów-kobył, obracających jedną i tę samą myśl na wszystkie strony. Danuta Wawiłow radziła młodzieży pisać okruchy – utwory mające nie więcej niż pięć linijek. Konieczność zamknięcia swoich przemyśleń w krótkiej formie uczy tego, co w poezji jest ważne: używania raczej symboli niż prostej jak konstrukcja cepa łopatologii, przedstawiania wrażeń zamiast pisania wielostronicowych rozprawek filozoficznych. Stopniowo od dosłownych opisów młody poeta dojdzie do genialnie zwięzłych fraz w rodzaju pękł hejnałem z wysoka wachlarz gołębi i to już będzie prawdziwa poezja – znajdowanie nowych słów na określanie zwyczajnych rzeczy.
Jasne, że nie chodzi o to, aby w poezji uciekać od wszelkich związków z filozofią na rzecz obrazów, po prostu znów cały sęk w tym, aby przekaz nie walił łopatą między oczy. Spójrzmy na wiersz innego internauty, o pseudonimie krimzon:

Drzewo
Korowód ludzi idzie razem z nim trzy ćwierci
cala pod powierzchnią ziemi. Żeby uciec śmierci
każdy z nich dał część siebie i teraz odbiera
dług, który według umowy miał być jego spadkiem.
Kształt ust wyblakłych i obrys brwi, co przypadkiem
jest niczym ukradziony łuk znad czyichś oczu.
Ja wiem, że musi potknąć się o te korzenie
i zostawić krwią wykapany ślad. Lecz tego płaczu
ukoić mi się nie uda. Bo sam ciągle nie wiem,
czy stare zasady nas wiążą czy krępują raczej?
Więc wrastam powoli w ziemię i zostaję w tyle.
Patrzy na mnie niebiesko. W buzi memła żwirek.

Wiersz nie tworzy ulotnych obrazów, lecz stawia konkretne pytania. Konkretne, ale czy oczywiste? O czym jest ten utwór? O drzewie genealogicznym, dziedziczeniu, nieuchronności losu? O ojcu patrzącym na małego synka? O przemijaniu? Może o wszystkim po trochu, a może każdy z czytelników stworzy sobie własną interpretację. A jednemu czy drugiemu zapadnie w serce nastrój lub wryje się w pamięć fraza „w buzi memła żwirek”. I na tym właśnie to polega.
Bo dobra poezja to taka, która pozostawia w nas ślad.
koniec
24 października 2010
1) Oczywiście w poezji „zawodowców”. W wierszach młodych twórców dość często znajdziemy rozmaite otchłanie, istnienia, gromy, dusze (najczęściej me albo swe), wegetacje, nicości, labirynty krzyku i krwawe żary pustki. Skomentowałam to kiedyś żartobliwym poradnikiem „Jak napisać mroczny wiersz w klimatach gotyckich”, który – po komentarzach sądząc – przez wiele osób został wzięty na poważnie.
2) Napisane na potrzeby niniejszego felietonu.

Komentarze

24 X 2010   18:06:59

O, jak ładnie zabrzmiało ostatnie zdanie.
Szczerze mówiąc generalnie dla mnie poezja oznacza mowę wiązaną, czy to jest rytm, rym, czy aliteracja, czy jakakolwiek językowa łamigłówka (też może być), byle mowa wiązana.
A ostatnie zdanie felietonu bliższe jest pojęciu "liryka" i cały felieton w tę stronę zmierza.

04 II 2011   09:10:44

Genialny tekst.

28 III 2011   17:01:50

Podział na strofy mi pocięłaś Achiko... Grrr...

Technicznie rzecz biorąc wiersz powstał jako moja pierwsza (i jedyna jak dotąd) próba napisania sonetu. Padłem na liczeniu sylab i średniówce.

A wiersz? Taka próba interpretacji nieuchronności dziedziczenia po rodzicach, dziadkach i pradziadkach wszystkiego co się da, nieuchronności tego procesu i bezradności wobec niego...

28 III 2011   20:56:40

Formatowanie podziału na strofy może kiedyś opanuję. Na razie się cieszę, że umiem sformatować podział na linijki i nie muszę już słać do redakcyjnego składacza rozpaczliwych maili "Ale ten kawałek kursywą to ma być wiersz!".

28 III 2011   22:12:57

@krimzon
Teraz lepiej? (w magazynie raczej nie będzie się nam chciało poprawiać…)

20 IV 2015   21:11:22

Pisać każdy może


Napisałem tysiąc wierszy,
każdy jeden coraz lepszy.
Ilość, jakość, u mnie w parze,
skrytykować nikt nie waży.


Nie wiadomo o co chodzi?
To poezji nie zaszkodzi.
Jest interpretacji tysiąc,
każda trafna, mogę przysiąc.


Jakieś rymy, metafory?
Na to patrzyć, trza być chorym.
Ma poezja jest tak wzniosła,
że poruszy nawet osła.


Przecież pisać każdy może,
trochę lepiej, lub trochę gorzej...

14 X 2015   19:05:35

Panie Tomku, tosz to jeden wielki kołtun a nie wiersz.

11 IV 2019   20:04:24

Czyżby?
https://piszemy.pl/viewtopic.php?t=10121

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Kwiecień 2019
Esensja

6 IV 2019

W zapowiedziach na kwiecień widać już przygotowania wydawców przed majowymi Targami Książki.

więcej »

Nie przegap: Marzec 2019
Esensja

31 III 2019

Ostatni dzień marca był w tym roku o godzinę krótszy, ale nie znaczy to że zaniedbujemy nasze obowiązki: oto lista naszych marcowych recenzji.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: „Osacza nas zewsząd wug!”
Marcin Knyszyński

24 III 2019

Philip K. Dick, w roku publikacji „Człowieka z wysokiego zamku”, napisał tylko dwie powieści, które wydane zostały odpowiednio po dwóch i dziesięciu latach. Za to zaraz po wydaniu wspomnianego wyżej arcydzieła rozpoczęły się dwadzieścia cztery miesiące niesamowitego twórczego urodzaju i wręcz nadprodukcji treści. Powstało wówczas jedenaście powieści, jedne lepsze, inne gorsze – wszystkie jednak warte uwagi. Dziś czytamy „Tytańskich graczy”.

więcej »

Polecamy

„Osacza nas zewsząd wug!”

Na rubieżach rzeczywistości:

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Krótko o komiksach: Zła dziewczynka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Nie będziesz pierwszym, którego zabiłam, kumasz?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Skrzyżowanie „Calvina i Hobbesa” z „Sisters”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Przedstawienie musi trwać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Happy endy są dla mięczaków
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Nieco zdegenerowany owad
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Kiedy klaun zmyje uśmiech
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.