Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 marca 2023
w Esensji w Esensjopedii

Przy herbacie: Ile waży pierwsze zdanie?

Esensja.pl
Esensja.pl
Leżała przede mną, smukła i jednocześnie zachęcająco zaokrąglona. Pachniała niebiańsko. Z uśmiechem pogładziłem gładką, złocistą skórę, a potem rozerwałem jej brzuch.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Ile waży pierwsze zdanie?

Leżała przede mną, smukła i jednocześnie zachęcająco zaokrąglona. Pachniała niebiańsko. Z uśmiechem pogładziłem gładką, złocistą skórę, a potem rozerwałem jej brzuch.
Uwielbiam wędzone makrele. Tak mogłoby się zaczynać jakieś opowiadanie, którego autor lubi przyciągać czytelników już od pierwszego akapitu, a potem znienacka wykręcać kota ogonem. W klasycznej postaci stosuje ten chwyt Jarosław Grzędowicz: na przykład w opowiadaniu „Wypychacz zwierząt” zdenerwowany bohater mknie nocą po odludnej szosie wioząc w bagażniku zwłoki… ulubionego kota, jak wychodzi na jaw po kilku akapitach. Nieco podobnie jest w otwarciu „Obola dla Lilith”, kiedy to czytelnik z początku sądzi, że to narrator siedzi na peronie otumaniony i zakrwawiony. Mój pomysł z makrelą jest znacznie mniej zgrabny, bo za krótki: ktoś szybko czytający – niekoniecznie po kursie, mole książkowe mają to we krwi – obejmie wzrokiem oba akapity i sam sobie zaspoileruje.
Początek opowiadania czy też powieści to ważne miejsce: musi zachęcić czytelnika do zainteresowania się tekstem. Może go zaintrygować, zaszokować: Toy klęczała w jakiejś piwnicy, a jej najbliższa koleżanka, zdrajczyni, trzymała ją za wykręcone do tyłu ręce. Mężczyzna w białym kitlu wbijał jej do nosa metalowy pręt1); oczarować pięknem języka: Musiał przybyć do miasta w porze sjesty, w tym czasie nieruchomym, co zastyga od gorącego powietrza i ludzkiej bezwoli2); albo po prostu zgrabnie wprowadzić w klimat opowieści: Niezwyciężony, krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru3). Ten ostatni zwyczaj miał przez długi czas Terry Pratchett, który wiele tomów cyklu o Świecie Dysku rozpoczynał od opisu żółwia sunącego przez kosmos – a robił to w sposób przypominający kolejne zbliżenia w filmowym montażu (najpierw widzimy kosmos, potem żółwia, następnie szczegóły tego, co dźwiga on na skorupie), raz nawet wprost nawiązał do sceny pojawienia się na ekranie imperialnego niszczyciela w „Gwiezdnych wojnach”. Czasami nawet sugerował czytelnikowi podkład muzyczny: Rozbrzmiewa basowa nuta. Ten głęboki, wibrujący akord sugeruje, że sekcja dęta lada chwila zagrzmi fanfarą na cześć kosmosu, albowiem scena przedstawia czerń dalekiej przestrzeni i tylko kilka gwiazd migocze niby łupież na kołnierzyku Boga.4)
Nie ma jednak zbytniego sensu kurczowo trzymać się zasady, że pierwsze zdanie musi się równać hitchcockowskiemu trzęsieniu ziemi, bo jeżeli wszystkie teksty będą się zaczynały od koszmarnego snu któregoś z bohaterów, albo – co gorsza – od opisu wydartego z samego serca dramatycznej sceny kulminacyjnej i wrzuconego na początek bez większego sensu, to czytelnikom szybko się takie chwyty znudzą. Wiedźmin miał nóż na gardle5) to jedno z najlepszych otwarć w polskiej fantastyce (genialne dzięki zastosowaniu wspominanego już chwytu odwracania kota ogonem), ale nawet Sapkowski nie każde swoje opowiadanie zaczynał tak mocnym akcentem.
Pierwsze akapity często służą do przekazania czytelnikowi informacji o tym, w jakim świecie rozgrywa się akcja. Oczywiście wtedy, kiedy autor tego chce, bo istnieje sporo tekstów, których cały urok polega na stopniowym odkrywaniu przedstawionej w nich rzeczywistości. Jeśli jednak pragniemy szybko i bezboleśnie poinformować odbiorców o tym, że bohater znajduje się – powiedzmy – w Polsce umiarkowanie odległej przyszłości, wystarczy zaserwować coś w rodzaju: Michał obudził się późno, słońce zdążyło już wznieść się nad kieleckie drapacze chmur. „Okna! Tele start!” rzucił półgłosem w przestrzeń i natychmiast verticale przekręciły się do pozycji „odsłonięte”, zaś wbudowany w ścianę panoramiczny telewizor rozpoczął nadawanie wiadomości. Uczesana w spiralnie skręconą fryzurę prezenterka informowała właśnie, że parlament Ukrainy przyjął uchwałę w sprawie wystąpienia z Unii Europejskiej i od razu wszystko wiadomo.
koniec
27 lutego 2011
1) Andrzej Ziemiański „Toy Trek”
2) Wit Szostak „Raport z nawiedzonego miasta”
3) Stanisław Lem „Niezwyciężony”
4) Terry Pratchett „Równoumagicznienie”
5) Andrzej Sapkowski „Kwestia ceny”

Komentarze

28 II 2011   09:51:40

Czasami drugie i trzecie zdania są jeszcze ciekawsze niż pierwsze:

"Jak wiadomo, smoków nie ma. Prymitywna ta konstatacja wystarczy może umysłowi prostackiemu, ale nie nauce, ponieważ Wyższa Szkoła Neantyczna tym, co istnieje, wcale się nie zajmuje; banalność istnienia została już udowodniona zbyt dawno, by warto jej poświęcać choćby jedno jeszcze słowo." S. Lem, Smoki Prawdopodobieństwa

28 II 2011   21:23:24

Szukam drugiej strony i szukam... a tu nic.
Jakiś urwany w połowie ten felieton :-) .

28 II 2011   21:26:04

Ja zacytuję mój ulubiony początek:

"Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim. Pustynia stanowiła kwintesencję wszystkich pustyń - ogromna, rozpościerająca się w każdym kierunku na odległość, którą można było liczyć w parsekach. Biała; oślepiająca; bezwodna; pozbawiona innych punktów orientacyjnych prócz spowitych mgłą gór, rysujących się niewyraźnie na horyzoncie, oraz kęp diabelskiej trawy, sprowadzała słodkie sny, koszmary i śmierć.
Wyłaniający się co jakiś czas słupek wskazywał drogę, poryty bowiem koleinami szlak, który przecinał alkaliczną skorupę, był kiedyś traktem i jeździły nim dyliżanse. Od tamtego czasu świat poszedł naprzód. Świat opustoszał."

Stephen King, Mroczna wieża, tom I: Roland

06 III 2011   23:41:06

A co to za powtórka z rozrywki? Achika zaczyna zjadać własny ogon i to prawie dokładnie w rok po publikacji tego artykułu:
http://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=9093

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Stare wspaniałe światy: Jak przewidziałem drugą wojnę światową
Andreas „Zoltar” Boegner

28 III 2023

Większość czytelników fantastyki zna takie powieści H. G. Wellsa jak „Wojna światów” czy „Wehikuł czasu”. Ojciec science fiction napisał jednak o wiele więcej znaczących książek, z których nie każda została dotychczas przetłumaczona na polski. Przyjrzyjmy się jednej z takich prac mistrza.

więcej »

Rynsztokowo: Ohyda
Marcin Knyszyński

26 III 2023

W Polsce zwykło się określać policjantów „glinami” lub pogardliwie „psami”. W krajach anglojęzycznych to „pigs”, czyli po prostu „świnie”. Określenie to sugeruje oczywiście niechęć, odrazę i ma być z założenia obraźliwe. Nazwanie „świnią” Bruce’a Robertsona, głównego bohatera „Brudu”, jest też obraźliwe – tylko, że dla świń. Policjant z edynburskiego posterunku, zajmujący się sprawami kryminalnymi, jest jednym z najbardziej odrażających protagonistów w historii literatury (i filmu). Kim jest ta (...)

więcej »

Rynsztokowo: No to grzejemy…
Marcin Knyszyński

5 III 2023

Irvine Welsh, Szkot z Edynburga, zadebiutował dokładnie trzydzieści lat temu powieścią opartą bardzo mocno na swoim własnym życiu. Czyli na wspomnieniach z końca lat siedemdziesiątych, kiedy to heroina była „naturalnym elementem jego otoczenia” i sposobem na życie w Leith, jego rodzimej dzielnicy. Powieść ta, napisana po angielsku, szkocku i miejscami twardą miejscową gwarą z Leith, kojarzona jest u nas przede wszystkim z jej kinową ekranizacją. Mocną i nie pozostawiającą obojętnym.

więcej »

Polecamy

Jak przewidziałem drugą wojnę światową

Stare wspaniałe światy:

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

Krótko o filmach: Porozmawiajmy z innym mną
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Po komiks marsz: Listopad 2022
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Coperdzikon
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Thor to imię czy stanowisko?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Znałem twoją babcię
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oko podarowane przez wilka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dżungla w browarze i burza w bramie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Malarka na walizkach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj… : 10 roztańczonych kadrów
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Kieślowszczyzna w pelerynce
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.