Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Wiedźmin Geralt: Podróż na wschód

Esensja.pl
Esensja.pl
W twórczości rosyjskiego poety Fiodora Tiutczewa znaleźć można te słynne słowa: “Nie musimy przewidywać, jaki słowo nasze zyska oddźwięk”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że idealnie pasują w charakterze epigrafu do opowieści o tym, jak układały się losy książek Sapkowskiego w byłym Związku Radzieckim.

Władimir Arieniew

Wiedźmin Geralt: Podróż na wschód

W twórczości rosyjskiego poety Fiodora Tiutczewa znaleźć można te słynne słowa: “Nie musimy przewidywać, jaki słowo nasze zyska oddźwięk”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że idealnie pasują w charakterze epigrafu do opowieści o tym, jak układały się losy książek Sapkowskiego w byłym Związku Radzieckim.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Nikt na początku lat 90. nie mógł przewidzieć, że tamtejszych czytelników mogą zainteresować książki współczesnego polskiego fantasty – jeśli, rzecz jasna, nie nazywał się Stanisław Lem. Po części wynikało to z tego, że polska fantastyka była słabo znana, po części – z fenomenalnej popularności anglo-amerykańskich autorów.
W ZSRR istniała paradoksalna sytuacja: zagraniczna fantastyka wydawana była w małych ilościach i bardzo wybiórczo. Cenzorzy uważnie śledzili, by w Sojuzie nie opublikowano czegoś buntowniczego albo po prostu wychodzącego poza ramki przyzwoitości. Wiele książek ukazywało się w skróconych przekładach: redaktorzy usuwali epizody związane z seksem, religią i najmniejszymi nawet sugestiami krytyki ZSRR. Przy tym, jak by to nie było dziwne, ogólny poziom tłumaczonej fantastyki był całkiem wysoki: pracowali nad nią najlepsi tłumacze, przeważała problemowa fantastyka socjologiczna, a nie bojewiki czy jawne pulp fiction.
Mniej więcej koło roku 1990 pojawiła się możliwość publikowania wszystkiego bez wyjątku. W masowych nakładach zaczęły ukazywać się amatorskie przekłady, wcześniej funkcjonujące jedynie w wariantach samizdatowych. Czytelnik mógł wreszcie porządnie spróbować fantasy i horroru – gatunków pozostających w czasach sowieckich w niełasce. Przy tym nikt nie zawracał sobie głowy respektowaniem praw autorskich czy jakością przekładu: drukowano wszystko, drukowano jak leci. Pierwszeństwo oddawano jednak fantastyce anglojęzycznej: i tłumaczy z angielskiego było więcej, a i znana była stosunkowo najlepiej.
Jeśli chodzi o wiedźmina, to radzieccy czytelnicy poznali go jeszcze w 1990 roku: właśnie wtedy Sapkowskiego po raz pierwszy opublikowano w ZSRR. Na Ukrainie – w prestiżowym piśmie literatury obcej „Всесвіт” (gdzie sąsiadował z Bradburym i Vonnegutem), po rosyjsku – w antologii polskiej fantastyki „Истребитель ведьм” („Zabójca czarownic”). W sumie od 1990 do 1993 roku Sapkowskiego publikowano czternastokrotnie w pismach i zbiorach, w języku rosyjskim i ukraińskim. Trzeba dodać, że nakłady tych zbiorów wahały się średnio na poziomie od 30 do 110 tysięcy egzemplarzy i rozchodziły w całym byłym Sojuzie.
Pierwszym jednak oficjalnym wydaniem w języku rosyjskim stał się tom „Wiedźmin” (1996), w skład którego weszły zbiory „Ostatnie życzenie” i „Miecz przeznaczenia”. Ukazał się w ramach serii „Век дракона” („Wiek smoka”), w przyzwoitym jak na owe czasy nakładzie 20 tysięcy egzemplarzy. Zdawało się, że na tle swych sąsiadów z serii – Roberta Jordana, Glena Cooka, Michaela Swanwicka – Sapkowski nieuchronnie zgubi się, stało się jednak inaczej. Właśnie „Wiedźmin” stał się niezwykle popularny w krajach postsowieckich, przy czym nawet ci, którym nie spodobały się kolejne tomy „sagi”, oddawali sprawiedliwość pierwszym nowelom cyklu.
• • •
Co spowodowało, że cykl o wiedźminie stał się tak bardzo popularny w Rosji?
Bez wątpienia odegrało swoją rolę to, że to było fantasy – gatunek, na który w tamtym czasie pojawiło się niewiarygodne zapotrzebowanie. Co ważne jednak – to było „swojskie” fantasy, z rozpoznawalnymi etnograficznymi i kulturowymi realiami. Autor okazał się być zrozumiały i bliski czytelnikowi (a przynajmniej był takim obraz autora, jakim widzimy go przez pryzmat jego tekstu).
Raptem rok przed wydaniem „Wiedźmina”, w 1995 r., pojawił się „Волкодав” („Wilczarz”) Marii Siemienowej, pierwsza naprawdę popularna powieść w nowym dla Rosji gatunku – „słowiańskim fantasy”. To była „nasza” odpowiedź Tolkienowi, Zelaznemu i Le Guin – próba wykreowania świata w żaden sposób nie związanego ani ze Śródziemiem, ani z legendami cyklu arturiańskiego.
Ale przez kilka następnych lat epigonowie Siemienowej (a po części i ona sama) zrobili wszystko, aby barbarzyńsko-słowiański anturaż przejadł się czytelnikowi. Piróg ze słynnego artykułu Sapkowskiego zwycięskim marszem przeszedł się nie tylko po polskiej, ale i po rosyjskiej fantastyce – i obok klonów Śródziemia niczym grzyby po czernobylskim deszczu zaczęły mnożyć się klony Rusi Kijowskiej.
Tymczasem Sapkowski zaproponował czytelnikowi wariant „swojskiego”, rodzimego fantasy, jeszcze nie zajeżdżonego przez epigonów. Zresztą, w postsowieckiej fantastyce anturaż umownej Rzeczypospolitej w ogóle występuje wyjątkowo rzadko. Wieki średnie we Wschodniej Europie, a także Odrodzenie i Reformacja z jakichś powodów rodzimych autorów nie interesowały tak bardzo, jak czasy Rusi Kijowskiej i zachodnioeuropejskiego Średniowiecza.
(Na marginesie zauważmy, że świat wiedźmina w języku rosyjskim okazał się być tak przyciągający i z lekka egzotyczny dzięki tłumaczowi Jewgienijowi Wajsbrotowi. Po pierwsze, Wajsbrot, świadomie czy nie, nasycił tekst wieloma polonizmami, po drugie, nazwy niektórych mitologicznych postaci dał nie w kanonicznym, lecz we własnym przekładzie. Ale przekłady Sapkowskiego na rosyjski to temat na osobną rozmowę, po części bardzo smutną, w szczególności w świetle słynnych już przekładów Wasilija Flaka – tych samych, w których u husytów w miejsce wozów pojawiają się rydwany bojowe, biskup zatrudnia speechwritera itp.
Interesujące, że pomimo to książki Sapkowskiego wciąż cieszą się niewiarygodną popularnością.
Rzecz jasna, nie tylko anturaż uczynił „Wiedźmina” słynnym. Czytając recenzje z tamtych czasów oraz obecne opinie internetowe – „Wiedźmin” stał się tym samym słoniem ze wschodniej bajki o ślepych mędrcach. Każdy widzi go po swojemu: jednym podobają się postaci, innym – to, w jaki sposób Sapkowski rozgrywa znane baśniowe motywy, inni zachwycają się pomysłami, inni wreszcie – autorskim stylem…
I ta wszechstronność zapewne pozwoliła „Wiedźminowi” prześcignąć pod względem popularności wiele innych cykli. Sapkowski napisał historię, która każdego interesuje po swojemu. Młodego czytelnika wciągnie w pierwszej kolejności akcja, bardziej wyrobionego czytelnika – literackie aluzje, kogoś zachwyci koncepcja świata…
Na dodatek wszechświat wiedźmina – to świat, w który można grać, co gracze zrozumieli na długo przed tym, gdy wyszła komputerowa rpg na motywach cyklu. W odróżnieniu od mnogości światów fantasy, wszechświat wiedźmina pokazany został w rozwoju, nie istnieje on niezgodnie z prawami ewolucji, historii i postępu.
I to tutaj jawi się jeszcze jedna – być może najważniejsza – przyczyna sukcesu cyklu wiedźmińskiego. Zwykłe powieści fantasy mogą być więcej lub mniej wciągające, poświęcone są jednak problemom spekulatywnym. Bo któż może na serio powiązać nasze realne życie z kolejnymi próbami unicestwienia Władcy Ciemności? Może jakiś niespełna rozumu członek ku-klux-klanu. A Sapkowski pisze oto o takich rzeczach jak dyskryminacja, rasizm, sprzedajność sprawujących władzę… Jego świat jest wystarczająco współczesny, by wszystkie jego problemy nie sprawiały wrażenia anachronizmów, a samemu autorowi starcza taktu i kunsztu, żeby nie popaść w dydaktyzm albo kaznodziejstwo.
• • •
W ciągu siedemnastu lat, które minęły od momentu wydania pierwszej oficjalnej książki Sapkowskiego w języku rosyjskim, cykl wiedźmiński stał się niewątpliwym hitem i bestsellerem. Jest wciąż dodrukowywany i wznawiany – oto teraz wydawnictwo „AST” znów wydaje wszystkie książki w nowej szacie graficznej (jej jakość miłosiernie przemilczmy).
Najdziwniejsze, że na rosyjskojęzyczną fantastykę książki Sapkowskiego wywarły stosunkowo niewielki wpływ. Przypomnieć sobie mogę tylko dwa przypadki jawnej inspiracji. Przede wszystkim to cykl „Wiedźmin z Wielkiego Kijowa” Władimira Wasiljewa. Autor wykorzystuje oryginalny anturaż technofantasy, i wiedźmini walczą w nim przeciwko ożywionym mechanizmom. Wasiljew napisał dziesięć nowel z tego cyklu, a jedenastą – specjalnie dla obecnej antologii „Solarisu”.
Sam Geralt z Rivii pojawił się w powieści „Осенний лис” („Jesienny lis”) Dmitrija Skiriuka. W jednej z nowel z Geraltem spotyka go główny bohater powieści, zielarz Żuga. Jak przyznał Skiriuk, początkowo była to zupełnie inna postać, ale bardzo przypominała Geralta, a ponieważ cała powieść zbudowana jest na tym, że pojawiają się w niej postaci ze znanych książek, Geralt wygląda w niej mniej więcej naturalnie. Zapewne właśnie po części pod wpływem cyklu wiedźmińskiego pojawiła się na świecie wiedźma Wolcha Olgi Gromyko (vide powieść „Zawód: wiedźma” i jej kontynuacje).
Pozostali autorzy, którzy są czasem oskarżani o zapożyczenia, co do zasady nic podobnego do opowieści o wiedźminie nie napisali. Co najwyżej wykorzystali chodliwą formułę powieści w nowelach, bardziej popularną w Polsce i niemal nie stosowaną na postsowieckich przestrzeniach. I oczywiście, istnieje także niezliczona ilość amatorskich fanfików, ale wszystkie one z reguły pozostają nie tylko poza obrębem publikacji papierowych, ale także poza granicą dobra i zła.
Wydanie gry tylko zwiększyło zainteresowanie książkami Sapkowskiego. Praktycznie każda jego nowa powieść oczekiwana jest u nas z wielką niecierpliwością (i z pewną obawą, nie jest bowiem jasne, jaki będzie przekład i jak szybko się pojawi). Przed ukazaniem się oficjalnego wydania „Żmii” jeden z wielbicieli twórczości Sapkowskiego zrobił jej skrócone tłumaczenie i wyłożył w internecie, dostępne dla każdego.
Trzeba zresztą przyznać i to, że dla wielu Sapkowski nie jest po prostu kultowym pisarzem, lecz przede wszystkim autorem „Wiedźmina”. „Trylogia husycka” i „Żmija” przez wielu jego wielbicieli przyjęte zostały bez entuzjazmu, i – jeśli sądzić na podstawie opinii – najczęściej po prostu niezrozumiane.
Wieści o tym, że Sapkowski pisze powieść, której akcja toczy się w świecie wiedźmina, wywołały ożywioną dyskusję. Jedni twierdzą, że niczym dobrym to się nie skończy, inni w pełni ufają ulubionemu autorowi. Ciekawe jest coś innego: „trylogię husycką” i „Żmiję” stworzył pisarz o wiele bardziej wirtuozowski – czy zdoła teraz wejść do tej samej rzeki? Ale tak czy inaczej na Wschodzie Geralt dawno już stał się swój. I tam właśnie, bez wątpienia, z niecierpliwością czekają na jego powrót.
Kijów, luty 2013 r.
tłum. Paweł Laudański
koniec
20 marca 2013

Komentarze

21 III 2013   23:03:15

"Wieści o tym, że Sapkowski pisze powieść, której akcja toczy się w świecie wiedźmina, wywołały ożywioną dyskusję."
Że co proszę? O.o Można prosić o jakieś szczegóły?

22 III 2013   11:34:17

Wielu szczegółów nie ma, ale wspominaliśmy o tym: http://www.esensja.pl/ksiazka/wiesci/tekst.html?id=13452

22 III 2013   20:39:11

Hmm, a już byłem skłonny przyjąć za pewnik, że ta nowa książka o wiedźminie o której AS wtedy wspominał, to właśnie ta wydana właśnie antologia.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Na rubieżach rzeczywistości: Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
Marcin Knyszyński

23 II 2020

„Inwazja z Ganimedesa” jest jedną z dwóch powieści Philipa K. Dicka, które powstały w kooperacji z innym twórcą. Jest to też kolejna książka pisana na szybko, dla pieniędzy a nie idei, zawierająca więcej szalonych pomysłów i zwrotów akcji niż jakakolwiek inna. Tak jakby autorzy używali czegoś w rodzaju zwariowanego generatora fabuł science fiction i nie mogli przestać. Po prawdzie tak właśnie było.

więcej »

Moje 10 lat z Esensją
Beatrycze Nowicka

9 II 2020

Esensja obchodzi w tym roku 20-lecie istnienia, ja zaś nieco mniejszy, ale też okrągły 10-letni jubileusz działalności w charakterze członka redakcji. Zapraszam na nieco wspominek i podsumowań. Na koniec jedno, ważne dla mnie, ogłoszenie.

więcej »

Nie przegap: Styczeń 2020
Esensja

31 I 2020

Oto pierwsze w tym roku miesięczne zestawienie naszych recenzji.

więcej »

Polecamy

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!

Na rubieżach rzeczywistości:

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Prezenty książkowe - wydawcy polecają (III)
— Esensja

Hołd dla Sapkowskiego
— Magdalena Kubasiewicz

Cykl wiedźmiński to więcej niż kanon
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Wiedźmin w Esensji
— Esensja

Do księgarni marsz: Styczeń 2013
— Esensja

Z tego cyklu

10 najlepszych opowiadań o wiedźminie
— Esensja

Cykl wiedźmiński to więcej niż kanon
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Wiedźmin w Esensji
— Esensja

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.