Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Dan Brown
‹Kod Leonarda da Vinci›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKod Leonarda da Vinci
Tytuł oryginalnyDa Vinci Code
Data wydania7 stycznia 2013
Autor
Wydawca Sonia Draga
CyklRobert Langdon
ISBN978-83-7508-644-7
Format568s. 125×195mm
Cena37,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Sztuka, morderstwa, tajemnice… Przepis na bestseller według Dana Browna

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Naprawdę dobre pomysły są zbyt cenne, żeby korzystać z nich tylko raz. Wie o tym Dan Brown i konsekwentnie powtarza wypracowany schemat, sprzedając kolejne powieści w milionowych nakładach.

Kamil Armacki

Sztuka, morderstwa, tajemnice… Przepis na bestseller według Dana Browna

Naprawdę dobre pomysły są zbyt cenne, żeby korzystać z nich tylko raz. Wie o tym Dan Brown i konsekwentnie powtarza wypracowany schemat, sprzedając kolejne powieści w milionowych nakładach.

Dan Brown
‹Kod Leonarda da Vinci›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKod Leonarda da Vinci
Tytuł oryginalnyDa Vinci Code
Data wydania7 stycznia 2013
Autor
Wydawca Sonia Draga
CyklRobert Langdon
ISBN978-83-7508-644-7
Format568s. 125×195mm
Cena37,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nikt nie rodzi się autorem bestsellerów. Ta prawda dotyczy też Dana Browna. Początki dzisiejszego hegemona literatury sensacyjnej były skromne i nie zapowiadały sukcesów. Karierę artystyczną zaczynał na początku lat 90. jako muzyk i wykonawca piosenek – wydał dwie płyty, których prawie nikt nie kupił. Rzucił więc mikrofon na rzecz pióra. Pod pseudonimem Danielle Brown napisał dwa humorystyczne poradniki dla kobiet i znalazł dla nich wydawcę, ale oba sprzedały się kiepsko. Lepiej poradziły sobie na rynku jego pierwsze trzy powieści sensacyjne, choć furory nie zrobiły. Nawet „Anioły i demony”, dziś często uważane za najlepszą powieść Browna, początkowo znalazły zaledwie około 10 tys. nabywców, co w porównaniu z późniejszymi nakładami wygląda wręcz zabawnie.
Wszystko zmieniło wydanie w 2004 roku „Kodu Leonarda da Vinci”. Na fali kościelnego oburzenia powieść wywołała wrzenie w mediach, została przetłumaczona na 51 języków i do dziś rozeszła się po świecie w liczbie ponad 80 milionów egzemplarzy. Dla milionów ludzi powieść ta staje się pierwszą, a może nawet jedyną okazją do kontaktu z historią Kościoła i doktryną chrześcijańską. Przedstawienie obu tych obszarów nauk w kłamliwy sposób rodzi określone groźne konsekwencje – grzmiał także Episkopat Polski, przestrzegając rodaków przed lekturą. Na próżno. Ogromny sukces czwartej powieści Browna napędził sprzedaż wcześniejszych książek, od tej pory wielokrotnie wznawianych, a jego samego uczynił jednym z najpopularniejszych i najbogatszych pisarzy świata.
A przecież „Kod…” nie różni się znacząco od reszty dzieł Browna. Oparty jest na podobnym schemacie i jedyne, czym tak naprawdę się wybija, to jeszcze bardziej kontrowersyjne podłoże fabularne: rzekomy romans Jezusa z Marią Magdaleną i jego implikacje. Ten jeden element okazał się wisienką na torcie, która zainteresowała książką media i skusiła czytelników. Pozostałe były na tyle udane, że gdy sukces był już ugruntowany, można je było z powodzeniem wykorzystać w kolejnych powieściach – „Zaginionym symbolu” i „Infernie”.
Przyjrzyjmy się składnikom tej sprawdzonej mieszanki.
Po pierwsze: Kontrowersje
– Byłem święcie przekonany, że uda mi się wywołać skandal pierwszą powieścią, czyli „Cyfrową twierdzą” w 1998 r. – mówił Brown w wywiadzie dla „Newsweeka”. – Ona była skrojona marketingowo, z premedytacją pisałem tam o lękach, jakie dotykały wówczas Amerykanów: o inwigilacji prywatnych danych przez służby specjalne, o tym, że nasze e-maile są czytane przez CIA. Wydawało mi się, że to będzie hit. No i źle mi się wydawało.
Nie powiodło się także ze „Zwodniczym punktem” (NASA fałszująca dowód na istnienie cywilizacji pozaziemskiej) i nie od razu z „Aniołami i demonami” (morderstwa podczas konklawe i zabójstwo papieża). Hitem okazała się dopiero koncepcja romansu Jezusa i Marii Magdaleny, którzy mieli być ludźmi z krwi i kości, rzekomo spłodzili potomków żyjących przez wiele pokoleń we Francji, a ich pamięci ma od wieków strzec tajne bractwo, wbrew licznym „fałszerstwom” Kościoła katolickiego. Ten ostatni zareagował na książkę jak byk na czerwoną płachtę i niechcący wyświadczył autorowi przysługę – gdyby nie powstały wtedy szum, Brown pewnie nadal byłby mało znanym pisarzem i sprzedawał skromne kilkanaście tysięcy nakładu.

Dan Brown
‹Anioły i demony›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnioły i demony
Tytuł oryginalnyAngels and Daemons
Data wydaniasierpień 2003
Autor
PrzekładBożena Jóźwiak
Wydawca Albatros, Sonia Draga
CyklRobert Langdon
ISBN83-7359-150-8
Format552s. 145×205mm
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Co ciekawe, autor „Kodu…” sam nie wymyślił sensacyjnych teorii leżących u podłoża fabuły, lecz zapożyczył je w całości z dwóch pseudohistorycznych książek: „Kobiety z alabastrowym flakonem” Margaret Starbird oraz „Świętego Graala. Świętej Krwi” Michaela Baigenta i Richarda Leigha. Autorzy tej drugiej pozycji wytoczyli zresztą Brownowi proces o plagiat. Sąd uznał jednak, że twórca literatury pięknej ma prawo korzystać z pozycji popularnonaukowych, a właśnie jako taka „Święty Graal…” był przedstawiany w chwili wydania przez samych autorów…
W dwóch późniejszych pozycjach Brown dał już spokój Kościołowi, odwołując się tym razem do rzekomych masońskich korzeni Ameryki („Zaginiony symbol”) i niekonwencjonalnych metod rozwiązania problemu przeludnienia Ziemi („Inferno”). Siła uderzenia kontrowersją była już mniejsza, ale powieści i tak sprzedały się bardzo dobrze.
Po drugie: Tajne bractwa i złowrogie organizacje
Nic tak nie rozpala masowej wyobraźni jak myśl o tajnych bractwach, przez lata z głębokiego cienia rządzących losami świata. Albo o organizacjach znanych i potężnych, które jednak w ukryciu okazują się jeszcze potężniejsze lub prowadzą działania nie do końca zgodne z prawem. Brown o tym wie i w każdej powieści serwuje czytelnikom odpowiednio spreparowany materiał do spekulacji.
O tym, że w „Kodzie…” sam Kościół katolicki przedstawiono w niezbyt korzystnym świetle, była już mowa. Ale jeszcze większą ofiarą powieści padła kościelna organizacja Opus Dei, ukazana jako zbieranina szaleńców, morderców i intrygantów. Członkowie prawdziwej organizacji musieli potem włożyć wiele starań w poprawę PR-u i tłumaczenia, że wbrew temu, co twierdzi Brown, nie maczają palców w żadnych mrocznych spiskach.
Autor potrafił też sięgnąć po bardziej klasyczny materiał, jak masoni z „Zaginionego symbolu”, albo pogrzebać w mniej znanej przeszłości i przywołać w „Aniołach i demonach” tajemniczy Zakon Iluminatów. Oberwało się też kilku amerykańskim organizacjom państwowym – w „Zwodniczym punkcie” na celowniku znalazła się NASA, a w „Cyfrowej twierdzy” krótsza o jedną literkę NSA (National Security Agency). Z kolei w najnowszej powieści, „Infernie”, możemy od nieco innej strony poznać WHO (Światową Organizację Zdrowia), która wprawdzie stara się działać z korzyścią dla ludzkości, ale przy użyciu dość niekonwencjonalnych metod.
Po trzecie: Ciekawostki i anegdoty
Żona Dana Browna, Blythe, jest z wykształcenia historykiem sztuki. Podobno to jej zawdzięczamy obecność w książkach męża tak ogromnej liczby odwołań do świata sztuki i ciekawostek z tej dziedziny. Państwo Brown chętnie wyszykują także anegdoty historyczne, zwłaszcza jeśli te są odpowiednio krwawe i sensacyjne – jak informacja o rzekomym odnalezieniu gwoździa w czaszce jednego z papieży, podana w „Aniołach i demonach”.

Dan Brown
‹Zaginiony symbol›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZaginiony symbol
Tytuł oryginalnyThe Lost Symbol
Data wydania27 stycznia 2010
Autor
Wydawca Albatros, Sonia Draga
CyklRobert Langdon
ISBN978-83-7659-031-8
Format608s. 148×210mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Historycy nie podzielają jednak entuzjazmu autora dla dowolnego żonglowania faktami, zarzucając mu liczne błędy i przekłamania. Ukazały się już szczegółowe omówienia wszystkich fragmentów, w których Brown pomylił daty, źle połączył fakty lub zwyczajnie coś przekręcił. Autor ma na to zawsze jedną i tę samą odpowiedź: „to tylko fikcja, a faktów używam w sposób potrzebny do budowania napięcia”. W domyśle: jeśli ktoś oczekuje tylko prawdy, niech nie sięga po literaturę sensacyjną.
Po czwarte: Wycieczki wyobrażone i prawdziwe
Powieści z Robertem Langdonem, których akcja rozgrywa się w Europie, próbują dość szczegółowo opisywać uroki Paryża, Rzymu i Florencji, a przynajmniej silnie wiązać sensacyjną fabułę z konkretnymi, charakterystycznymi miejscami, możliwymi do odnalezienia na mapie. Taki zabieg ma zapewne zwiększać wiarygodność fabuły i pogłębiać zanurzenie czytelnika w opowieść. Niektórym to jednak nie wystarcza i pragną zobaczyć je osobiście.
Biura podróży już dawno odpowiedziały na zapotrzebowanie i umożliwiły zwiedzanie śladem bohaterów Browna Paryża (Luwr – Hotel Ritz na placu Vendome – kościół Saint Sulpice – stacja kolejowa Saint-Lazare – Champs-Élysées) i Rzymu (grób Rafaela Santi – bazylika Santa Maria Del Popolo – plac św. Piotra – kościół Santa Maria Della Vittoria – Zamek św. Anioła). Z „Infernem” pod ręką możemy natomiast wybrać się do Florencji, choć nie wszystkim podoba się podejście autora do tematu.
– Uciekający Langdon zatrzymuje się na moment, który mógłby go kosztować życie, by przypomnieć historię pewnego mostu. Wygląda to tak, jakby ktoś usiłował rozwikłać zagadkę z przewodnikiem audio przy uszach – krytykuje „Inferno” recenzentka „The Washington Post”. – Powieść jest zabawna, zwłaszcza dla kogoś, kto dobrze zna Florencję. Tubylcy opisywani są jako dziwaczne osoby o niepojętych obyczajach: jedzą oliwki pieczone w piecu i flaki na śniadanie, wypełniają dymem papierosowym wszystkie pomieszczenia, w tym również szpitale. Wynika z tego, że rekonesans autora we Włoszech musiał odbywać się przed wejściem w życie ustawy Sirchii. A może Brown przepisywał z podręcznika dla turystów? – kąśliwie dopytuje watykański „L′Osservatore Romano”, w którym jednak Brown nie może liczyć na jakąkolwiek pozytywną opinię.
Po piąte: Brak stylu też jest stylem
Thrillery i powieści sensacyjne to nie miejsce na fajerwerki literackie. Brown pisze prostym językiem, zrozumiałym dla każdego czytelnika, konstruuje krótkie i zwięzłe dialogi, a całość wieńczy odrobiną humoru, bo w czasie wolnym i na urlopach, podczas których czytany jest gros przygód Roberta Langdona, ludzie pragną lekkiej rozrywki.
1 2 »

Komentarze

06 XI 2013   15:06:27

Ja się nie zżymam, zwyczajnie po Kodzie przestałem Browna czytać. "Anioły i Demony" to było IMHO szczytowe osiągnięcie pichcenia książek wedle tego przepisu. Teraz ta potrawa się przejadła.

06 XI 2013   15:21:08

Jeśli książka "Anioły i Demony" jest szczytowym osiągnięciem pana Browna to mogę być tylko wdzięczny losowi, że uchronił mnie od spotkania z jego mniej udanymi wytworami - i pomyśleć, że kiedy dobrnąłem do końca tego kiepskiego czytadła myślałem naiwnie, że może to tylko jakaś zniżka formy a inne jego powieści są lepsze ;)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W podziemnym kręgu: Seksapokalipsa
Marcin Knyszyński

26 VI 2022

W roku 2014, podczas słynnego San Diego Comic Con, kiedy to „Pełnia piękna” miała swą amerykańską premierę, autor powiedział na jej temat kilka ciekawych rzeczy. Podobno oryginalny tytuł tej „absolutnie pornograficznej książki” miał brzmieć „Fifty Shades of the Twilight Cave Bear Wears Prada” i jest to rzecz, którą chciałby napisać sam markiz de Sade. Zapowiada się ostro.

więcej »

Do księgarni marsz: Czerwiec 2022
Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

9 VI 2022

Literackim wydarzeniem czerwca powinna być nowa powieść polskiej noblistki, ale naszą uwagę przyciągnęły też inne interesujące tytuły.

więcej »

Nie przegap: Maj 2022
Esensja

31 V 2022

Jak co miesiąc zapraszamy do sprawdzenia czy nie przegapiliście jakiejś ciekawej recenzji.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Co się kryje na dnie piekła?
— Kamil Armacki

Do księgarni marsz: Październik 2013
— Esensja

Do księgarni marsz: Styczeń 2010
— Esensja

Dżinn w akceleratorze
— Marcin T. P. Łuczyński

Literatura „kodowana”
— Marcin Łuczyński

Świat nie runął
— Marcin Łuczyński

Herezja dla każdego
— Marcin Łuczyński

Pan Samochodzik i Iluminaci
— Artur Długosz

Blubry starego Ziutka Browna
— Eryk Remiezowicz

Tegoż twórcy

Blubry starego Ziutka Browna
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Zapomniany wędrowiec
— Kamil Armacki

Barok w pigułce
— Kamil Armacki

Duże ilości fantasy naraz
— Kamil Armacki

Na ubitej ziemi
— Kamil Armacki

Pieśń nad pieśniami
— Kamil Armacki

Życie intymne Myrmidonów
— Kamil Armacki

Kill ’Em All
— Kamil Armacki

Tragedia maltańska
— Kamil Armacki

Trzeci Dumas
— Kamil Armacki

Drugie życie kota
— Kamil Armacki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.