Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

William Goldman
‹Narzeczona księcia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNarzeczona księcia
Tytuł oryginalnyThe Princess Bride
Data wydania1995
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN83-85661-74-3
Format336s.
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kanon ze smoczej jaskini: Śmiechu warte?

Esensja.pl
Esensja.pl
W siódmej części omówienia kanonu fantasy „Narzeczona księcia” Williama Goldmana, „Spellsinger” Alana Deana Fostera i „Głos dla księżniczki” Johna Morressy’ego czyli rzecz o tym, że humorystyczna fantastyka to wyzwanie dla pisarza.

Beatrycze Nowicka

Kanon ze smoczej jaskini: Śmiechu warte?

W siódmej części omówienia kanonu fantasy „Narzeczona księcia” Williama Goldmana, „Spellsinger” Alana Deana Fostera i „Głos dla księżniczki” Johna Morressy’ego czyli rzecz o tym, że humorystyczna fantastyka to wyzwanie dla pisarza.

William Goldman
‹Narzeczona księcia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNarzeczona księcia
Tytuł oryginalnyThe Princess Bride
Data wydania1995
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Prószyński i S-ka
ISBN83-85661-74-3
Format336s.
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Prawdziwa miłość, syrop na kaszel i niesprawiedliwość świata
Tym, co w „Narzeczonej księcia” zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan jest nietypowa forma. Już sam pełen tytuł wzbudza wątpliwości czytelnika: „Narzeczona księcia: klasyczna opowieść o prawdziwej miłości i wielkiej przygodzie pióra S. Morgensterna: najlepsze wyjątki w wyborze Williama Goldmana i przekł. [z ang.] Pauliny Braiter”. Z czyim utworem mamy zatem do czynienia? I kim u licha był Morgenstern? Książkę otwiera zakończony datą i miejscem powstania „komentarz odautorski”, gdzie William Goldman, wzięty scenarzysta filmowy, wspomina młode lata oraz kąśliwie komentuje swoje pożycie małżeńskie. Skupia się przede wszystkim na historii „Narzeczonej księcia”, jego ukochanej książki, którą w dzieciństwie czytał mu ojciec. Goldman przyznaje, że powieść ta odmieniła jego życie, to właśnie dzięki niej pokochał literaturę. Kiedy jednak sięgnął po „Narzeczoną…” po latach, okazało się, że słuchał tylko wybranych najciekawszych fragmentów, a książka w całości jest rozwlekła i nudna. Stąd pomysł, by – podobnie, jak to uczynił Goldman senior – „odchudzić” oryginalny tekst, wybierając najlepsze sceny i pomijając dłużyzny. Chwilami aż szkoda, że dzięki internetowi szybko można zweryfikować prawdomówność narratora. W ten sposób traci się zabawę w zgadywanie, gdzie zaczyna się fikcja.
Tak, jak zostało to zapowiedziane, „Narzeczona księcia” składa się z rozdziałów, zawierających kluczowe sceny. Historia pięknej (acz niekoniecznie bardzo inteligentnej) Jaskier jest przy tym często przerywana komentarzami „redaktora”. Goldman wyjaśnia w nich, które fragmenty zostały pominięte i dlaczego, streszcza pokrótce zdarzenia opisane w usuniętych częściach tekstu, wspomina swoje reakcje i przemyślenia z dzieciństwa, cytuje interpretacje literaturoznawców, tłumaczy manieryzmy Morgensterna, wplata anegdotki. To właśnie ta meta-warstwa nadaje „Narzeczonej księcia” wyjątkowy charakter.
Trzeba koniecznie zaznaczyć, że owe gry z czytelnikiem nie czynią tekstu ciężkostrawnym. Powieść Goldmana jest lekka, zabawna, a przy tym inteligentna. Humor bywa tutaj bardzo sarkastyczny („Życie to ciągłe cierpienie – odparła matka. – Ktokolwiek twierdzi inaczej, z pewnością coś sprzedaje”). Autorowi udała się rzecz trudna – utwór jest jednocześnie pastiszem literatury awanturniczej, jak i jej apoteozą. Skłania do refleksji nad percepcją literatury i budzi wspomnienia, bo chyba każdy zapalony czytelnik ma swoją własną ukochaną książkę dzieciństwa. Z drugiej strony, przynajmniej w moim przypadku, książka pobudzała intelekt, a nie emocje.

Alan Dean Foster
‹Spellsinger›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpellsinger
Tytuł oryginalnySpellsinger
Data wydania1996
Autor
PrzekładJarosław Kotarski
Wydawca Rebis
CyklSpellsinger
ISBN83-7120-350-0
Format288s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
O jeden skręt za daleko
Najwyraźniej pisarze fantasy uważają historyków za szczególnie predestynowanych do międzyświatowych podróży – w starszym o nieco ponad dekadę „Smoku i jerzym” główny bohater był młodym doktorem, specjalistą od średniowiecza, podczas gdy protagoniście „Spellsingera” niewiele (albo i wiele, zważywszy na to, że praca magisterska Jonathana nosiła jakże frapujący tytuł „Manifestacje i początki demokratycznych rządów amerykańskich na przykładzie królewskiego systemu władzy Inków w latach 1248-1350”, ponadto na siedem tygodni przed terminem oddania składała się tylko z niego) brakowało do ukończenia studiów.
Pewnej nocy, po wielu godzinach zakuwania „Historii cesarzy rzymskich” chłopak postanowił umilić sobie czas zażywając środki odurzające. Pech (a może szczęście?), że na Ziemię zawitał mag z innego wymiaru, pragnący ściągnąć do swojego świata bohatera o otwartym umyśle. W ten oto sposób Jonathan trafił do krainy gadających zwierząt, której zagraża nacja morderczych przerośniętych owadów.
Tutaj pojawia się główny problem – fabuła jest do bólu sztampowa: jest stary mag, dostrzegający budzące się zło, zbiera się drużyna i wyrusza w podróż. Przy czym o ile wspominany przeze mnie „Smok i jerzy” (także będący pierwszym tomem cyklu) stanowił zamkniętą całość, w „Spellsingerze” wątki dopiero się zawiązują i tak naprawdę dzieje się niedużo. W przypadku powieści humorystycznej opieranie się na kliszach nie musi stanowić wady, o ile zgrane schematy będą stanowiły punkt wyjścia dla żartów. Niestety, „Spellsinger” jest za mało śmieszny. Owszem, przerośnięte futrzaki bywają zabawne, podobnie perypetie bohatera zmuszonego do zaadaptowania się do obcego mu środowiska. Na szczególną uwagę zasługuje smok, zagorzały marksista, uwielbiający filozoficzno-polityczne dysputy i łagodniejący, gdy zaśpiewać mu „Międzynarodówkę”. Wydaje mi się jednak, że z pomysłu autora dałoby się wykrzesać o wiele więcej – choćby scena, w której bohater odzyskuje przytomność w nowym świecie aż się prosi o opisanie jej z większym pazurem. Oto upalony marychą, rozrywkowy młodzian budzi się i pierwszym co widzi jest niemal półtorametrowa wydra w zielonym kapelusiku z piórkiem – czy to nie stwarza możliwości do zanurzenia wszystkiego w oparach smakowitego absurdu?
Podobnie wątek muzycznej magii zasługuje na lepsze rozwinięcie. Zbliżony motyw pojawił się w „Wojnie o dąb” Emmy Bull i tam czuło się, że muzyka jest pasją bohaterki. W „Spellsingerze” wzmianek na temat lubianych przez Jonathana utworów pojawia się zaledwie kilka, a opisy tego, jak chłopak gra, są pozbawione wyrazu.
Zarzut ostatni można odnieść do całości. Owszem, Foster pisze lekko, jednak po lekturze niewiele zostaje w pamięci.

John Morressy
‹Głos dla Księżniczki›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGłos dla Księżniczki
Tytuł oryginalnyA Voice for Princess
Data wydania1996
Autor
PrzekładDanuta Górska
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklKedrigern
ISBN83-86868-50-3
Format260s.
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Życie codzienne czarodzieja
„Głosowi dla Księżniczki” również brakuje charakteru. Morressy serwuje czytelnikowi historyjkę o czarodzieju, któremu znudziło się kawalerskie życie. Humor tu, owszem, jest, ale raczej stonowany. Można się od czasu do czasu uśmiechnąć, jednak szansa na niekontrolowany wybuch śmiechu jest raczej niewielka.
Trudno tutaj mówić o jednym, wyraźnym wątku – owszem najpierw przewija się kwestia zdobycia przez głównego bohatera żony, później zaś Kerdigern, bo tak ma na imię główny bohater, stara się odzyskać tytułowy głos Księżniczki (mag zdołał bowiem przywrócić zaklętej w żabę bohaterce ludzką postać, ale nie obyło się bez pewnych kłopotliwych komplikacji). Kolejne rozdziały stanowią jednak bardziej pretekst do przedstawienia wybranych scenek. Zasługują one na miano rodzajowych – Kerdigern uczestniczy w konferencji, jeździ realizować zlecenia, urządza dom, uczy się dogadywać z żoną. Niestety Moressy’emu daleko do ironii i celnych obserwacji Pratchetta, czy obfitującego w kwiecisto-sarkastyczne porównania stylu Holta.
Powieść czyta się nawet dość gładko. Ot, niezobowiązująca lektura na popołudnie, zapychacz czasu. Od książek, bądź co bądź zebranych w kanonie, oczekiwałabym znacznie więcej.
koniec
7 lipca 2014

Komentarze

20 VII 2014   22:43:37

Morressy pisze znacznie lepsze opowiadania niż powieści. Przy czym, moim zdaniem, ma "na sumieniu" rzeczy znacznie lepsze od cyklu o Kerdigernie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Lipiec 2018
Esensja

12 VII 2018

Szukaliśmy, szukaliśmy… i znaleźliśmy! Jak zwykle w wakacje wydawcy nie rozpieszczają nas bogatą ofertą, ale jednak znaleźliśmy całkiem sporo ciekawych lipcowych pozycji.

więcej »

Nie przegap: Czerwiec 2018
Esensja

30 VI 2018

Jeśli pochłonięci piłką nożną przegapiliscie jakąś czerwcową recenzję to macie szansę uzupełnić zaległości.

więcej »

W poszukiwaniu Nangilimy
Marcin Knyszyński

14 VI 2018

Pierwsza powieść Laviego Tidhara na polskim rynku, „Osama”, jest książką-zagadką i swego rodzaju festiwalem interpretacyjnym. Pierwsze internetowe recenzje i opinie wiązały mocno „Osamę” z Philipem K. Dickiem i jego „Człowiekiem z wysokiego zamku”. Czy słusznie?

więcej »

Polecamy

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8

Przeczytaj to jeszcze raz:

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Człowiek, który widzi
— Anna Nieznaj

Przemiana fazowa
— Anna Nieznaj

Jaja jak atomowe berety
— Wojciech Gołąbowski

Furia ze Złotego Wieku SF
— Wojciech Gołąbowski

Niewystarczająco dobrzy dorośli
— Anna Nieznaj

Zobacz też

Inne recenzje

Do księgarni marsz: Styczeń 2018
— Esensja

Z tego cyklu

Wspomnienia
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część II
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część I
— Beatrycze Nowicka

Przeciwko nicości
— Beatrycze Nowicka

Nic specjalnego
— Beatrycze Nowicka

Magiczne USA
— Beatrycze Nowicka

Dobry i zły lord
— Beatrycze Nowicka

Rycerze i detektyw
— Beatrycze Nowicka

Dla nieco młodszych czytelników
— Beatrycze Nowicka

Zdecydowanie nie zachwyca
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Czarne chmury a la Lucas
— Grzegorz Wiśniewski

Tegoż autora

Twarda niczym Chuck Norris
— Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Ścigając cienie
— Beatrycze Nowicka

Echa w pamięci
— Beatrycze Nowicka

Wyblakła czerwień
— Beatrycze Nowicka

Powariowała od nadmiaru chłopów
— Beatrycze Nowicka

Dziedzictwo cesarzowej-szamanki
— Beatrycze Nowicka

Na spokojnych wodach
— Beatrycze Nowicka

Krótko o komiksach: Monstressa #1: Przebudzenie
— Beatrycze Nowicka

Wspomnienia sprzedawcy podróbek
— Beatrycze Nowicka

Granice masochizmu albo zimowit jesienny
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.