Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Alistair MacLean

ImięAlistair
NazwiskoMacLean

Literatura sensacyjna: Przepis na sukces Alistaira MacLeana

Esensja.pl
Esensja.pl
Konrad Wągrowski
1 2 3 »
Alistair MacLean to dla mnie i moich rówieśników pisarz kultowy. Prześcigaliśmy się w zdobywaniu jego książek, pożyczaliśmy je sobie, co było zawsze dużą przysługą, wymagającą rewanżu i dyskutowaliśmy o nich zaciekle podczas przerw w szkole, tak jak teraz dyskutuje się zapewne tylko o filmach. Nazwa „Ulisses” nie kojarzyła się nam ze starożytną Grecją, Troją, czy mitologią, lecz z nazwą krążownika biorącego udział w konwojach arktycznych.

Konrad Wągrowski

Literatura sensacyjna: Przepis na sukces Alistaira MacLeana

Alistair MacLean to dla mnie i moich rówieśników pisarz kultowy. Prześcigaliśmy się w zdobywaniu jego książek, pożyczaliśmy je sobie, co było zawsze dużą przysługą, wymagającą rewanżu i dyskutowaliśmy o nich zaciekle podczas przerw w szkole, tak jak teraz dyskutuje się zapewne tylko o filmach. Nazwa „Ulisses” nie kojarzyła się nam ze starożytną Grecją, Troją, czy mitologią, lecz z nazwą krążownika biorącego udział w konwojach arktycznych.

Alistair MacLean

ImięAlistair
NazwiskoMacLean
Pod koniec lat osiemdziesiątych książek niektórych autorów nie szukało się w księgarniach. Tam znaleźć oczekiwaną pozycję można było jedynie, gdy miało się zaprzyjaźnionego księgarza, który schowałby jakiś egzemplarz pod ladą, lub mając nieprawdopodobne wręcz szczęście, trafiając do sklepu chwilę po dostawie. Dla reszty pozostawały bazary (np. warszawski bazar Różyckiego), na których można było dostać poszukiwane książki za pięcio-, sześciokrotność ceny okładkowej. Były jeszcze biblioteki – ale w nich zwykle trzeba było się zapisywać na listę, licząc na to, że będzie można wypożyczyć książkę już po kilku miesiącach. Co ciekawe – książki te wychodziły wówczas w astronomicznie wielkich nakładach, ale mimo tego przepadały gdzieś, wykupione przez złaknionych czytelników, handlarzy bazarowych, liczących na przebicie cenowe i zapewne zagubione w bałaganie dystrybucji okresu realnego socjalizmu. Owi najbardziej rozchwytywani pisarze pochodzili najczęściej z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych i byli autorami przygodowych powieści wojennych lub sensacyjnych. Wydanie nowej książki zachodniego autora o tej tematyce było zawsze dużym wydarzeniem, gdyż zdarzało się to niezwykle rzadko (co trudno sobie wyobrazić obecnie, widząc półki uginające się od literatury sensacyjnej). Jednym z takich pisarzy był Alistair MacLean.
Alistair MacLean to dla mnie i moich rówieśników pisarz kultowy. Prześcigaliśmy się w zdobywaniu jego książek, pożyczaliśmy je sobie, co było zawsze dużą przysługą, wymagającą rewanżu i dyskutowaliśmy o nich zaciekle podczas przerw w szkole, tak jak teraz dyskutuje się zapewne tylko o filmach. Nazwa „Ulisses” nie kojarzyła się nam ze starożytną Grecją, Troją, czy mitologią, lecz z nazwą krążownika biorącego udział w konwojach arktycznych. Książka „H.M.S. »Ulisses«”, wydana w latach 70-tych, była wówczas absolutnie nie do zdobycia. Pamiętam jak jeden kolega poinformował nas, że znalazł tę książkę u swego wujka i przywiezie ją po weekendzie. Jakież było nasze rozczarowanie, gdy okazało się, że wujek miał „Ulissesa”, ale …Jamesa Joyce’a.
Kim był ten autor, który budził aż takie namiętności i na czym polegała magia jego prozy?
Biografia
O życiorysie Alistaira MacLeana moglibyśmy wiele dowiedzieć się z uważnej lektury jego książek, co już świadczy o tym, że było to życie bardzo interesujące. Podobnie jak dr Nicholls, lekarz pokładowy krążownika Jego Królewskiej Mości „Ulisses”, jak bosman Archie MacDonald z „Campari” („Złote rendezvous”) Alistair George Gilach MacLean był Szkotem. Urodził się w 1922 roku w Glasgow, jako czwarte dziecko Mary (to najpopularniejsze imię kobiecych bohaterek prozy MacLeana) i Alistaira. Była to bogata rodzina. Ojciec, zmarły w 1936 r., był ministrem szkockiego rządu, a w ich domu mówiło się w języku gaelic – angielski nie był więc ojczystym językiem Alistaira. Przyszły pisarz spędził swoje dzieciństwo w szkockich górach, w Daviot niedaleko Iverness, ucząc się w Hillhead High School. Dużo czytał, jego ulubionymi pisarzami byli Charles Dickens i Aleksander Dumas.
W 1939 roku, w wieku 17 lat Alistair rzucił szkołę by wstąpić do Królewskiej Marynarki Wojennej. W 1941 rozpoczął służbę bojową w Royal Navy, obsługując wyrzutnię torped, podobnie jak Ralston z „H.M.S. »Ulisses«”. MacLean, jak bohaterowie jego książek, służył na wielu teatrach działań wojennych i znalazło to oczywiście odbicie w jego twórczości. Pływał w konwojach arktycznych (znów kłania się „H.M.S. »Ulisses«” i „San Andreas”), walczył na Morzu Egejskim („Działa Nawarony”) i na Dalekim Wschodzie („Na południe od Jawy”). Dwukrotnie ranny w walkach z Niemcami, pod koniec wojny dostał się do japońskiej niewoli (gdzie był nawet poddany torturom – wyrwano mu np. ząb, oczywiście bez znieczulenia), z której został zwolniony w 1946 roku. Po powrocie do domu, powrócił do szkoły, kończąc edukację na Uniwersytecie w Glasgow w 1947 r.
Po zakończeniu studiów MacLean rozpoczął pracę jako nauczyciel angielskiego, ale nie dane mu było pozostać długo w tym zawodzie. Mając dużo wolnego czasu, MacLean pisywał opowiadania, głównie o tematyce marynistycznej, z których część została opublikowana w lokalnym czasopiśmie „Blackwood’s magazine”. Przełomowym rokiem okazał się 1954 – w tym właśnie roku czasopismo „Glasgow Herald” ogłosiło konkurs literacki. MacLean wziął w nim udział – i wygrał główną nagrodę, 100 funtów, za opowiadanie „Dileas” (opublikowane później w zbiorze „Samotne morze”). Sukces w konkursie, połączony z zachętą ze strony wydawcy „Glasgow Herald” zadecydował – MacLean postanowił zostać pisarzem. (Legenda głosi, że wydawca zainteresował się MacLeanem, gdy zobaczył swą żonę szlochającą nad opowiadaniem opublikowanym w lokalnej gazecie – było to oczywiście opowiadanie MacLeana). Dalej nastąpiło pasmo sukcesów. Jego debiutancka powieść „H.M.S. »Ulisses«”, napisana w ciągu 10 tygodni w 1955 na zamówienie wydawców „Heralda” Iana Chapmana i Williama Collinsa, oparta na przeżyciach wojennych autora, opowiadająca o tragicznych losach konwoju do Rosji, stała się bestsellerem (250000 egzemplarzy sprzedanych w ciągu pół roku) i zyskała, zupełnie zasłużenie, znakomite oceny. W następnych powieściach MacLean eksploatował swoje doświadczenia z II wojny światowej – „Działa Nawarony”, napisane w 1957 r. opowiadały o misji grupy komandosów na jednej z wysp Morza Egejskiego, a akcja „Na południe od Jawy” (również 1957) toczyła się na dalekowschodnim teatrze działań wojennych. Obydwie odniosły sukces i ugruntowały pozycję autora, choć z czasem okazało się, że „Działa Nawarony” dużo lepiej zapadły w pamięć czytelników.
„The Guns of Navarone”
„The Guns of Navarone”
Po trzech książkach wojennych MacLean postanowił zmienić temat i następna powieść, napisana już w Genewie, gdzie pisarz przeprowadził się w 1957 roku (zadecydowały względy podatkowe, istotne dla coraz lepiej zarabiającego pisarza), nie podejmowała już tematów II wojny światowej – „Ostatnia granica” (1959) była zimnowojennym thrillerem, którego akcja toczy się na komunistycznych Węgrzech (ale i z mocnym polskim akcentem). Odtąd tematyka sensacyjna będzie dominowała w twórczości MacLeana, do II wojny światowej powróci dopiero w 1967 poprzez książkę „Tylko dla orłów”.
Trzeba przyznać, że pisarz, który sprawiał wrażenie znakomitego marynisty, doskonale się odnalazł w twórczości sensacyjnej. Już „Ostatnia granica” jest dziełem, w którym, oprócz interesującej fabuły, mamy również ostre spojrzenie na komunistyczne realia, nie tak znów szeroko spotykane w ówczesnej literaturze zachodniej.
Aby udowodnić swemu wydawcy, że to nie magia nazwiska, lecz rzeczywiste umiejętności decydowały o sukcesie, MacLean postanowił wydać następne książki pod pseudonimem. „Mroczny Krzyżowiec” (1961) i „Szatański wirus” (1962), nie tylko okazały się sukcesem, ale czytelnicy łatwo rozpoznali kto kryje się pod pseudonimem Ian Stuart. Styl MacLeana był już znany i ceniony.
Lata sześćdziesiąte to znakomity okres dla MacLeana. Jego powieści sensacyjne (m.in. „Noc bez brzasku” (1960), „Siła strachu” (1961), „Złote rendez-vous” (1962), „Stacja arktyczna Zebra” (1963), „Czterdzieści osiem godzin” (1966), „Lalka na łańcuchu” (1969)) cieszyły się ogromnym powodzeniem, Maclean, mieszkający od 1963 na przemian w Anglii i Szwajcarii był właścicielem kilku hoteli, jego twórczością zainteresowali się filmowcy. Film na podstawie „Dział Nawarony” ze znakomitą obsadą w osobach Gregory Pecka (kpt. Mallory), David Nivena (kpr. Miller) i Anthony Quinna (Andrea) święcił sukcesy i do dziś chętnie jest wyświetlany w telewizji, trafiając do klasyki kina wojennego. Sfilmowane zostały również inne powieści MacLeana – a na dodatek, namówiony przez producenta filmowego Elliota Kastnera, MacLean zaczął pisywać scenariusze filmowe, których powstało w sumie czternaście. Niektóre z nich stały się podstawą filmów, inne w oczekiwaniu na ekranizację, stawały się powieściami – tak było w przypadku „Tylko dla orłów” (1967), czy „Przełęczy Złamanego Serca” (1974), jedynego westernu w karierze MacLeana. Pisarz nie ograniczył się do beletrystyki, jest twórcą także dwóch biografii – Lawrence’a z Arabii (1962) i kapitana Cooka (1972).
Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, to okres ścisłej współpracy MacLeana z branżą filmową i szereg powieści, które nie dorównały już popularnością utworom wcześniejszym, wyraźnie im zresztą ustępując poziomem. W 1985 roku wydano zebrane opowiadania MacLeana, w tym nagrodzony „Dileas” w zbiorze „Samotne morze”. MacLean otrzymał w 1983 r. honorowy doktorat uniwersytetu w Glasgow, ale, niestety, to już jedna z nielicznych pozytywnych rzeczy jakie można powiedzieć o tym okresie życia pisarza.
Uważny czytelnik książek MacLeana może dostrzec jeden z charakterystycznych elementów właściwych dla wielu bohaterów jego powieści – niestety, okazało się, że ta cecha dotyczyła również samego autora:
„– Cholerny rejs! – Bullen podsunął mi tacę z whisky i szklankami. – Częstujcie się poruczniku. – Dziękuję, kapitanie. – Nalałem sobie szczodrze, taka okazja nieczęsto się zdarzała.”
(„Złote rendez-vous”, tłum. Robert Giliński)
„Brown był najlepszym przyjacielem Jenkinsa. Mieli obaj we zwyczaju wpadać po służbie do spiżarki na kielicha. Na tę zabronioną praktykę Talbot taktownie i bez oporów przymykał oko.”
(„Santoryn”, tłum. Ziemowit Andrzejewski)
„Niech mnie pan poczęstuje jeszcze jedną szklanicą whisky, mój chłopcze. I niech mi pan opowie, co się stało.”
(„Czterdzieści osiem godzin”, tłum. Mieczysław Derbień)
„Burnett, który zawsze miał wielkie pragnienie, wahał się tylko przez moment. Następnie wskazał palcem szklankę, którą Morro uniósł do góry, zanim wypił mniej więcej jedną czwartą płynu, i uśmiechnął się z zadowoleniem – Glenfiddich. Doskonała szkocka whisky. Polecam ją.”
(„Żegnaj Kalifornio”, tłum. Tadeusz Markowski)
Zapewniam was, że takich scenek w twórczości MacLeana jest mnóstwo. Najczęściej z whisky w roli głównej.
Alkoholizm pisarza odbijał się negatywnie na jego życiu osobistym. Drugie małżeństwo MacLeana z Marcelle Gorgeous nie było szczęśliwe, głównie ze względu na ataki wściekłości i zazdrości autora, potęgowane przez chorobę alkoholową. Marcelle miała powiedzieć „Wiele osób nigdy nie spotkało geniusza. Ja z geniuszem spędziłam życie, ale było to dalekie od bajki”.
Alkoholizm niewątpliwie przyczynił się do śmierci MacLeana na atak serca w Monachium w roku 1987, w wieku 65 lat. Grób pisarza znajduje się w Celliny, w Szwajcarii. Pozostawił po sobie 37 książek i 14 scenariuszy.
„Puppet on a Chain”
„Puppet on a Chain”
O dziwo, po śmierci autora wcale nie przestały pojawiać się książki opatrzone jego nazwiskiem. Nowelizacji scenariuszy jeszcze za życia pisarza dokonywał John Denis („Wieża zakładników”, „Air Force One”), a późniejsze powieści, w oparciu o kolejne rzekome scenariusze i konspekty, które zostały znalezione po śmierci MacLeana, tworzył pisarz o nazwisku …Alastair MacNeill. Nie mam pojęcia, czy jest to nazwisko prawdziwe, ale można się domyślać jakie przesłanki kierowały wydawcami. W większości powieści te opowiadają o fikcyjnej organizacji antyterrorystycznej UNACO, wymyślonej przez MacLeana, ale obecnej jedynie w scenariuszach, na podstawie których powstało kilka przyzwoitych filmów sensacyjnych („Pociąg śmierci”, „Nocna straż”), w których główną rolę grał Pierce Brosnan, przygotowując się do roli Jamesa Bonda. Niewątpliwie filmy te były lepsze od nowelizacji MacNeilla. Do spadkobierców należy doliczyć jeszcze jedno nazwisko – James Gandolfini, który napisał „Złotą dziewczynę” (1992), choć nie mam pojęcia w jaki sposób uzasadniano, że Alistair MacLean miał z tą powieścią coś wspólnego.
MacLean nigdy nie uważał się za wybitnego pisarza, co więcej – wcale nie lubił pisać. Twierdził, że jest po prostu rzemieślnikiem, piszącym przyzwoite książki sensacyjne. Mówił: „Nie jestem pisarzem, ja opowiadam historię. To nie jest sztuka”. Niejednokrotnie nosił się z decyzją porzucenia twórczości literackiej. Podobno kiedyś zakomunikował taką decyzję swemu wydawcy, ale dwie butelki whisky Glen Morange pozwoliły mu zmienić zdanie i podpisać kontrakt na następną powieść. MacLean pisał szybko, twierdził, że napisanie książki zajmuje mu tylko 35 dni, bo nie miał ochoty tracić na nią więcej czasu – nigdy także nie czytał swych powieści ponownie i nie robił poprawek. Jeśli tak było naprawdę, to można mu jedynie zazdrościć. Powieści z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych są świetnie napisane, precyzyjne o mocnej podbudowie faktograficznej. Prawdziwy geniusz.
Powieści MacLeana sprzedały się w ogólnym nakładzie ponad 30 milionów egzemplarzy (18 powieści przekroczyło milion) i były przetłumaczone na wiele języków. Nieźle, jak na człowieka, który nie lubił pisać książek.
Twórczość
Zanim przystąpimy do wymieniania cech twórczości MacLeana, należy zauważyć, że niestety autor „Dział Nawarony” pisał na bardzo nierównym poziomie. Jakość dzieł MacLeana można łatwo określić według schematu – im powieść wcześniejsza tym lepsza. O dziwo, MacLean zadebiutował w latach 50-tych dwoma najbardziej dojrzałymi, najbardziej epickimi, pozostawiającymi największe wrażenie i najbardziej docenionymi przez czytelników i krytykę dziełami – „H.M.S. »Ulisses«” i „Działami Nawarony”. Lata sześćdziesiąte to okres bardzo dobrych i dobrych książek sensacyjnych, które w latach 70-tych i 80-tych pojawiały się już tylko sporadycznie, ustępując miejsca książkom słabym i bardzo słabym, w których ciekawa fabuła ustąpiła miejsca błyskotliwym, dowcipnym dialogów, które jednak w żadnej mierze nie popychały akcji do przodu, pozostawiając wrażenie nudy, lub wtórności. O takich książkach jak „Santoryn”, „Partyzanci”, „Rzeka śmierci” nie chce się pamiętać, nie wierząc, że mógł je napisać autor „Złotego rendez-vous”, a na przykład „Żegnaj Kalifornio” jest fabularną kopią kilkanaście lat wcześniejszego „Szatańskiego wirusa”. Opuśćmy więc na nie zasłonę milczenia, koncentrując się nad tym, co było dobre w twórczości MacLeana.
Mówi się, że MacLean pisał według wzoru: bohater, grupa ludzi, nieprzyjazny klimat, bezwzględny wróg, a także często postać zdrajcy. Ze swojej strony dodałbym nieco sarkastyczne, ale przedniej marki poczucie humoru, zwartą formę, dynamiczną akcję, wątek romansowy i niesamowitą wierność szczegółom i faktom – to właśnie macleanowski przepis na sukces. Zajmijmy się więc po kolei elementami tego przepisu
„The Satan Bug”
„The Satan Bug”
Bohater
Wiele powieści MacLeana było pisanych w pierwszej osobie. Bohaterem najczęściej jest mężczyzna około trzydziestki, energiczny, odważny, sprawny, ale daleki od superbohatera. Nie, to nie John McTiernan wymyślił Johna McClane’a, bohatera, który, choć dokonuje niesamowitych rzeczy, jest tylko człowiekiem, można go zranić, czuje ból, zmęczenie, zwątpienie. Tacy właśnie byli też bohaterowie powieści Alistaira MacLeana. Czasem mógł to być agent służb specjalnych jak Philip Calvert z „Czterdziestu ośmiu godzin”, Paul Revson ze „Złotych wrót” lub Paul Sherman z „Lalki na łańcuchu”, ale często bywał nim człowiek zupełnie przypadkowo wplątany w dramatyczne wydarzenia – jak pierwszy oficer John Carter ze „Złotego rendez-vous”, czy doktor Peter Mason z „Nocy bez brzasku”, lub kierowca rajdowy Johnny Harlow z „Jedynym wyjściem jest śmierć”. Nawet jednak zawodowiec miewał problemy i wahania, nawet amatorzy wspinali się na szczyty swoich umiejętności. Pod maską cynizmu, macleanowski bohater nosił wątpliwości; nie ma takiego, który zabija z zimną krwią, nawet zawodowcy z ekipy komandosów na Nawaronie robią to tylko wtedy, gdy absolutnie wymaga tego sytuacja, nawet major Smith z „Tylko dla orłów” uwalnia związanego Niemca, aby mógł się uratować przed ogniem.
„Andrea patrzył na ciemniejący krajobraz przez lornetkę swego karabinu, a następnie wystrzelił kolejno trzy naboje w łamiącą się zdezorganizowaną tyralierę. Jego twarz była spokojna, pozbawiona wszelkiego uczucia, nieruchoma jak powieki, które nawet nie drgnęły przy regularnych trzaskach mauzera. Nawet oczy były takie same jak twarz, twarde, ale nie bezlitosne, tylko po prostu puste i prawie przerażająco odległe. Ta pustka była odbiciem stanu jego umysłu, umysłu opancerzonego w tej chwili przeciwko wszelkiej myśli czy uczuciu, bowiem Andrea wiedział, że nie wolno mu myśleć o tym wszystkim. Zabijanie, odbieranie życia bliźnim jest największym złem, gdyż życie stanowi dar i nie jego sprawą jest pozbawianie go innych. Nawet w uczciwej walce.”
(„Działa Nawarony”, tłum. Adam Kaska)
Należy jednak dodać, że choć takie wątpliwości pojawiają się często w rozmyślaniach, na zewnątrz bohaterowie robią co do nich należy – nie ma tu dyskusji, moralitetów, filozoficznych roztrząsań.
Macleanowski bohater to zazwyczaj człowiek doświadczony przez życie, w żadnym wypadku młodzik entuzjastycznie nastawiony do świata. Andrea, John Talbot z „Siły strachu”, Peter Mason utracili swych bliskich. Calvert i Sherman stali się cyniczni przez lata pracy w swym niewdzięcznym zawodzie. Mimo tego, każdy z nich szuka szansy na lepsze życie, na poukładanie tego co pozostało i, paradoksalnie, często dramatyczne wydarzenia, w których uczestniczą, pomagają im to osiągnąć.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Na rubieżach rzeczywistości: Kto tu jest chory?
Marcin Knyszyński

21 IV 2019

„Marsjański poślizg w czasie” jest kolejną powieścią Philipa K. Dicka, w której mamy do czynienia z bohaterami cierpiącymi na poważną chorobę psychiczną. Miesiąc temu poznaliśmy Pete’a Gardena, który próbował uporać się z „Tytańskimi graczami”, dziś przeczytamy o Jacku Bohlenie i Manfredzie Steinerze, dwóch mieszkańcach kolonii na Marsie A.D. 1994. Dorosły człowiek z nawrotem schizofrenii i autystyczne dziecko – osoby nie potrafiące poprawnie interpretować bodźców napływających z otaczającego (...)

więcej »

Do księgarni marsz: Kwiecień 2019
Esensja

6 IV 2019

W zapowiedziach na kwiecień widać już przygotowania wydawców przed majowymi Targami Książki.

więcej »

Nie przegap: Marzec 2019
Esensja

31 III 2019

Ostatni dzień marca był w tym roku o godzinę krótszy, ale nie znaczy to że zaniedbujemy nasze obowiązki: oto lista naszych marcowych recenzji.

więcej »

Polecamy

Kto tu jest chory?

Na rubieżach rzeczywistości:

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

W służbie UNACO
— Wojciech Gołąbowski

Sprawa Nawarony
— Wojciech Gołąbowski, Konrad Wągrowski

Wprowadzenie do cyklu
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Mam wiersz
— Konrad Wągrowski

Obiecaliśmy już wszystko. Czego jeszcze chcecie?
— Konrad Wągrowski

Powojenny melodramat
— Konrad Wągrowski

Pomysł na życie zawodowe po osiemdziesiątce
— Konrad Wągrowski

Runie ta chwiejna konstrukcja
— Konrad Wągrowski

Krótko o filmach: Korzenie Lassego i Mai
— Konrad Wągrowski

Po rozstaniu rodziców
— Konrad Wągrowski

Na dwóch różnych nutach
— Konrad Wągrowski

Egzystencjalizm rewolwerowców
— Konrad Wągrowski

Krótko o filmach: Trzy kobiety z butelką
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.