Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Tim Powers
‹Wrota Anubisa›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWrota Anubisa
Tytuł oryginalnyAnubis Gate
Data wydania1997
Autor
PrzekładJan Kabat
Wydawca Amber
ISBN83-7169-511-X
Format398s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kanon ze smoczej jaskini: Dwa oblicza Anubisa

Esensja.pl
Esensja.pl
Tim Powers we „Wrotach Anubisa” i Judith Tarr w „Panu Górnego i Dolnego Egiptu” osadzają akcję swoich utworów w „umagicznionych” realiach historycznych. On stworzył powieść przygodową, ona – obyczajową zahaczającą o romans.

Beatrycze Nowicka

Kanon ze smoczej jaskini: Dwa oblicza Anubisa

Tim Powers we „Wrotach Anubisa” i Judith Tarr w „Panu Górnego i Dolnego Egiptu” osadzają akcję swoich utworów w „umagicznionych” realiach historycznych. On stworzył powieść przygodową, ona – obyczajową zahaczającą o romans.
Do tej pory nie miałam okazji zetknąć się z powieściami, w których pojawiałyby się inspiracje egipską mitologią. Szkoda, że fantastyka sięga do tego źródła tak rzadko. Lektura „Wrót Anubisa” i „Pana Górnego i Dolnego Egiptu” pozostawiła po sobie niedosyt – Tim Powers, mimo wiele obiecującego tytułu, w zasadzie ledwo liznął tę tematykę, a Judith Tarr skupiła się raczej na życiu osobistym bohaterki.

Tim Powers
‹Wrota Anubisa›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWrota Anubisa
Tytuł oryginalnyAnubis Gate
Data wydania1997
Autor
PrzekładJan Kabat
Wydawca Amber
ISBN83-7169-511-X
Format398s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Skoki w czasie, mroczna magia oraz angielscy poeci romantyczni
O ile w wykonaniu Vondy McIntyre klimat fantastyczno-historyczno-filmowy zaowocował nudną i dziwną hybrydą, Tim Powers we „Wrotach Anubisa” poradził sobie z tą konwencją o wiele lepiej1), nadając całości charakter bardziej kojarzący się z kinem przygodowym.
Książka rozpoczyna się opisem rytuału, jaki na początku XIX wieku odprawiają mroczni kultyści, by umożliwić egipskim bóstwom powrót na ziemię. Magia nie działa jednak tak, jak należy, a skutki uboczne próby mają daleko idące konsekwencje. Następnie czytelnik przenosi się do lat 80. XX wieku, kiedy to profesor literatury angielskiej Brendan Doyle zostaje zaproszony przez pewnego milionera do udziału (w charakterze konsultanta) w podróży w czasie. I tym razem dochodzi do komplikacji, w wyniku których profesor Doyle pozostaje w dziewiętnastowiecznym Londynie, a po piętach depczą mu wyżej wzmiankowani kultyści, bynajmniej nie wyczerpujący listy kłopotów bohatera.
Przyznam, że początek mnie zraził – małą oryginalnością i dziwaczną magiczno-technologiczną koncepcją podróży w czasie. Gdy czytam zdania w rodzaju „zrobili to w końcu, a wymagało to syntezy całkiem nowego języka, składającego się po części z nieeuklidesowej geometrii, po części z rachunku tensorowego, po części z symboli alchemicznych”, to, delikatnie mówiąc, krew mnie zalewa. Niezbyt przekonuje też realizacja pomysłu wycieczki w czasie: jej koszt – milion dolarów od osoby (jeszcze jakiś czas temu była to kwota, która automatycznie kojarzyła się z hasłem „ogromne pieniądze”), cel – wykład poety Coleridge’a (wydaje mi się, że bogaci ludzie woleliby zobaczyć na własne oczy jakieś kluczowe wydarzenie czy spotkać potężnego monarchę), uczestnicy (troje z nich to historycy i literaturoznawcy, którzy raczej nie kojarzą się z ogromnym bogactwem), jak również środki bezpieczeństwa (podanie wycieczkowiczom trucizny, na którą remedium mieli dostać po powrocie; już widzę ludzi płacących milion dolców i dających się otruć).
Szczęśliwie potem nie pojawiały się aż tak nieprzekonujące pomysły. Od razu trzeba zaznaczyć, że sięgając po „Wrota Anubisa” nie należy spodziewać się podejścia realistyczno-historycznego. Źli czarnoksiężnicy i ich pomagierzy są przerysowani niczym postaci z komiksów. Również wizja dziewiętnastowiecznego Londynu podporządkowana została przygodowo-komiksowej konwencji. I tak np. banda żebraków dowodzonych przez niejakiego Jacka wieczorami spotyka się na ucztach suto zakrapianych najprzedniejszym winem, z kolei konkurencyjnym gangiem dowodzi mroczny mag w stroju klowna, poruszający się zawsze na szczudłach.
Akcja powieści toczy się wartko i nie nudzi, główny bohater budzi sympatię czytelnika. Podobał mi się pomysł na powiązania pomiędzy magią a żywiołem ziemi oraz jego praktyczna realizacja, a także elegancko wykorzystany motyw z przeskokami pomiędzy ciałami. Powers sprawnie splata też wątki związane z podróżami w czasie. W ujęciu autora nie doprowadziły one do powstania paradoksów – wszystkie wydarzenia znane Doyle’owi z materiałów źródłowych musiały zatem mieć miejsce. Szczególnie zabawnie przedstawione zostały pętle przyczynowo-skutkowe, zwłaszcza ta związana z powstaniem poematu „Dwanaście godzin nocy”. Powers studiował literaturę angielską i zapewne z tego względu na kartach powieści pojawiają się Coleridge czy Byron – sceny z ich udziałem wprowadzają dodatkowe smaczki. Pod koniec powieści autor w moim odczuciu nieco zbyt często skakał pomiędzy postaciami (wprowadzając przy okazji nowych bohaterów drugoplanowych), przez co powstaje wrażenie chaosu. Nie uniemożliwia ono jednak czytelnikowi poskładania fabuły w całość.
Jeśli zaakceptuje się konwencję, w jakiej napisano „Wrota…”, zacznie traktować wszystko z przymrużeniem oka i będzie oczekiwać jedynie napisanej przyzwoitym stylem rozrywkowej fantasy, można nad powieścią Powersa całkiem przyjemnie odpocząć. Po lekturze jednak w pamięci pozostaje niewiele.

Judith Tarr
‹Pan Górnego i Dolnego Egiptu›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPan Górnego i Dolnego Egiptu
Tytuł oryginalnyLord of the Two Lands
Data wydania1996
Autor
PrzekładEwa Witecka
Wydawca Alfa
ISBN83-7001-981-1
Format382s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Rozterki egipskiej księżniczki
Termin „fantastyka historyczna”, używany w odniesieniu do powieści Judith Tarr, łączącej wątek kampanii Aleksandra Wielkiego z magią i boskimi interwencjami, wydaje się być odpowiedni. Niestety podczas lektury nie opuszczało mnie wrażenie, iż „Pan Górnego i Dolnego Egiptu” obiecywał więcej, niż w istocie zawiera. Czego zatem nie należy spodziewać się po tej książce?
Chociaż autorka wspomina liczne materiały źródłowe, na których się oparła, jej powieści brakuje barwnie nakreślonego tła. O ile w przypadku „Księżyca i słońca” McIntyre narzekałam na nadmierne skupienie się na szczegółach strojów czy dworskiej etykiecie, świat przedstawiony w „Panu Górnego i Dolnego Egiptu” jest za mało wyrazisty. A przecież starożytna Azja Mniejsza i Egipt aż proszą się o to, by opisać je z rozmachem, chociaż spróbować oddać atmosferę miejsc odległych w czasie i przestrzeni, egzotykę i przepych dawnych imperiów czy kupieckich miast.
Kolejną kwestią są wydarzenia historyczne – imię Aleksandra Wielkiego budzi określone skojarzenia. Tymczasem czas akcji „Pana Górnego i Dolnego Egiptu” obejmuje wycinek dziejów macedońskiego zdobywcy – od zwycięstwa pod Issos do odwiedzin u wyroczni w Siwie. Co ważniejsze, czytelnik nie uświadczy opisów epickich bitew. Od czasu do czasu Tarr przedstawia działania wojenne, ale czyni to jakby z przymusu, dosyć lakonicznie, bez zbytniego dramatyzmu.
Wreszcie – sam Aleksander, postać-legenda. W powieści Tarr nie jest on głównym bohaterem, gorsze jest jednak to, że pomimo, iż autorka niejednokrotnie zapewnia czytelnika o niesłychanej charyzmie wodza, owej charyzmy się nie czuje. Genialny strateg w interpretacji amerykańskiej pisarki jawi się jako sympatyczny, choć zapalczywy młodzieniec. Skoro o bohaterach mowa, mam też wrażenie, że ich sposób myślenia jest jednak za bardzo współczesny (owszem, wierzą w swoich bogów i sny, ale na tym w zasadzie różnice się wyczerpują). Być może to też kwestia języka – egipskie bóstwa rozmawiające ze sobą, używając fraz w rodzaju „czy wszystko w porządku?” nie przyczyniają się do budowania klimatu.
O czym zatem jest „Pan Górnego i Dolnego Egiptu”? Przede wszystkim jest to historia fikcyjnej postaci Meriamon, księżniczki, czarodziejki i kapłanki zarazem. Opuszcza ona swój kraj i wyrusza na północ, by spotkać Aleksandra i przekonać go do odbicia Egiptu z rąk Persów. W trakcie podróży dziewczyna zaprzyjaźni się z macedońskim wodzem, wspomoże go swoimi magicznymi mocami i (czemu mnie to nie dziwi) odnajdzie prawdziwą miłość. Większą część powieści zapełniają scenki obyczajowe, przeważnie rozgrywające się w obozie Aleksandra – „Pan…” w zasadzie opiera się na dialogach.
Tutaj niestety objawia się druga główna wada książki – brak dramatyzmu. Skąpe opisy bitew czy działania wrogiej magii nie wzbudziły we mnie choćby najlżejszych obaw o losy postaci. Autorka niejednokrotnie informuje o zagrożeniu, w jakim znajdują się bohaterowie, co nie zmienia faktu, że owego zagrożenia się nie czuje. Atmosfera całości jest raczej pogodna. Do tego powieści brakuje stopniowania napięcia, nie ma w niej punktu kulminacyjnego, sprawia wrażenie jedynie epizodu z kampanii Aleksandra.
Tarr nie oparła też swojej książki na konfliktach pomiędzy postaciami, zderzeniu silnych osobowości. Aleksander od początku lubi i ufa Meriamon a jej przyszły luby tradycyjnie najpierw się boczy, by później ulec uczuciu (szczęśliwie nie odbywa się to aż tak kiczowato, jak w paru innych książkach fantasy, gdzie podobny motyw się pojawiał).
W takim ujęciu wątek kampanii Macedończyka wydaje się tylko ozdobnikiem dla historii o dojrzewaniu bohaterki. Trzeba powiedzieć, że Meriamon budzi sympatię – jest silna, zdecydowana i inteligentna, lecz nie pozbawiona wad, które czynią ją wiarygodniejszą. Można ją zrozumieć i polubić.
Jeśli zapomnieć o oczekiwaniach i przyjąć powieść Tarr taką, jaką jest, trzeba napisać, że stanowi ona odprężającą lekturę, która ma większe szanse spodobać się czytelniczkom. Nie znalazłam w niej niestety choćby jednej sceny, która wywołałaby głębsze emocje, zapadającej w pamięć rozmowy, szczególnie wyrazistej postaci czy budzącego uznanie pomysłu (wyjąwszy może żyjący własnym życiem szakali cień głównej bohaterki). „Pan Górnego i Dolnego Egiptu” to poprawnie i lekko napisany utwór, który jednakże nie zostawia wyraźniejszego śladu w myślach.
Pozostaje zatem nadal czekać na książkę, w której egzotyka i bogactwo wierzeń mieszkańców kraju faraonów ukazałyby się w pełnej chwale.
PS. W kwestii tłumaczenia „Wrót Anubisa” – nie rozumiem, czemu zamiast po prostu „znak ankh” pojawia się „krzyż z pętlą”. Podobnie dziwi mnie sformułowanie „krzywa w kształcie dzwonu”. Jeśli chodzi natomiast o „Pana Górnego i Dolnego Egiptu” przydałaby się lepsza korekta, gdyż jest sporo literówek, zdarzają się też niefortunne zdania: „była to dziwna, o wydłużonym kształcie kraina, otoczona górami i przykuta do morza.” Doceniam za to wydanie – początkowo dziwił mnie „podręcznikowy” format, ale układ typograficzny i rozmiar czcionki bardzo przypadły mi do gustu.
koniec
28 lipca 2014
1) Jako ciekawostkę dodam, że powieść Powersa „Na nieznanych wodach” posłużyła za inspirację dla czwartej części „Piratów z Karaibów”.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Sierpień 2022
Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

11 VIII 2022

Chociaż tym razem nasze zestawienie lekko zdominowały wznowienia powieści Zbigniewa Nienackiego, to znalazło się w nim także kilka interesujących tytułów z zupełnie innej półki.

więcej »

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (2)
Andreas „Zoltar” Boegner

7 VIII 2022

W kwietniowym numerze „Nowej Fantastyki„ z roku 2020 Tomasz Kołodziejczak zadał dwa pytania: „Chętnie dowiedziałbym się, na których aspektach niemieckiej historii i niemieckiej bliskiej przyszłości skupiają swoją uwagę tamtejsi pisarze SF? Jak sami siebie widzą i o sobie piszą?” Spróbuję odpowiedzieć na te pytania, przedstawiając przy okazji książki walczące ostatnio o najważniejsze niemieckie nagrody dla literatury fantastyczno-naukowej.

więcej »

Nie przegap: Lipiec 2022
Esensja

31 VII 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w pierwszej połowie wakacji.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wspomnienia
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część II
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część I
— Beatrycze Nowicka

Przeciwko nicości
— Beatrycze Nowicka

Nic specjalnego
— Beatrycze Nowicka

Magiczne USA
— Beatrycze Nowicka

Dobry i zły lord
— Beatrycze Nowicka

Rycerze i detektyw
— Beatrycze Nowicka

Dla nieco młodszych czytelników
— Beatrycze Nowicka

Zdecydowanie nie zachwyca
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Tryby historii
— Beatrycze Nowicka

Imperium zwane pamięcią
— Beatrycze Nowicka

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Kąpiel w letniej wodzie
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.