Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

David Gemmell
‹Rycerze mrocznej chwały›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRycerze mrocznej chwały
Tytuł oryginalnyKnights of Dark Renown
Data wydania2002
Autor
PrzekładSylwia Twardo
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN83-7298-077-2
Format378s. 115×183mm
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kanon ze smoczej jaskini: Rycerze i detektyw

Esensja.pl
Esensja.pl
Tym razem dwie powieści, reprezentujące różne nurty fantasy – „Rycerze mrocznej chwały” Davida Gemmella oraz „Na tropach jednorożca” Mike’a Resnicka.

Beatrycze Nowicka

Kanon ze smoczej jaskini: Rycerze i detektyw

Tym razem dwie powieści, reprezentujące różne nurty fantasy – „Rycerze mrocznej chwały” Davida Gemmella oraz „Na tropach jednorożca” Mike’a Resnicka.
Zazwyczaj staram się dobierać książki przedstawiane w kolejnych częściach „Kanonu ze smoczej jaskini” tak, by w danym odcinku zestawić utwory posiadające wspólne cechy1). W tym artykule znalazły się jednak powieści bardzo od siebie różne – reprezentujący heroic fantasy „Rycerze mrocznej chwały” oraz przedstawiciel urban fantasy czyli „Na tropach jednorożca”.

David Gemmell
‹Rycerze mrocznej chwały›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRycerze mrocznej chwały
Tytuł oryginalnyKnights of Dark Renown
Data wydania2002
Autor
PrzekładSylwia Twardo
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN83-7298-077-2
Format378s. 115×183mm
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dziewięciu przeciw Czerwieni
Pojawiający się w prologu osierocony chłopiec, w którym objawia się magiczny talent, każe nie spodziewać się po „Rycerzach mrocznej chwały” oryginalnych rozwiązań fabularnych. W powieści Gemmella znajdziemy królestwo, gdzie nastały rządy terroru, odkąd opuścili je strzegący prawa i porządku rycerze, a także ludzi usiłujących powstrzymać rosnące w siłę zło i przywrócić równowagę.
Pod tym względem angielski pisarz realizuje klasyczne już wątki, choć – co trzeba mu oddać – w „Rycerzach…” nie pojawia się Zły Lord z krańca mapy, którego czyny motywowane są chęcią niszczenia wszystkiego co żyje. Za morderstwa i czystki rasowe odpowiedzialna jest grupa ludzi o bardzo pragmatycznym podejściu. I choć Gemmell wyraźnie oddziela ciemną i jasną stronę, to granice pomiędzy nimi biegną wewnątrz każdego z bohaterów. Autor zresztą włożył w usta jednej z postaci słowa, że „większość zła pochodzi z ludzkich serc”. Zapamiętałam ciekawą rozmowę – na pytanie pewnej kobiety, dlaczego ludzie zachowują się okrutnie, jej towarzysz opowiada o tym, jak strzelił w plecy uciekającego niewolnika, dodając, że nie umie tego wyjaśnić ani usprawiedliwić. Na szczęście istnieje także druga strona medalu – ludzie bywają zdolni do aktów szlachetności i bohaterstwa. I (przynajmniej tak jest w powieści Gemmella) również zazwyczaj nie ma prostego wyjaśnienia, dlaczego tak się zachowali – decyduje chwila, impuls, ulotne i niemierzalne poczucie przyzwoitości.
Zdecydowana większość bohaterów to ludzie niepozbawieni wad. Pomiędzy tymi, którzy sprzeciwią się królowi i jego czerwonym rycerzom znajdzie się były niewolnik, obecnie rabuś, gwałciciel i herszt bandy zbójców oraz (również były) arystokrata, cieszący się wśród poddanych zasłużoną opinią złego pana. Wszyscy oni jednak ostatecznie okażą się skłonni do poświęceń dla Sprawy – pod tym względem powieść Gemmella w pełni zasłużyła na miano heroicznej. Szkoda jedynie, że i tu znajdziemy tak uporczywie stosowane w książkach i filmach z kręgu kultury europejskiej rozwiązania „na Boromira” – jeśli ktoś ma za dużo na sumieniu może odkupić swe winy jedynie oddając życie (choć muszę też napisać, że śmierć nie oszczędza także jednej z bardziej porządnych postaci).
Za zaletę uważam konstrukcję powieści – autor powołał do życia kilkunastu ważniejszych bohaterów, których wątki biegną oddzielnie. Protagoniści wędrują, spotykają się i rozdzielają a uwaga narratora przeskakuje pomiędzy nimi, dzięki czemu czytelnik nie obcuje z linearną fabułą, w której dzielna drużyna wytrwale odhacza kolejne punkty swojej Wyprawy. Fragmenty poświęcone poszczególnym osobom są dość krótkie, nie nużą ani nie sprawiają, że ze zniecierpliwieniem brnie się przez mniej interesujące sceny, by dowiedzieć się, co dalej się wydarzy w ciekawszym wątku.
Przyjemnym smaczkiem okazała się magia oparta na kolorach, zwróciłam też uwagę na postać ciemnowłosego fiołkowookiego barda. Żal mi natomiast, że tuż po punkcie kulminacyjnym powieść zostaje zakończona tylko zajmującym niecałą stronę epilogiem, podczas gdy chętnie poczytałabym z rozdział o tym, jak kraina się odradza a ci, co przeżyli, układają sobie życie. Spodobała mi się rozmowa jednego z bohaterów ze starym magiem. „Czy nie zauważyłeś, że im bardziej kochamy, tym większy czeka nas smutek? – mówi starzec – „Jeśli mężczyzna przez czterdzieści lat kocha kobietę (…) to jak wielki będzie jego ból, kiedy ona umrze (…). Mając możliwość wyboru i rozpoczęcia życia od nowa, czyż nie byłoby rozsądniej uniknąć pierwszego spotkania i spędzić życie bez miłości?” Rozmówca odpowiada mu pytaniem na pytanie: „Czy zimą człowiek żałuje, że przeżył lato? (…) Czy zdecydowałby się spędzić całe życie w jesieni?”
Tak jak pisałam – powieść Gemmella nie jest oryginalna (do tego, jak dowiedziałam się z internetu, pisarz był krytykowany za opieranie swoich utworów na tym samym schemacie fabularnym, pod który podpadają także „Rycerze…”), można łatwo odgadnąć najważniejsze zwroty fabuły a niektóre rozwiązania (magiczne zbroje, „wzywające” bohaterów, czy męczeństwo „na świętego Sebastiana”) zasługują na miano kiczowatych. A jednak pisarzowi udało się stworzyć klimat i tchnąć w swoje dzieło emocje.
W moim przypadku lekturze towarzyszyła nostalgia, w pewien sposób „Rycerze…” wpasowują się w mój na wpółuświadomiony wzorzec powieści fantasy. Dodam też, że postaci, które wcale nie uważają się za bohaterów, a jednak w kluczowych momentach postępują słusznie, kojarzyły mi się z cyklem wiedźmińskim2). Jednak nie tylko o to chodzi – najważniejsze jest to, że sceny bohaterskich poświęceń naprawdę mnie poruszały.

Mike Resnick
‹Na tropach jednorożca›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNa tropach jednorożca
Tytuł oryginalnyStalking the Unicorn
Data wydania1991
Autor
PrzekładDanuta Górska
Wydawca Iskry
CyklJohn Justin Mallory
SeriaFantastyka – Przygoda
ISBN83-2071-342-0
Format240s. 145×200mm
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Za dodatkową opłatą nasz pokładowy bard umili wam podróż, nie śpiewając przeboju
Detektywa Mallory’ego i jego towarzyszki znałam z dwóch opowiadań, umieszczonych w antologiach fantasy, stąd wiedziałam czego się spodziewać. „Na tropach jednorożca” zostawiłam sobie na deser, by odpocząć od sierot przeznaczonych, złych czarnoksiężników i temu podobnych.
Nie zawiodłam się, dodam też, że powieść jest zdecydowanie lepsza od opowiadań pisanych na zamówienie. „Na tropach jednorożca” zostało oparte przede wszystkim na dialogach, te zaś są potoczyste, cięte i okraszone złośliwym humorem, który do mnie trafia. Akcja, rozgrywająca się podczas jednej nocy, biegnie wartko a intryga nie urąga inteligencji czytelnika.
Do stylu nie mam zastrzeżeń – idealnie pasuje on do treści. Manhattan w swej wersji umagicznionej nie doczekał się sążnistych opisów, ale mimo to Resnickowi udało się całkiem nieźle oddać jego atmosferę. Detektyw Mallory ma charakter, jest też inteligentny i zdecydowany, co sprawia, że jego perypetie śledzi się z zainteresowaniem. Autor miał też całkiem sporo smakowitych pomysłów na różnego rodzaju lokacje i postaci – jak choćby pensjonat dla bezrobotnych Świętych Mikołajów, lokal żywcem wyjęty z lat dwudziestych ubiegłego wieku, gnomy żywiące się żetonami na przejazd metrem, czy poszukiwacze Prawdy Ostatecznej zastanawiający się nad tym, dlaczego dorośli nie mogą otworzyć butelek zabezpieczonych przed dziećmi.
Mam wrażenie, że kolejne tomy przygód detektywa mogłyby już nie wydać mi się tak świeże i zabawne, ale samo „Na tropach…” okazało się nader przyjemną rozrywką.
koniec
18 sierpnia 2014
1) Jak do tej pory jedynym wyjątkiem był odcinek czwarty.
2) Spośród wszystkich, przeczytanych do tej pory pozycji kanonu, to właśnie „Rycerze mrocznej chwały” wydali mi się najbliżsi książkom o Geralcie z Rivii, choć trudno mi to wyjaśnić, bo u Gemmella nie ma nawiązań czy humoru a gdyby stworzyć skalę odzwierciedlającą poziom cynizmu i heroizmu, to historia Białego Wilka ulokowałaby się zdecydowanie bliżej krańca „cynicznego” a losy rycerzy odwrotnie.

Komentarze

18 VIII 2014   16:45:09

Świetny pomysł, dobry cykl.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Wrzesień 2019
Esensja

4 IX 2019

Koniec wakacji można poznać nie tylko po większym tłoku w autobusach i na ulicach, ale również po zauważalnie bogatszej ofercie wydawców.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: Nowe rozdanie
Marcin Knyszyński

25 VIII 2019

Po całej serii powieści poruszających najważniejszy motyw w twórczości Philipa K. Dicka, czyli zwątpienie w prawdziwość otaczającego nas świata i świadectwo zmysłów, czas na coś lżejszego. „Doktor Bluthgeld” jest jedną z powieści najprostszych w odbiorze – Dick nie próbuje demaskować fałszu rzeczywistości i nie filozofuje zanadto. Napisał po prostu rzecz, dzięki której wyraził pewne swoje obawy co do przyszłości. Była ona konsekwencją swoich czasów – apogeum zimnej wojny.

więcej »

Do księgarni marsz: Sierpień 2019
Esensja

13 VIII 2019

W sierpniowej ofercie wydawniczej wciąż widoczne jest wakacyjne zwolnienie tempa.

więcej »

Polecamy

Nowe rozdanie

Na rubieżach rzeczywistości:

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wspomnienia
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część II
— Beatrycze Nowicka

Moja własna lista. Część I
— Beatrycze Nowicka

Przeciwko nicości
— Beatrycze Nowicka

Nic specjalnego
— Beatrycze Nowicka

Magiczne USA
— Beatrycze Nowicka

Dobry i zły lord
— Beatrycze Nowicka

Dla nieco młodszych czytelników
— Beatrycze Nowicka

Zdecydowanie nie zachwyca
— Beatrycze Nowicka

Dwa oblicza Anubisa
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Wrzesień 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Życie jest farsą odgrywaną przez głupców a oto jeden z nich, który mówi - dość
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Sierpień 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

O co warto walczyć
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Narodziny legendy
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2013
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Manhattan po drugiej stronie lustra
— Jędrzej Burszta

Drobne kamyki wrzucone w wir wielkiej historii
— Dariusz Wawer

Tegoż autora

Miasto zawieszone w powietrzu
— Beatrycze Nowicka

Nietrwałe wizje
— Beatrycze Nowicka

Tam, gdzie spadają anioły
— Beatrycze Nowicka

Ciężar ambicji
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Rozmaitości ciąg dalszy
— Beatrycze Nowicka

Sowoniedźwiedź na stercie martwych bardów
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Myślą, że nie dzieje się nic
— Beatrycze Nowicka

O sześćdziesiąt dni za długo
— Beatrycze Nowicka

Całkiem zacny zestaw
— Beatrycze Nowicka

Trzynastu twórców
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.