Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ursula K. Le Guin
‹Ziemiomorze›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZiemiomorze
Tytuł oryginalnyThe Earthsea
Data wydania7 listopada 2013
Autor
PrzekładStanisław Barańczak, Piotr W. Cholewa, Paulina Braiter
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklZiemiomorze
ISBN978-83-7839-665-9
Format944s. 150×231mm; oprawa twarda
Cena69,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Tehanu”, czyli o samotnej kobiecie bez chłopa

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 »

Ursula K. Le Guin
‹Tehanu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTehanu
Tytuł oryginalnyTehanu
Data wydania25 kwietnia 2007
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Książnica
CyklZiemiomorze
ISBN978-83-250-0071-4
Format280s. 110×175mm
Cena14,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
AH: Czysto subiektywnie, mnie się podobało to, w jaki sposób zostaje pokazana relacja Geda i Tenar, kiedy Ged w końcu wychodzi z etapu „rozgoryczony mężczyzna nie odzywa się do nikogo”. Minimum słów, minimum uniesień, maksimum wzajemnego porozumienia. To zdecydowanie nie jest typowy romans. Podobały mi się też różne bolesne, ale trafne refleksje formułowane przez Tenar na temat kobiet i mężczyzn. Pozytywnie odbieram snutą leniwie narrację, wszystkie drobne szczególiki codziennego życia – wiem, że dla wielu czytelników to może być minus, a dla mnie wprost przeciwnie. No i wreszcie – cały wątek okaleczonej dziewczynki, też bardzo realistyczny i smutny. To, jak skrzywdzona Therru reaguje na świat, jak wstydzi się tego, że jest oszpecona, chowa się po kątach, ukrywa buzię. Jak Tenar próbuje ją z tego uleczyć, okazując czułość, ale nie udaje jej się. Zapadło mi w pamięć to, jak Tenar miała nadzieję, że Ged, kiedy wreszcie wróci, wyleczy dziewczynkę. A kiedy Ged powraca, okazuje się, że jest kompletnie bezsilny, sam wymaga pomocy i leczenia. Jednym z powracających jak echo motywów w „Tehanu” jest wyzbywanie się złudzeń, uczenie się żyć z tym, czego nie potrafimy zmienić. Może dlatego ta książka tak Was rozczarowuje i drażni?
BN: Czy nie wystarczy, że życie odziera nas ze złudzeń każdego dnia, aż nagle orientujemy się, że z naszych dziecięcych marzeń i wyobrażeń na temat tego, jak będzie wyglądać nasza przyszłość nie zostało nic albo też niewiele? Więc przynajmniej poczytać sobie chcę coś pozytywnego. Chyba, że wychodzimy z założenia, zgodnie z którym od najmłodszych lat tłuczemy dzieciom do głów, że „życie jest ciężkie a na końcu się umiera” – to może będzie szansa, że spotka je miła niespodzianka. Zresztą, sama Le Guin nie wytrwała w tej konwencji, bo ostatecznie Tehanu stanie się smokiem i wraz ze swym ludem odleci poza Zachód, do krainy wiecznej szczęśliwości, niczym tolkienowskie elfy.
AH: No cóż, obawiam się, że ja lubię w fantasy elementy tego, co niektórzy nazywają „gritty realism” – pokazywanie prozy życia, chorób, brudu, pesymizmu i braku nadziei. Nie ma to żadnego związku z moją filozofią życiową, po prostu pozytywnie odbieram szaroburą, „brzydką” literaturę niezależnie od konwencji, malarstwo zresztą także. To tylko pokazuje, jak różne są gusta i potrzeby czytelników.
BN: Kontynuując zaś wątek tego, co mi się w „Tehanu” nie podoba, zirytował mnie też wątek, nazwijmy go erotycznym. W ogóle, oględnie rzecz ujmując, nie raduje mnie koncepcja, zgodnie z którą magowie żyją w celibacie i blokują swoje popędy. Gdy czytałam pierwsze dwa tomy, w ogóle nie zwróciłam uwagi na tego rodzaju kwestie (nie jestem zresztą pewna, czy Le Guin nie wymyśliła tego później). Nie zastanawiałam się nad tym, czemu na Roke uczą się tylko mężczyźni, ani nie dziwiłam temu, że Ged i Tenar nie zostają kochankami (kolejny znak, że musiałam te książki czytać wcześnie). Ale już sama scena, kiedy to starzejący się, pozbawiony mocy Ged na pociechę odkrywa rozkosze seksu… Jakby miało mu to cokolwiek wynagrodzić – niegdyś był najpotężniejszym człowiekiem swojego pokolenia, teraz utracił magię, ale w zamian może sobie poużywać w łożnicy. Też mi rekompensata.
MK: …czyli dostałam odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie. Jednak wyjaśniono, dlaczego Ged i Tenar nie zostali parą. Chyba i ja powinnam jeszcze raz przeczytać całą serię. Teraz, gdy o tym piszesz, przypominam sobie tę scenę – chociaż wolałabym nie pamiętać. Może nie bez powodu wyparłam ten cały wątek z pamięci? Właściwie też nie bardzo rozumiem, skąd ten wymuszony celibat u magów, a Ged zaznający pociechy po utracie mocy w łożnicy to pomysł, który mnie nie zachwyca.
BN: I jeszcze zostaje to opisane w sposób moim zdaniem kiczowaty, o ile dobrze pomnę, że oto Tenar wzięła Geda za rękę i powiodła go… Obraz starzejącego się, niegdyś potężnego mężczyzny, który teraz okazuje się żółtodziobem w sztuce ars amandi i Tenar w roli kobiety, wprowadzającej go w tajniki cielesnych rozkoszy. Zlitujmy się wszyscy wraz!
AH: Wysoki Sądzie, sprzeciw! Inkryminowany fragment brzmi tak: „Wstała, on także; wyciągnęła ręce, a on je ujął. Objęli się mocno, przytuleni tak czule, że w końcu świat przestał dla nich istnieć.” A co się tyczy zaznawania pociechy w łożnicy – no wiecie co? Zgodnie z taką logiką Pierścień Erreth-Akbego jest kawałkiem metalu… Nie wpadłabym na to, że można tak zbanalizować ładny wątek relacji między dwojgiem dojrzałych życiowo ludzi, którzy zawsze byli sobie bliscy i nie potrzebują wielu słów, żeby się porozumieć, a teraz ta bliskość po prostu zyskała dodatkowy wymiar.
BN: O braniu za rękę też gdzieś było, choć może istotnie należałoby przypisać temu wyrażeniu bardziej metaforyczne znaczenie. Przywołany wyżej fragment nadal wydaje mi się kiczowaty (zwłaszcza ten przestający istnieć świat). Chciałoby mi się też napisać coś o tym, jak mógłby wyglądać pierwszy raz człowieka, który kompletnie nie miał doświadczenia w tych sprawach a obecnie ma już swoje lata i przeszedł wiele, co na pewno wpłynęło na jego zdrowie. Jak widać „realistyczne podejście” też ma swoje granice…
AH: Ee, czemu? Zważywszy na to, w jak dobrej kondycji fizycznej jest siedemdziesięcioletni Ged w „Innym wietrze”, należy domniemywać, że w „Tehanu” nie cierpi ani na chorobę wieńcową, ani na przerost prostaty… Poza tym obawiam się, że na temat sprawności seksualnej mężczyzn po pięćdziesiątce autorka wie trochę więcej niż my obie (przepraszam, ale musiałam to powiedzieć).
BN: Ciężko cokolwiek napisać, po tak dramatycznej obronie potencji Geda… Gdyby natomiast popatrzeć szerzej tak, jak sugerujesz, to jest niestety typowe kobiece, naiwne myślenie, które najzwięźlej można oddać fragmentem piosenki Kasi Kowalskiej „to co mam, miało wszystko ci zastąpić.” I, niestety, „Tehanu” się w nie wpisuje – choć może nie taż tak naiwnie, gdyż Le Guin odziera swojego bohatera niemal ze wszystkiego. Słaby, starzejący się i pozbawiony swojego powołania Ged może wreszcie być już tylko dla Tenar i nic nie okaże się ważniejsze. Pozostanie mu tylko pielęgnowanie związku. Jak teraz sobie o tym pomyślałam, tak smutno mi się zrobiło. Oczyma mojej wyobraźni ujrzałam sokoła z podciętymi skrzydłami.
AH: Pielęgnowanie związku? Ten związek wygląda na taki, który nie wymaga szczególnej pielęgnacji. Gedowi pozostało ciche, kontemplacyjne życie na ojczystej wyspie i nie widzę, co miałoby w tym być smutnego. Zawsze był bardzo skromnym człowiekiem i, mając do wyboru na przykład zostać doradcą Lebannena, z rozmysłem wybiera Gont. Z Arcymaga stał się pasterzem, który wędruje po wzgórzach i, z dala od wielkiego świata, pozostaje tak samo niezależny jak zawsze. W pewnym sensie bardziej niezależny niż wtedy, kiedy był Arcymistrzem i pętały go liczne obowiązki tudzież konwenanse. Owszem, świat zawęził mu się do Gontu, ale Ged już napodróżował się w życiu tyle, że wyrobił normę za kilkunastu statystycznych mieszkańców Ziemiomorza. A gdyby miał do tego zapędy, to ma teraz dużo czasu na spisywanie wspomnień i rozważań, bo tracąc magię, nie stracił przecież ani swojej wiedzy, ani mądrości.
BN: Przez pielęgnację rozumiem głównie to, że może się na „cały etat” zająć życiem rodzinnym. Z tego co napisałaś, Agnieszko, wnioskuję, że uważasz seks jedynie za coś w rodzaju ostatecznego dopełnienia, domknięcia relacji Geda i Tenar. Tym niemniej kwestia, że tak to ujmę „aktywności płciowej magów” jest w dalszych częściach cyklu poruszana niejednokrotnie. Dlatego pozostanę przy swojej interpretacji na zasadzie „stracił moc, ale teraz może pochędożyć, cieszmy się – tylko z czego?” Może to i płytkie, ale tak to odbieram.
AH: A ja będę bić głową o ścianę, aż sobie nabiję guza. Stracił moc, a dostał ciche, spokojne życie na Goncie z rodziną w pakiecie. Zaś seks w związku z Tenar jest moim zdaniem wisienką na torcie. Zważ, że Le Guin nie jest pisarką pruderyjną (mam w pamięci jedno jej opowiadanie, które składało się głównie ze scen erotycznych). W „Tehanu” mamy raptem jedną scenę miłosną, która została opisana bardzo oszczędnie i elegancko. Więc owszem, sądzę, że erotyczny wymiar relacji Geda i Tenar jest tej relacji naturalnym dopełnieniem, a nie sednem. Przypominasz sobie, żeby Tenar w którymś momencie rozmyślała o seksie, żeby pocałowali się namiętnie, cokolwiek w tym guście? Porównaj to na przykład z „wielką miłością” między Geraltem a Yennefer, która składa się głównie z namiętnego seksu, kłótni i skoków w bok. Ged i Tenar kultywują wzajemne spokojne porozumienie – pracując razem, rozmawiając, dzieląc się przemyśleniami: „I tak rozmawiali całymi dniami – cicho, niestrudzenie, przechodząc od jednego tematu do drugiego, powracając do starych, zapomnianych spraw. Przędli swoje żywoty i zszywali je słowami, opisując lata, czyny i myśli, których z sobą nie dzielili. A potem znów milkli, zajęci pracą, zatopieni w marzeniach. Obok nich trwało milczące dziecko. I tak minęła im zima, nastała pora kocenia się owiec. Przez jakiś czas mieli pełne ręce roboty, podczas gdy dni wydłużały się nieustannie.” A czasem stwierdzają, że miło jest się ogrzać razem pod jednym kożuchem (czy kilimem, czy co to tam było). Tak to widzę. Aha – przewrotnie powiem, że większość baśni kończy się „i żyli razem długo i szczęśliwie, a jeśli nie pomarli, to wciąż jeszcze żyją”.
BN: Opowiadanie składające się tylko ze scen erotycznych? Hmmm… Kurczę, nie pamiętam, a szczycę się tym, że przeczytałam wszystkie utwory Le Guin, jakie wydano po polsku.
AH: Możliwe, że nie było tłumaczone na polski. To tekst dziejący się w tym samym świecie, co „Lewa ręka ciemności”, pisany w pierwszej osobie, opisujący doświadczenia narratora w fazie kemmer. Może nie składa się wyłącznie ze scen erotycznych, ale zapamiętałam z niego głównie szczegółowy opis seksu grupowego. Niestety nie pamiętam tytułu.
BN: Kojarzę jakieś opowiadanie o mieszkańcu Zimy, który pracował w radiu (z „Urodzin świata”), ale nie zapamiętałam sceny seksu zbiorowego, więc albo to nie to, albo ta scena erotyczna w ogóle mi umknęła… Mężczyzna, lubiący całymi godzinami rozmawiać ze swoją kobietą. Dajcie mi takiego! To prawda, że trudno powiedzieć, by związek Geda i Tenar opierał się przede wszystkim na wzajemnej namiętności. Aczkolwiek uważam, że ten „wątek seksualny” dotyczący magów był przez Le Guin akcentowany. Do tego, że pozwolę sobie wybiec naprzód do „Opowieści z Ziemiomorza”, okazuje się, iż celibat nie był wcale konieczny. Do dziś nie wiem, po co była Le Guin ta koncepcja. Miała usprawiedliwić Krogulca, tłumaczyć to, że „Grobowce Atuanu” kończą się tym, że Ged wędruje z Tenar, a w „Najdalszym brzegu” spotykamy Geda, że się tak wyrażę w stanie wolnym (no i wiemy też, że do legendy przeszły jego samodzielne wyprawy wzdłuż i wszerz Archipelagu)? Przypasowała Le Guin do wizji niesprawiedliwego patriarchatu, którego elementem jest demonizowanie i tłumienie popędów seksualnych?
MC: Choć zgadzam się z Twoimi zarzutami, Beatrycze, to jednak, znów w nawiązaniu do „Opowieści…”, zaproponuję nieco inne wyjaśnienie: wydaje mi się, że Roke i cała wysoka magia (jeśli można ją tak nazwać) po prostu ewoluowały w stronę zamkniętej kasty mężczyzn-magów. Natomiast żeby uniknąć jakichkolwiek prób wydostania się całej tej wiedzy poza tę zamkniętą grupę, wpojono młodym czarodziejom, że unikanie kobiet i wszelkich przyjemności cielesnych jest jednym z ich priorytetów. Przyznaję, że z tej perspektywy cała Roke jawi się nieco inaczej, niż ukazywała ją Le Guin w „Czarnoksiężniku…”.
BN: To bardzo dobra interpretacja. Magowie nie żyjący w celibacie z pewnością opowiadaliby o swej sztuce żonom i krewnym, zapewne też dzieciom. A tak, mamy grupę żyjącą w separacji od społeczeństwa, elitarną. Dość zamkniętą. Taką, do której przystąpią tylko najbardziej zdeterminowani. Gdzie na pełne zrozumienie i wsparcie magowie mogą liczyć tylko we własnym gronie. To prawda, że w takim ujęciu magowie z Roke wypadają zdecydowanie mniej sympatycznie. No i, jak napisałam w dyskusji o pierwszej części, uważałam Geda za ideał mężczyzny. Dowiedzieć się po latach, że ów w pewnym sensie sam się (szczęście, że odwracalnie) wykastrował… No żal…
« 1 2 3 4 »

Komentarze

« 1 2
03 III 2015   16:15:32

Też tak o nim myślę. Choć szanuję go za pracowitość. Jego fani mogą liczyć na to, że jeśli nie wydarzą się jakieś nieprzewidziane wypadki losowe tom następny dostaną w swoje ręce w sensownym terminie.

03 III 2015   16:35:12

Będę chyba musiał przygotować dużo miejsca na półkach. :) "Słowa światłości" podobno mają liczyć 10. tomów. Póki co, siedzę u Abercrombiego.

30 III 2015   15:19:11

ZIEMIOMORZE na zawsze pozostanie trylogią. Kolejne tomy są przeznaczone dla tych, którzy marnują życie nie potrafiąc odstawić kieliszka albo serialu, gdy ten się psuje. Taki tam Wielki Powrót od czapy coraz bardziej zradykalizowanej Ikony Feminizmu. ....A gdybym nie wiedział, kto zacz Agnieszka Hałas, to po duskusji uznałbym, że młodziutkie fiu-bździu, wychowywane przez amerykański serialowy agit-prop i tandetne romansidła.

30 III 2015   15:27:49

Właściwie, jak tak się zastanowić, to po swoim Opus Magnum (u mnie nr 5 na liście NAJ fantasy) jeszcze tylko autorka wróciła do formy przy okazji Lavinii.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat
Marcin Knyszyński

11 X 2021

Ostatnia opowieść o Ijonie Tichym i przedostatnia powieść Lema. Ijon Tichy ma problem. Uległ bowiem kallotomii podczas swojego pobytu na księżycu. Jego mózg został w niewyjaśniony sposób podzielony na funkcjonujące niezależnie dwie osobowości (ukryte w dwóch rozłącznie działających półkulach). Tichy, za pomocą niepełnych danych z lewej półkuli (której to osobowość jest narratorem w powieści) próbuje zrekonstruować swój pobyt na księżycu i zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło.

więcej »

Wyimki z filozofii: O tym, co w życiu najlepsze
Mieszko B. Wandowicz

10 X 2021

Który dialog Platona jest najważniejszy? Najczęściej, jak się zdaje, przypisywany jest ów zaszczyt jednemu z czterech. „Państwu”, znanemu też jako „Rzeczpospolita”, ze względu na ogrom dzieła, wielość zagadnień i wymiar polityczny — z reguły zresztą, mam wrażenie, niewłaściwie odczytywany. „Uczcie” („Biesiadzie”), najpewniej za sprawą tyleż wartości literackiej, ile tematu: miłości. „Timajosowi”, zaliczanemu do filarów ontologii oraz teologii. Mnie najbliższy jest ten czwarty: „Fedon”.

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Świadomość jako błąd
Marcin Knyszyński

5 X 2021

„Na początku była ciemność i zimne płomienie, i huk przeciągły…” – tak zaczyna się jedno z najważniejszych opowiadań Stanisława Lema. Tekst ten, opublikowany pierwotnie w magazynie „Kultura” w 1974 roku, zaczyna się podobnie jak słynny, wydany rok wcześniej, „Robot” Adama Wiśniewskiego-Snerga. Z otchłani pustki i niebytu na światło dzienne wydostaje się świadomość – narrator(ka), początkowo używając(y/a) dukajopodobnej koniugacji (byłom!), stopniowo nabiera konkretnych kształtów, aby (...)

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Opowieści z Ziemiomorza”, czyli dodatek
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Inny wiatr”, czyli coś nie z tej bajki
— Łukasz Bodurka, Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Najdalszy brzeg”, czyli wyprawa na kraniec świata
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Grobowce Atuanu”, czyli dylematy nastolatki
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz, Agnieszka Hałas

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Czarnoksiężnik z Archipelagu”, czyli w poszukiwaniu własnego cienia
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz

Kanon ze smoczej jaskini: Moja własna lista. Część I
— Beatrycze Nowicka

Najlepsze prezenty książkowe na święta 2013
— Esensja

Do księgarni marsz: Listopad 2013
— Esensja

Z tego cyklu

„Opowieści z Ziemiomorza”, czyli dodatek
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

„Inny wiatr”, czyli coś nie z tej bajki
— Łukasz Bodurka, Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

„Najdalszy brzeg”, czyli wyprawa na kraniec świata
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka

„Grobowce Atuanu”, czyli dylematy nastolatki
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz, Agnieszka Hałas

„Czarnoksiężnik z Archipelagu”, czyli w poszukiwaniu własnego cienia
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz

Tegoż autora

Cudzego nie znacie: Krew ojców
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Kto wygra?
— Miłosz Cybowski

Polowanie na czarownice
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Październik 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

10 naj… : Zwierzęta
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

10 naj...: Żółty, jesienny liść
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o książkach: Koty, słowa, literatura
— Miłosz Cybowski

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.