Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ursula K. Le Guin
‹Ziemiomorze›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZiemiomorze
Tytuł oryginalnyThe Earthsea
Data wydania7 listopada 2013
Autor
PrzekładStanisław Barańczak, Piotr W. Cholewa, Paulina Braiter
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklZiemiomorze
ISBN978-83-7839-665-9
Format944s. 150×231mm; oprawa twarda
Cena69,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Tehanu”, czyli o samotnej kobiecie bez chłopa

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4

Ursula K. Le Guin
‹Tehanu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTehanu
Tytuł oryginalnyTehanu
Data wydania6 czerwca 2001
Autor
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklZiemiomorze
ISBN83-7255-847-7
Format240s. 142×202mm
Cena24,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
AH: Też mi się to nie podobało, dopóki nie przypomniałam sobie „Grobowców Atuanu”. Tam bardzo wyraźnie zostaje podkreślone, że Ged jako MĘŻCZYZNA bezcześci swoją obecnością Labirynt, do którego mają wstęp jedynie kobiety i eunuchowie. Jest też taki moment w pierwszym tomie cyklu, gdzie Ged wydaje się co najmniej zafascynowany piękną Serret z Dworu Terrenon (to pozostaje między wierszami, ale moim zdaniem można z jego zachowania wysnuć taki wniosek). Potem tknęło mnie, że o tym, jakoby magowie mieliby czynnie ingerować w swój popęd seksualny, dowiadujemy się jedynie z ust cioteczki Mech – prymitywnej wiejskiej baby. Idealnie pasuje mi do niej przekonanie, że „przecież żaden normalny chłop bez TEGO nie wytrzyma, więc magowie muszą mieć coś przestawione w głowie, żeby wytrzymywać bez kobiety”. Myślę, że celibat obowiązujący magów z Roke najprędzej można porównać do… celibatu obowiązującego księży katolickich, tylko bez dopisywania do seksu otoczki grzechu i nieczystości. Magom nie wolno zakładać rodzin ani być jawnie w związku z kobietą. I to już indywidualna kwestia, jak do tego podchodzą – pewnie niektórzy po cichu mają kochanki albo korzystają z płatnej miłości (nawiasem mówiąc, czy gdziekolwiek w cyklu o Ziemiomorzu pojawia się jakaś wzmianka o prostytucji?), inni być może faktycznie uciekają się do zaklęć. A Ged jest idealistą i typem o raczej ascetycznych upodobaniach. Sądzę, że mógł ten celibat zaakceptować, tak po prostu, bez jakichś strasznych wewnętrznych zmagań.
BN: Zmartwię Cię – o rzucaniu na siebie zaklęć obniżających libido mówią sami magowie i ich uczniowie w „Opowieściach z Ziemiomorza” („Diament i Czarna Róża”, „Ważka”). Zacytowane przez Ciebie przykłady jedynie potwierdzają to, że Le Guin wymyśliła całą tę koncepcję później. Jak mniemam, by „wytłumaczyć” Geda przed Tenar.
AH: Nie zmartwisz. Zwrócę uwagę na jeszcze jedno: w takich układach społecznych, jakie – jak mi się zdaje – funkcjonują w Ziemiomorzu, wolny nieformalny związek oznacza, że kobieta jest postrzegana jako ladacznica (chyba że jest nałożnicą króla). Tylko czarownice mają ten luksus, że nikt się raczej nie przejmuje ich reputacją, no ale Tenar Nosząca Pierścień to nie cioteczka Mech. Oburza Cię Tenar w roli szanowanej żony rolnika, a nie oburzałaby Cię jako potajemna kochanka maga? W bardzo nierównym związku, właściwie zredukowana do roli miłej rozrywki raz na jakiś czas? Aby Tenar mogła zachować honor, Ged musiałby się z nią ożenić, a gdyby miał do wyboru ożenić się i porzucić magię albo pozostać magiem, to nie dziwię się, że na tamtym etapie swojego życia wolał pozostać magiem.
BN: Ged był najpotężniejszym człowiekiem Archipelagu a magowie z Roke byli w stanie tolerować między sobą Mistrza Przywołań-ożywieńca (owszem, sarkali ale żaden z nich nie wystąpił otwarcie przeciw niemu, dodajmy też, że Mistrzowie tworzyli władzę zwierzchnią akademii). Jeśli ktoś miałby coś zmienić w stylu życia czarnoksiężników, to właśnie Krogulec. Ale skoro już jesteśmy w temacie postrzegania i traktowania kobiet, przedstawionego w „Tehanu” – warto zauważyć, że wątki w dużym uproszczeniu „okołofeministyczne” stanowią istotną część powieści. Le Guin w wywiadzie dla „Fantasy & Science Fiction” powiedziała, że w pewnym momencie zorientowała się, iż pierwsze części „Ziemiomorza” pisała „głosem mężczyzny” (przytaczam nie dosłownie) i zapragnęła oddać głos kobiecie. Tyle, że – moim zdaniem – wyszło to nieco na siłę. Raz, że poprzednio nie miałam jakiegoś wrażenia dyskryminowania kobiet na Archipelagu. Tymczasem w „Tehanu” nagle pojawiają się liczne wskazujące na to sceny, motywy, czy informacje, jak choćby prawo, zgodnie z którym wdowa nie może dziedziczyć po mężu, jeśli żyje potomek płci męskiej. W praktyce oznacza to, że dorobek życia Tenar trafia w ręce jej parającego się szemranym interesem syna, a ona sama w zasadzie zostaje zmuszona przez okoliczności do opuszczenia domu, w którym mieszkała i pracowała przez wiele lat. Inna sytuacja to wzmianki na temat tego, jak mężczyźni nie zauważają, nie słuchają i nie poważają kobiet (choćby scena z magiem przybywającym po śmierci Ogiona). Do tego dochodzą długie, prowadzone przez Tenar rozmowy, na temat tego, co czyni kobietę kobietą, a mężczyznę mężczyzną, tudzież rozważania na temat życia kobiet i poczucia tożsamości głównej bohaterki. Przyznam, że dla mnie brzmiały one miejscami sztucznie i irytująco.
AH: Mnie się podobały, na przykład sformułowane przez ciotkę Mech porównanie magii mężczyzn do strzelistej jodły, zaś magii czarownic do jeżynowego chruśniaka, który nie rośnie wysoko i dumnie, ale przetrwa każdą burzę… Przykłady dyskryminowania kobiet oraz mizoginia magów sprawiały, że kiwałam głową myśląc: aha, skądś to wszystko znamy. I owszem, Le Guin w jakimś wywiadzie wprost powiedziała, że w pewnym momencie uświadomiła sobie, iż Ziemiomorze wcale nie będzie takie idealne, kiedy się je pokaże z punktu widzenia kobiet i dzieci, po czym postanowiła je pokazać właśnie z tej „odbrązowionej” perspektywy. Gdy chodzi o to, co sądzą o kobietach mistrzowie z Roke, ich poglądy ponownie silnie mi się kojarzyły z postawą Kościoła katolickiego (nie mam pojęcia, czy taka była intencja autorki).
MK: Popatrz, a ja zupełnie nie pamiętam tych wątków. Poza rozmowami i rozważaniami Tenar na temat kobiet – ale i one jakoś słabo zostały mi w pamięci. Pamiętam tylko, że strasznie mnie denerwowały. Też nie wydaje mi się, żeby w poprzednich tomach występowała jakaś szczególna dyskryminacja kobiet, ale sama zauważasz, że Le Guin pisała pierwsze części „głosem mężczyzn”. Może nie było tam miejsca na wspominanie o braku prawa do dziedziczenia czy gorszym traktowaniu kobiet? To nie było po prostu istotne.
BN: Myślę, że pisarka w ogóle się nad tym nie zastanawiała, po prostu snuła swoją opowieść. Później zaś zapragnęła uczynić kolejny tom „Ziemiomorza” głosem w sprawie tożsamości i roli kobiet oraz ograniczeń nakładanych na nie przez społeczeństwo. I wyszło, jak wyszło – mało spójnie w porównaniu z poprzednimi tomami. Byłoby lepiej, gdyby napisała na ten temat kolejną książkę z cyklu o Ekumenie, tam wszak były różne planety o rozmaitych kulturach. Choć wtedy musiałaby wymyślić nowych bohaterów, a tu, do wałkowania tych kwestii mogła zaprząc postaci znane i lubiane.
MC: Feministyczny (by nie rzec: genderowy) aspekt powieści przemawia do mnie jeszcze mniej niż do Was, szczególnie że Le Guin posłużyła się tu dość drastycznym przykładem odwrócenia ról. O ile w „Grobowcach Atuanu” to Ged stanowił siłę napędową, ratując Tenar, to w „Tehanu” to właśnie ona, bogata w życiowe i łóżkowe doświadczenia, staje się opoką dla podstarzałego, pozbawionego mocy Arcymaga.
BN: Brak mocy Geda jest też o tyle ważny, że w sytuacji prawdziwego zagrożenia Krogulec jest bezradny. Choć przyznam, że punkt kulminacyjny dał mi nieco do myślenia. Z jednej strony to było rozczarowujące – w końcu „Czarnoksiężnik z Archipelagu” był o podróżach, dorastaniu, tajemniczym potworze i poznawaniu samego siebie, w „Grobowcach Atuanu” pojawiały się mroczne moce Bezimiennych, Ged szukał także legendarnej zagubionej runy, wreszcie w „Najdalszym brzegu” arcymag wraz z młodym Arrenem ratowali świat a w „Tehanu” – codzienne życie plus wątek krzywd spotykających tytułową postać. Jednak potem pomyślałam, że to ma swój wydźwięk. Wcześniej wszystko działo się w bardziej globalnej skali, tu jest kameralne. W finale bohaterom grozi śmierć. Jednak okazuje się, że w kluczowym momencie na ratunek Tehanu przybywa Kalessin. Smok, ale też stwórca Ziemiomorza, Segoy, Pierwszy Odźwierny, którego pieśń podźwignęła wyspy. Odczytuję to tak, że zostaje postawiony znak równości. Życie jednej okaleczonej dziewczynki jest tak samo ważne, jak ocalenie magii i naprawienie uszkodzonej struktury świata. Choć z drugiej strony, Tehanu nie jest zwykłą dziewczynką. A skoro już o niej: przyznam, że przy całym moim narzekaniu na tom czwarty, lubię postać tytułową: kalekie dziecko, które przecież gdzieś tam, w głębi duszy jest smokiem. Tehanu ma pewien rodzaj charyzmy – tak naprawdę jest o niej niewiele, ale odciska ona swoje piętno na cyklu.
MK: Ha, a ja z kolei jej nie cierpiałam. Jedyne, co mi się podobało, to jej związek ze smokami. Nie widziałam w niej charyzmy, nie widziałam w niej zupełnie niczego, co mogłoby wzbudzić moje zainteresowanie. Co o niej właściwie można powiedzieć oprócz tego, że była kaleką dziewczynką, która – jak to ujęłaś – w głębi duszy jest smokiem? Nawet ten związek ze smokami leży jakoś ukryty, nie wydaje się wywierać szczególnego wpływu na postać… może poza tym, że nie trzeba uczyć jej prawdziwej mowy.
MC: Przyznajmy: jedyną istotną rolą Tehanu w powieści jest danie Tenar szans na okazanie swoich wciąż żywych uczuć macierzyńskich. We mnie nie wzbudziła żadnego większego zainteresowania, bo od samego początku traktowałem ją trochę jako element dekoracji, który miał, owszem, odegrać jakąś rolę w historii, ale który jednocześnie nie był aż tak istotny.
AH: Ponownie odbieram ten wątek inaczej niż wy. Tenar przygarnia dziecko okaleczone w paskudny sposób i stara się mu zapewnić normalne życie. To wymaga od niej sporej dawki odwagi i lekceważenia konwenansów. Tenar nie tyle realizuje się macierzyńsko, ile próbuje naprawiać to, co inni zepsuli, bo uważa, że tak trzeba. Już to mówiłam, ale powtórzę: na mnie ta część powieści zrobiła duże wrażenie. Therru po pierwsze jest realistycznie przedstawiona (straumatyzowane dziecko, które ma problemy z mówieniem, wstydzi się swoich blizn i boi się ludzi). Po drugie i ważniejsze – przełamuje… no może nie stereotyp… powiedzmy, że istniejącą w fantastyce tendencję do obsadzania oszpeconych postaci w rolach czarnych charakterów (Freddy Krueger, przeciwnicy Batmana) lub w najlepszym razie do odtwarzania schematu „Piękna i Bestia” (Dzwonnik z Notre Dame, Upiór Opery). Pamiętam, jak strasznie mi się podobało, że Ged jest bohaterem pozytywnym, który został „wizualnie naznaczony” w bardzo widoczny sposób. Ale Ged nigdy nie miał problemu z zaakceptowaniem swoich szram i pomimo nich pozostaje przystojnym mężczyzną. Okaleczona Therru, częściowo łysa, bez oka i z kikutem dłoni, to pójście o krok dalej – w realizm brutalny jak kopniak. W naszym świecie żyją tysiące takich dziewczynek (upozorowanie wypadku z ogniem albo oblanie kwasem to forma przemocy wobec kobiet, która w Indiach i Bangladeszu ma charakter plagi społecznej) i mam dziwne wrażenie, że ta postać powstała po tym, jak Le Guin spędziła dużo czasu, przeglądając materiały organizacji charytatywnych. Nawiasem mówiąc, kiedy Goro Miyazaki nakręcił animowane „Opowieści z Ziemiomorza”, blizny Therru zostały wycenzurowane: w anime jest to śliczna dziewczynka ze znamieniem na policzku.
BN: Też zwróciłam na to uwagę i uważam to rozwiązanie z filmu za złe. Przecież właśnie o to chodziło, że po tym, jak ludzie reagowali na brzydotę Tehanu, można było mierzyć ich wartość. Co zaś do samej postaci – to subiektywny odbiór. Mnie się wydawała osobą zamkniętą w sobie, ale skrywającą jakąś głębię, tajemnicę. Ale istotnie – przy tak oszczędnej kreacji postaci, jedni czytelnicy sobie dowyobrażają to, co może ona mieć „w środku” a pozostałych nie zainspiruje do tego, by uznali danego bohatera za intrygującego. To zawsze jest ryzyko ze strony autora. Przy okazji, ale o tym już chyba kiedyś dyskutowałyśmy, jak ja nie cierpiałam Ciri… A przecież Sapkowskiemu na pewno chodziło o to, by czytelnicy ją polubili na tyle, by mogli wczuć się w sytuację reszty postaci, usiłujących ratować dziewczynkę. Tak na marginesie, dziecięcy bohaterowie to zawsze spore wyzwanie dla pisarza. Ale że dyskusja (ku mojemu zaskoczeniu) rozwinęła się w dwa razy dłuższą niż poprzednie odcinki, pozwolę sobie już podziękować za uwagę i – tradycyjnie – zaprosić do lektury części następnej.
koniec
« 1 2 3 4
1 marca 2015

Komentarze

« 1 2
03 III 2015   16:15:32

Też tak o nim myślę. Choć szanuję go za pracowitość. Jego fani mogą liczyć na to, że jeśli nie wydarzą się jakieś nieprzewidziane wypadki losowe tom następny dostaną w swoje ręce w sensownym terminie.

03 III 2015   16:35:12

Będę chyba musiał przygotować dużo miejsca na półkach. :) "Słowa światłości" podobno mają liczyć 10. tomów. Póki co, siedzę u Abercrombiego.

30 III 2015   15:19:11

ZIEMIOMORZE na zawsze pozostanie trylogią. Kolejne tomy są przeznaczone dla tych, którzy marnują życie nie potrafiąc odstawić kieliszka albo serialu, gdy ten się psuje. Taki tam Wielki Powrót od czapy coraz bardziej zradykalizowanej Ikony Feminizmu. ....A gdybym nie wiedział, kto zacz Agnieszka Hałas, to po duskusji uznałbym, że młodziutkie fiu-bździu, wychowywane przez amerykański serialowy agit-prop i tandetne romansidła.

30 III 2015   15:27:49

Właściwie, jak tak się zastanowić, to po swoim Opus Magnum (u mnie nr 5 na liście NAJ fantasy) jeszcze tylko autorka wróciła do formy przy okazji Lavinii.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Okładka zeszytu nr 2 pt. „Trzecia Siła” przedstawia alegorycznie widmo wojny atomowej między Wschodem i Zachodem. Jednym z pierwszych zadań Perry Rhodana było zapobieżenie konfliktowi, który w latach 60-tych okazał się realnym zagrożeniem dla całej ludzkości.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG

Perry Rhodan – dezerter w kosmosie, część druga
Andreas „Zoltar” Boegner

16 X 2021

Gdy 8 września 1961 w kioskach RFN pojawił się pierwszy numer „Perry Rhodana” (dalej: PR) pod tytułem „Unternehmen Stardust” (Misja ’Stardust’) nawet sami twórcy serii nie mieli zbyt dużych nadziei na wydanie więcej niż pięćdziesięciu zeszytów, czyli przetrwanie na rynku dłużej niż roku. Jednak 35 tysięcy egzemplarzy „Misji ’Stardust’„ rozeszło się niczym ciepłe bułeczki – nie było ani jednego zwrotu!

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat
Marcin Knyszyński

11 X 2021

Ostatnia opowieść o Ijonie Tichym i przedostatnia powieść Lema. Ijon Tichy ma problem. Uległ bowiem kallotomii podczas swojego pobytu na księżycu. Jego mózg został w niewyjaśniony sposób podzielony na funkcjonujące niezależnie dwie osobowości (ukryte w dwóch rozłącznie działających półkulach). Tichy, za pomocą niepełnych danych z lewej półkuli (której to osobowość jest narratorem w powieści) próbuje zrekonstruować swój pobyt na księżycu i zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło.

więcej »

Wyimki z filozofii: O tym, co w życiu najlepsze
Mieszko B. Wandowicz

10 X 2021

Który dialog Platona jest najważniejszy? Najczęściej, jak się zdaje, przypisywany jest ów zaszczyt jednemu z czterech. „Państwu”, znanemu też jako „Rzeczpospolita”, ze względu na ogrom dzieła, wielość zagadnień i wymiar polityczny — z reguły zresztą, mam wrażenie, niewłaściwie odczytywany. „Uczcie” („Biesiadzie”), najpewniej za sprawą tyleż wartości literackiej, ile tematu: miłości. „Timajosowi”, zaliczanemu do filarów ontologii oraz teologii. Mnie najbliższy jest ten czwarty: „Fedon”.

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Opowieści z Ziemiomorza”, czyli dodatek
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Inny wiatr”, czyli coś nie z tej bajki
— Łukasz Bodurka, Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Najdalszy brzeg”, czyli wyprawa na kraniec świata
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Grobowce Atuanu”, czyli dylematy nastolatki
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz, Agnieszka Hałas

O Ziemiomorzu raz jeszcze: „Czarnoksiężnik z Archipelagu”, czyli w poszukiwaniu własnego cienia
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz

Kanon ze smoczej jaskini: Moja własna lista. Część I
— Beatrycze Nowicka

Najlepsze prezenty książkowe na święta 2013
— Esensja

Do księgarni marsz: Listopad 2013
— Esensja

Z tego cyklu

„Opowieści z Ziemiomorza”, czyli dodatek
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

„Inny wiatr”, czyli coś nie z tej bajki
— Łukasz Bodurka, Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka

„Najdalszy brzeg”, czyli wyprawa na kraniec świata
— Miłosz Cybowski, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Beatrycze Nowicka

„Grobowce Atuanu”, czyli dylematy nastolatki
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz, Agnieszka Hałas

„Czarnoksiężnik z Archipelagu”, czyli w poszukiwaniu własnego cienia
— Miłosz Cybowski, Beatrycze Nowicka, Magdalena Kubasiewicz

Tegoż autora

Cudzego nie znacie: Krew ojców
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Kto wygra?
— Miłosz Cybowski

Polowanie na czarownice
— Miłosz Cybowski

Do księgarni marsz: Październik 2021
— Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

10 naj… : Zwierzęta
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

10 naj...: Żółty, jesienny liść
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o książkach: Koty, słowa, literatura
— Miłosz Cybowski

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.