Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Literackie porażki i sukcesy 2002

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 »

Esensja

Literackie porażki i sukcesy 2002

KW: Nie mogę się z Tobą do końca zgodzić. Nie wiem, czego oczekiwałeś, ale ja liczyłem na dobrą powieść przygodową i to właśnie otrzymałem. Widać, że Sapkowski jest pisarzem dojrzałym, że korzysta z najlepszych wzorców konstruowania powieści (widać wpływy Sienkiewicza, Prusa), umieścił akcję w malowniczych realiach, przeplótł zgrabnie historię, fikcję i fantastykę. Dla mnie to było bardzo przyjemne czytadło. Nic więcej, ale czasu spędzonego na lekturę absolutnie nie uważam za zmarnowany. A co do bohaterów – idiotyzm Reynevana został mi w pełni zrekompensowany przez postacie Szarleja, Samsona i Urbana Horna. Czy zawsze główny bohater musi być mądry?
ER: Nie wiem, nie wiem. Ja się już raz wypowiedziałem na ten temat :), ale muszę przyznać, że z czasem coraz częściej mam ochotę wrócić do „Narrenturm”. Myśląc nad przyczynami takiego stanu rzeczy (pierwsze wrażenia miałem niespecjalne), stwierdziłem, że ciągnie mnie do świata. Do tego pełnego barw śląskiego średniowiecza i wstającego w nim Renesansu. Nie potępiałbym więc AS-a, bo jego powieść jest jednak wielką frajdą dla czytelnika. Zdarzało mi się też słyszeć głosy, że dzięki silniejszemu osadzeniu w historii „Narrenturm” jest strawny również dla tych, którzy na dźwięk słowa „fantasy” dostają wysypki.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
JS: Ja często mam wrażenie, że większość zarzutów wobec „Narrenturmu” można streścić krótko: „to jest powieść sowizdrzalska!”. No jest, bo też taka miała być, z takim założeniem była pisana. To coś jakby mieć pretensje do ulubionego kucharza, że zrobił paskudną wątróbkę, podczas gdy po prostu nie lubi się wątróbki jako takiej.
TK: Bo chodzi o to, że mistrz kuchni wątróbkę powinien zostawić kuchcikom… :)
Janusz ’Alex’ Urbanowicz: Ja w ogóle nie rozumiem tego szumu dookoła Sapkowskiego. Facet pisze dobrą literaturę rozrywkową, jest znany… fajnie; ale gdyby takich Sapkowskich było w Polsce kilku-, kilkunastu, to dopiero można by mówić o normalnej sytuacji na literackim rynku. Na rynku anglojęzycznym jest takich autorów kilkudziesięciu, we Francji kilkunastu. Z jednej strony miło, że fantasta wychodzi na wielką gwiazdę, ale z drugiej to jest efekt rynku pisarza, a nie czytelnika. Zamiast „Wieży Głupców” wołałbym zbiór nowych opowiadań Sapkowskiego, którego krótkie formy cenię dużo bardziej od powieści.
ER: Oj, coś mi się budzi zwątpienie. Kilkunastu Sapkowskich w samej słodkiej Francji? Zdarzyło mi się parę książek fantasy przeczytać i AS naprawdę jest na szczycie, razem z wszystkimi wielkimi tego gatunku – Kayem, Eriksonem, Cookiem, Martinem… no, wszystkich nie będę wymieniał. Zgadzam się, że jego opowiadania są lepsze od powieści, ale będę się upierał, że na tle światowego fantasy Sapkowski wyróżnia się, i to pozytywnie. Styl, humor, umiejętność kreacji bohaterów i prowadzenia akcji, zdolność do poruszania ważkich problemów w lekki sposób, mistrzowsko prowadzona gra z uczuciami czytelnika – to nie są umiejętności, na które natrafia się na co dzień.
JS: Dodajmy, że we Francji może i jest kilkunastu pisarzy literatury rozrywkowej (nie wiem, zupełnie nie znam tamtego rynku), za to wiem z opowieści znajomej spędzającej tam sporo czasu, że coś takiego jak francuska fantastyka w tej chwili praktycznie nie istnieje. To ja już wolę nasz model – z jednym Sapkowskim i dużą ilością innej polskiej fantastyki. Warto też wspomnieć o wydanym w zeszłym roku w Hiszpanii pierwszym zbiorze opowiadań Sapkowskiego. Zadałam sobie trud poszperania po hiszpańskich stronach i przetłumaczenia znalezionych recenzji na angielski – wrażenia są bardzo pozytywne. A Hiszpania nie jest krajem słowiańskim, nie brakuje tam również książek pisarzy zachodnich, więc nie jest to ani kwestia bliskości kulturowej, ani braku porównania z twórczością światową.
ER: My tu gadu gadu o klasyce, a żyła opadła. Tfu, znaczy AS pisze, ale w fantasy mieliśmy też inne książki, i to dobre. Feliks W. Kres w swoim „Porzuconym Królestwie” uczęstował nas tradycyjną porcją krwi i flaków. Nie jest to najlepsza część cyklu – mam wrażenie, że powstawała pośpiesznie, nieco na zamówienie, na zasadzie „co rok prorok” – ale Kres nie schodzi poniżej pewnego poziomu. „Porzucone królestwo” to powieść nie do oderwania.
TK: Mi się „Porzucone królestwo” podobało. Wypada dobrze zwłaszcza w porównaniu z poprzedniczką, niesamowicie rozwleczoną „Panią Dobrego Znaku”. Kres unika eksperymentów i daje czytelnikom dokładnie to, czego od niego oczekują, a jakoś tak tomy związane z Grombelardem udają mu się najlepiej. Ale zgodzę się też, że to powieść zakończona za wcześnie, konstrukcja fabuły jest dziwna, sprawia wrażenie, jakby w zamierzeniach miała być czymś znacznie dłuższym i bardziej rozbudowanym.
ER: Podobne wady i zalety ma „Kamień na szczycie”. Miło się czyta, Ewa Białołęcka robi to, co umie, czyli raduje i martwi czytelnika przeżyciami swoich bohaterów, ale końcówka nieco rozczarowuje pośpiechem i wyciąganymi z kapelusza magicznymi rozwiązaniami.
WG: Po pierwszych kilkudziesięciu stronach chciałem tę pozycję odłożyć na półkę, bo zasadniczo nie interesują mnie obecnie zabawy czy problemy dorastającej młodzieży, nawet jeżeli jest to młodzież uzdolniona magicznie… Muszę tu jednak zaznaczyć, że nie czytałem wcześniej tomu pierwszego cyklu.
ER: Stanowczo wyższą szkołę jazdy zaprezentowała natomiast Ania Brzezińska swoimi „Opowieściami z Wilżyńskiej Doliny”, ale tu już wykonałem swoją porcję chwalenia, oddaję więc palmę pierwszeństwa komu innemu. Zaznaczę jedynie, że jest to pozycja bardzo smutna i mroczna – podobnie jak „Talizman złotego smoka” Iwony Surmik. Nowa autorka Runy bije Kresa o głowę brutalnością swojej prozy, choć mniej u niej bitew i rzezi. Przeraża raczej brak nadziei i nieuchronność spotkania się z ludzką podłością – w końcu dotknie ona każdego. Stawka w naszym fantasy wyrównuje się zatem – czyżby Surmy odgrywały Kres panowaniu AS-a w Brzezinach i Białych łąkach polskiego fantasy?
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
TK: Rzeczywiście, z trzech książek Runy napisanych przez panie zdecydowanie najbardziej podobały mi się „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”. Babunia Jagódka przypomina co prawda nieco Babcię Weatherwax, ale świat jest już zupełnie inny. Annie Brzezińskiej udało się osadzić humor w bardzo mrocznych klimatach. Wyborna mieszanka – duże brawa! Pozostałe dwie powieści wypadają, niestety, słabiej. „Kamień na szczycie” to powieść bez początku i końca. To środkowy tom cyklu, więc poniekąd ma do tego prawo, ale książka nie zachwyca też ani fabułą, ani oryginalnymi pomysłami (wszystko już było w „Tkaczu iluzji”), ani postaciami – są zbyt baśniowe jak na problemy, z którymi się stykają. Co do „Talizmanu złotego smoka” – powieść, to prawda, nie grzeszy nadmiarem optymizmu, choć do „Czarnej kompanii” jej daleko. Iwona Surmik stworzyła klasyczną fantasy, na którą składają się znane wszystkim fanom gatunku wątki i motywy. To wada lub zaleta – zależy, co kto lubi. Pojawia się kilka ciekawych pomysłów, czyta się przyjemnie, ale wszystko psuje fabuła, którą popychają do przodu mniej lub bardziej nieprawdopodobne zbiegi okoliczności.
JS: Ja osobiście „Kamienia na szczycie” bronić będę, bo bardzo lubię ten świat – przemyślany, z tajemniczą historią, która powoli się ujawnia. No i jak tu nie kochać książki, w której wielki, biały, kudłaty pies _mówi_ „Hau"? I nie uważam zakończenia za wyciągniętego z kapelusza. „Talizman złotego smoka” jest powieścią inną, i też bardzo dobrą. Niestety, urywa się „w pół akcji” i – w odróżnieniu od „Kamienia” – niespodziewanie. Chwilami widać jeszcze brak wiary w domyślność czytelnika (uderzyło mnie zbyt łopatologiczne pokazanie, dlaczego bohater negatywny jest negatywny), ale to drobna usterka, po prostu nieszczęśliwie składa się, że na takie potknięcia jestem przeczulona.
ER: Hm, ciężko mi się wypowiadać. Uważam jednak, że jakość powieści fantasy rośnie. Czy dzięki temu, i dzięki świeżo wydanej powieści Andrzeja Sapkowskiego – lokomotywy polskiej fantasy, ten rodzaj fantastyki pomknie do przodu? A jeżeli tak, to czy możemy się liczyć z napływem nowych czytelników, czy też fantasy wypchnie inne rodzaje fantastyki z rynku? Moim zdaniem fantasy ma szansę zająć niszę, którą niegdyś wypełniały książki historyczne. Z jednej strony, w ludziach dnia dzisiejszego rośnie tęsknota za pięknym, baśniowym, pradawnym Nigdy – Nigdy, gdzie zboże jest złote, a happy end przychodzi zawsze, z drugiej zaś – fantasy zbliża się do historii. Sapkowski rządzi na Dolnym Śląsku, Martin podczas Wojny Dwóch Róż, Kay lata po całej średniowiecznej Europie, a Ania Brzezińska w „Żmijowej harfie” z wdziękiem przerzuca nas między kilkoma ludami i epokami na raz. Kto wie, kto wie, może nasze wnuki będą się uczyć zupełnie innej historii?
« 1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wyimki z filozofii: Jerzy Żuławski na srebrnym grobie
Mieszko B. Wandowicz

5 XII 2021

Myślałem, że kolejną notatkę poświęcę Platońskiemu „Timajosowi”, twierdząc w niej półżartem, iż właściwie to nie Jüngerowskie „Marmurowe Skały”, o których niedawno pisałem, ale ten dialog, muzyczny i doniosły niby antyczny „Silmarillion”, jest najbliższą mi powieścią fantastyczną. Na to trzeba jednak więcej pracy. Dlatego najpierw pojawi się tutaj „Hegesias Peisithanatos” Jerzego Żuławskiego.

więcej »

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
Marcin Knyszyński

28 XI 2021

Chuck Palahniuk zakończył „Opętanymi” swą nieformalną trylogię grozy, na którą składa się jeszcze „Kołysanka” i „Dziennik”. Groteska i surrealizm, jako podstawowe środki wyrazu autorskiej myśli przewodniej, doprowadzone są tutaj do granicy, za którą czai się makabra i tak zwany horror cielesny. Palahniuk wytacza na czytelnika, jak do tej pory, najcięższe działa, zarówno estetyczne jak i formalne, tworząc współczesny Dekameron, zbiór wielce kontrowersyjnych i obrazoburczych opowieści o życiowych (...)

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Porażki i sukcesy A.D. 2007
— Michał Chaciński, Piotr Dobry, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Łukasz Twaróg, Kamil Witek, Konrad Wągrowski

Porażki i sukcesy A.D. 2006
— Esensja

Porażki i sukcesy A.D. 2005
— Esensja

Porażki i sukcesy A.D. 2003
— Esensja

Kinowe porażki i sukcesy 2002
— Esensja

Kinowe porażki i sukcesy 2001
— Esensja

Tegoż twórcy

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Pod niebem Szereru
— Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Esej o realizmie
— Miłosz Cybowski

O tym, czego nie boi się Dukaj
— Mieszko B. Wandowicz

Człowiek przeżywający
— Joanna Kapica-Curzytek

Wiedźmie kłamstwa
— Anna Nieznaj

Meandry
— Beatrycze Nowicka

Rozterki magicznej dzieciarni
— Beatrycze Nowicka

Lengorchia na lato
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.