Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Babskie gadanie: Już nie niewinni czarodzieje

Esensja.pl
Esensja.pl
Paulina Braiter-Ziemkiewicz, Anna Brzezińska
Zarazem jednak Eddings potrafi wyciągnąć z tej konwencji nieoczekiwane konsekwencje i mało heroicznie, acz przejmująco pokazać samotność czarodziejów, którzy poprzez kolejne pokolenia muszą patrzeć na śmierć swoich potomków i zagładę krain, które kochają.

Paulina Braiter-Ziemkiewicz, Anna Brzezińska

Babskie gadanie: Już nie niewinni czarodzieje

Zarazem jednak Eddings potrafi wyciągnąć z tej konwencji nieoczekiwane konsekwencje i mało heroicznie, acz przejmująco pokazać samotność czarodziejów, którzy poprzez kolejne pokolenia muszą patrzeć na śmierć swoich potomków i zagładę krain, które kochają.
Elenium #1 - 'Diamentowy Tron'
Elenium #1 - 'Diamentowy Tron'
PB: Dziś, ponieważ na świecie szaro, ponuro i przedwiosennie, pomówimy o autorze lekkim, łatwym i przyjemnym, a w zasadzie o autorów dwójce, choć do czasu pisujących jako jedna osoba. Przy czym od razu dodam przezornie: lekkim, łatwym i przyjemnym nie znaczy płytkim i banalnym. David Eddings (umówmy się może, że tak będziemy nazywać małżeństwo Eddingsów), choć lubiany, nie cieszy się zbytnią estymą krytyki, i przyznam, że nie bardzo rozumiem dlaczego…
AB: Może dlatego, że u nas utarło się, że każdy musi pisać arcydzieło, im bardziej skomplikowane i natkane aluzjami do innych arcydzieł, tym lepiej. Tymczasem Eddings tworzy prozę popularną i z pełną świadomością wykorzystuję masę akcesoriów uznawanych za „dobra wspólne”. Bo istotnie jeśli rozbierzemy jego teksty na czynniki pierwsze, to mamy zestaw bardzo typowy – podróż, magiczny przedmiot, dzielny bohater, który stawi czoła Złu oraz piękna heroina. Pozornie nic bardziej banalnego.
PB: Aż chce się powiedzieć: No i co z tego? Wszak schemat, byle dobrze wykorzystany, może być wielkim atutem. A Eddings wykorzystuje go wyśmienicie, wprowadzając w dodatku własne smaczki. No i cudowne wręcz postaci.
AB: Zanim na dobre rozpiszemy się o Polgarze i Sparhawku, moim zdaniem jednej z najlepiej skrojonych postaci fantasy, wypada zwrócić uwagę na jeden prosty fakt. Eddings stroni od erudycyjnych popisów, ale jego teksty są bardzo głęboko osadzone w tradycji romansu rycerskiego. Który, co kilku krytykom należy przypominać dobitnie i przy każdej okazji, był tworzony dla uciechy dworskiej gawiedzi i składany z gotowych elementów. I wprawdzie porównanie Eddingsa do Chrétien de Troyes może być cokolwiek przesadne, ale zasadniczo jest to podobna technika. I daje równie wiele uciechy.
Tamuli #1 - 'Kopuły ognia'
Tamuli #1 - 'Kopuły ognia'
PB: Przy czym, co istotne, a dla uciechy kluczowe, w odróżnieniu od wielu twórców fantasy Poważnej i Głębokiej, Eddings pamięta o pewnych, ahem, przemianach obyczajowych i o tym, że literaturę tę czytują także ludzie dorośli. I stosownie swoją prozę przyprawia…
AB: No właśnie. Nie masz wrażenia, że są to książki pisane w istocie dla dorosłych i przesycone dość przewrotnym rodzajem humoru?
PB: Mam, i to od dawna. Bo też wątki z naiwnym Beritem i zadurzonymi pannami, przygody Silka czy swobodne obyczaje cesarzowej Elysoun stanowczo nie są dla dzieci… Za to dzięki nim i im podobnym postaci stają się pełnokrwiste i czytelnikowi bliższe.
AB: Och, a wątek zakochanego Kringa oraz pomysł, aby na znak zaślubin wypalać piętna rozżarzonym żelazem? Albo pożegnanie Sprahawka z Lillias, kiedy cna owa niewiasta wydziera się niczym marcująca kotka oraz rozdziera szatę – na piersiach, a jakże, i jej wdzięki są opisane ze znaczną atencją – choć oboje wiedzą, że obdarzała tymiż wdziękami całą okolicę? To są cudne sceny, głównie dzięki poczuciu humoru Eddingsa, który nie ucieka się do grubych żartów i nie popada w tani sentymentalizm. Co jest nader rzadkie w fantasy.
Belgariada #5 - 'Ostatnia walka czarodziejów' (wyd. oryg.)
Belgariada #5 - 'Ostatnia walka czarodziejów' (wyd. oryg.)
PB: A wracając do postaci – bo prócz smaczków to w nich właśnie, jak wspominałyśmy, kryje się moc eddingsowych opowieści – to one też są, no, takie… dorosłe. Jakoś nie potrafię wyobrazić sobie wśród tolkienowskich bohaterów – mimo imaginacji niewiele ustępującej Czerwonej Królowej Carrolla – kogoś takiego jak Silk czy Stragen. Zresztą i sam Sparhawk czy Belgarath niespecjalnie pasują do kompanii Standardowych Bohaterów Fantasy, że już o postaciach kobiecych nie wspomnę.
AB: Bo u Eddingsa nawet echo nie pobrzmiewa tonami eposu, a jeśli już mamy próbkę prozy w konwencji heroicznej, to jest ona na skroś humorystyczna – przypomnij sobie chociażby wyspę zagubionych Arendów. Bohaterowie wprawdzie stawiają czoła Wielkiemu Złu, ale później radośnie wracają do swych zajęć – nawet jeśli jest to złodziejstwo, czy inne drobne bądź niekoniecznie drobne przestępstwa. A na dodatek są przy tym przemożnie sympatyczni. Hmmm… to chyba nie są dydaktyczne powieści.
PB: I za to między innymi ją cenimy, bo też od pewnego etapu rozwoju czytelniczego proza dydaktyczna traci wiele na swej atrakcyjności. Tymczasem Eddings nas przede wszystkim bawi. I to bawi dobrze
Malloreon #5 - 'Prorokini z Kell'
Malloreon #5 - 'Prorokini z Kell'
AB: Również przez zderzenie szlachetnej i trudnej w gruncie rzeczy misji z bardzo przyziemnymi realiami. Bo bohaterów, którzy wyruszyli na poniewierkę, by stawić czoło Wielkiemu Złu, w równym stopniu zaprząta kolejność kucharzenia przy ognisku. Najpotężniejszy czarodziej jest zarazem dość niechlujnym staruchem o zamiłowaniu do trunków i niezbyt wysublimowanych nawykach higienicznych. Ta zabawa konwencją przesądza, że pewnych rzeczy nie traktujemy nazbyt poważnie i jesteśmy w stanie polubić Stragena pomimo jego profesji i kilku niezbyt przyjemnych zgonów w rodzinie. Zarazem jednak Eddings potrafi wyciągnąć z tej konwencji nieoczekiwane konsekwencje i mało heroicznie, acz przejmująco pokazać samotność czarodziejów, którzy poprzez kolejne pokolenia muszą patrzeć na śmierć swoich potomków i zagładę krain, które kochają.
PB: Dlatego przyznam, że Eddings w klasie fantasy rozrywkowo-zabawnej jest mi bliższy niż np. Anthony czy Pratchett. Takie połączenie elementów humorystycznych z poważnymi po prostu bardziej mi odpowiada.
AB: Bo Eddings jest śmieszny na trochę innych poziomach. Przyznam, że bawi mnie również w samej głębokiej warstwie struktury tekstów, której powtarzalność – by wzorem krytyków nie rzec schematyczność – znajduje w pewnym momencie uzasadnienie teologiczne. No i ta bezczelność rozbawiła mnie do łez!
PB: O tak, i to w obu cyklach, co już jest mistrzostwem świata (no, wicemistrzostwem, Michaelowi Moorcockowi jednak nie dorówna…)
AB: Skoro wspomniałaś o cyklach, to przyznam się i do tego, że o ile byłam w stanie bez bólu czytać kolejne trylogie, o tyle w pewnym momencie te historie stały się nużące. Konkretnie, odkąd Eddings zaczął produkować didaskalia do własnego świata – a to historię Belgaratha w trzech tomach, a to wersję Polgary, a to opis krain. Powstrzymam się bohatersko od przytoczenia anegdoty o tym, po czym można poznać prawdziwego mężczyznę, ale wydaje się, że Eddings nie tylko przywiązuje się do bohaterów – on się do nich przykuwa żelaznym łańcuchem. Albo raczej łańcuchem banknotów o dużych nominałach, bo są to przecież książki niezmiernie popularne.
'Belgarath czarodziej'
'Belgarath czarodziej'
PB: To ja przyznam jeszcze bardziej heroicznie, że niechęć do cykli udało mi się przezwyciężyć tylko do pewnego stopnia i tych uzupełnień po prostu nie czytałam. Acz znam osoby, które uważają „Polgarę czarodziejkę” za najlepszą książkę Eddingsa, więc może kiedyś się przełamię. Przyznajmy jednak, że. przynajmniej teoretycznie, historia życia Belgaratha i Polgary to doskonały materiał powieściowy.
AB: Bo historie pozostają ciekawe, sęk w tym, że możemy je w znacznym stopniu zrekonstruować z innych tomów, a nieodmiennie irytuje mnie serwowanie odgrzewanych potraw. Natomiast trudno przeczyć, że nawet te wtórne w sumie i niebezpiecznie bliskie autoplagiatu opowieści skrzą się dowcipem i czyta się je nader łatwo. Po części dlatego, że Eddings pisze przyjazną, łatwą frazą i popycha akcję głównie dialogiem.
PB: No i powracamy do punktu wyjścia: Eddings to pisarz wybitnie „przyjazny czytelnikowi” i pozbawiony pretensji do bycia Twórcą i Misjonarzem. Za to zapewnia rozrywkę naprawdę wysokiej klasy, i to bynajmniej nie jednorazowego użytku.
AB: A wiesz, że zdarzyło mi się czytać współczesną powieść obyczajową Eddingsa, która była bardzo ostrą satyrą na amerykański system opieki społecznej? Była to niewątpliwie powieść z zamierzenia polemiczna, ale – co ciekawe – również znacznie mniej udana od jego tekstów fantasy. Może dlatego, że świat rycerzy, złodziei i czarodziejek Eddings opisuje ze znacznie większą przyjemnością. I jego fascynacja średniowieczem i średniowiecznym romansem udziela się czytelnikowi. Toteż serdecznie polecamy.
koniec
1 marca 2002
ELENIUM
David Eddings, Diamentowy tron, tł. Maria Duch, Warszawa: Prószyński i Ska, 2001, ss. 424.
David Eddings, Rubinowy rycerz, tł. Maria Duch, Warszawa: Prószyński i Ska, 2001, ss. 392.
David Eddings, Szafirowa róża, tł. Maria Duch, Warszawa: Prószyński i Ska, 2001, ss. 544.

TAMULI
David Eddings, Kopuły Ognia, tł. Paulina Braiter, Warszawa: Prószyński i Ska, 1996, ss. 416.
David Eddings, Świetliści, tł. Paulina Braiter, Warszawa: Prószyński i Ska, 1997, ss. 604
David Eddings, Ukryte miasto, tł. Paulina Braiter, Warszawa: Prószyński i Ska, 1999, ss. 512

BELGARIADA
David Eddings, Pionek proroctwa, tł. Piotr W. Cholewa, Warszawa: Amber, 1994, ss. 314.
David Eddings, Królowa magii, tł. Piotr W. Cholewa, Warszawa: Amber, 1994, ss. 382.
David Eddings, Gambit magów, tł. Piotr W. Cholewa, Warszawa: Amber, 1994, ss. 364.
David Eddings, Wieża czarów, tł. Paulina Braiter, Warszawa: Amber, 1995, ss. 458.
David Eddings, Ostatnia walka czarodziejów, BEZ OPISU, SKORO WYDAWCA NIE ZADBAŁ, ABY KSIĄŻKA ZNALAZŁA SIĘ W BIBLIOTECE NARODOWEJ

MALLOREON
David Eddings, Strażnicy Zachodu, tł. Paulina Braiter, Warszawa: Amber, 1995, ss. 495.
David Eddings, Król Murgów, ZNÓW BEZ OPISU, Z TEGO SAMEGO POWODU
David Eddings, Demon, władca Karandy, tł. Paweł Czajczyński, Warszawa: Amber, 1996, ss. 397
David Eddings, Czarodziejka z Darshivy, tł. Paweł Czajczyński, Warszawa: Amber, 1996, ss. 367.
David Eddings, Prorokini z Kell, tł. Paweł Czajczyński, Warszawa: Amber, 1996, ss. 415.

David Eddings, Belgarath czarodziej, tł. Maria Duch, Warszawa: Prószyński i Ska, 1997, ss. 304.
David Eddings, Leigh Eddings, Czas niedoli, tł. Maria Duch, Warszawa: Prószyński i Ska, 1997, ss. 220.
David Eddings, Leigh Eddings, Tajemnica : trzecia część opowieści o losach czarodzieja Belgartha, tł. Maria Duch, Warszawa: Prószyński i Ska, 1998, ss. 359.
David Eddings, Leigh Eddings, Polgara Czarodziejka, tł. Maria Duch, Warszawa: Prószyński i Ska, 1999, ss. 688.
David Eddings, Leigh Eddings, Kodeks Rivański. Starodawne teksty Belgariady i Malloreonu, tł. Maria Duch, Warszawa: Prószyński i Ska, 2001, ss. 392.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Okładka zeszytu nr 2 pt. „Trzecia Siła” przedstawia alegorycznie widmo wojny atomowej między Wschodem i Zachodem. Jednym z pierwszych zadań Perry Rhodana było zapobieżenie konfliktowi, który w latach 60-tych okazał się realnym zagrożeniem dla całej ludzkości.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG

Perry Rhodan – dezerter w kosmosie, część druga
Andreas „Zoltar” Boegner

16 X 2021

Gdy 8 września 1961 w kioskach RFN pojawił się pierwszy numer „Perry Rhodana” (dalej: PR) pod tytułem „Unternehmen Stardust” (Misja ’Stardust’) nawet sami twórcy serii nie mieli zbyt dużych nadziei na wydanie więcej niż pięćdziesięciu zeszytów, czyli przetrwanie na rynku dłużej niż roku. Jednak 35 tysięcy egzemplarzy „Misji ’Stardust’„ rozeszło się niczym ciepłe bułeczki – nie było ani jednego zwrotu!

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat
Marcin Knyszyński

11 X 2021

Ostatnia opowieść o Ijonie Tichym i przedostatnia powieść Lema. Ijon Tichy ma problem. Uległ bowiem kallotomii podczas swojego pobytu na księżycu. Jego mózg został w niewyjaśniony sposób podzielony na funkcjonujące niezależnie dwie osobowości (ukryte w dwóch rozłącznie działających półkulach). Tichy, za pomocą niepełnych danych z lewej półkuli (której to osobowość jest narratorem w powieści) próbuje zrekonstruować swój pobyt na księżycu i zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło.

więcej »

Wyimki z filozofii: O tym, co w życiu najlepsze
Mieszko B. Wandowicz

10 X 2021

Który dialog Platona jest najważniejszy? Najczęściej, jak się zdaje, przypisywany jest ów zaszczyt jednemu z czterech. „Państwu”, znanemu też jako „Rzeczpospolita”, ze względu na ogrom dzieła, wielość zagadnień i wymiar polityczny — z reguły zresztą, mam wrażenie, niewłaściwie odczytywany. „Uczcie” („Biesiadzie”), najpewniej za sprawą tyleż wartości literackiej, ile tematu: miłości. „Timajosowi”, zaliczanemu do filarów ontologii oraz teologii. Mnie najbliższy jest ten czwarty: „Fedon”.

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Fantasy a la Polonaise
— Paulina Braiter-Ziemkiewicz, Anna Brzezińska

Gdy człek zdrowy i mu stoi, bezrobocia się nie boi
— Paulina Braiter-Ziemkiewicz, Anna Brzezińska

Tegoż autora

Arcydzieła na celowniku: Bezwolna czarownica
— Anna Brzezińska

Arcydzieła na celowniku: Zniszcz mnie!
— Anna Brzezińska

To lubię: Kuchnia pełna książek
— Anna Brzezińska

Harce Hordy
— Paulina Braiter-Ziemkiewicz, Anna Brzezińska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.