Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Wasil Bykau
‹Obława›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObława
Tytuł oryginalnyАблава [Abława]
Data wydaniasierpień 1990
Autor
PrzekładCzesław Seniuch
Wydawca Związek Pisarzy ZSRR
CyklLiteratura Radziecka
ISBN0202-1854
Gatunekhistoryczna, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Perły ze skazą: A wybawieniem jest śmierć…

Esensja.pl
Esensja.pl
Skąd ta „skaza”? „Skazą” jest – w sensie symbolicznym – czas i miejsce, w jakim dane było żyć i tworzyć autorom dzieł omawianych w niniejszym cyklu. Wasil Bykau niemal całe życie spędził w Związku Radzieckim, będąc obywatelem komunistycznej Białorusi. Jego wczesne powieści i opowiadania nierzadko wpisywały się w oficjalny nurt propagandy sowieckiej, ale jednocześnie wymykały się jednoznacznym klasyfikacjom. Napisana w 1988 roku „Obława” opowie o tragicznym losie rozkułaczonego białoruskiego chłopa.

Sebastian Chosiński

Perły ze skazą: A wybawieniem jest śmierć…

Skąd ta „skaza”? „Skazą” jest – w sensie symbolicznym – czas i miejsce, w jakim dane było żyć i tworzyć autorom dzieł omawianych w niniejszym cyklu. Wasil Bykau niemal całe życie spędził w Związku Radzieckim, będąc obywatelem komunistycznej Białorusi. Jego wczesne powieści i opowiadania nierzadko wpisywały się w oficjalny nurt propagandy sowieckiej, ale jednocześnie wymykały się jednoznacznym klasyfikacjom. Napisana w 1988 roku „Obława” opowie o tragicznym losie rozkułaczonego białoruskiego chłopa.

Wasil Bykau
‹Obława›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObława
Tytuł oryginalnyАблава [Abława]
Data wydaniasierpień 1990
Autor
PrzekładCzesław Seniuch
Wydawca Związek Pisarzy ZSRR
CyklLiteratura Radziecka
ISBN0202-1854
Gatunekhistoryczna, obyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Proza białoruska nigdy nie cieszyła się w naszym kraju szczególną popularnością, choć przecież w tej byłej republice Kraju Rad, a od 1991 roku niepodległym kraju nie brakowało pisarzy, których wkład do światowej literatury był znaczący. Wystarczy wymienić poetę i dramaturga Jankę Kupałę, prozaików Jankę Bryla, Alesia (Alaksandra) Adamowicza, Uładzimira Karatkiewicza czy – najbardziej chyba znanego po tej stronie Bugu – Wasila Uładzimirawicza Bykaua (czy, jak z rosyjska przedstawiano go w czasach komunistycznych, Wasyla Bykowa). To niezwykle interesująca postać, twórca jednoznacznie kojarzony z tematyką Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (i z tego powodu hołubiony), ale również mający w wielu kwestiach własne, nie zawsze mile widziane przez władze zdanie. Bykau urodził się w czerwcu 1924 roku w Byczkach w rejonie uszackim obwodu witebskiego. Przed wojną zdążył ukończyć osiem lat szkoły powszechnej (we wsi Kubliczi) oraz rozpocząć naukę na wydziale rzeźby witebskiej szkoły artystycznej. Z tej ostatniej musiał zrezygnować, gdy stracił stypendium. Wkrótce zresztą doszło do najazdu niemieckiego na Związek Radziecki i tym samym wszelkie plany związane ze zdobywaniem wiedzy należało odłożyć na później.
Wojna zastała Bykaua na Ukrainie; w czasie odwrotu dotarł do Biełgorodu, gdzie odłączył się od swojej kolumny, w wyniku czego został aresztowany; niewiele nawet brakowało, by – oskarżony o szpiegowanie na rzecz III Rzeszy – został rozstrzelany. Na szczęście tak się nie stało. Zagubionego siedemnastolatka odesłano ostatecznie do Sałtykowki, by w nieodległym Atkarsku (w obwodzie saratowskim) uczył się w szkole kolejarskiej. Latem 1942 powołano go do wojska i wysłano na przeszkolenie do szkoły piechoty, natomiast nieco ponad rok później – skierowano na front. Brał udział w walkach na wschodzie Ukrainy – o Krzywy Róg, Aleksandrię i Znamiankę. Pod Kirowohradem (dzisiaj miasto to nazywa się Kropywnyćkyj) na Zaporożu został ciężko ranny w nogi i brzuch; w papierach błędnie zapisano, że poległ i taką też informację otrzymała rodzina. Kilka miesięcy 1944 roku spędził w szpitalach; kiedy doszedł do siebie, wrócił do walki. Dalszy szlak bojowy Bykaua prowadził przez Rumunię, Bułgarię, Węgry, Jugosławię, aż do Austrii. Po demobilizacji zamieszkał w Grodnie i przez dwa lata – do 1949 roku – pracował jako dziennikarz w lokalnej „Grodzieńskiej Prawdzie”.
Gdy okazało się, że druga wojna światowa przekształciła się w zimną wojnę, a na spokój w Europie i na świecie raczej nie ma raczej co liczyć, Armia Radziecka ponownie upomniała się o swego niedawnego żołnierza. Lata 1949-1955 Bykau ponownie spędził w mundurze; kiedy na dobre opuścił szeregi wojska, był w stopniu majora. W połowie lat 50. powrócił do Grodna i ponownie został dziennikarzem. Ale tym razem ambicje miał dużo większe, postanowił więc spróbować sił w prozie. Pisał zaś o tym, co poznał doskonale na własnej skórze – o wojnie. Kolejne powieści i nowele Wasila Uładzimirawicza – w tym „Ostatni żołnierz” (1957), „Żurawi krzyk” (1959), „Zdrada” (1960), „Trzecia rakieta” (1961), „Pułapka” (1962), „Alpejska ballada” (1963), „Zmarłych nie boli” (1965), „Sotnikow” (1970), „Obelisk” (1971), „Przeżyć do świtu” (1972), „Wilcza zgraja” (1975), „Jego batalion” (1975), „Pójść i nie wrócić” (1978) czy „Zły znak” (1982) – cieszyły się w Związku Radzieckim sporą popularnością; były też tłumaczone na język polski. Wiele z nich doczekało się ekranizacji. Najsłynniejszą było „Wniebowstąpienie” (1976), wstrząsający dramat wojenny Łarisy Szepitko oparty na „Sotnikowie”.
Choć był hołubiony i chętnie nagradzany przez komunistyczne władze, Bykau nie szedł na ich pasku. W 1968 roku protestował przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, był również przeciwnikiem wojny w Afganistanie. Ogłoszenie niepodległości przez Białoruś przyjął z wielkimi nadziejami, lecz szybko okazało się, że kraj rządzony od 1994 roku przez prezydenta Alaksandra Łukaszenkę nie jest spełnieniem jego marzeń, czemu dał wyraz w alegorycznych opowiadaniach z tomu „Ściana” z 1997 roku. W efekcie stał się we własnej ojczyźnie persona non grata. Z tego też powodu postanowił ją opuścić. We wsparciem przyszedł mu światowy PEN-Club, dzięki pomocy którego mógł mieszkać kolejno w Finlandii, Niemczech oraz Czechach. Będąc już poważnie chorym, w maju 2003 roku zdecydował się na powrót do kraju. Zmarł krótko potem, 22 czerwca, w kolejną rocznicę niemieckiej agresji na Związek Radziecki. Pochowano go w Mińsku, w którym mieszkał przed emigracją przez niemal dwie dekady (od 1978 roku). Największą popularnością Bykau cieszył się w latach 60. i 70. XX wieku, ale chyba najlepsze rzeczy napisał (bądź wydał) w następnej dekadzie, korzystając z rozluźnienia, do jakiego we wszystkich dziedzinach życia w Kraju Rad doprowadziła Gorbaczowowska pierestrojka. Wówczas światło dzienne ujrzały między innymi – dwukrotnie przeniesione na ekran – „We mgle” (w tym przez Siergieja Łoznicę) oraz „Obława”.
Prozę Bykaua chętnie wydawano w Polsce, nie czekając zbyt długo z tłumaczeniami. Nawet w latach 80., kiedy niechęć wobec Związku Radzieckiego była w naszym kraju szczególnie silna, można było liczyć na kolejne jego opowiadania i powieści. Rękę na pulsie trzymała bowiem „Literatura Radziecka” – miesięcznik Związku Pisarzy ZSRR, który ukazywał się aż w ośmiu językach (nie licząc oczywiście rosyjskiego). Przez długie lata służył on głównie indoktrynacji (na przykład bardzo chętnie drukowano w nim „wspomnienia” Leonida Breżniewa), ale w ostatniej dekadzie ukazywania się sięgano po niego jakby chętniej. Z dwóch powodów: po pierwsze – regularnie publikowano tam radziecką fantastykę naukową, po drugie – w epoce pierestrojki pojawiały się na łamach miesięcznika dzieła, które wcześniej były w Kraju Rad zakazane (w tym utwory Michaiła Bułhakowa, Borisa Pilniaka, Konstantina Simonowa czy Czingiza Ajtmatowa). „Literatura Radziecka” ukazywała się od lipca 1949 do grudnia 1990 roku – w tym czasie do sprzedaży trafiło prawie pięćset (bez dwóch) numerów czasopisma. Pomijając teksty o jednoznacznie propagandowym charakterze (jak wspomniany wcześniej Breżniew), zazwyczaj prezentowały one wysoki poziom, a niektóre zahaczały wręcz o arcydzielność. Za takowe uznać należy powieść Wasila Bykaua „Obława”, która pojawiła się w jednym z ostatnich wydań gazet.
Bykau napisał „Obławę” – w języku białoruskim – w 1988 roku; swój pierwodruk miała ona w żurnale „Połymia” (w numerze 1/1990). Na polski przełożono ją niemal „od ręki”, a zrobił to Czesław Seniuch. Tłumacz ten, ale również poeta, urodził się jeszcze przed wojną, nad Niemnem, na terenie dzisiejszej Białorusi; do Polski wraz z rodziną przybył po 1945 roku. Studiował rusycystykę, by ostatecznie zostać profesorem Uniwersytetu Warszawskiego (w katedrze białorutenistyki). Dzieło Wasila Uładzimirawicza było głównym tekstem numeru sierpniowego „Literatury Radzieckiej” z 1990 roku. I był to jednocześnie zdecydowanie jego najmocniejszy punkt! Bykau nigdy nie tworzył rozbudowanych epopei; jego powieści były zazwyczaj krótkie i zwarte, bardzo skondensowane. Nie inaczej jest w przypadku „Obławy”, jednego z nielicznych napisanych w czasach komunistycznych tekstów białoruskiego klasyka, które nie dotykały tematu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Akcja dzieła rozgrywa się bowiem mniej więcej dekadę wcześniej, na początku lat 30. XX wieku, tuż po wprowadzonej na rozkaz Stalina, połączonej z tak zwanym rozkułaczaniem, kolektywizacji wsi.
Bohaterem jest Chwiedar Rouba, niewykształcony białoruski chłop z leżącej niedaleko granicy z Polską wsi Niadoliszcze. W czasach carskich był parobkiem, biedował, dlatego też nadejście rewolucji robotniczo-chłopskiej przyjął z wielką radością. Bo jakże nie radować się, gdy nowa władza właśnie między takich jak on postanowiła już na wsze czasy podzielić ziemię dziedziców? Pracowity i oddany ziemi, na tle wielu innych gospodarzy, często leniwych i nieudacznych, Chwiedar bogacił się; zadbał też o to, by jego syn nie tylko ukończył szkołę powszechną (on sam miał za sobą jedynie dwa lata szkoły parafialnej), ale poszedł do miasta kształcić się dalej. Jak się później okazało, na nieszczęście całej rodziny. Żona Halina urodziła mu zresztą nie tylko Mikołaja, ale także córkę, którą nazywa Woleczką, oczko w głowie tatusia. Roubę poznajemy w bardzo dramatycznym momencie. Gdy po siedmiu latach wraca w rodzinne strony. Nie odwiedza jednak krewnych, bo nie ma już kogo. W pobliskim lesie i na mokradłach ukrywa się przed ludźmi; do wsi, jak duch, zachodzi jedynie w nocy. Chociaż nie należy do ludzi tchórzliwych, boi się własnego cienia, wystraszyć potrafi go nawet czmychający między krzakami zając.
Ma to oczywiście swoje uzasadnienie. Bykau najzupełniej świadomie najpierw prezentuje nam bohatera niejako wyrwanego z kontekstu, by następnie przedstawić jego nadzwyczaj dramatyczną historię. Chwiedar jest bowiem uciekinierem z zesłania, dokąd trafił – najpierw do Kotłasu w obwodzie archangielskim, następnie do Republiki Komi – w czasie represji wprowadzonych przez władze jako element przymusowej kolektywizacji wsi. Rouba zaliczony zostaje do „kułaków”, bogatych chłopów, niejako z definicji będących przeciwnikami władzy ludowej. Z oddanego przodownika pracy na wsi, chętnie pomagającego innym gospodarzom, staje się tym samym zaprzysięgłym i śmiertelnym wrogiem. Jak do tego doszło? Wasil Uładzimirawicz opowiada o tym, prezentując przy okazji mechanizm rodzącego się terroru. Terroru bezwzględnego i absolutnego, niszczącego ludzi do cna – w imię wyższych idei, które nijak mają się do rzeczywistości. Chwiedar jest więc ofiarą systemu, który w pewnym sensie sam budował, wobec którego nie sprzeciwiał się, gdy ten obierał sobie za cel innych (na przykład chrześcijan, którzy nie chcieli wyrzec się swej wiary). Tragedia chłopa jest tym większa, że temu systemowi oddał to, co miał najlepszego – pierworodnego syna, w przyszłości wzorcowego komsomolca, człowieka o mentalności zbrodniarza.
W powieści Bykaua Chwiedar Rouba jest, jak biblijny Hiob, postacią naznaczoną piętnem tragizmu. Mocno doświadczany przez Los, przemierza kolejne kręgi Piekła (wielkie litery są w obu przypadkach jak najbardziej uzasadnione). Nic nie jest mu oszczędzone. Samotny, upodlony, ma tylko jedno pragnienie – chce wrócić w rodzinne strony. Jakby ten powrót miał przynieść mu ukojenie. Staje się jednak dokładnie na odwrót. Nie bez powodu Wasil Uładzimirawicz nadał swej powieści wyjątkowo ponury ton. Chwiedar wciąż skryty jest w mroku – czy to w leśnych ostępach, czy też spędzając noc na cmentarzu bądź włócząc się po wsi. Nie ma dla niego nadziei, ale najgorsze wciąż jeszcze jest przed nim. Gdyby Bykau napisał „Obławę” w latach 60. bądź 70., ba! nawet w okresie Chruszczowowskiej „Odwilży” po 1956 roku, nie mógłby oczywiście marzyć o jej wydrukowaniu. Wręcz przeciwnie! Jeśli informacje o istnieniu takiego maszynopisu trafiłyby do KGB, pisarz miałby prawdopodobnie z tego powodu bardzo poważne kłopoty. Trudno więc się dziwić, że Białorusin podjął temat mrocznych stron kolektywizacji dopiero w połowie lat 80., gdy Związkiem Radzieckim zaczął rządzić sprzyjający reformom politycznym, społecznym i gospodarczym Michaił Gorbaczow. Powstało tym samym dzieło, które można postawić w jednym rzędzie obok najdonioślejszych dokonań Aleksandra Sołżenicyna i Warłama Szałamowa. Szkoda jedynie, że dzisiaj jest już niemal całkowicie zapomniane.
koniec
16 sierpnia 2016

Komentarze

16 VIII 2016   18:25:58

"niewiele nawet brakowało, by (...) został rozstrzelany. Na szczęście tak się stało."
Błąd tak zabawny, że aż nie wypada nie zwrócić uwagi.

16 VIII 2016   22:05:49

Dziękuję za wychwycenie.
Zaraz poprawiamy.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wyimki z filozofii: Jerzy Żuławski na srebrnym grobie
Mieszko B. Wandowicz

5 XII 2021

Myślałem, że kolejną notatkę poświęcę Platońskiemu „Timajosowi”, twierdząc w niej półżartem, iż właściwie to nie Jüngerowskie „Marmurowe Skały”, o których niedawno pisałem, ale ten dialog, muzyczny i doniosły niby antyczny „Silmarillion”, jest najbliższą mi powieścią fantastyczną. Na to trzeba jednak więcej pracy. Dlatego najpierw pojawi się tutaj „Hegesias Peisithanatos” Jerzego Żuławskiego.

więcej »

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
Marcin Knyszyński

28 XI 2021

Chuck Palahniuk zakończył „Opętanymi” swą nieformalną trylogię grozy, na którą składa się jeszcze „Kołysanka” i „Dziennik”. Groteska i surrealizm, jako podstawowe środki wyrazu autorskiej myśli przewodniej, doprowadzone są tutaj do granicy, za którą czai się makabra i tak zwany horror cielesny. Palahniuk wytacza na czytelnika, jak do tej pory, najcięższe działa, zarówno estetyczne jak i formalne, tworząc współczesny Dekameron, zbiór wielce kontrowersyjnych i obrazoburczych opowieści o życiowych (...)

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.