Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Józef Mackiewicz

ImięJózef
NazwiskoMackiewicz

Józef Mackiewicz jako dziennikarz wileńskiego „Słowa” (1924-1939): Część 2 – Komunizm

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
Józef Mackiewicz uważany jest dzisiaj za jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy emigracyjnych. Mało kto jednak pamięta, że literacką karierę autor „Kontry” zaczynał tuż po I wojnie światowej jako dziennikarz „Słowa”. W swoich artykułach podejmował tematy, które po latach powróciły w jego beletrystyce. Można więc uznać, że Mackiewicza-powieściopisarza ukształtowały lata spędzone w redakcji wileńskiego dziennika.

Sebastian Chosiński

Józef Mackiewicz jako dziennikarz wileńskiego „Słowa” (1924-1939): Część 2 – Komunizm

Józef Mackiewicz uważany jest dzisiaj za jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy emigracyjnych. Mało kto jednak pamięta, że literacką karierę autor „Kontry” zaczynał tuż po I wojnie światowej jako dziennikarz „Słowa”. W swoich artykułach podejmował tematy, które po latach powróciły w jego beletrystyce. Można więc uznać, że Mackiewicza-powieściopisarza ukształtowały lata spędzone w redakcji wileńskiego dziennika.

Józef Mackiewicz

ImięJózef
NazwiskoMackiewicz
Istota komunizmu
Józef Mackiewicz znany był w świecie ze swoich bezkompromisowych antykomunistycznych przekonań, którym pozostał wierny do końca życia. Jednakże – co go zdecydowanie odróżniało od innych polskich publicystów czy polityków okresu między- i powojennego – należał do grupy tych, którzy nie utożsamiali w żadnym wypadku komunizmu z Rosją. Komunizm był dla niego chorobą, tak samo atakującą zdrowe ciało społeczeństwa rosyjskiego, jak to się później stało z narodami polskim, węgierskim, rumuńskim i innymi. Jacek Kaczmarski, pisarz i poeta, współpracownik Radia Wolna Europa, śpiewał o sobie w jednej z ballad: „Jam po prostu jest rusofil antykomunista”. Stwierdzenie to znakomicie można odnieść także do osoby Józefa Mackiewicza.
Trudno wskazać, w jakim okresie życia ukształtowały się jego poglądy na ideologię Marksa, Engelsa i Lenina. W gimnazjum polityką się nie zajmował, pochłaniała go wyłącznie przyroda. A jednak, gdy w roku 1918 wybuchły pierwsze walki między wojskami polskimi a radzieckimi, Mackiewicz bez wahania porzucił naukę i poszedł na front. W 1920 bronił ojczyzny przed bolszewickim najazdem. Czy już wtedy był zaprzysiężonym antykomunistą? Możemy się tylko domyślać. Lata swojej służby wojskowej i walki z bolszewikami opisał w wydanej w roku 1965 powieści „Lewa wolna”, która była zarazem totalną krytyką wschodniej polityki obozu piłsudczykowskiego. Główny bohater książki to bezsprzecznie alter ego autora. Jego walka wynikała z całkowitego przekonania o zbrodniczym charakterze ideologii komunistycznej. Ale czy wydarzenia przedstawione 45 lat po fakcie możemy brać za prawdziwe dla opisywanego okresu? Czy też Józef Mackiewicz w 1965 przypisał wyznawane przez siebie poglądy bohaterowi wojny roku 1920? Tego zapewne nie dowiemy się nigdy. Nie zachowały się (jeśli kiedykolwiek istniały) pisemne świadectwa przekonań politycznych Mackiewicza z tamtego czasu. Pozostają domysły, które chyba jednak niewiele mijają się z prawdą.
Mackiewicz jako pracownik, a później etatowy dziennikarz „Słowa” (czyli od roku co najmniej 1922), nie miał już żadnych złudzeń co do istoty komunizmu. Głoszone przez niego poglądy nie różnią się od tych wyznawanych po roku 1945 na emigracji – są komunizmowi zdecydowanie wrogie. Mackiewicz nie dopuszczał żadnej możliwości współpracy z komunistami; zawsze twierdził głośno i wyraźnie: komunizm zwalczać trzeba siłą, bez wahania i bez litości. Zaś dokonać tego powinni przede wszystkim sami Rosjanie, gdyż to właśnie oni zostali przez ten ustrój najboleśniej doświadczeni. Z ciekawością więc przyglądał się emigracji rosyjskiej na Zachodzie Europy.
Przyglądał się i opisywał; był przy tym obiektywny – nie komentował, choć z zadowoleniem przyjmował fakt, że wciąż rosną „siły monarchistycznej emigracji rosyjskiej”. Niestety, jej działania i podsycane nastroje antykomunistyczne pacyfikowane były przez rosyjskich emigrantów o przekonaniach lewicowych. Między emigrantami z dawnej carskiej Rosji nie było zgody; nawet ruch monarchistyczny podzielony był na dwa ogniska. Część monarchistów, skupiona w Paryżu, popierała wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza, który ponoć w początkach 1924 roku („nie mamy [jednak] urzędowego potwierdzenia”, jak napisał Mackiewicz) koronowany został na cara Wszechrosji. Popierać miał go również generał Wrangel, zapowiadający w swym liście do rozproszonej na Bałkanach armii, że będzie nadal „pracował pod kierunkiem w. ks. Mikołaja Mikołajewicza”. Ze swej strony „car”, w odpowiedzi na noworoczne życzenia generała, napisał, że „całą duszą związany jest z armią” i czeka na moment powrotu do ojczyzny. Drugi odłam rosyjskich monarchistów skupił się natomiast w Londynie, gdzie działał niejaki Wilczyński. Jak wspominał w jednym ze swoich artykułów Mackiewicz, miał on poinformować świat, że zgłosiła się do niego deputacja z ZSRR (reprezentująca około dwustu organizacji „carystycznych”) z zapewnieniem, iż monarchia ma swoich zwolenników nawet w szeregach Armii Czerwonej.
Działania te na nic się jednak nie zdały. Monarchiści najbardziej obawiali się bowiem uznania Sowietów (de iure) przez państwa Europy Zachodniej. Całą swą uwagę skupiali zatem na przeciwdziałaniu temu. Działacz Rosyjskiego Związku Handlowo-Przemysłowego Denisow wysłał nawet listy otwarte do prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Coolidge’a (dziękując mu za moralne poparcie walki z komunizmem) oraz dyktatora Włoch Mussoliniego (ostrzegając go przed uznaniem Sowietów, co w przyszłości miałoby doprowadzić do zemsty na tych, „co solidaryzowali się z bolszewikami”).
„Nekrolog” Lenina
Problem prawnego uznania ZSRR na arenie międzynarodowej był podstawowym problemem nie tylko dla emigrantów rosyjskich. Zainteresowana była cała Europa. 2 lutego 1924 roku po zerwaniu rokowań handlowych między Francją a Związkiem Radzieckim Mackiewicz napisał: „Anglia wyprzedzi Francję w uznaniu Sowietów. Wskazuje już na to fakt, że handlowe przedstawicielstwo sowieckie rezydencję swą przeniosło z Paryża do Londynu”. Nie przeszkodziło w tym nawet negatywne stanowisko części opinii publicznej, konserwatystów (domagających się od Moskwy zaprzestania akcji dyplomatycznej w Kabulu i Pekinie) i kół handlowych (żądających spłaty rosyjskich długów i odszkodowań dla tych, którzy w okresie rewolucji stracili majątki, oraz domagających się bezpiecznego prawa handlu i swobody w Rosji). Nie stanęły na przeszkodzie także wahania premiera angielskiego MacDonalda, który nie bardzo wiedział, z kim w Moskwie należy rozmawiać (parę tygodni wcześniej zmarł Lenin, a Trocki znalazł się w opozycji), ani obawa przed złym wrażeniem, jakie decyzja ta mogłaby wywrzeć w USA. 1 lutego Polska Agencja Telegraficzna przesłała wiadomość: „Rząd angielski uznał dzisiaj formalnie rosyjski rząd Sowietów”. Informacja ta znalazła się w „Słowie” następnego dnia. Mackiewicz przewidział: „Anglia wyprzedzi Francję w uznaniu Sowietów”! Do końca lutego uznały Związek Radziecki również: Włochy, Norwegia, Jugosławia, Austria i wiele mniejszych państw. Wciąż wahały się Stany Zjednoczone, które – zdaniem Mackiewicza – musiały w końcu ulec, licząc bardzo na rosyjski rynek zbytu.
Zaistniałe wydarzenia wpłynęły na pogorszenie sytuacji emigrantów rosyjskich. Głos prawosławnego metropolity Antoniusza w Karłowicach, nawołującego do wspólnego frontu antybolszewickiego, wydawał się być w tej chwili już tylko przysłowiowym „wołaniem na puszczy”. W Europie przeważyły bowiem tendencje pacyfistyczne względem Sowietów. W prasie emigracyjnej zapanował chaos. Mackiewicz, po zapoznaniu się z wychodzącą w Warszawie rosyjską gazetą „Za Swobodu”, napisał: „Artykuł zamieszczony we wzmiankowanym piśmie zda się potwierdzać niepokojące dla Rosjan głosy, o wzrastającej szybko demoralizacji emigracji rosyjskiej, krzewiącej się w jej łonie kłótni partyjnej, korupcji politycznej, chaosu i braku konkretnej linii wytycznej w pracy nad uzdrowieniem własnego państwa”. Jakby tego było mało – w opozycji do wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza – z pretensjami do tronu wystąpił wielki książę Cyryl (syn w. ks. Włodzimierza i wnuk Aleksandra III). Legiści dowodzili jednak, że nie ma on prawa do tronu, gdyż jego matka nie przyjęła przed ślubem prawosławia. Cyryl mimo to ogłosił się Carem Wszechrusi, a swego siedmioletniego syna Włodzimierza – carewiczem i następcą tronu.
Wszystko to działo się w roku 1924 – roku, który przyniósł w dziejach państwa radzieckiego wydarzenie o niebagatelnym ciężarze gatunkowym: 22 stycznia zmarł przywódca Wielkiej Rewolucji Październikowej i dyktator Rosji Radzieckiej, Lenin. W kilka dni po jego śmierci Mackiewicz zamieścił w „Słowie” artykuł mu poświęcony. Znów – o dziwo – zachował daleko posunięty obiektywizm; nie obrzucał zmarłego inwektywami, nie poddawał jego poglądów druzgocącej krytyce. Zastanawiał się natomiast nad „fenomenem” Lenina. „Całą siłą jego i potęgą był jego upór i zaciętość, połączone z poczuciem rzeczywistości tego okresu, w którym działać zaczął” – pisał Józef Mackiewicz o „wodzu rewolucji proletariackiej”. – „Lenin nauczał, iż ideologię socjalną przez przywódców tego ruchu wzniesioną, należy wtłaczać w robotników i życie ich od razu tej ideologii przystosowywać – w odróżnieniu od mieńszewików, którzy chcieli być jedynie wyrazicielami żądań i potrzeb rzeczywistych klasy pracującej”. Do głównych atutów Lenina w chwili sięgnięcia po władzę w roku 1917 zaliczył Mackiewicz przerwanie wojny z Niemcami i Austro-Węgrami oraz odebranie ziemi właścicielom ziemskim. To właśnie miało zadecydować o odniesionym przez bolszewików zwycięstwie. Zdaniem wileńskiego dziennikarza Lenin posiadał wśród komunistów niepodważalny autorytet, który, dopóki Lenin żył, działał za niego. A po śmierci? „Autorytet pryśnie – i rozpłynie się w mgle niebytu i przeszłości” – stwierdził Mackiewicz; dalej zaś zadał pytanie: „Co to się wówczas z Rosją stanie?”.
1 2 3 »

Komentarze

20 III 2013   15:38:48

on byl wielki:)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W podziemnym kręgu: Seksapokalipsa
Marcin Knyszyński

26 VI 2022

W roku 2014, podczas słynnego San Diego Comic Con, kiedy to „Pełnia piękna” miała swą amerykańską premierę, autor powiedział na jej temat kilka ciekawych rzeczy. Podobno oryginalny tytuł tej „absolutnie pornograficznej książki” miał brzmieć „Fifty Shades of the Twilight Cave Bear Wears Prada” i jest to rzecz, którą chciałby napisać sam markiz de Sade. Zapowiada się ostro.

więcej »

Do księgarni marsz: Czerwiec 2022
Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

9 VI 2022

Literackim wydarzeniem czerwca powinna być nowa powieść polskiej noblistki, ale naszą uwagę przyciągnęły też inne interesujące tytuły.

więcej »

Nie przegap: Maj 2022
Esensja

31 V 2022

Jak co miesiąc zapraszamy do sprawdzenia czy nie przegapiliście jakiejś ciekawej recenzji.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.