Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Po trzy: Inne strony świata

Esensja.pl
Esensja.pl
Tym razem, niestety, tylko po dwa. Fantastyka w odcieniach egzotycznych.

Beatrycze Nowicka

Po trzy: Inne strony świata

Tym razem, niestety, tylko po dwa. Fantastyka w odcieniach egzotycznych.
Fantastyka jako konwencja1) wywodzi się z krajów anglosaskich. Drugim ważnym ośrodkiem stał się krąg słowiański. Z uwagi na liczbę powstających utworów i położenie geograficzne, na nasz rynek trafiają przede wszystkim książki tworzone przez autorów z tych właśnie obszarów. Co oczywiście nie oznacza, że w innych częściach świata fantastyka nie powstaje. Zamysł na dzisiejszy odcinek był taki, by zaprezentować tytuły nie tylko egzotyczne z uwagi na świat przedstawiony – czy to wzorowany na odmiennej kulturze, czy też po prostu akcję toczącą się w innym rejonie naszego globu – ale też napisane przez osoby wywodzące się z innych kręgów kulturowych w taki sposób, by te różnice zostały uwypuklone.
Zadanie nie okazało się jednak proste. Przede wszystkim dlatego, że w Polsce ukazuje się bardzo niewiele fantastyki tłumaczonej z języków innych niż angielski i rosyjski. Skoro praktycznie nie wydaje się autorów francuskich, niemieckich, czy hiszpańskich, tym trudniej natrafić na przekłady książek z odleglejszych zakątków globu. Istnieje także drugi problem. Pisarze spoza krajów, w których fantastyka ma relatywnie długą tradycję, często piszą na sposób, który nam wydaje się przestarzały i wtórny – np. odkrywają dla siebie heroic fantasy w najbardziej klasycznym wydaniu w czasie, gdy u Anglosasów panuje moda na grimdark, lub też przedstawiają dobrze nam znane motywy i wątki, jakby były czymś nowym. Z puli znanych mi tytułów wybrałam więc ostatecznie tylko dwie pozycje(z czego jedna nieco naciągana, gdyż autorka jest Amerykanką o nigeryjskich korzeniach), które uznałam za warte polecenia.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Opowieść z daleka
Trylogia argentyńskiej pisarki Liliany Bodoc fabularnie wpisuje się w najbardziej klasyczny ze schematów – najkrócej można podsumować ją słowami „Indianie kontra Zły Lord”. Urok tkwi jednak w sposobie opowiedzenia tej historii i kreacji świata przedstawionego. Żyzne Ziemie, będące głównym miejscem akcji, stanowią odpowiednik obu Ameryk, tak geograficznie, jak i kulturowo (choć w tym drugim przypadku z dość dużym uproszczeniem, gdyż dokładniej zostały opisane trzy zamieszkujące tam ludy).
Bodoc poświęciła wiele uwagi i wysiłku, by przedstawić życie, tradycje i mentalność swoich bohaterów. Nic dziwnego, że trylogia przypadła do gustu Ursuli Le Guin – sporo tutaj opisów dnia codziennego, zwyczajów i rytuałów, w narrację wpleciono także pieśni śpiewane przez bohaterów. Całość odwołuje się bardziej do mitu, czy w niektórych momentach baśni, co akurat dosyć zgrabnie komponuje się z dualistycznym podejściem i brakiem pogłębionych charakterystyk postaci. W „Sadze…” większe znaczenie ma zbiorowość, niż jednostki, choć znajdzie się kilku bohaterów godnych zapamiętania – szczególnie chwalę sobie barwne i przemawiające do wyobraźni sylwetki szamanów oraz księżniczkę Acilę.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wszystko powyższe nie miałoby takiej siły oddziaływania, gdyby nie styl autorki. Bodoc pisze wdzięcznie, plastycznie, a przede wszystkim odwołuje się do innej symboliki niż ta, do której przywykliśmy. Zapraszam do lektury pełnych recenzji, w których zamieściłam sporo cytatów (tutaj można znaleźć artykuł poświęcony zbiorczemu wydaniu dwóch pierwszych tomów a tutaj – trzeciemu) w nadziei, że oddadzą one charakter całości i pokażą, na czym polega odmienność stosowanej retoryki i obrazowania.
Trylogia Bodoc nie jest pozycją dla czytelników, którzy oczekują wartkiej akcji, wielowymiarowych postaci i nietypowych rozwiązań fabularnych. Powinna natomiast spodobać się odbiorcom lubiącym szczegółowo nakreślony świat, nieśpieszną narrację i barwny, oryginalny język.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Obcy przybywają do Afryki
Trylogia Liliany Bodoc odwoływała się do klasycznych wzorców narracji, przywodząc na myśl historie opowiadane przez naszych przodków. „Laguna” Nnedi Okorafor ma zupełnie inną strukturę i charakter. Zbudowana z króciutkich rozdziałów, przedstawiających jedynie wybrane momenty, jest dynamiczna, wyrywkowa, jakby rozedrgana. Tętni energią.
Ponieważ osią fabuły jest lądowanie kosmitów w oceanie niedaleko Lagos, chciałoby się zaklasyfikować tę książkę jako SF. Tyle że Okorafor miesza motywy i konwencje. Na kartach powieści znalazło się miejsce dla lokalnych bóstw i duchów (jak pajęcza boginka, czy żarłoczny duch autostrady), postaci dysponującej iście superbohaterskimi mocami, czy obdarzonej inteligencją ryby. Z przedstawionej czytelnikowi niekompletnej mozaiki scen wyłania się także obraz społeczeństwa, często kreślony z satyrycznym zacięciem.
Mieszanka to zaiste wybuchowa i też pewnie nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli chodzi o mnie, uważam ten miszmasz konwencji i nastrojów za udany. Intryguje i wyróżnia „Lagunę” na tle innych książek fantastycznych. Podoba mi się też narracja z punktu widzenia odmiennego od stereotypowego postrzegania Czarnego Lądu, jako pełnej nędzy rubieży, gdzie głodne murzyńskie dzieci czekają na pomoc organizacji charytatywnych. Okorafor nie idealizuje Nigerii. Jednak jej bohaterowie są dumni z tego, kim są i postrzegają swój kraj jako walczący o lepsze jutro – pełen wad, ale i perspektyw.
koniec
10 grudnia 2017
1) Oczywiście bywają rozmaite definicje i klasyfikacje. Dla porządku wiec dodam, że preferuję definicję węższą, czyli nie te utwory, które zawierają motywy nierealistyczne, a trend wywodzący się od konkretnych pisarzy, czy środowisk (np. w Stanach Zjednoczonych dużą rolę odegrały czasopisma), który rozwinął się w XX wieku.

Komentarze

1 2 »
10 XII 2017   15:30:17

Beatrycze, czas zwizytować biblioteczne półki z literaturą azjatycką. W latach 70-tych i 80-tych ub. wieku spora część chińskiej i japońskiej fantastyki było drukowane jako głównonurtowa. W ten sposób natknąłem się kiedyś na zbiór japońskich urban-legend, wydanych u nas jako baśnie.

10 XII 2017   17:11:45

Nie tylko Anglosasi i Słowianie.

Przypominam ,że pierwszym pisarzem science fiction sensu stricto był Juliusz Verne - Francuz. Wcześniejszy "Frankenstein" Mary Shelley to raczej powieść gotycka, a element naukowy jest tam chyba raczej pretekstowy (aczkolwiek przyznaję, że "Frankensteina" nie czytałem).

Przed Vernem fantastykę pisali francuscy pisarze tej klasy co Balzac czy Maupassant...

Wśród francuskich pisarzy, którzy wywarli wpływ na konwencję jest też bliższy nam chronologicznie Pierre Boulle,autor "Planety małp". Anglosasi do tej pory nie wyszli spod jej uroku, bo co jakiś czas kręcą filmy inspirowane tą książką.

10 XII 2017   23:50:50

"w latach 70-tych i 80-tych ub. wieku spora część chińskiej i japońskiej fantastyki było drukowane jako głównonurtowa."

O, nie wiedziałam. Ciekawe.

@ Verne

Zatem może tak kategoryczne stwierdzenie na początek artykułu nie jest fortunne. Mimo to uważam, że jeśli chodzi o liczbę utworów, to Anglicy i Amerykanie przodowali.

11 XII 2017   11:05:06

@El Lagarto- tak podchodząc, to pod fantastykę można podciągnąć "Przygody niezłomnego rycerza z La Manchy" (Hiszpania), "Dziwne przypadki Robinsona Crusoe" (Anglia), "Gargantua i Pantagruel" (Francja), nie mówiąc o Iliadzie, Odysei albo mitach starosumeryjskich. Ktoś z amerykańskich redaktorów (już nie pamiętam, który) utworzył kiedyś 4-tomową antologię fantastyki od starożytności do lat 70-tych XX wieku.
@ALL- z literaturą chińską i japońską było wtedy tak, że tłumacz dostawał książkę bez informacji, do jakiego gatunku należy, a często również, kiedy był wydany oryginał. Widząc elementy fantastyczne traktował je jako baśń.

11 XII 2017   11:31:25

Problem w tym, że to wyjątki potwierdzające regułę - przeciętny polski czytelnik fantastyki poza Verne'm i Boulle'm nie kojarzy nikogo z tego kręgu kulturowego.

11 XII 2017   12:15:43

@freynir,

James Gunn, Droga do Science Fiction, W Polsce zostały wydane pierwsze cztery części (w pięciu tomach). Są jeszcze kolejne dwa, późniejsze, niewydane w Polsce. O tyle ciekawe, w kontekście dyskusji, że koncentrują się na fantastyce nie-amerykańskiej (5->brytyjskiej, 6->pozostałej).

11 XII 2017   14:58:40

@gszczepa- serdecznie dziękuję za przypomnienie- pamiętał, że dzwonią, ale w którym kościele?
O pozostałych tomach coś mi się kiedyś obiło o uszy, ale myślałem że zostały wydane jako inna antologia pod tą samą redakcją.
@Ugluk- oj, nie byłbym pewien, czy nazwisko Boulle coś komuś powie. Przez długie lata "Planetę małp" sam kojarzyłem głównie z filmem, nie z książką.

11 XII 2017   18:10:08

Ja kiedyś w bibliotece natrafiłam na stare wydanie fantastycznych opowiadań z Ameryki Południowej.

Choć większość podpadłaby raczej pod "opowieści niesamowite", realizm magiczny, czy satyrę, znalazło się też opowiadanie o pilocie, który przenosi się pomiędzy światami równoległymi wykonując określony zestaw akrobacji powietrznych. W sumie to było całkiem zgrabnie opisane, jak on trafił do innego świata, ale oczywiście o tym nie wiedział i nagle okazało się, że ludzie go nie znają, nie ma miejsc, które pamiętał itp. itd.

11 XII 2017   21:22:48


@Beatrycze Oczywiście to prawda. Anglicy i Amerykanie jeśli chodzi o ilość nadal przodują w niemal dowolnej konwencji literackiej. W celu potwierdzenia wystarczy wejść do dowolnej księgarni w XXI wieku ;-) Ale nie zawsze tak było. W XIX w. kultura francuska pełniła podobną rolę jak obecnie anglosaska. Wtedy to Francuzi rozdawali karty w literaturze – i siłą rzeczy wpłynęli na to co potem pisali Anglosasi. Wśród tych wpływowych na poletku fantastyki był Verne.

11 XII 2017   21:24:44

@Ugluk
W tekście Beatrycze jest mowa o autorach, którzy ukształtowali fantastykę jako konwencję. To, że nie zna ich przeciętny polski czytelnik fantastyki o niczym nie świadczy. Tak z ręką na sercu. Ilu fanów „Zmierzchu” kojarzy Edgara Alana Poe?
Poza tym podajesz fatalne przykłady: „Don Kichot” akurat zapowiada powieść realistyczną, a nie fantastyczną. Na kartach książki olbrzymy istniały tylko w wyobraźni bohatera. „Robinson Crusoe” jest powieścią przygodową. Nie przypominam tam sobie fantastycznych elementów. „Gargantua i Pantagruel” z kolei zawiera elementy fantastyczne, ale celem autora jest satyra i groteska, a nie budowanie fantastycznych światów.
Balzaca i Maupassanta nie zaliczyłem do „współczesnej fantastyki” tylko wskazałem jako prekursorów: pisali m. in. „opowieści niesamowite”. Bardziej od nich na tym polu jest znany inny Francuz Prosper Merimee, autor „Lokisa” .
Fakt – poza Vernem i Boullem niewielu pisarzy fantastycznych przebiło się do polskiej świadomości Ważni dla gatunku są jeszcze Belgowie bracia Rosny, ale ich „znam” tylko za pośrednictwem ekranizacji „Walki o ogień” Annaud.
A ktoś pamięta „O czy marzą psyborgi” Barbeta?
Tymczasem jednak Verne robi za armię pisarzy i to on połączył fantastyczne pomysły z ówczesną wiedzą naukową. Właściwie stworzył współczesną SF i wpłynął na inne popularne konwencje jak powieść przygodowa czy fantasy. Tylko późniejszy od niego Anglik Wells wywarł równie ogromny wpływ na science fiction, a Czech Capek na dokładkę jeszcze wymyślił robota. Późniejsze dzieła SF to już była nadbudowa i wariacje na temat tego co wymyślili Verne albo Wells.
Przesadzam? Lot w kosmos, podróż do podziemnego albo podwodnego świata, małpoludy, walka z gigantyczną ośmiornicą, badanie meteorytów i Księżyca, współcześni ludzie spotykający dinozaury i inne prehistoryczne istoty to są motywy wałkowane do tej pory przez popkulturę.

1 2 »

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Maj 2018
Esensja

15 V 2018

Zapraszamy do prezentacji najciekawszych naszym zdaniem zapowiedzi książkowych na maj 2018.

więcej »

Nie przegap: Kwiecień 2018
Esensja

30 IV 2018

Dla tych, którzy nie wyjechali na majówkę mamy zestawienie recenzji opublikowanych w kwietniu.

więcej »

Granice masochizmu albo zimowit jesienny
Beatrycze Nowicka

20 IV 2018

Czyli kwiecie bujne acz niestrawne, albo dlaczego przerwałam lekturę „Melodii Litny” po pierwszym rozdziale.

więcej »

Polecamy

Bohaterowie

Po trzy:

Bohaterowie
— Beatrycze Nowicka

Ludzie w książkach żyją
— Beatrycze Nowicka

Niedocenione
— Beatrycze Nowicka

Inne strony świata
— Beatrycze Nowicka

I jeszcze jeden tom…
— Beatrycze Nowicka

Transfuzje duszy
— Beatrycze Nowicka

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

Bohaterowie
— Beatrycze Nowicka

Ludzie w książkach żyją
— Beatrycze Nowicka

Niedocenione
— Beatrycze Nowicka

I jeszcze jeden tom…
— Beatrycze Nowicka

Transfuzje duszy
— Beatrycze Nowicka

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Dziedzictwo cesarzowej-szamanki
— Beatrycze Nowicka

Na spokojnych wodach
— Beatrycze Nowicka

Krótko o komiksach: Monstressa #1: Przebudzenie
— Beatrycze Nowicka

Wspomnienia sprzedawcy podróbek
— Beatrycze Nowicka

Granice masochizmu albo zimowit jesienny
— Beatrycze Nowicka

Za wcześnie i za późno
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Dzieci Buki
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Sztuczka z kolorami
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Jazda jazda, Szczurza Pani
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.