Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Jubileusz: Ranking Esensji – najlepsze książki pięciolecia

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Z okazji pięciolecia „Esensji” postanowiliśmy uhonorować najwybitniejsze dokonania filmowe, komiksowe, literackie i gier z tego okresu. W wewnętrznej dyskusji wybraliśmy 10-tki najlepszych. Zapoznajcie się z dziesięcioma najlepszymi książkami ostatnich 5 lat według redakcji „Esensji”.

Jubileusz: Ranking Esensji – najlepsze książki pięciolecia

Z okazji pięciolecia „Esensji” postanowiliśmy uhonorować najwybitniejsze dokonania filmowe, komiksowe, literackie i gier z tego okresu. W wewnętrznej dyskusji wybraliśmy 10-tki najlepszych. Zapoznajcie się z dziesięcioma najlepszymi książkami ostatnich 5 lat według redakcji „Esensji”.
POLSKA
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
W „Czarnych oceanach” Jacka Dukaja jest tylko jeden element czysto fantastyczny – Myślnia. Reszta to futurologia. Powieści, która z takim rozmachem i odwagą, kompleksowo opisuje przyszłość (tu odległą o ok. 60 lat) jeszcze w polskiej literaturze nie było. Jacek kreuje wizję kompletną – od strony społecznej, ekonomicznej, technicznej, politycznej. Na dodatek jest to w każdym calu wizja uzasadniona, wywodząca się z obecnych trendów. Intryguje Nowa Etykieta, rozwój technologii, a zapoznając się z regułami Wojen Ekonomicznych, przychodzi myśl, że nawet trudno sobie wyobrazić, aby akurat ta wizja Jacka mogła się nie zrealizować. „Czarne oceany” nie pozostają jednak tylko ukazaniem prognozy rozwoju naszej cywilizacji. Powieść ma jak najbardziej wciągającą fabułę, szereg przejmujących, mocnych, plastycznych scen (zwłaszcza wokół marszu Nicholasa i jego sterowanej świty w drugiej części powieści) i chyba najbardziej ludzkiego głównego bohatera w całej twórczości Dukaja. Późniejsza znakomita „Perfekcyjna niedoskonałość”, w pewnym sensie rozwija prognozy „Czarnych oceanów”, przedstawia wizje jeszcze bardziej odważne, ale chyba zbyt odległe dla współczesnego czytelnika, aby mogły uderzyć w niego z siłą „Czarnych oceanów”. Nie pojmuję, dlaczego ta powieść nie zapewniła Jackowi wszystkich polskich nagród literackich – na naszym rynku pozostaje pozycją niepowtarzalną, wydarzeniem dekady.
Konrad Wągrowski
WASZ EKSTRAKT:
90,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
W warstwie fabularnej „Inne pieśni” to opowieść o człowieku złamanym przez wojnę, który powoli odzyskuje godność. To również opowieść o alternatywnej Ziemi, na której istnieją latające miasta (no dobrze, jedno miasto) i której mieszkańcy skolonizowali Księżyc. Jest to też opowieść i inwazji Obcych – całkiem niezrozumiałych istot, których pierwsza enklawa pojawiła się w Afryce. Jednak najbardziej rzucającą się w oczy cechą powieści Jacka Dukaja jest świat oparty na jednym prostym założeniu: co by było gdyby to Arystoteles miał rację i świat składałby się z Materii i kształtującej ją Formy? Autor zabiera nas na podróż przez i poza ten świat oszałamiając czytelników roztaczaną przed nimi wizją świata jednocześnie znanego i obcego.
„Inne pieśni” wymykają sie wszelkim klasyfikacjom i choćby dlatego zasłużyły sobie na miejsce wśród dziesiątki wybrańców. Tak samo wymykają się próbie opisania ich w krótkiej notce, co może być dodatkową zachętą do sięgnięcia po nie.
Joanna Słupek
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Letni deszcz. Kielich” pełen jest po brzegi. Anna Brzezińska hojnie wypełniła „Sagę o zbóju Twardokęsku” bogactwem wątków, postaci i zdarzeń – a wszystko opisała sprawnie stylizowanym (i bez popadania w przesadę) językiem. Rozbudowaną konstrukcją świata można by było ze trzy trylogie obdzielić – na przykład wzorowana na sarmackiej Polsce kraina jest tylko jednym z miejsc na mapie odsłanianej przez autorkę. Przegania po niej bohaterów napędzanych nieubłaganym (?) przeznaczeniem, kaprysami ułomnych bogów, swoimi emocjami. Poczciwy bandzior Twardokęsek, który budzi litość i trwogę, mistyczna Szarka, nieco hamletowski książę Koźlarz, biedna acz dzielna Zarzyczka – wszyscy stają się pionkami w grze – no właśnie, czyjej? Tego dowiemy się zapewne dopiero w ostatnim tomie sagi. „Letni deszcz” został napisany tak, by mogli go przeczytać czytelnicy nie znający poprzednich części. Wspominkowe fragmenty nie nużą, raczej pomagają uporządkować fragmenty misternej układanki, tajemniczego gobelinu z maestrią tkanego przez Annę Brzezińską.
Karina Murawko-Wisniewska
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Kapitalna książka. Andrzej Sapkowski miał przed paru laty bardzo trudne zadanie: napisać coś „po Wiedźminie”. Dostawszy w ręce jego „Narrenturm” wierni czytelnicy „Sagi” podzielili się szybciuteńko jak drożdże. Znalazłem się w tej ich grupie, która przyjęła „Wieżę błaznów” z dużym ukontentowaniem: akcja osadzona w historycznych realiach bardzo ciekawych i burzliwych czasów (wojny husyckie), z oszczędnie dawkowanymi elementami magii (z którą trudno było autorowi do końca zerwać), upchana barwnymi postaciami (te historyczne zeszły z piedestałów – najdrastyczniejszy chyba tego przykład to znany powszechnie rycerz Zawisza Czarny, w kulbace, na potęgę wprost pierdzący po kapuście). Fabułę okrasza znakomity humor i nieodzowny cynizm bohaterów – znaki firmowe twórczości Sapkowskiego.
Jest to owoc przepięknej erudycji, dobrego warsztatu i należycie rozpoznanego „backgroundu” – książka tętni historią, ocieka łaciną, heraldyką czy genealogią, nadającymi jej przygodowo-awanturniczej zawartości, prócz smaczku i koloru, także walorów poznawczych.
Marcin Łuczyński
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Wichry Smoczogór” to książka niezmiernie trudna do opisania, gdyż z najwyższym trudem dałoby się odnaleźć literackiego krewniaka, do którego można by ją przyrównać. Wit Szostak stworzył powieść, która, choć mieści się w kanonach fantasy, sięga ku korzeniom tego gatunku, odkrywając w nim świeżość i głębię, którą po Tolkienie rzadko kto potrafił czytelnika zaskoczyć.
Kluczem do wielkości jest brak pośpiechu. Szostak nie próbuje pójść drogą żadnego z wielkich fantasy, lecz wraca na sam początek tego gatunku, pytając – czemu piszemy tą literaturę? I tak jak Tolkien był mitotwórcą, tak autorowi „Wichrów Smoczogór” trzeba przypisać rolę poszukiwacza prawd. Ta literatura ma nam uświadomić, że są w nas i otaczającym nas świecie pewne prawa, głębokie, pozostające na poziomie nieświadomym, ale dochodzące do głosu w sytuacjach skrajnych, kiedy trzeba się oprzeć na pierwszym odruchu.
„Wichry Smoczogór” to nowe otwarcie zrodzone z powrotu do korzeni; mądrość z prostoty; książka szalenie łatwa w lekturze, będąca jednocześnie przeżyciem na wiele dni. Literacki paradoks – powieść nie do rozbicia na łatwe do oceny części, lektura, która budzi w czytelniku mocne odczucie poznania istotnych prawd – które jednak nie dają się łatwo zwerbalizować. Dzieło po prostu, książka na wiele lat i wiele czytań.
Eryk Remiezowicz
ŚWIAT
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Istnieją ksiażki, o których nie wiemy, że o nich nie wiemy. One trafiają w nieprzygotowanego czytelnika jak grom z jasnego nieba, nagłym zachwytem i olśnieniem, że TAK można pisać. I taką właśnie książką jest „Cryptonomicon”. Błyskotliwy, wielowątkowy, groteskowy, ironiczny, dygresyjny do granic absurdu i wciąż wspaniały, z każdą stroną coraz wspanialszy. To dzięki takim książkom warto czytać.
Jacek Dukaj napisał w „Sfinksie” wiele mądrych i celnych spostrzeżeń o pokoleniowej i gatunkowej genezie „Cryptonomiconu”. Nie ma sensu, bym je tu powtarzał, ograniczę się więc do kilku uwag osobistych. Odkąd pamiętam, utożsamianie się z bohaterem książki czy filmu było dla mnie czystą abstrakcją. Zawsze dziwiłem się, że bohaterami filmów dla dzieci są dzieci i z niemałym zaskoczeniem zrozumiałem wreszcie, że takie są ponoć potrzeby odbiorcy. Jeśli o mnie chodzi, nigdy nie miałem problemu z przeżywaniem dramatów postaci całkowicie ode mnie różnych – ale też potrzeby wchodzenia w ich skórę.
Pierwszy – i jak dotąd jedyny – raz zdarzyło mi się to właśnie przy książce Neala Stephensona. Wiele znalazłem w „Cryptonomiconie” jako czytelnik, ale bodaj jeszcze więcej jako człowiek. Znalazłem książkę o swoich marzeniach, o tym, kim chciałbym być i jaką postawę wobec świata w sobie wykształcić. Zrozumiałem, jak ważną rzeczą jest mieć taką książkę. Dziękuję.
Artur Chruściel
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
Marcin Knyszyński

28 XI 2021

Chuck Palahniuk zakończył „Opętanymi” swą nieformalną trylogię grozy, na którą składa się jeszcze „Kołysanka” i „Dziennik”. Groteska i surrealizm, jako podstawowe środki wyrazu autorskiej myśli przewodniej, doprowadzone są tutaj do granicy, za którą czai się makabra i tak zwany horror cielesny. Palahniuk wytacza na czytelnika, jak do tej pory, najcięższe działa, zarówno estetyczne jak i formalne, tworząc współczesny Dekameron, zbiór wielce kontrowersyjnych i obrazoburczych opowieści o życiowych (...)

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
Mieszko B. Wandowicz

25 XI 2021

Całkiem możliwe, że trzema najwybitniejszymi polskimi filozofami XX wieku byli pisarze, którzy teoretycznie — zwłaszcza akademicko — filozofią się nie parali. Pierwszy z nich, Bolesław Leśmian, to — skoro użyć określenia z jego wiersza „Srebroń” — „niepoprawny istnieniowiec”: kunsztownie krążył meandrami bycia i niebycia. Drugi, Czesław Miłosz, okazał się wielkim teologiem. Trzeci był najbardziej wszechstronny, próbując, poza wszystkim innym, rozpoznać „Głos Pana”.

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: List znad Oceanu
Beatrycze Nowicka

18 XI 2021

Z okazji cyklu artykułów poświęconego twórczości Lema nadrobiłam zaległości i przeczytałam „Solaris”. Teraz dzielę się refleksjami.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Trylogia Ciągu: Mona Liza Turbo
— Miłosz Cybowski

Zanikanie, czyli rzecz o „Cudzych słowach”
— Mieszko B. Wandowicz

Trylogia Ciągu: Graf Zero
— Miłosz Cybowski

Trylogia Ciągu: Neuromancer
— Miłosz Cybowski

O tym, czego nie boi się Dukaj
— Mieszko B. Wandowicz

Człowiek przeżywający
— Joanna Kapica-Curzytek

O sześćdziesiąt dni za długo
— Beatrycze Nowicka

Wiedźmie kłamstwa
— Anna Nieznaj

Wracać wciąż do domu
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.