Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick
‹Kosmiczne marionetki›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKosmiczne marionetki
Tytuł oryginalnyThe Cosmic Puppets
Data wydania1990
Autor
PrzekładJadwiga Andruszkiewicz-Fiejtek
Wydawca Arax
ISBN83-85211-02-0
Format145s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Na rubieżach rzeczywistości: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12

Esensja.pl
Esensja.pl
„Kosmiczne marionetki” to krótka powieść Philipa K. Dicka, w której odszedł on nieco od gatunku science fiction – jest za to groza, taka w stylu „Strefy Mroku” oraz magiczna fantastyka osadzona we współczesności. Historia pewnego ontologicznego śledztwa, prowadzonego w „typowym, małym, amerykańskim miasteczku” jest metafizycznym kryminałem bez zbrodniarza – jego miejsce zajmuje cała rzeczywistość oraz nasza pamięć, która okazuje się całkowicie niewiarygodnym źródłem informacji.

Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12

„Kosmiczne marionetki” to krótka powieść Philipa K. Dicka, w której odszedł on nieco od gatunku science fiction – jest za to groza, taka w stylu „Strefy Mroku” oraz magiczna fantastyka osadzona we współczesności. Historia pewnego ontologicznego śledztwa, prowadzonego w „typowym, małym, amerykańskim miasteczku” jest metafizycznym kryminałem bez zbrodniarza – jego miejsce zajmuje cała rzeczywistość oraz nasza pamięć, która okazuje się całkowicie niewiarygodnym źródłem informacji.

Philip K. Dick
‹Kosmiczne marionetki›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKosmiczne marionetki
Tytuł oryginalnyThe Cosmic Puppets
Data wydania1990
Autor
PrzekładJadwiga Andruszkiewicz-Fiejtek
Wydawca Arax
ISBN83-85211-02-0
Format145s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Powieść ta ukazała się pierwotnie w grudniu 1956 roku w magazynie „Satellite Science Fiction” jako długie opowiadanie zatytułowane „A Glass of Darkness”. Tytuł ten i jego symbolika (która powróci jak bumerang dwadzieścia lat później jako „A Scanner Darkly” czyli „Przez ciemne zwierciadło”), nawiązuje do cytowanych w tytule artykułu słów Świętego Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian. Dziesięć miesięcy później powieść wychodzi już jako „The Cosmic Puppets” w serii „Ace Double” – zbiorczo, w jednym wydaniu z „Sargasso of Space” autorstwa Andre Norton. Musiało minąć aż dwadzieścia sześć lat, aby „Kosmiczne marionetki” zostały wydane po raz drugi. Nastąpiło to w 1983 roku, na fali popularności „Łowcy androidów” Ridleya Scotta, już po śmierci Phillipa K. Dicka. To właśnie to wydanie ma na okładce potężną, gromowładną istotę oraz tekst, który dość dobrze oddaje fabułę powieści: „Ostateczna walka o Wszechświat rozpoczyna się w domu”.
Dokładnie tak się dzieje. Ted Barton podróżuje przez Stany Zjednoczone wraz ze swoją żoną. Postanawia odwiedzić swoje rodzinne miasteczko Millgate, które opuścił, gdy miał dziewięć lat. Gdy dociera na miejsce okazuje się, że trafił do zupełnie obcego i nieznanego miasta – inne ulice, inne budynki, wszystko dotknięte dziwną erozją. Niejaki Ted Barton faktycznie żył kiedyś w Millgate, ale umarł w dzieciństwie na szkarlatynę, dokładnie osiemnaście lat temu. Barton zaczyna podejrzewać, że nie jest tym za kogo się uważa, że zaczyna wariować. Prawda, którą przynosi rozpoczęte przez niego śledztwo, jest o wiele gorsza – Ted nie może w żaden sposób wydostać się z miasteczka, a dookoła niego zaczyna dochodzić do niewytłumaczalnych zjawisk. Pojawia się chłopiec tworzący golemy z gliny i wydający polecenia wężom i pająkom; dziewczynka wraz z zastępami posłusznych jej woli pszczół; eteryczne postaci duchów przenikających ściany, nazywane Wędrowcami i jedna z najbardziej imponujących wizji – dwie gigantyczne istoty, których zarysy możemy zauważyć patrząc na niebo, lasy, góry, jeziora wokół Millgate. Czy Barton trafił do jakiejś magicznej, równoległej rzeczywistości? Do Strefy Mroku?
Pierwszym odruchem człowieka postawionego w takiej sytuacji, jest zwątpienie we własną poczytalność. Albo przekonanie, że ulega złudzeniu, ktoś nim manipuluje albo hipnotyzuje. Znaczy „twarda rzeczywistość” to pewnik, to ze mną jest coś nie tak. Nic z tego, nic co dzieje się w powieści nie jest fantasmagorią. Według Lawrence’a Sutina, autora słynnych „Bożych inwazji”, Dick twierdził, że „należy przekroczyć fałszywą teorię, że halucynacja jest sprawą osobistą. Moim tematem jest nie halucynacja, ale halucynacja zbiorowa, z fałszywą pamięcią włącznie”. To stwierdzenie każe przewartościować pojęcie „halucynacji” i praktycznie je unieważnia. „Halucynacja” nie jest już prywatnym zakłamywaniem świata, lecz narzuconym z zewnątrz filtrem uniemożliwiającym dostrzeżenie prawdy. I to z takimi „halucynacjami” mamy do czynienia w powieści.

Philip K. Dick
‹Kosmiczne marionetki›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKosmiczne marionetki
Tytuł oryginalnyThe Cosmic Puppets
Data wydania1998
Autor
PrzekładJadwiga Andruszkiewicz-Fiejtek
Wydawca Zysk i S-ka
ISBN83-7150-328-8
Format144s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Philip K. Dick w jednym ze swoich listów (a konkretnie w „Letter to Mr. Haas” z września 1954 roku) napisał, że „Kosmiczne marionetki” (a właściwie jeszcze „A Glass of Darkness”) nie miały być prostą historyjką fantasy, lecz czymś poważniejszym, czymś w stylu egzystencjalnych koszmarów Franza Kafki. Normalny świat, oparty na całkowicie realistycznych założeniach, degeneruje się (ważne jest użycie właśnie tego określenia – degeneracji, upadku, erozji) do świata fantazji, czegoś w rodzaju króliczej nory Lewisa Carolla, na dnie której znajdujemy pokłady sennego symbolizmu, transmisje sygnałów z podświadomości, źródła religijnych objawień, doświadczeń i ekstaz. Powieść ta opowiada o świecie, w którym królicza nora wywraca się na nice i buduje go na nowo przy użyciu mistycznej symboliki, przywoływanej z głębi naszej atawistycznej, pierwotnej jaźni. To świat, w którym personifikujemy niewytłumaczalne siły, wkładamy błyskawice w ręce gigantycznych istot, tłumaczymy świat naszymi domysłami, wzmacnianymi przez percepcję świata oglądanego przez ciemne zwierciadło. Ludzie, w tak skonstruowanym wszechświecie są tylko „kosmicznymi marionetkami”, miotanymi przez siły, które całkowicie przekraczają możliwość ich zrozumienia.
Ale czy faktycznie są to Bogowie? Czy te byty, te dwie gigantyczne postacie, widoczne gdziekolwiek by się nie odwrócili bohaterowie „Kosmicznych marionetek”, są doskonałe i wszechmocne? Dwa bóstwa, Ahura Mazda (Ormuzd) oraz Angra Mainyu (Aryman), które przybyły prosto z zaratusztriańskiej mitologii, zwarte są w niekończącej się walce o ocalenie wszechświata z jednej strony i zniszczenie z drugiej. Aryman symbolizuje zło, śmierć, stagnację, ciemność, entropię i chaos. Ormuzd to dobro, życie, ruch, światło, tworzenie i porządek. Ta odwieczna, manichejska walka pomiędzy światłem i ciemnością, jest najstarszym elementem wszelkich religii, wszechświat zdaje się być polem bitwy od początków swego istnienia aż po swój kres. Ludzie pozostają tylko marnymi pionkami nie dostrzegającymi prawdy o istocie rzeczy lub są celowo zmanipulowani, aby tej prawdy nie dostrzec. Patrzą przez przyciemnione szkło. Więc jaka jest prawda?
Z jednej strony z odpowiedziami nadciąga Howard Philips Lovecraft ciągnąc za sobą swoje kosmiczne byty, które bogami nie są. Są to istoty przewyższające ludzi o kilka poziomów, nie poddające się interpretacji i ukrywające się przed nami za zasłoną ustawioną nie celowo, lecz tylko z powodu niedoskonałości naszej percepcji. To byty całkowicie materialne, pozbawione jakiegokolwiek pierwiastka nadnaturalnego i pretensji do boskości. W sukurs przybywają również Nadistoty Adama Wiśniewskiego-Snerga, niedoskonałe, omylne i mające nad nami po prostu przewagę skali oraz narzędzi do interpretacji rzeczywistości.
Z drugiej strony jednak, zauważmy, że przywołani powyżej twórcy nie zastanawiali się nad moralnością stworzonych przez siebie istot. One nie są ani dobre, ani złe – te pojęcia są tylko naszym wymysłem, to wytrychy do zrozumienia tego jak działa otaczający nas świat. W światach Snerga i Lovecrafta to tylko refleksy na ciemnym szkle, kolejne miraże. W „Kosmicznych marionetkach” jest inaczej – dochodzi tu do wyraźnej polaryzacji na zło i dobro. Dlaczego tak? Skąd ten mocno zaznaczony dualizm? Po odpowiedzi proponuję iść w przeciwnym kierunku niż autorzy „Zewu Cthulhu” i „Robota” – w stronę światła a nie ciemności, drogą gnozy sygnalizowaną już w „Oku na niebie”. I jak pokazuje fabuła „Kosmicznych marionetek” ludzki wkład w walkę o dobro jest nieodzowny. Dick czyni z ludzi wojowników światła, choćby nie wiem jak naiwne i romantyczne mogłoby się to wydawać.
Fabularnie i językowo jest to jedna z najprostszych powieści Philipa K. Dicka. Zajrzyjmy ponownie do „Bożych inwazji” – dowiemy się, że Sutin nazywa ją „powieścią napisaną bezbarwnym językiem i z drewnianą fabułą, ale zapowiadającą pomysły, które zostaną lepiej wykorzystane w późniejszych utworach”. I tak właśnie jest – w „Kosmicznych marionetkach” możemy odnaleźć mnóstwo elementów, które pojawią się w przyszłości – koncepcja iluzji rzeczywistości, zaginanie czasu, bogowie z amnezją, chłopiec i dziewczynka jako boskie awatary. Mamy tu zapowiedź „trylogii Valis”, a przede wszystkim „Bożej inwazji” gdzie Dick dokładnie wykłada swą filozofię i rzuca sporo światła na, między innymi, zajścia w Millgate. A trzeba przyznać, że finał tych wydarzeń jest prawdziwie epicki.
koniec
18 listopada 2018

Komentarze

21 XI 2018   21:32:23

"króliczej nory Carla S. Lewisa"
Piękne. Prawie tyle błędów, ile słów.

22 XI 2018   08:54:54

Dzięki za zwrócenie uwagi. Oczywiście Lewis Caroll a nie Carl S. Lewis - już poprawiamy.

22 XI 2018   11:22:30

Ja ten tekst też czytałam przed postawieniem i przeoczyłam :/
A już ostatnio zaczęło mi się wydawać, że po 8 latach robienia korekt esensyjnych artykułów książkowych nabrałam niejakiej wprawy...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat
Marcin Knyszyński

11 X 2021

Ostatnia opowieść o Ijonie Tichym i przedostatnia powieść Lema. Ijon Tichy ma problem. Uległ bowiem kallotomii podczas swojego pobytu na księżycu. Jego mózg został w niewyjaśniony sposób podzielony na funkcjonujące niezależnie dwie osobowości (ukryte w dwóch rozłącznie działających półkulach). Tichy, za pomocą niepełnych danych z lewej półkuli (której to osobowość jest narratorem w powieści) próbuje zrekonstruować swój pobyt na księżycu i zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło.

więcej »

Wyimki z filozofii: O tym, co w życiu najlepsze
Mieszko B. Wandowicz

10 X 2021

Który dialog Platona jest najważniejszy? Najczęściej, jak się zdaje, przypisywany jest ów zaszczyt jednemu z czterech. „Państwu”, znanemu też jako „Rzeczpospolita”, ze względu na ogrom dzieła, wielość zagadnień i wymiar polityczny — z reguły zresztą, mam wrażenie, niewłaściwie odczytywany. „Uczcie” („Biesiadzie”), najpewniej za sprawą tyleż wartości literackiej, ile tematu: miłości. „Timajosowi”, zaliczanemu do filarów ontologii oraz teologii. Mnie najbliższy jest ten czwarty: „Fedon”.

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Świadomość jako błąd
Marcin Knyszyński

5 X 2021

„Na początku była ciemność i zimne płomienie, i huk przeciągły…” – tak zaczyna się jedno z najważniejszych opowiadań Stanisława Lema. Tekst ten, opublikowany pierwotnie w magazynie „Kultura” w 1974 roku, zaczyna się podobnie jak słynny, wydany rok wcześniej, „Robot” Adama Wiśniewskiego-Snerga. Z otchłani pustki i niebytu na światło dzienne wydostaje się świadomość – narrator(ka), początkowo używając(y/a) dukajopodobnej koniugacji (byłom!), stopniowo nabiera konkretnych kształtów, aby (...)

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Uwięzieni w słowach
— Marcin Knyszyński

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

„MAX” ale na wesoło
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Pastisz pełen ambicji
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Klausie goes to Hollywood…
— Marcin Knyszyński

Powrót na Ziemię
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Wojna światów w obrazkach
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Październik 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Extraordinary Moore: Wiktoriańska Liga Sprawiedliwości
— Marcin Knyszyński

Nieoczekiwana zmiana miejsc
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.