Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zofia Kossak
‹Nieznany kraj›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieznany kraj
Data wydania31 marca 2018
Autor
Wydawca PAX
ISBN978-83-211-2019-5
Format332s. 145×205mm
Cena31,50
Gatunekhistoryczna
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 24,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: A Śląsk wciąż nieznany…

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 4 »
„Nieznany kraj”, dzieło Zofii Kossak – której 130 rocznica urodzin przypada właśnie dzisiaj – wydane jeszcze przed II wojną światową, bardzo niewiele straciło na aktualności. To wciąż bardzo przyjemna lektura, przybliżająca Polakom z innych regionów specyfikę duszy Ślązaka.

Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: A Śląsk wciąż nieznany…

„Nieznany kraj”, dzieło Zofii Kossak – której 130 rocznica urodzin przypada właśnie dzisiaj – wydane jeszcze przed II wojną światową, bardzo niewiele straciło na aktualności. To wciąż bardzo przyjemna lektura, przybliżająca Polakom z innych regionów specyfikę duszy Ślązaka.

Zofia Kossak
‹Nieznany kraj›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieznany kraj
Data wydania31 marca 2018
Autor
Wydawca PAX
ISBN978-83-211-2019-5
Format332s. 145×205mm
Cena31,50
Gatunekhistoryczna
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 24,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zbiór „Nieznany kraj” wydany został w 1932 roku, po kilku latach spędzonych na Śląsku Cieszyńskim. Piękna ziemia i jej mieszkańcy urzekli pisarkę, która postarała się w swych opowiadaniach oddać ducha regionu, wytłumaczyć specyfikę śląskości – wielowiekowe dążenie do Polski, zakończone niezrozumiałym zderzeniem z obojętnością graniczącą z niechęcią innych regionów ojczyzny.
Opowiadania stanowią ciąg chronologiczny, począwszy od nadodrzańskich walk Bolesława Chrobrego, poprzez wydarzenia ważne dla Śląska lub dla Polski, po Powstania Śląskie i – wreszcie – powrót do Macierzy. Bohaterami, z kilkoma ledwie wyjątkami, są postacie prawdziwe, znane jednak (na ogół) raczej z nazw ulic, placów czy innych miejsc publicznych niż z lekcji historii czy obecności we współczesnej świadomości. Zaiste, gdyby przeprowadzić sondaż na ulicach śląskich miast, pewnie mało kto potrafiłby odpowiedzieć prawidłowo na pytanie „kim był patron ulicy, przy której się znajdujemy?”…
Bogata bibliografia, z której pisarka korzystała przy tworzeniu swego dzieła, nie została dołączona do zbioru. Szkoda, bo przez to, zwłaszcza z biegiem dekad, książka naraża się na zaliczenie do pogranicza fikcji literackiej. Zwłaszcza, że opis wrogich Ślązakom Niemców (pod różnymi historycznymi nazwami) przedstawiany jest często w sposób, jak się wydaje, przejaskrawiony – czasem aż do śmieszności.
• • •
Bolesław Chrobry<br/>Fot. za polityka.pl
Bolesław Chrobry
Fot. za polityka.pl
Jak już było powiedziane, pierwsze opowiadanie sięga roku 1017, gdy Bolesław Chrobry walczył z cesarzem Henrykiem II Świętym, następcą słynnego ze Zjazdu Gnieźnieńskiego Ottona III, napierającym z lewej strony Odry.
„W przystojnym oddaleniu i karnej postawie tłoczyło się wokół rycerstwo. Baronowie i grafy, rycerze burgundzcy, frankońscy i normandzcy. W głębi, na drewnianej ławie, siedzieli: łagodny, nieśmiały, wysuszony modlitwą i postem biskup Aeida oraz kanonik merseburski Herman, przysłany przez swego biskupa Thietmara, dla zapisywania przebiegu wyprawy. Wywiązując się sumiennie z polecenia, kanonik wciągał każde zdarzenie do wielkiej księgi, wspartej o grzbiet zgiętego przed nim pachołka.
Zowią go lwem porykującym, żmiją jadowitą, a snadno można by mienić szatanem, gdyby nie to, że imienia czarta lepiej nie wspominać… — mruczał (na temat Chrobrego – przyp. WG) biskup-latopis półgłosem, powtarzając sobie powoli słowa i zgłoski, w miarę jak je wypisywał skrzypiącym gęsim piórem.”
Henryk IV Prawy / Probus w wyobrażeniu Arnolda Myliusa<br/>Fot. za poczet.com
Henryk IV Prawy / Probus w wyobrażeniu Arnolda Myliusa
Fot. za poczet.com
Następujący po tym „Testament książęcy” przedstawia końcówkę życia Henryka IV Prawego / Probusa (1257-1290), marzącego o ponownym zjednoczeniu Polski (po rozbiciu dzielnicowym), do ostatnich chwil oczekującego posłów z Rzymu, niosących zezwolenie Ojca Świętego na koronację. Stosunkowo młody władca Śląska zlekceważył ranę pięty – która jątrząc się, doprowadziła wpierw do problemów z chodzeniem, a ostatecznie do śmierci w wieku niewiele ponad trzydziestu lat1). W swej ostatniej woli Henryk miał nadawać Małopolskę ze stołecznym Krakowem Przemysławowi II, a księstwo wrocławskie Henrykowi III Głogowczykowi – z zastrzeżeniem, że w przypadku bezpotomnej śmierci jednego z nich, jego ziemia miała przypaść temu drugiemu (co byłoby krokiem w kierunku zjednoczenia Polski).
„Przeklęte srebro” przenosi nas z Wrocławia do Tarnowskich Gór, do roku 1528. Bogato okraszone fachowym, acz całkiem archaicznym słownictwem, przedstawia niespełnione nadzieje śląskich gwarków (górników) na zrównanie praw z tymi obowiązującymi gwarków małopolskich czy niemieckich. Na ogłoszenie „Ordunku górnego” przybywa książę Jan II Opolski oraz jego naznaczony (z uwagi na bezdzietność) dziedzic Jerzy, „margrabia brandenburski, Zofii Jagiellonki syn, a wielkiego mistrza krzyżackiego Albrechta brat”. Prawo zostaje zrównane – ale bazuje na prawie niemieckim, z obowiązkowym tymże językiem…
Miedzioryt pochodzący z XVIII wieku, przedstawiający z lotu ptaka dawny Kloster Czarnowanz<br/>Fot. za czarnowasydps.pl
Miedzioryt pochodzący z XVIII wieku, przedstawiający z lotu ptaka dawny Kloster Czarnowanz
Fot. za czarnowasydps.pl
„Uparte mniszki” stanowią ciekawy, wzięty z siedemnastowiecznych kronik zapis o uporze sióstr zakonnych norbertańskiego konwentu w Czarnowąsach (obecnie północnej dzielnicy Opola), które mimo oficjalnego zakazu ksieni Hildegardy, wciąż rozmawiały ze sobą po polsku. Wezwany na miejsce „buntu” biskup wrocławski, miast spodziewanego potępienia niepokornych, stanął po ich stronie… Nazywał się Karol Ferdynand Waza, syn Zygmunta, brat polskiego króla, późniejszy kardynał. Niestety, jak zauważa pisarka, cytując kronikę klasztorną pióra prepozyta konwentu, sześć lat później „udało się po jego wyjeździe opanować szkodliwy polski element i przywrócić należyty porządek w klasztorze”.
O panującej na zamku nad Olzą Elżbiecie Lukrecji (1599-1653) opowiada „Ostatnia księżna cieszyńska”. Mamy rok 1648, w obecności księżnej, otwiera się sądy ziemskie… Sprawę ma na nich także Jego Wysokość, małżonek, Gundaker von Liechtenstein – lecz ignorując obyczaj, a także obowiązujące prawo, przemawia wyłącznie po niemiecku, na dodatek obrażając nie tylko zebranych, ale i samą instytucję sądów. Panom ziemskim – Niemcom – także sądy nie w smak, odmawiają bycia im podległym… Na dodatek na zamek przybywa graf Bertholdi z Wiednia, by na polecenie cesarza wymóc dobra dla zakonu jezuitów. Śląska tolerancja religijna wobec protestantów nie jest mile widziana. Zanosi się na skreślenie przez cesarza ostatnich przywilejów Piastowskich…
Elżbieta Lukrecja<br/>Fot. za wikimedia.org
Elżbieta Lukrecja
Fot. za wikimedia.org
Na koniec tego tekstu odwiedzamy pracownię „Kunickiej, astronomki, nowożytną Uranią i niebieską Athene zwanej, w całej Europie głośnej. […] która znała biegle języki: czeski, polski, niemiecki, francuski, łaciński, grecki i hebrajski, wiedzą zaś gwiezdną przewyższała pono sławnego Copernicusa, Keplera i Tycho de Brahe„. W kilkanaście lat po śmierci Elżbiety Lukrecji ród królewski Piastów wymarł zupełnie, a Elżbieta okazała się jednym z ostatnich rządzących przedstawicieli. Na mocy wcześniejszych układów i lennego stosunku Księstwa cieszyńskiego do Korony czeskiej, po śmierci księżnej władzę w Księstwie Cieszyńskim objął bezpośrednio cesarz Ferdynand III Habsburg. Kolejni Habsburgowie nosili ten tytuł aż do upadku cesarstwa i likwidacji Księstwa Cieszyńskiego w 1918.2)
W „Złudnych nadziejach” przenosimy się do Piekar Śląskich, poznając historię cudownego wizerunku Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej oraz chwilę „audiencji u Niej”, jaką miał król Jan III Sobieski w drodze na Wiedeń. Rok, oczywiście, 1683. Gdy po modlitwie król wychodzi z kościoła, ogarnia go zdumienie.
​„Miejsce wojsk zajęły tłumy wieśniaczego ludu. Nadpłynęły nieprzebraną falą, przesłoniły,​ odsunęły zjeżone proporcami szeregi jazdy; zalały ciasnym, zbitym mnóstwem cmentarz i wzgórze kościelne. Oczekujące, odświętne, szczęsne, niespokojne — rozgorzałymi oczyma wyglądały niecierpliwie jego wyjścia; parły w uniesieniu z podniesionymi w górę dłońmi, odpychając na bok żołnierzy i konie, nie bacząc na nic jak w godzinę cudu.
[…]
Wizerunek Matki Boskiej Piekarskiej, zdobienia współczesne<br/>Fot. za sanktuariapolskie.com.pl
Wizerunek Matki Boskiej Piekarskiej, zdobienia współczesne
Fot. za sanktuariapolskie.com.pl
Lecz wparte weń tysiące oczu nie straciły wyrazu oczekiwania. Natężone, uparte, obiegły lica królewskie z napięciem chciwym, bolesnym.
Król odczuł ten nastrój, a nie wiedząc, co rzec dalej, obejrzał się pytająco na ojca Bellmana.
Zakonnik zrozumiał pytanie.
— Ci ludzie — objaśnił — żywią słuszną, a jak sądzimy wszyscy, niepłonną nadzieję, że w zamian za pomoc zażądasz, Miłościwy Panie, od cesarza Leopolda zwrócenia Śląska Rzeczypospolitej, i czekają, byś ich o tym upewnił…”
Lecz jednak – jak to podsumowano w tytule rozdziału – nadzieje te pozostały złudne…
„— Przemów do nich choć słowo, Miłościwy Panie! — błagał nieśmiało ojciec Bellman.
Król uśmiechnął się gorzko, przegorzko, wsunął głowę w ramiona, zdawać się mogło, że zmalał.
— Hej, ojcze! przemówiłbym, jak mi Bóg miły, jeno że w Polsce królewskie słowo mniej znaczy niż wiatr.”
Panorama współczesnego Ustronia<br/>Fot. za pokojeewa.net.pl
Panorama współczesnego Ustronia
Fot. za pokojeewa.net.pl
„Różnymi drogami” docieramy dla odmiany do Ustronia, do słynących ze skuteczności kąpieli żużlowych, półtora wieku później. Tu hrabina Olimpia Mniszchowa spotyka godną siebie socjetę – grafa, barona, hrabiów, hauptmana i wysokich urzędników. Na ansamblach sobie gwarzą, z niechęcią wspominając uzurpatora Napoleona, przez którego „szatańskie zamysły” omal nie zostali „oderwani od monarchii, wtrąceni w chaos nędzy i barbarzyństwa”. Na pytanie hrabiny Kobylańskiej o tubylców, pada odpowiedź, że są oczywiście Austriakami, a choć mówią po polsku, to „mowa, raczej dialekt, nie ma nijakiego znaczenia — zaręczył gorąco starosta. — To Ślązacy, a Śląsk nigdy, przenigdy polski nie był! Do Polski nie należał, nie miał z nią nic wspólnego!”. Pewne ożywienie wprowadza powrót hauptmana Hławiczki, który musiał wyprawić się na bandę zbójców, a już całkowity szokiem staje się informacja, że po drodze spotkał on starego chłopa, czytającego książkę po polsku, w dodatku Biblię! Bo przecież „nikogo nie obchodzi, jakim dialektem mówi gawiedź między sobą — tłumaczył starosta — lecz słowo drukowane, które się do ich rąk dostaje, może być tylko w jednym, właściwym języku…”.
1 2 3 4 »

Komentarze

10 VIII 2019   12:48:11

A dyć to syćko o gorolach, a kaj hanysy z Breslau? Na Dolnym Śląsku germanizacja przebiegła na tyle skutecznie, że w trakcie powstań śląskich, i później, w III Rzeszy był traktowany jako jedno z miast Heimat, podobnie jak na Pomorzu Szczecin i Kołobrzeg.

12 VIII 2019   11:10:16

@freynir To pytanie do 130-letniej jubilatki :)

12 VIII 2019   13:40:29

Kobiet o wiek nie wypada pytać, ale autor recenzji w ramach rozeznania powinien zauważyć owe braki i przynajmniej o nich wspomnieć, albo podać, gdzie można znaleźć podobne opracowanie nt. Dolnego Śląska.
np. Zygmunt Świechowski- „Wrocław jego dzieje i kultura.” Warszawa: Arkady, 1978

13 VIII 2019   15:43:02

Pokornie przyznaję, że dopiero zacząłem poznawać przebogatą twórczość historyczną Zofii Kossak, więc nie wykluczam, że i o Dolnym Śląsku coś pisała. Wiem, że spod jej ręki wyszło coś podobnego o historii Polski - "Bursztyny".
A historię (zwłaszcza) Dolnego Śląska opisano niedawno w grubej pozycji "Historia Śląska" (której autorami są pracownicy Uniwersytetu Wrocławskiego). Co prawda bardziej naukowo niż prozatorsko, więc czyta się zupełnie inaczej...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Październik 2019
Esensja

2 X 2019

Październik oznacza Targi Ksiażki w Krakowie i możliwość przebierania w zapowiedziach. Oto co wybraliśmy z tej obfitości.

więcej »

Nie przegap: Wrzesień 2019
Esensja

30 IX 2019

Oto co przeczytaliśmy /obejrzeliśmy / wysłuchaliśmy / rozegraliśmy (?) we wrześniu.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: Koszmarna teofania
Marcin Knyszyński

29 IX 2019

„Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” zaliczane są do najbardziej złożonych, skomplikowanych i zarazem najlepszych powieści Philipa K. Dicka. Jest to też jeden z jego wyjątkowo osobistych utworów, w którym próbował mierzyć się z własnymi, głęboko skrywanymi lękami. Dick wspominał, że ta książka po napisaniu przerażała go tak bardzo, że nie potrafił do niej wrócić, aby wykonać autorską korektę. Dziś spotkamy się z istotą, którą niektórzy mogą nazwać Bogiem. A inni Szatanem.

więcej »

Polecamy

Koszmarna teofania

Na rubieżach rzeczywistości:

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Panienka Hale i strajki robotnicze
— Anna Nieznaj

Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Ogień nie do ugaszenia
— Dominika Cirocka

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Emigracyjne golenie owiec
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Z drugiej strony sutanny
— Wojciech Gołąbowski

Krótko o książkach: Nie jedzcie bajkowych kucyków
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: …i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Z armaty w rycerza
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Mankamenty rekompensowane grywalnością
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Z ziemi syberyjskiej do Polski
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.