Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zofia Kossak

ImięZofia
NazwiskoKossak
WWW

Sylwetka autora: Zofia Kossak-Szatkowska primo voto Szczucka

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
Na pogrzebie pisarki w Wielki Czwartek 1968 roku głos zabrał Wojciech Żukrowski, zaczynając od pytania: „Ludzie, czy wiecie, kogo żegnamy?”

Wojciech Gołąbowski

Sylwetka autora: Zofia Kossak-Szatkowska primo voto Szczucka

Na pogrzebie pisarki w Wielki Czwartek 1968 roku głos zabrał Wojciech Żukrowski, zaczynając od pytania: „Ludzie, czy wiecie, kogo żegnamy?”

Zofia Kossak

ImięZofia
NazwiskoKossak
WWW
Urodzona 10 sierpnia 1889 roku (a więc 130 i pół roku temu) Zofia Kossak miała życie barwne i wieloetapowe. Urodzona w Kośminie nad Wieprzem, dzieciństwo i młodość spędziła na Lubelszczyźnie i na Wołyniu. W młodym wieku zaczęła czytać książki, pochłaniając powieści polskie i francuskie. Sienkiewiczowi zawdzięczała swoją pasję do historii. Jako 16-latka uczyła już dzieci wiejskie w Kośminie. Do pracy (jako nauczycielka w szkółce Polskiej Macierzy Szkolnej na Powiślu) i na studia wyjechała w 1906 roku do Warszawy, potem, w 1913, do Genewy. Wnuczka Juliusza Kossaka, za stryja mając Wojciecha, a za kuzyna Jerzego, studiowała oczywiście malarstwo i rysunek. Jej kuzynkami były Magdalena Samozwaniec oraz Maria Pawlikowska-Jasnorzewska – ale raczej nie przepadały za sobą.
Z pierwszym mężem, Stefanem Szczuckim, mieszkała na Wołyniu, gdzie przeżyła z rodziną okres krwawych wystąpień chłopskich oraz najazd bolszewicki. Opowieść o tym, wydana w roku 1922 „Pożoga. Wspomnienia z Wołynia 1917-1919”, stała się jej właściwym debiutem literackim – choć już wcześniej, w 1913 roku, pisywała opowiadania do pisma „Wieś i Dwór”. Powieść została przetłumaczona na język angielski, a za namową Josepha Conrada tytuł został zmieniony na „The Blaze” („Płomień”). Następnie ukazała się także w językach: francuskim, japońskim oraz węgierskim.
Zofia Kossak<br/>Fot. za culture.pl
Zofia Kossak
Fot. za culture.pl
W 1916 roku urodziła syna Juliusza Szczuckiego, a rok później Tadeusza. Dzieci jednak szybko straciły ojca – co miało miejsce we Lwowie w roku 1923 (zmarł na nieuleczalną chorobę, prawdopodobnie akromegalię). Po jego śmierci autorka przeniosła się z synkami na Śląsk Cieszyński, by po dwóch latach wyjść za kapitana Zygmunta Szatkowskiego (historyka wojskowości, oficera Wojska Polskiego, który zmienił wyznanie z protestanckiego na katolickie, by móc wziąć z Zofią ślub kościelny). W roku 1926 urodził im się syn Witold, niestety, także w tym czasie zmarł dziesięcioletni Juliusz, którego śmierć bardzo matkę dotknęła: uważała, że był wybitnie zdolnym dzieckiem i miał przed sobą piękną przyszłość. W dwa lata później na świat przyszła jeszcze córka pisarki, Anna.
W tamtym okresie Zofia Kossak zaczęła być wyróżniana za swą kontynuowaną z powodzeniem twórczość literacką – wtedy to właśnie wydała swe najwybitniejsze utwory: książki poświęcone Śląskowi (m.in. „Nieznany kraj”, „Wielcy i mali”), utwory dla dzieci i młodzieży („Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata”, „Topsy i Lupus”, „Bursztyny”), opowieści hagiograficzne („Szaleńcy Boży”), a przede wszystkim wielkie powieści historyczne, w tym trylogię: „Krzyżowcy”, „Król trędowaty”, „Bez oręża”, przetłumaczoną na 16 języków. Próbowała też publicystyki na tematy społeczne, pisując do „Tęczy”, „Prosto z mostu” i „Kuriera Warszawskiego”.
Zofia Kossak<br/>Fot. za ipsb.nina.gov.pl
Zofia Kossak
Fot. za ipsb.nina.gov.pl
Będąc przez całe życie gorliwą katoliczką, przed wojną związana była z katolickimi kręgami narodowymi, odnosiła się z dużą rezerwą do Żydów i krytykowała środowiska żydowskie, uważając ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. W 1938 roku napisze jednak tak: „Żyd jest przede wszystkim człowiekiem (…) Jest moim bliźnim (…) , moim obowiązkiem jest nawrócić go i przywieść go do prawdziwej wiary. Z chwilą gdy to nastąpi nie wolno mi mieć do niego żadnych uprzedzeń, staje się moim bratem (…). Rozwiązanie radosne dla katolika nie uradowałoby Polaka (…) . Młodzież polska musi walczyć z zalewem żydowskim pomimo, a nie z powodu swego odrodzenia religijnego”. Słowa te można odczytać jako klucz do zrozumienia postawy pisarki w czasie wojny.
W 1938 roku rodzina przeniosła się do Warszawy, gdzie Zygmunt Szatkowski otrzymał stałą posadę w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Po napaści Niemiec major brał udział w kampanii wrześniowej, m.in. walcząc w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim. Większość wojny spędził w oflagu w Murnau. Zofia Kossak natomiast bardzo wcześnie podjęła działalność konspiracyjną. W kręgach organizacyjnych Delegatury Rządu i AK zwana była „Weroniką”, wśród przyjaciół i bliższych współpracowników po prostu „Ciotką”. W 1939 roku współpracowała z Witoldem Hulewiczem w redakcji tajnego pisma „Polska Żyje” nazywanego ciepło „Peżetką”. Współpracowała dorywczo z „Biuletynem Informacyjnym”, redagowanym od listopada 1939 r., przez Aleksandra Kamińskiego, którego znała z pracy w harcerstwie w Górkach Wielkich i wysoko ceniła. Pisywała do czasopisma „Znak”. Tam ogłosiła „Spowiedź inteligenta polskiego” przedrukowaną w innych pismach podziemnych. Współpracowała też początkowo z czasopismem „Miecz i Pług”, z którym później zerwała, gdyż z czasem stał się reprezentantem odmiennych i obcych jej idei. Współredagowała tajną gazetkę dla młodzieży „Orlęta”.
Zdjęcie ślubne Zofii i Zygmunta Szatkowskich, 1925 r.<br/>Fot. za bg.agh.edu.pl
Zdjęcie ślubne Zofii i Zygmunta Szatkowskich, 1925 r.
Fot. za bg.agh.edu.pl
W 1941 roku wraz z Witoldem Bieńkowskim, majorem Janem Włodarkiewiczem z grupy Znak i księdzem dr Edmundem Krauze współtworzyła Front Odrodzenia Polski i stanęła na jego czele, będąc redaktorką naczelną jej organu „Prawda”. W sierpniu 1942 roku, kiedy wywózki Żydów z getta do Treblinki stały się codziennością, napisała – firmowany przez FOP – „Protest”: „Wobec zbrodni nie wolno pozostawać biernym. Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala. Zabieramy przeto głos my, katolicy – Polacy. Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, że nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie – to pozostaje tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzalnym. Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni”.
Zaangażowała się także w działalność charytatywną; współpracowała z Delegaturą Rządu Polskiego w Londynie i jej Departamentem Informacji oraz Kierownictwem Walki Cywilnej. We wrześniu 1942 wraz z Wandą Krahelską powołała Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom, przekształcony wkrótce w Radę Pomocy Żydom „Żegota”. Za tę działalność odznaczona została medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” (pośmiertnie, w 1982 roku) oraz tablicą pamiątkową w Jerozolimie.
W „Kalendarzyku KOP-u” na 1941 r. wydrukowany został „Dekalog Polaka” pisarki:
„Jam jest Polska, ojczyzna twoja, ziemia Ojców, z której wzrosłeś. Wszystko, czymś jest, po Bogu mnie zawdzięczasz.
  1. Nie będziesz miał ukochania ziemskiego nade mnie.
  2. Nie będziesz wzywał imienia Polski dla własnej chwały, kariery albo nagrody.
  3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania majątek, szczęście osobiste i życie.
  4. Czcij Polskę, ojczyznę twoją, jak matkę rodzoną.
  5. Z wrogami Polski walcz wytrwale do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi w żyłach twoich.
  6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem. Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.
  7. Bądź bez litości dla zdrajców imienia polskiego.
  8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj, że jesteś Polakiem.
  9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.
  10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce, poniżając Jej wielkość i Jej zasługi, Jej Dorobek i Majestat.
Będziesz miłował Polskę pierwszą po Bogu miłością.
Będziesz Ją miłował więcej niż siebie samego”.
Numer obozowy Zofii Kossak<br/>Fot. za bg.agh.edu.pl
Numer obozowy Zofii Kossak
Fot. za bg.agh.edu.pl
Aresztowana w 1943 roku (w tym samym roku zginął w obozie jej syn Tadeusz, mając 26 lat – choć o jego śmierci matka dowiedziała się dopiero w latach sześćdziesiątych), pod konspiracyjnym nazwiskiem Zofia Śliwińska trafiła do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz II-Birkenau gdzie otrzymała numer 64491 – wytatuowano go na lewym przedramieniu (wspomnienia z niego zawarła w spisanej pod koniec wojny w Częstochowie książce „Z otchłani”).
Gdy zachorowała na tyfus, podziemie zdecydowało o jej dekonspiracji, dzięki czemu z Auschwitz została wywieziona na Pawiak (Gestapo po brutalnych przesłuchaniach skazało ją na śmierć). Uwolniona po stu dniach oczekiwania na wykonanie wyroku w lipcu 1944 roku dzięki staraniom władz podziemia; według wspomnień córki – otrzymała propozycję uwolnienia w zamian za współpracę antysowiecką. Pisarka miała odmówić, skazano ją więc na śmierć. 28 lipca 1944 r. została wyprowadzona wraz z innymi osobami na dziedziniec Pawiaka i tam, decyzją sprawdzającego nazwiska Niemca, odłączono ją od grupy przeznaczonych do egzekucji i… wyprowadzono za bramę. Wolna, wzięła udział w Powstaniu Warszawskim.
Po zakończeniu wojny pisarka przebywała w Częstochowie, skąd Jakub Berman wezwał ją do Warszawy i „zasugerował” wyjazd z kraju, zapewniając paszporty dla niej i dla córki w zamian za uratowanie dzieci żydowskich (w tym z jego rodziny) podczas okupacji. 15 sierpnia 1945 r. odleciały obie z Warszawy z misją Polskiego Czerwonego Krzyża. Ostatecznie rodzina Szatkowskich trafiła do Londynu i pozostała na wyspach, nie potrafiąc się jednak porozumieć z resztą Emigracji. Nie ufano jej (namawiała do powrotu do Polski) i szkalowano; pod artykułem pomieszczonym w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” wydrukowano przypis o tym, że była osobistą sekretarką Bolesława Bieruta. Zofia Kossak nie prostowała tego kłamstwa, ufając, że nikt o zdrowych zmysłach w nie nie uwierzy. Myliła się.
1 2 3 »

Komentarze

04 IV 2020   21:27:22

"Troja północy" była dla mnie niezapomnianą lekturą, która pokazała fragment historii nie tylko nie uczonej w szkole, ale zgoła niewidzialnej dla edukacji szkolnej. Gdy dziś opowiadałem córce przy okazji "przerabiana" Mieszka I o Wieletach, grodach w Brennej i Kopaniku, o bitwie, w której Słowianie Połabscy rozbili w puch trzecią część sił zbrojnych cesarza... Opierałem się na tym, czego nauczyłem się z ich książki. I widziałem to zdziwienie w oczach córki, której "pani od historii" mówiła, że tam byli tylko Niemcy...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Marzec 2021
Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek

1 III 2021

Specjalnie dla Was wybieramy i omawiamy nowości, które w marcu pojawią się na księgarskich półkach. To tytuły, które przyciągnęły naszą uwagę i zapowiadają się szczególnie ciekawie. Mamy nadzieję, że nasz autorski i całkiem subiektywny wybór przypadnie Wam do gustu. Są tutaj lektury dla rozrywki, są pozycje, które zainspirują do refleksji, nie zapomnieliśmy również o młodszych czytelnikach.

więcej »

Nie przegap: Luty 2021
Esensja

28 II 2021

Lutowe mrozy nie przeszkodziły nam w pisaniu recenzji.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: Imperium wcale się nie rozpadło
Marcin Knyszyński

28 II 2021

„Valis” jest pierwszą z trzech ostatnich powieści Philipa K. Dicka – razem z „Bożą inwazją” i „Transmigracją Timothy’ego Archera” stanowi nieformalną trylogię, w której autor zawarł podsumowanie swoich literackich poszukiwań Boga, transcendencji i prawdy o otaczającej go rzeczywistości. Jest to znów powieść autobiograficzna i to w jeszcze większym stopniu niż „Wyznania łgarza” czy „Przez ciemne zwierciadło”. Philip K. Dick jest tu jawnie narratorem i głównym bohaterem – na dodatek występuje w (...)

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Sylwetka autora: Lee Child
— Artur Długosz

Niechciany klasyk science fiction
— Sebastian Chosiński

Graal pod starym futrem
— Michał Studniarek

Szwedzka recepta na sukces
— Artur Długosz

Tożsamość Ludluma
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.