Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick
‹Cudowna broń›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCudowna broń
Tytuł oryginalnyThe Zap Gun
Data wydania1995
Autor
PrzekładCezary Frąc, Małgorzata Fiałkowska
Wydawca Amber
ISBN83-7082-817-5
Format255s.
Cena9,40
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Na rubieżach rzeczywistości: Pif-Paf! Zium!

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejna powieść Philipa K. Dicka to znowu wytwór niesamowicie wydajnej, literackiej taśmy produkcyjnej, którą autor niezmordowanie obsługiwał w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych. „Cudowna broń” pisana była głównie w celach zarobkowych, o czym Dick zawsze mówił otwarcie. I wbrew pozorom nie jest to wcale powieść z dolnej półki – mimo wyraźnych mankamentów stylu czy narracji.

Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Pif-Paf! Zium!

Kolejna powieść Philipa K. Dicka to znowu wytwór niesamowicie wydajnej, literackiej taśmy produkcyjnej, którą autor niezmordowanie obsługiwał w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych. „Cudowna broń” pisana była głównie w celach zarobkowych, o czym Dick zawsze mówił otwarcie. I wbrew pozorom nie jest to wcale powieść z dolnej półki – mimo wyraźnych mankamentów stylu czy narracji.

Philip K. Dick
‹Cudowna broń›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCudowna broń
Tytuł oryginalnyThe Zap Gun
Data wydania1995
Autor
PrzekładCezary Frąc, Małgorzata Fiałkowska
Wydawca Amber
ISBN83-7082-817-5
Format255s.
Cena9,40
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W 1963 roku agent Philipa K. Dicka napisał do niego list, w którym oznajmił, że wydawnictwo „Pyramid Books” chce zlecić mu napisanie powieści pod tytułem „The Zap Gun”. Tematyka w sumie dowolna, ale ma być coś o laserach, blasterach i wybuchach. Nawet tytuł był już z góry narzucony. Dick nie odmówił – nie bez znaczenia była naprawdę atrakcyjna oferta finansowa. Powieść została napisana w niesamowitym tempie na początku 1964 roku, równolegle z „Prawdą półostateczną”. Zanim jednak została wydana w „Pyramid Books” opublikowano ją w odcinkach w miesięczniku „Worlds of Tomorrow” jako „Project Plowshare”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Operacja Lemiesz”. Dlaczego „lemiesz”? Ponieważ, podobnie jak w „Księdze Izajasza”, przekuwamy w niej „miecze na lemiesze”. A konkretnie wielce zaawansowane, wymyślne (i nie działające) egzemplarze broni masowej zagłady, na infantylne, odpustowe zabawki – ot, chociażby na ceramiczną sowę, w której można przechowywać cygara lub ołówki.
Mamy rok 2004. Teoretycznie nadal trwa zimna wojna – amerykański blok zachodni (Wes-Bloc, czyli Za-Blok) trwa w morderczym zwarciu z chińsko-radzieckim blokiem wschodnim (Peep-East, czyli Oko-Wschód). Ale, podobnie jak we wspominanej i pokrewnej ideowo „Prawdzie półostatecznej”, prawda jest zupełnie inna. Władze obydwu zwaśnionych połówek świata spotkały się na pewnym tajnym zebraniu i ustaliły, że zrezygnują z wyniszczających i nieekonomicznych zbrojeń, ale wiedza o tym fakcie pozostanie tylko u specjalnie wyselekcjonowanej garstki osób po obu stronach. Reszta świata, tak zwane „prościaki”, ma nadal uważać, że cywilizacji grozi zagłada. Pozwoli to na zachowanie nad nią władzy i kontroli.
Społeczeństwo roku 2004 jest uzależnione od mediów, które urosły tu do rangi ostatecznej i jedynej instancji opiniotwórczej. Więcej – telewizja, prasa i radio kreują wręcz całą rzeczywistość. Aby zatem uatrakcyjnić relacje z frontów zimnej wojny, wprowadzono tak zwane „lemieszowanie”. I teraz uwaga, bo zaczyna się robić cokolwiek absurdalnie. Specjalnie wyszkolone ludzkie media, (niejaki Lars Powderdry po stronie Za-Bloku i panna Lilo Topczewa z Oka-Wschód) potrafią wpaść w pewien specyficzny „trans” – po podaniu jakiegoś bliżej nieokreślonego specyfiku „indukującego autyzm” (skąd my to znamy?) osoby te nawiązują kontakt z obcym hiperwymiarowym uniwersum, skąd czerpią wiedzę o tym, jaką nową szaloną i atrakcyjną medialnie broń można byłoby zaprojektować. Projekt trafia następnie do speców, którzy wymyślają na jakie nikomu nieprzydatne cacka można by ją przerobić. Cały świat żyje „modą broniową” a jej projektanci i „dekonstruktorzy” są jednymi z najpopularniejszych jego mieszkańców.
Lars Powderdry, nie czuje się dobrze z wielkim kłamstwem, w którym bierze bezpośredni udział. Bronie, które projektuje, to tylko teoretyczne byty, kolorowe zabawki i dosłownie realizacja modowych trendów. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy władze obydwu bloków odkrywają niezidentyfikowane, obce satelity na orbicie okołoziemskiej. Okazuje się, że nasza planeta stała się obiektem inwazji „łowców niewolników z Syriusza”. Lars i Lilo, jako najlepsi (i jedyni) specjaliści od broni masowej zagłady, muszą podjąć współpracę i wymyśleć sposób na odparcie agresji. Rozpoczyna się ciąg niewiarygodnych, zwariowanych i – co najważniejsze – bardzo zabawnych wydarzeń.

Philip K. Dick
‹Cudowna broń›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCudowna broń
Tytuł oryginalnyThe Zap Gun
Data wydania21 sierpnia 2018
Autor
PrzekładKrzysztof Sokołowski
Wydawca Rebis
ISBN978-83-8062-344-6
Format396s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Cudowna broń” przypomina nie tylko pisaną równolegle „Prawdę półostateczną” ale i „Simulakrę”. We wszystkich trzech powieściach mamy społeczeństwo podzielone na kastę rządzącą i trzymane w niewiedzy ciemne masy. Zaawansowane oszustwo medialne służy utrzymaniu władzy i kontroli oraz zapewnia spokój – całe zastępy „prościaków” oglądają odmóżdżające, rozrywkowe programy telewizyjne i biorą przekazywane treści za jedyną, prawdziwą rzeczywistość. Władze Za-Bloku i Oka-Wschód znalazły prosty sposób na społeczeństwo – jego całkowitą infantylizację. No bo kto o zdrowych zmysłach uwierzyłby w istnienie takich broni masowej zagłady jak Promień Zachowań Psychicznych, Broń Ewolucyjna, Wybuchowy Kontener Śmieciowy, Izolator Baraniego Gówna czy wreszcie Mieszacz Akt Publicznych? Cały, śmiertelnie poważny i niezwykle groźny, dwudziestowieczny wyścig zbrojeń został zbanalizowany – zrobiono z niego pokaz mody i jarmarczny cyrk. Elita rządząca przejęła rolę starożytnej kasty kapłańskiej nowoczesnego świata i straszy zdziecinniałe tłumy zabawkami dla dorosłych. Okazuje się, że „terbroń” zagraża w sposób o wiele bardziej wyszukany niż bomba wodorowa – czyści mózg, deewoluuje, zamienia w zombie czy nawet rozpuszcza. Takie zagrożenie działa o wiele skuteczniej na poziomie emocjonalnym – i tym większym „błogosławieństwem” dla zastraszonego ludu jest późniejsze „lemieszowanie”. Pomysł na takie zarządzanie strachem i fascynacją społeczeństwa był pokłosiem dzieciństwa Dicka. Philip-trzynastolatek słuchał radiowych doniesień z frontu II Wojny Światowej i zastanawiał się, ile jest w nich prawdy a ile fantazji i oszustwa na skalę światową. Szczególnie wielkim brakiem zaufania – nie wiedzieć czemu – darzył wszelkie zapewnienia i przemówienia Franklina Delano Roosevelta.
Ale prymitywizacja rzeczywistości w „Cudownej broni” nie ogranicza się tylko do spraw politycznych i wyścigu zbrojeń. Philip K. Dick napisał tę książkę w ciągu kilkunastu dni 1964 roku. Był to okres Srebrnej Ery Komiksu Amerykańskiego, gdzie wszystkie treści cenzurowane były przez niesławny Kodeks Komiksowy ustanowiony w Stanach Zjednoczonych w 1954 roku. Zabronione było przedstawianie terroru, grozy, przemocy i seksu w sposób „zachęcający” i „demoralizujący młodzież” a także ściśle regulowano, jak należy przedstawiać sprawy wyznaniowe, ubioru, erotyki czy małżeństwa. Philip K. Dick odwołuje się do współczesnych mu komiksów w samej powieści. Otóż w południowej Ghanie (nie wiadomo czemu akurat tam), żyje twórca komiksów dokładnie takich, jakie można było kupić w czasach Srebrnej Ery – infantylnych, absurdalnych i wręcz groteskowych w swej prostocie fabularnej. Wyobraźcie sobie taką sytuację – w komiksie zatytułowanym „Niebieski Człowiek Głowonóg z Tytana spotyka Szatańskiego Ziemiostwora wypełzającego na powierzchnię Io po dwóch miliardach lat snu w głębinach”, tytułowy bohater „zdołał przekształcić przenośny grawitacyjny system wykrywania promieniowania w Katodomagnetyczny Jonizujący Emiter Bipolarny” a potwór tymczasem chce uprowadzić piersiastą przyjaciółkę bohatera. Rozrywa jej koszulę tak, że wydostaje się z niej wielka pierś – tylko jedna, bo Kodeks Komiksowy, który był bezwzględnie przestrzegany, nie dopuszczał dwóch jednocześnie – połyskująca w blasku roziskrzonego nieba Io.
Cały świat „Cudownej broni” funkcjonuje dokładnie tak samo jak przywoływane w niej i odsądzane od czci i wiary komiksy. Weźmy sam tytuł – „The Zap Gun” – oznaczający nic innego jak „broń, która robi „zap!” („pif-paf” dla lepszego zobrazowania). Przylatują jacyś owadopodobni kosmici z Syriusza polujący na ludzi, Lars tworzy cudaczne, nie działające bronie i pojawia się nawet przekomiczny arcyłotr. Surley G. Febbs, taki charakterystyczny „supervillain” z „tamtych czasów”, zakłada organizację Bojowników o Konstytucjonalną Wolność Odebraną Obywatelom Przez Obecne Rządy Wąskiej Elity, Gotowych Użyć Broni, Jeśli To Konieczne, w skrócie BOOKWOOPORWEGUBJTK i chce przejąć władzę nad światem za pomocą Molekularnego Inwertera Fazowego Wiązki Ograniczonej Urządzenia 401!
Może się wydawać, że Philip K. Dick czuje głęboką pogardę dla tej bardzo prostej i niewymagającej części popkultury swoich czasów. Nie zapominajmy, że nie chodzi tu tylko o komiksy – choć to na nich skupił się autor. Kino science fiction szóstej i siódmej dekady dwudziestego wieku to również festiwal najróżniejszych, groteskowych obrazów z legendarnym „Planem dziewięć z kosmosu” Eda Wooda na czele. Nie wydaje mi się jednak, aby Dick szczególnie stronił od tego rodzaju rozrywki – sam czerpał przecież z niej garściami. Wspomnijmy chociażby telepatyczne galaretowate gluty z Tytana, pojawiające się w całkiem poważnej powieści – „Tytańskich graczach”. A takich przykładów w twórczości Philipa K. Dicka jest mnóstwo. Różnica jest taka, że Dick kryje za swymi często absurdalnymi dekoracjami dość ciekawą autorską filozofię. I właśnie dlatego cały ten prztyczek w nos ówczesnej popkultury jest największą zaletą „Cudownej broni”. To gigantyczny żart ze współczesnego mu komiksu, literatury i kina science fiction – ale również i z samego siebie i własnej twórczości. Wszystkie fabularne zagrania, rekwizyty i trendy gatunku pisarz wykpiwa tutaj w bardzo błyskotliwy sposób i jawnie popada w zamierzoną autoparodię.
Pierwsza połowa powieści jest dość niejasna. Sam autor pisał, że po kilku latach sam nie mógł dokładnie zrozumieć o co mu chodziło. I tak rzeczywiście jest – fabuła jest nie tylko absurdalna, ale i dość mętna. Pomieszane wątki, szwankująca logika i niestety efekt „pisania na kolanie”. Dopiero druga połowa klaruje całość, dopiero wtedy otrzymujemy w pełni zrozumiałą i dość prostą jak na autora historię. Wśród wszystkich pomysłów, które upchnął na stronach powieści, wyróżnić należy kluczowe rozwiązanie w wojnie przeciwko najeźdźcom z kosmosu, czyli niesamowity Labirynt Empatyczno-Telepatyczny. Mimo wszystkich wad, „The Zap Gun” jest jedną z najzabawniejszych powieści Philipa K. Dicka i trochę niezasłużenie spychaną na margines przez większość recenzentów. Za miesiąc będziemy świadkami „Inwazji z Ganimedesa” – czy tym razem bohaterom Dicka uda się skonstruować prawdziwie „cudowną broń”?
koniec
26 stycznia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wyimki z filozofii: Słowa Petrycego
Mieszko B. Wandowicz

24 X 2021

„Etyka nikomachejska” Arystotelesa jest dla wielu najważniejszym starożytnym dziełem dotyczącym tego, jak żyć dobrze. Jak, stając się dzięki temu człowiekiem szczęśliwszym, wypracowywać i szlifować swoje cnoty. (Jeszcze niedawno ten ostatni wyraz przywoływał sporo więcej skojarzeń niż dzisiaj, co w filozofii nadal często obowiązuje — niechby co niektórzy niezbyt mądrzy urzędnicy starali się to zepsuć). Nie o niej jednak będzie mowa.

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

18 X 2021

Pyszna uczta czytelnicza, genialne pomysły, kultowe cytaty, ale też dzieła… które w kanonie lektur szkolnych wiele osób zniechęcały do fantastyki. Redakcja Esensji rozmawia o „Bajkach robotów” i „Cyberiadzie” Stanisława Lema.

więcej »
Okładka zeszytu nr 2 pt. „Trzecia Siła” przedstawia alegorycznie widmo wojny atomowej między Wschodem i Zachodem. Jednym z pierwszych zadań Perry Rhodana było zapobieżenie konfliktowi, który w latach 60-tych okazał się realnym zagrożeniem dla całej ludzkości.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG

Perry Rhodan – dezerter w kosmosie, część druga
Andreas „Zoltar” Boegner

16 X 2021

Gdy 8 września 1961 w kioskach RFN pojawił się pierwszy numer „Perry Rhodana” (dalej: PR) pod tytułem „Unternehmen Stardust” (Misja ’Stardust’) nawet sami twórcy serii nie mieli zbyt dużych nadziei na wydanie więcej niż pięćdziesięciu zeszytów, czyli przetrwanie na rynku dłużej niż roku. Jednak 35 tysięcy egzemplarzy „Misji ’Stardust’„ rozeszło się niczym ciepłe bułeczki – nie było ani jednego zwrotu!

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Uwięzieni w słowach
— Marcin Knyszyński

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

Niekoniecznie jasno pisane: Pod prąd czasu i poza przestrzeń
— Marcin Knyszyński

W służbie jej kosmicznej mości
— Marcin Knyszyński

„MAX” ale na wesoło
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Pastisz pełen ambicji
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Klausie goes to Hollywood…
— Marcin Knyszyński

Powrót na Ziemię
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Wojna światów w obrazkach
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Październik 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.