Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick
‹Ubik›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUbik
Tytuł oryginalnyUbik
Data wydania1990
Autor
PrzekładMichał Ronikier
Wydawca Amber
SeriaMistrzowie SF
ISBN83-85079-49-1
Format224s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Na rubieżach rzeczywistości: Myślę, ale czy jestem?

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
„Ubik” Philipa K. Dicka uznawany jest powszechnie za arcydzieło. Czytany, cytowany, analizowany na lewo i prawo, umieszczany na listach najważniejszych powieści science fiction w historii, nazywany „horrorem egzystencjalnym” i zawsze doceniany – nawet przez tak wymagających krytyków gatunku jak nasz Stanisław Lem. W końcu przyszła pora na tę powieść także u nas.

Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Myślę, ale czy jestem?

„Ubik” Philipa K. Dicka uznawany jest powszechnie za arcydzieło. Czytany, cytowany, analizowany na lewo i prawo, umieszczany na listach najważniejszych powieści science fiction w historii, nazywany „horrorem egzystencjalnym” i zawsze doceniany – nawet przez tak wymagających krytyków gatunku jak nasz Stanisław Lem. W końcu przyszła pora na tę powieść także u nas.

Philip K. Dick
‹Ubik›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUbik
Tytuł oryginalnyUbik
Data wydania1990
Autor
PrzekładMichał Ronikier
Wydawca Amber
SeriaMistrzowie SF
ISBN83-85079-49-1
Format224s.
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Ubik” wyrósł na ideach, które już wcześniej autor mocno sygnalizował w większości swoich książek. Fabularnie wywodzi się z długiego opowiadania opublikowanego w magazynie „Worlds of Tomorrow” w czerwcu 1964 roku – „What Dead Man Say?” (w Polsce znanego jako „Co mówią umarli?” ze zbioru „Raport mniejszości”). Tam właśnie powstał matriksowy koncept „półżycia”, czyli istnienia w rzeczywistości projektowanej przez własny umysł podtrzymywany przy życiu w specjalnie do tego przygotowanych instytucjach – „moratoriach”. „Półżywi”, czyli ludzie cudem wydarci śmierci z rąk, ale niezdolni już do normalnego funkcjonowania, mogą być co jakiś czas przywoływani z niebytu przez swoich bliskich i prowadzić z nimi rozmowy – takie rozwiązanie ma niestety tę wadę, że z czasem coraz trudniej nawiązać kontakt z półżywym i trzeba dać mu zwyczajnie odejść. Opowiadanie to skupiało się mniej na filozofii i metafizyce, a bardziej na pewnych społecznych wątkach w twórczości Dicka – na gerontokracji (jak w „Czasie Wesołej Pat”) i inwigilacji przez aparat rządzący. Idea moratoriów została przeniesiona bardzo wiernie do drugiej, obok „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach”, powieści pisanej w 1966 roku. Pierwotny tytuł książki, „Death of an Anti-Watcher”, został zmieniony ostatecznie na „Ubik”, a sama powieść, po wielu perturbacjach, wyszła nakładem Doubleday w maju 1969 roku. Książka bardzo szybko trafiła do Polski – w 1975 roku wydana została przez Wydawnictwo Literackie w serii „Stanisław Lem poleca”. Jest to pierwsza publikacja tej króciutkiej serii i pierwsza Philipa K. Dicka w naszym kraju w ogóle – trudno o lepszą rekomendację, prawda? Kolejne edycje w naszym kraju to „Amber” w 1990 i dwukrotnie Rebis (1997 w serii „Salamandra” i 2012 w wydawanych do tej pory „Dziełach wybranych Philipa K. Dicka”).
Świat roku 1992 pełen jest telepatów, psychokinetyków, jasnowidzów i innych im podobnych. Strach przed ich umiejętnościami jest zrozumiały – nie tylko mogą kraść własność intelektualną, ale też wpływać na umysły i percepcję „zwykłych” obywateli. Glen Runciter prowadzi firmę zatrudniającą „inercjałów” – ludzi, którzy potrafią skutecznie blokować umiejętności „ludzi-psi”, przez co chronić wielkie korporacje przed niechcianą infiltracją. Runciter zasięga często rady swej żony Elli, przebywającej w stanie „półżycia” w Moratorium Ukochanych Współbraci w Szwajcarii. Nie wiadomo jak długo to potrwa – Ella słabnie i wydaje się mieć to jakiś związek z jej „sąsiadem” leżącym w sąsiedniej trumnie, nastoletnim Jorym. Firma Runcitera otrzymuje lukratywną ofertę z Luny – władze tamtejszej firmy podejrzewają, że padła ona ofiarą szpiegostwa telepatycznego. Runciter zbiera ekipę, w skład której wchodzą między innymi dwie osoby. Główny bohater powieści, everyman Joe Chip, to specjalista od pomiarów „pola psi”, które emitują antagoniści a Pat Conley, świeżo zatrudniona młoda dziewczyna, potrafi zmienić wybrany fragment przeszłości siłą woli, co wpływa na całe następujące potem kontinuum czasoprzestrzenne i formuje teraźniejszość wedle jej zamierzeń.
Ekipa wpada na księżycu w pułapkę. W wyniku eksplozji Runciter jest śmiertelnie ranny – członkowie drużyny zabierają jego ciało i udaje im się jakimś cudem uciec na Ziemię. Szef zostaje złożony w moratorium obok ciała swojej żony – ich w pełni żywym namiestnikiem i nowym szefem korporacji zostaje Joe Chip. I wtedy coś dziwnego zaczyna dziać się z rzeczywistością – zaczyna ulegać ona erozji trochę podobnej do tej znanej z „Wbrew wskazówkom zegara”. Papierosy stają się w jednej chwili zleżałe i rozsypują się w rękach, w restauracjach serwowana jest spleśniała kawa, książki telefoniczne okazują się nieaktualne, a monety wyciągnięte z portfela to dawno wycofane z obiegu ciekawostki numizmatyczne. Rzeczywistość ulega regresowi i cofa się w niewyjaśniony sposób do roku 1939 – po drodze większość inercjałów umiera, obracając się w wyschnięte, rozsypujące się truchła. Ale, ale… Joe Chip zaczyna odczuwać tajemniczą obecność Glena Runcitera – słychać go w słuchawkach telefonicznych, jego twarz pojawia się na monetach, a wiadomości od niego materializują się w miejscach, które akurat odwiedza Joe. Na przykład taka: „Wskoczcie do klozetu i stańcie na głowie. Ja żyję – a wyście pomarli, panowie”. Wszystko wskazuje na to, że Runciter istnieje poza światem Chipa i bardzo chce się z nim skontaktować – dochodzimy w ten sposób do przerażających wniosków. To cała drużyna inercjałów leży w moratorium, a Runciter jako jedyny żywy, próbuje pomóc im w przezwyciężeniu toczącej ich wyimaginowany świat gwałtownej degradacji. Rozwiązaniem problemu może być dziwny specyfik o nazwie „ubik”, który potrafi na jakiś czas odwrócić entropię. Efekty działania ubika nie są trwałe – tylko stały jego dopływ mógłby uratować Chipa. Ostatecznie okazuje się, że cała koszmarna rzeczywistość, w której przyszło egzystować bohaterom, jest tworem Jory’ego – dokładnie tego przerażającego dzieciaka, który terroryzował Ellę, żonę Runcitera. Ubik był jedyną bronią, którą stworzyła Ella i działający z nią ruch oporu półżywych, mający nadzieję odeprzeć kiedyś Jory’ego. Gdy docieramy do ostatnich stron powieści mamy wrażenie, że już wiemy co jest realne, a co nie – taką też pewność mają nasi bohaterowie. I wtedy Runciter, kończący kolejną sesję w moratorium, znajduje w kieszeni monetę z podobizną Joego Chipa.

Philip K. Dick
‹Ubik›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUbik
Tytuł oryginalnyUbik
Data wydania1975
Autor
PrzekładMichał Ronikier
Wydawca Wydawnictwo Literackie
SeriaStanisław Lem poleca
Format264s., obwoluta
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Siła rażenia tego fabularnego zagrania może równać się chyba tylko ze sceną, w której wybudzony z koszmarnego „snu” bohater „Trzech stygmatów Palmera Eldritcha” uświadamia sobie, że nadal tkwi w szponach boga-kosmity. Końcówka „Ubika” podważa wszystko to, co do tej pory udało się nam zbudować i pozostawia nas z tym faktem. Rzeczywistość, która rozleciała się w momencie eksplozji na Lunie, nie może być już posklejana, wije się w nie kończących się konwulsjach i nie pozwala utworzyć przebywającym w niej bohaterom żadnych poznawczych fundamentów. Nie wiadomo już kto śni kogo, kto żyje, a kto nie – może Chip i Runciter, leżący obok siebie w zimnych trumnach, produkują światy sobie nawzajem? Pada logika, nie funkcjonują poprawnie związki przyczynowo skutkowe, realność podważona zostaje nieodwołalnie i absolutnie. Na domiar złego rzeczywistość skazana jest na śmierć w palenisku entropii, toczy ją korozja i nieuleczalna choroba. Przeciwko tym przeraźliwym zjawiskom staje dickowy człowiek, uzbrojony tylko w swe niezmiennie racjonalne rozumowanie i logikę.
Gdy dobrze się zastanowić, fikcję i degradację świata – te dwa najważniejsze motywy „Ubika” – dostrzegamy w pierwszej kolejności na najbardziej podstawowym poziomie. Otóż rzeczywistość opisywana przez Dicka degeneruje się do świata tandety, odpustowości, pustych symboli udających ową rzeczywistość i jej substytutów, które są tandetne właśnie dlatego, że substytuują. Oszalały konsumpcjonizm, kult pieniądza, dehumanizacja i uzależnienie od technologii uniemożliwiają normalne życie. Joe Chip nie potrafi opuścić swojego apartamentu, ponieważ nie ma już monet, które mógłby wrzucić do automatu otwierającego drzwi. Ludzie świata powieści wyręczani są we wszystkim przez roboty, skrupulatnie rozliczające ich z każdej wykonanej usługi. Prysznic? Proszę bardzo, wrzuć monetę. „Nadejdzie kiedyś kres tyranii maszyn homeostatycznych, wrócą czasy, kiedy liczyły się wartości ludzkie – serdeczność i współczucie!” – odgraża się Chip, żyjąc nadal w świecie jednorazowych maszynek do golenia, tandetnych wyrobów i żywności o sztucznie przedłużanej trwałości. Ludzie przyszłości egzystują w sfabrykowanym świecie, gdzie obraz na ekranie telewizora wydaje się prawdziwszy niż rzeczywistość poza odbiornikiem, gdzie nieznane siły wtłaczają ludziom do głowy nachalne reklamowe treści, a o ludzkie umysły i dusze toczą się prawdziwe wojny na symbole. Każdy rozdział powieści zaczyna się reklamą specyfiku „Ubik” – to bezszmerowy elektryczny aparat służący do nie wiadomo czego, piwo warzone na najlepszym chmielu, świeżo parzona kawa, sos do sałatek, krople na żołądek, maszynka do golenia, kasa oszczędnościowo-pożyczkowa, odżywka do włosów, dezodorant czy biustonosz. Jesteśmy sterowani symbolami, otoczeni fałszywkami, uwięzieni w nieprawdziwym świecie – jakże mocno Dick nawiązuje tutaj do naznaczonego filozofią symulakr Baudrillarda „Czasu poza czasem”, gdzie przedmioty obracały się w karteczki ze swoimi nazwami.
Krótkotrwałe i oszukańcze są też idee, trendy społeczne i prądy myślowe. Typowo użytkowe, ulegające chwilowej modzie, zaspokajające ciało nie umysł, rozleniwiające i nietrwałe. Lawrence Sutin napisał w swoich „Bożych inwazjach”, że Dick, gdy dowiedział się o pierwszym polskim wydaniu „Ubika” i przeczytał posłowie Lema, w którym pisze on o tandeciarstwie scenograficznym, lekko się zirytował i napisał do naszego naczelnego fantasty list. Kalifornia według Dicka nie ma godności, tradycji, etyki i zrodziła takiego potwora jak Nixon. Chłam wypiera niechłam – jak czytaliśmy już w „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”. „Gdyby Bóg chciał się nam tu objawić zrobiłby to pod postacią puszki spreju reklamowanej w telewizji” – pisze w liście Dick.
1 2 »

Komentarze

« 1 2 3 4 »
03 VI 2020   11:18:07

@El Lagarro: Nie uwierzysz, kto ginie w filmie „Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”.

03 VI 2020   11:27:42

- O, czytasz Pismo Święte?
- Tak, tylko weź mi nie spojleruj, pliz.

03 VI 2020   12:52:32

Jestem zdruzgotany tą falą hejtu, która wylała się na mnie z czeluści Internetu. Aby poprawić sobie humor obejrzę sobie "Jak rozpętałem II wojnę światową". Tytuł brzmi intrygująco, mam nadzieję, że film mnie zaskoczy już pierwszą sceną.

03 VI 2020   16:10:03

To mi przypomina pewną inna falę hejtu, która wylała się na jakiegoś niepozornego recenzenta innego portalu. Zakończył on recenzję "Diuny" filozoficznym pytaniem "Co będzie dalej?", być może nieświadomy, że większość ludzi przeczytała już kolejne tomy i wie, co będzie dalej...

03 VI 2020   16:19:45

Ja czytałem kiedyś "Hobbita". Nieźle wymyślony świat, ale jakoś tak nie do końca wykorzystany. Fajnie by było, gdyby powstały następne części. Może coś więcej o tym pierścieniu?

03 VI 2020   17:10:33

@Konrad W czym problem z tym hobbitem? Poszedł i wrócił, dokładnie tak jak w tytule "Hobbit, czyli tam i z powrotem". Pisanie do tego sequeli byłoby zwykłym odcinaniem kuponów.

03 VI 2020   17:49:10

@El Lagarto No dobra, ale nie masz wrażenia, że zasugerowano tu różne rzeczy i jakoś ich nie wykorzystano? Mowa o jakimś Nieprzyjacielu i nie wiadomo kto to? Gollum wspomina zagadki z czasów gdy miał niby być istotą mieszkającą w słońcu? To kim on niby kiedyś był, jakimś hobbitem? A ten pierścień? Skąd się niby wziął w jaskini? Skąd ma moc? Jest więcej takich pierścieni, bo ja wiem, ze dwadzieścia? Ja bym chętnie o tym jeszcze poczytał. Może ten pierścień mógłby być jakimś Ultimate Weapon i wokół zmagań o niego można by oprzeć fabułę?

(jaki fajny dryf, czuję się jak w usenetowych czasach)

03 VI 2020   18:51:16

@Konrad To są nonsensowne dywagacje. "Hobbit" jest dziełem kompletnym i nie potrzubuje żadnych sequeli, sidequeli, prequeli. Co autor miałby jeszcze wymyślić? Więcej pierścieni? Większych i silniejszych goblinów? Jeszcze większego i potężniejszego pająka? Nowe szaty Gandalfa? Armię nieumarłych? A zamiast smoka, bo ja wiem, wielkiego złego ducha, który stoi za tym wszystkim? Nie no, z pewnością to nie trzymałoby się kupy, a tylko obnażyłoby fikcyjność tej w sumie sympatycznej baśni jaką jest "Hobbit".
O Nieprzyjacielu nic nie wiem, ale jest wzmianka w książce o jakimś Czarnoksiężniku. Ale kogo włąściwie obchodzi co to za jeden ten Czarnoksiężnik. W większości baśni jakiś jest i nikt nie prowadzi śledztwa kto to, co jada na śniadanie i na jakie stopy metalu ma uczulenie.

03 VI 2020   20:09:03

@Konrad
Radzę uważać z takimi życzeniami. Czasami 'opowieść rośnie w trakci pisania' i z niepozornej książeczki robi się epopeja.

03 VI 2020   21:55:55

Widzę, że doszliście już do tego samego etapu, co stary rabbi w dowcipie o mirrze i mitszim. Nie radzę zapędzać się dalej (tzn. wcześniej), bo od tego dopiero zaczyna głowa boleć.

« 1 2 3 4 »

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Czerwiec 2020
Esensja

30 VI 2020

To chyba najobfitsze zestawienie recenzji w historii naszego cyklu. Sprawdźcie, czy a pewno czegoś nie przegapiliście!

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
Marcin Knyszyński

28 VI 2020

Gdy czytamy kolejne powieści Philipa K. Dicka w bardzo krótkim czasie, trudno oprzeć się wrażeniu, że porusza on w nich bardzo podobne zagadnienia – dopracowuje je i poszerza, ale tak naprawdę pisze o tym samym. Zresztą, opór taki jest zupełnie niepotrzebny – tak po prostu jest. „Labirynt śmierci” to kolejne „Oko na niebie” i „Ubik” – powieść podobna, choć ideowo ukierunkowana nie na ontologiczne rozważania o zastanej rzeczywistości, lecz na epistemologię. Jak możemy ową rzeczywistość poznać?

więcej »

Do księgarni marsz: Czerwiec 2020
Esensja

1 VI 2020

Wakacje za pasem, więc i godnych polecenia zapowiedzi książkowych nie zabrakło.

więcej »

Polecamy

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej

Na rubieżach rzeczywistości:

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Tegoż autora

Do sedna: Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Srebrzysty paladyn
— Marcin Knyszyński

Coś do oglądania
— Marcin Knyszyński

Jak być diabłem diabła?
— Marcin Knyszyński

Nie jesteś sam
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Osiemnastoletnia improwizacja
— Marcin Knyszyński

Komiks niepotrzebny
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Nie daj się tyranii przewidywalności!
— Marcin Knyszyński

Do sedna: Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.