Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Wasyl Bykow
‹Sotnikow›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSotnikow
Tytuł oryginalnyСотнікаў
Data wydania1973
Autor
PrzekładAndrzej Drawicz
Wydawca Książka i Wiedza
Format247s.
Gatunekhistoryczna
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

Perły ze skazą: Tyle wiemy o sobie…

Esensja.pl
Esensja.pl
Od śmierci pisarza Wasila Bykaua (po rosyjsku Wasyla Bykowa) minęło w tym roku siedemnaście lat. Mimo to wciąż jest on istotną postacią w kraju naszych wschodnich sąsiadów – nie tylko jako jeden z najważniejszych przedstawicieli współczesnej literatury białoruskiej, ale również działacz społeczny i polityczny. Jego legendę podtrzymują wznawiane (niestety nie w Polsce) powieści oraz ich filmowe ekranizacje. „Sotnikow” to arcydzieło prozy wojenno-psychologicznej.

Sebastian Chosiński

Perły ze skazą: Tyle wiemy o sobie…

Od śmierci pisarza Wasila Bykaua (po rosyjsku Wasyla Bykowa) minęło w tym roku siedemnaście lat. Mimo to wciąż jest on istotną postacią w kraju naszych wschodnich sąsiadów – nie tylko jako jeden z najważniejszych przedstawicieli współczesnej literatury białoruskiej, ale również działacz społeczny i polityczny. Jego legendę podtrzymują wznawiane (niestety nie w Polsce) powieści oraz ich filmowe ekranizacje. „Sotnikow” to arcydzieło prozy wojenno-psychologicznej.

Wasyl Bykow
‹Sotnikow›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSotnikow
Tytuł oryginalnyСотнікаў
Data wydania1973
Autor
PrzekładAndrzej Drawicz
Wydawca Książka i Wiedza
Format247s.
Gatunekhistoryczna
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Nie sposób wyobrazić sobie dwudziestowieczną literaturę białoruską bez twórczości Wasila Uładzimirawicza Bykaua (1924-2003) – człowieka, który większość swego życia spędził w Związku Radzieckim, bronił go podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a jednak nigdy nie stał się kimś, kogo można by określić mianem homo sovieticus. Mimo że jego książki chętnie były wydawane w Kraju Rad… mimo że często przenoszono je na ekran… zawsze pozostawał pisarzem osobnym, dalekim od propagandowego patosu, który przywoływał wojenne wydarzenia nie po to, aby głosić chwałę i potęgę swojej sowieckiej ojczyzny, lecz przyglądać się ludzkim tragediom i traumom, analizować psychikę bohaterów, których przewrotny Los nierzadko postawił w sytuacji ekstremalnej. Bohaterowie Bykaua to najczęściej zwykli ludzie (chłopi, robotnicy, nauczyciele), którzy stają przed nadzwyczajnymi dylematami moralnymi i tym samym zostają zmuszeni do tego, aby „przekroczyć siebie”.
Znakomicie ilustrują to dwie omawiane już kiedyś w tej rubryce, opublikowane w naszym kraju przed trzema dekadami jedynie w czasopiśmie „Literatura Radziecka”, powieści: „We mgle” (1988), którą w 2012 roku zekranizował Siergiej Łoźnica, oraz „Obława” (1990). Akcja drugiej z nich rozgrywa się na początku lat 30. ubiegłego wieku w okresie przymusowej kolektywizacji rolnictwa, pierwsza natomiast przenosi czytelników w czasy Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i podejmuje temat zdrady narodowej. Pod tym względem jest bardzo bliska tego, o czym Wasil Uładzimirawicz pisał w jednym z najwybitniejszych swoich dzieł – „Sotnikowie”. Z zachowanych notatek pisarza wiadomo, że pracę nad tą powieścią rozpoczął 1 grudnia 1968, a zakończył 31 lipca następnego roku. Napisał ją po białorusku, ale jednocześnie powstała także jej wersja rosyjska.
Czytelnicy poznali „Sotnikowa” w 1970 roku – rosyjscy z czasopisma „Новый мир” (numer piąty), białoruscy z „Полымя” (numer jedenasty). Pierwotnie powieść miała nosić tytuł „Likwidacja”, ale nie spodobał się on sowieckim cenzorom; w efekcie Bykau posłużył się nazwiskiem jednego z głównych bohaterów. Dopiero w 2014 roku, z okazji dziewięćdziesiątej rocznicy urodzin twórcy, opublikowano pierwotną, autorską wersję książki – już z właściwym tytułem i bez ingerencji cenzorskich w tekst. Na język polski jeszcze jej nie przetłumaczono; dostępny jest natomiast „Sotnikow” spolszczony w czasach peerelowskich (co ważne, bezpośrednio z białoruskiego) na zamówienie wydawnictwa Książka i Wiedza przez Andrzeja Drawicza. Ukazał się on nad Wisłą w 1973 roku, na trzy lata przed realizacją opartego na nim wstrząsającego dramatu ukraińskiej reżyserki Łarisy Szepitko „Wniebowstąpienie”. Obie wersje tej historii – i literacka, i filmowa – są arcydziełami!
„Sotnikow” to rozgrywająca się prawdopodobnie zimą 1942 roku – kilka miesięcy po tym, jak przez sowiecką Białoruś przetoczyła się niemiecka machina wojenna – opowieść o dwóch partyzantach, Koli (Nikołaju) Rybaku i Sotnikowie (którego imienia w powieści nie poznajemy). Wyrwawszy się cudem z okrążenia, ich nieliczny oddział szuka schronienia w lesie. By przetrwać i dalej walczyć z nazistowskimi najeźdźcami i kolaborującą z nimi policją białoruską – potrzebują żywności. Zimą jest o nią szczególnie trudno. Rybak i Sotnikow zostają wyznaczeni, by pójść do wsi i – jak się wtedy najczęściej mówiło – „zorganizować” coś, co można by włożyć do wspólnego garnka. Osada, do której docierają, okazuje się jednak zajęta przez Niemców; idą więc dalej, lecz trafiają jedynie na spalony chutor. To zmusza ich do tego, by wkroczyć na tereny, których nie znają. We wsi Lesiny zatrzymują się w chałupie Piotra Kaczana, starosty wskazanego przez Niemców. Jako że – z ich punktu widzenia – gospodarz wysługuje się okupantom, nie mają skrupułów, by ograbić go z owcy.
I tak powinien się cieszyć, że nie postawili go pod ścianą i nie zastrzelili. Bo taki przecież powinien być los wszystkich kolaborantów. Za nic mają tłumaczenia niemal siedemdziesięcioletniego Piotra i jego równie starej żony, że zgodził się on na tę hańbiącą rolę tylko dla dobra mieszkańców wsi. Gdyby nie on, Niemcy uczyniliby starostą oddanego im całkowicie i sadystycznego Budiłę. Partyzanci takie niuanse mają jednak za nic. W drodze powrotnej Rybak i Sotnikow gubią się; na dodatek ten drugi zwalnia marsz z powodu choroby – ma wysoką gorączkę i ledwo powłóczy nogami. W efekcie na ich ślad trafiają patrolujący teren policjanci, między nimi a partyzantami wybucha strzelanina, w czasie której Sotnikow zostaje trafiony kulą w nogę. Rybak ma szansę uciec, lecz sumienie nie pozwala mu zostawić towarzysza walki na pewną śmierć, wraca więc po niego. Z rannym kompanem szanse Koli na dotarcie do oddziału przed świtem są zerowe; postanawiają zatem poszukać miejsca, w którym mogliby się schronić i posilić.
Tak trafiają do chaty chłopki Demianichy, mieszkającej bez męża, który nie wrócił z wojny, z czworgiem dzieci. Po piętach depczą im jednak policjanci, którym udaje się w końcu wytropić partyzantów na strychu drewnianej chałupy. Aresztowani zostają przewiezieni do miasta (wraz z Demianichą) i poddani przesłuchaniom, które prowadzi niezwykle przebiegły i inteligentny oficer śledczy Portnow (jakże różniący się od swoich okrutnych i chamskich pomagierów, Staśka Hamaniuka i Budiły). W napisanym po latach artykule, w którym wyjaśniał genezę „Sotnikowa”, Wasil Bykau przyznał, że chciał przede wszystkim znaleźć odpowiedź na pytanie: „Czym jest człowiek wobec niszczącej siły nieludzkich okoliczności?”. Kreśląc w retrospekcjach portrety głównych bohaterów, autor przedstawia zwyczajnych ludzi, którzy w chwili próby, jaką okazuje się wojna, stają na wysokości zadania. Sotnikow na przykład, przed 1939 rokiem będący zwykłym nauczycielem, po wcieleniu do armii staje się dowódcą baterii artyleryjskiej.
Wzięci do niewoli, uciekają – ostatecznie trafiają do partyzantki, by walczyć dalej. Każdego dnia, ba! każdej godziny narażają życie, a jednak nie myślą o tym, by wyjść z lasu, wrócić do domu i dostosować się, jak wielu innych, do nowej sytuacji, zaakceptować okupację i współpracować z wrogiem. Ich świat jest prosty: my jesteśmy tu, a tam są śmiertelni wrogowie – Niemcy i wysługujący się im kolaboranci. Jak się jednak okazuje, prawdziwa próba jest dopiero przed nimi, a tym, który ich jej poddaje, okazuje się Portnow. Diabeł-zwodziciel. Bykau, który jako młody chłopak poznał wojnę od podszewki, nie ma wątpliwości, że w sytuacji skrajnej największy bohater może okazać się tchórzem, a tchórz – dokładnie na odwrót – bohaterem. Sotnikow, Rybak, Demianicha, starosta Piotr – każda z tych postaci służy pisarzowi do przedstawienia innej reakcji na zagrożenie śmiercią. Za sprawą każdej z nich inaczej definiuje on podstawowe ludzkie emocje, potrzeby, ideały. Powolny rytm narracji potęguje zaś grozę, która sięga zenitu w scenie finałowej. Wstrząsającej, jak mało która.
koniec
16 września 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
Marcin Knyszyński

28 XI 2021

Chuck Palahniuk zakończył „Opętanymi” swą nieformalną trylogię grozy, na którą składa się jeszcze „Kołysanka” i „Dziennik”. Groteska i surrealizm, jako podstawowe środki wyrazu autorskiej myśli przewodniej, doprowadzone są tutaj do granicy, za którą czai się makabra i tak zwany horror cielesny. Palahniuk wytacza na czytelnika, jak do tej pory, najcięższe działa, zarówno estetyczne jak i formalne, tworząc współczesny Dekameron, zbiór wielce kontrowersyjnych i obrazoburczych opowieści o życiowych (...)

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
Mieszko B. Wandowicz

25 XI 2021

Całkiem możliwe, że trzema najwybitniejszymi polskimi filozofami XX wieku byli pisarze, którzy teoretycznie — zwłaszcza akademicko — filozofią się nie parali. Pierwszy z nich, Bolesław Leśmian, to — skoro użyć określenia z jego wiersza „Srebroń” — „niepoprawny istnieniowiec”: kunsztownie krążył meandrami bycia i niebycia. Drugi, Czesław Miłosz, okazał się wielkim teologiem. Trzeci był najbardziej wszechstronny, próbując, poza wszystkim innym, rozpoznać „Głos Pana”.

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: List znad Oceanu
Beatrycze Nowicka

18 XI 2021

Z okazji cyklu artykułów poświęconego twórczości Lema nadrobiłam zaległości i przeczytałam „Solaris”. Teraz dzielę się refleksjami.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.