Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Tony Stark jako syrenka w ciąży

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
Zapraszam do spenetrowania straszliwego świata wyobraźni fanek, przy czym słowo „spenetrowanie” zostało użyte nie bez powodu. Wiecie, co to slash? Oprócz takiej ukośnej kreski na klawiaturze? No to się dowiecie. I nic już nigdy nie będzie takie samo.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tony Stark jako syrenka w ciąży

Zapraszam do spenetrowania straszliwego świata wyobraźni fanek, przy czym słowo „spenetrowanie” zostało użyte nie bez powodu. Wiecie, co to slash? Oprócz takiej ukośnej kreski na klawiaturze? No to się dowiecie. I nic już nigdy nie będzie takie samo.
O fanfikach napisałam już kiedyś w Esensji niewielki tekst, jednak było to prawie dwie dekady temu. Od tamtego czasu zjawisko się rozrosło, wypuściło wielce osobliwe odnogi, zaś oprócz filmów i książek zagarnęło gry komputerowe, seriale i właściwie wszystko, co ma jakąkolwiek fabułę. Pojawiły się nawet bardzo specyficzne fanfiki pisane nie przez miłośników dzieł popkultury, ale przez fanki zespołów muzycznych czy drużyn piłkarskich, jednak to twórczość na tyle odrębna, że nie będę się nad nią rozwodzić.
Slash, pairing, shipping i inne angielskie wyrazy.
Czasownik „to ship” przez wiele lat oznaczał wysyłanie towarów, jednak już nawet słownik Webstera uznał fanowskie znaczenie. Jak wieść głosi, około roku 1996 w gronie fanów serialu „Z Archiwum X” od skrótu słowa „relationship” (związek międzyludzki) spontanicznie utworzyło się określenie „shipper”, a z niego z kolei czasownik. Oznacza on łączenie w parę bohaterów płci dowolnej, którzy w oryginalnym utworze nie są sobą zainteresowani. Na przykład: „Zawsze shippowałam Hermionę z Harrym” albo „Fanki lubią shippować Lestrade’a i Molly”.
„Slash”, oprócz znaczeń w stylu „ciąć, chlastać” oznacza ukośnik. Taki, jakim przyjęło się zaznaczać w tagach lub streszczeniach występujące w tekście pary. Nie musi wcale chodzić o seks – wystarczy, że obie połówki podobają się sobie z wzajemnością. Wcale też niekoniecznie obie strony są płci męskiej. Przyjęło się jednak używać określenia „slash” na romanse męsko-męskie. W innych przypadkach stosuje się „pairing” na przykład „Mój ulubiony pairing to Natasza/Clint” albo „Nie lubię nieklasycznych pairingów”.
Ale zacznijmy od początku.
Mało, że dostałem dożywocie, to jeszcze do czytania mam tylko cholerne fanfiki!!!
Mało, że dostałem dożywocie, to jeszcze do czytania mam tylko cholerne fanfiki!!!
Dawno, dawno temu, na bardzo odległym twardym dysku…
Pierwsze opowiadania inspirowane popkulturowym uniwersum pojawiły się prawdopodobnie wkrótce po rozpoczęciu emisji serialu „Star Trek”, aczkolwiek brak jest wiarygodnych źródeł. Teksty publikowane były w papierowych fanzinach o niewielkim zasięgu; prawdziwa eksplozja twórczości nastąpiła wraz z rozwojem internetu. W chwili, gdy to piszę, liczba fanfików z samego tylko cyklu „Gwiezdnych wojen” na stronie fanfiction.net sięga 54 tysięcy z hakiem. Dla porównania – w październiku 2001, kiedy pisałam poprzedni esej, było ich tam niewiele ponad trzy tysiące.
Na początku XXI wieku główny gatunek fanfików na Fanfiction.necie oraz poświęconych fantastyce forach dyskusyjnych stanowiły humorystyczne lub przygodowe opowieści osadzone w świecie „Gwiezdnych wojen” lub „Władcy Pierścieni”. Zazwyczaj dopowiadały one dalsze ciągi przygód bohaterów, wypełniały luki w fabule, albo przedstawiały jej alternatywne rozwiązania. Najlepszy przykład to tekst oparty na pomyśle, że Darth Vader nie zginął na drugiej Gwieździe Śmierci i ma się nieźle, lecz oprócz układania sobie relacji z synem i córką, musi przygotować się do procesu sądowego za zbrodnie wojenne. W innym tekście Luke i Leia odnaleźli swoją babcię Shmi. W jeszcze innym Qui-Gon przeżył walkę z Maulem (przerwa na reklamę). W uniwersum Marvela od wiosny 2019 mnożą się fanfiki, gdzie Tony Stark wyszedł cało ze starcia z Thanosem. Pierwszy fanfik, w którym nie ginie Kylo Ren, pojawił się dzień po premierze IX Epizodu. I tak dalej.
Punktem wyjścia wersji alternatywnej często bywa właśnie to, że nie ginie któraś z postaci uśmierconych przez prawowitego autora (taki wątek nosi nazwę fix-it), zaś tekst opowiada przebieg spowodowanych tym wydarzeń. Nie zawsze są to zmiany szczególnie istotne. Dobrym przykładem jest powieść Kasiopei „Syn Gondoru”, w której Boromir nie zginął i podróżował wraz z Meriadokiem i Pippinem. Nie zmieniło to niczego w akcji, natomiast pozwoliło pogłębić psychikę wszystkich postaci i dało asumpt do wielu dramatycznych, a czasami wielce zabawnych scen i dialogów:
– A nie chcesz sobie w tym przeprać skarpet przed wylaniem wody? – spytał Pippin wnosząc naręcze kubków.
– To niemożliwe – odparł krótko Boromir i nie zakładając butów sięgnął po miednicę i ruszył do okna.
– A bo? – zainteresował się Merry.
– Bo jak je zdjąłem, wyrwały mi się i uciekły.
– I gdzie teraz są?- roześmiał się Pippin.
– A skąd mam wiedzieć? – to mówiąc, Boromir z rozmachem chlusnął zawartością miednicy za okno. – Mam nadzieję, że nie stał tam żaden ent – mruknął. – Bo jeśli tak, to obawiam się, że zwiędnie.
Dwadzieścia lat temu fanfiki z męskimi romansami były rzadkością i traktowaliśmy je jako ciekawostkę z rodzaju „ludzie to mają pomysły”. Pamiętam, jak na początku obecnego wieku jedna z koleżanek podzieliła się znaleziskiem z fanfiction.netu: długim opowiadaniem w odcinkach, w którym Obi-Wan był nastoletnim Sithem, zaś Palpatine zmuszał go do seksu. Nie wiem, który z tych pomysłów bardziej nas zadziwiał, choć muszę przyznać, że odwrócenie sytuacji z „Mrocznego widma” (rycerzy Jedi jest dwóch, a Sithów – cała organizacja) było interesujące i miało sporą potencję. Yyyy, potencjał. Zresztą erotyka była tam mało istotna, opowieść kręciła się raczej wokół wątków wojskowo-politycznych.
Później na scenę wkroczył Harry Potter i zaczęło się. Harry i Malfoy, Harry i Ron, Ron i Malfoy, Harry i Snape, podobno nawet Harry i Zgredek oraz budynek Hogwartu i kałamarnica z jeziora, chociaż może to tylko żarty. Na portalu Archive of Our Own (popularnie zwanym Ao3), który – ze względu na praktyczny system wyszukiwania i filtrowania – jest głównym źródłem moich informacji, slash to 45% fanfików potterowskich. Nie jest to wszelako najwyższy wskaźnik – tu prym wiedzie telewizyjny Sherlock Holmes (62%), trylogia filmowa „Kapitan Ameryka” (61%) i serial „Supernatural” (60%). Scenarzysta tego ostatniego wykorzystał rzecz metatekstualnie: główni bohaterowie doznają wstrząsu na widok zawartości znalezionych w sieci opowiadań o sobie („Ale… oni wiedzą, że jesteśmy braćmi, prawda?”). Femslashe, czyli romanse damskie oczywiście też istnieją, jednak w większości fandomów jest ich około dziesięciokrotnie mniej. Pozornie jest to zaskakujące, zważywszy, że ogromna większość, może nawet 99% tych tekstów, pisana jest przez kobiety w różnym wieku, od nastolatek aż po matki nastolatek. Oczywiście, jak wiadomo, „w internecie nikt nie wie, że jesteś psem”, zatem może pod pseudonimami kryją się także liczni mężczyźni, jednak w to wątpię – choćby ze względu na rozkład płci wśród znanych mi bezpośrednio osób. Dwaj koledzy, którzy napisali cokolwiek fanfikowego, zrobili to raz jeden, na zasadzie żartu towarzyskiego, i w dodatku były to literackie komentarze do mojej twórczości starwarsowej, można powiedzieć – metafanfiki.
Romans, przygoda i cierpienie
W ostatnich latach miałam wrażenie, że trudno już znaleźć fanfik bez wątku slashowego, jednak kiedy na potrzeby tego tekstu zrobiłam parę zestawień liczbowych, uświadomiłam sobie, że padam ofiarą własnego filtrowania. Mianowicie lubię fabuły, w których główny bohater cierpi, ale wszystko dobrze się kończy („bohater sponiewierany ma +100 do zajebistości”). No a kiedy ustawię sobie listę tekstów pod tym kątem, okazuje się, że w większości przypadków cierpi dlatego, że został zgwałcony. Tak jakby nie istniały inne sposoby poniewierania. Przecież taki Bucky Barnes naprawdę ma za sobą dramatyczne przeżycia, po co ma jeszcze do tego być napastowany przez połowę agentów Hydry. Poza tym cierpienia nie muszą w ogóle oznaczać tortur, tylko na przykład konieczność dokonania dramatycznego wyboru albo padnięcie ofiarą niesłusznego posądzenia o zdradę.
Bohater sponiewierany<br/>Rys. Achika
Bohater sponiewierany
Rys. Achika
Ale nie ma tak dobrze. W jaki sposób Thanos nagiął Lokiego do swojej woli? Jaka tam hipnoza – zwyczajnie gwałcił go tak długo, aż się chłopakowi psychika załamała. Co zrobi Moriarty, jeśli porwie i uwięzi Sherlocka? A szaleni naukowcy z Hydry, w przerwach między eksperymentowaniem na schwytanym Kapitanie Ameryce?…
…co nie oznacza, że wszystkie te fanfiki zawierają szczegółowe opisy gwałtów – tak zwane Explicit Content to raptem 17% tekstów na Ao3. Często są to tylko reminiscencje, zaś większość akcji opiera się na ratowaniu głównego bohatera i późniejszym stopniowym odzyskiwaniu równowagi psychicznej. Przy czym trzeba podkreślić, że niektóre autorki potrafią przekopać się przez tonę fachowych źródeł związanych z leczeniem traumy, aby wiarygodnie pokazać sytuację od strony emocjonalnej.
Na szczęście większość slashowych opowiadań bazuje na romansie, więc seks – o ile w ogóle do niego dochodzi – jest konsensualny. Bardzo często też relacje męsko-męskie stanowią tylko dodatek do głównej fabuły i spokojnie można by je zastąpić przyjaźnią, co zresztą wyszłoby tej fabule zdecydowanie na dobre.
1 2 3 »

Komentarze

23 XI 2020   12:59:32

Po przeczytaniu tego artykułu jeszcze jedna myśl mnie naszła - mianowicie wyobraziłam sobie czytelników Esensji, a zarazem ojców 12-13 letnich córek, którzy po lekturze tego tekstu przypominają sobie, że pociecha coś wspominała niedawno, że ma nowe hobby, opowiadania pisze, taka ostatnio grzeczna, siedzi sobie w pokoju, czyta :D

23 XI 2020   16:39:43

Jajko nie zmaterializowało się magicznie, ani nie zniósł go Tony. Jajko "osierocone" przez inną parę kruków w zoo podłożył im do gniazda Clint, opiekun ptaszarni. Jak wiele osób się domyśla, kruczy pisklak, który się wylągł, otrzymał imię Peter.

24 XI 2020   11:34:22

Od siebie dodam, że istnieje slash Dobby/Hagrid. ("Dobby się rozciągnie, sir!")

24 XI 2020   12:12:29

Powinnam była jako motto tekstu dać cytat "I tylko jeża przelecieć się nie da".

24 XI 2020   14:23:54

Nie kuś losu ;P
Będąc na DA widziałam całe mnóstwo fanartów Sonic Hedgehog.
Kto zaręczy, że ktoś nie wpadł na pomysł by i o bohaterze gierki coś takiego napisać :>

24 XI 2020   19:57:37

@Achika

Jest takie porzekadło "Lepiej mieć stosunek z jeżem niż trzy lata być żołnierzem". Niejaki Jeż Jerzy został wcielony do armii, ale szybko odesłano go do domu, bo jego obecność w jednostce "fatalnie wpływała na morale rekrutów, przeświadczonych, że odbycie stosunku z jeżem zwalnia ze służby wojskowej".

25 XI 2020   17:13:52

A co na to jeż? Że on chciałby też.
Pod wpływem artykułu i imaginacji na temat opisanych fanfików rozsądna część mojego umysłu zwinęła się w kulkę, podkuliła porośnięte gęstą sierścią skrzydła i zaczęła z cicha skowyczeć.

25 XI 2020   18:27:07

A co do tych najbardziej odjechanych, to ja się zastanawiam, czy ich autorzy/autorki mieli od razu pomysł "a teraz opiszę Starka jako syrenę", czy raczej "napisałem/łam opowiadanie ptakach i zwierzątkach, ale pewnie nikt się nim nie zainteresuje... hmmm, te fanfiki mają szerokie grono odbiorców... to może pozmieniam imiona swoich bohaterów, kruka nazwę Tony Stark..."

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Kwiecień 2021
Miłosz Cybowski, Sławomir Grabowski, Joanna Kapica-Curzytek

7 IV 2021

Początek kwietnia zdominowały między innymi przygotowania do świąt, ale teraz można już spokojnie oddać się lekturze. Oto ciekawe pozycje, które wypatrzyliśmy w zapowiedziach wydawców.

więcej »

Nie przegap: Marzec 2021
Esensja

31 III 2021

Patrząc na listę zrecenzowanych w marcu tytułów musimy przyznać jedno: nie leniuchowaliśmy.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: „Sen bowiem jest istnością też…”
Marcin Knyszyński

28 III 2021

„Boża inwazja” jest drugą częścią nieformalnej „trylogii Valis”. Fabularnie z „Valisem” nie łączy jej jednak nic, poza jedną wzmianką o „starym filmie sprzed lat”, który opowiada o sztucznym satelicie wysyłającym hologram udający rzeczywistość. To nie fabuła, lecz idea łączy obie powieści – podlegające nieustannej ewolucji poglądy Philipa K. Dicka na kwestie Boga, zbawienia i natury rzeczywistości.

więcej »

Polecamy

„Sen bowiem jest istnością też…”

Na rubieżach rzeczywistości:

„Sen bowiem jest istnością też…”
— Marcin Knyszyński

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Skok w fabułę bez spadochronu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Poprzebierani za samurajów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dziewczyna mojej przyjaciółki nie jest moją przyjaciółką
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Maszyna, która nie robi „ping”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

To życie mija, nie ja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bezimienna pani ceramicznych robotów
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Frodo w okopach wojny z Wiecznymi Prusami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Słowiańskie elfy rzeczne
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Agatha Christie na tropie mordercy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.