Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Chuck Palahniuk
‹Niewidzialne potwory›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiewidzialne potwory
Tytuł oryginalnyInvisible Monsters
Data wydania10 marca 2010
Autor
PrzekładLech Jęczmyk
Wydawca Niebieska Studnia
ISBN978-83-60979-14-3
Format240s. 125×195mm
Cena32,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

W podziemnym kręgu: Imitacje

Esensja.pl
Esensja.pl
To mógł być debiut Chucka Palahniuka. „Niewidzialne potwory” to jego pierwsza powieść, wydana jednak dopiero jako trzecia, uratowana przed zapomnieniem w szufladzie na fali popularności dwóch poprzednich. Jest to bardziej kontrowersyjna i rozgorączkowana wersja „Fight Clubu”, większy fabularny kolaż i eksperyment narracyjny niż „Rozbitek”. Formalnie mocniej i odważniej, ideowo jednak bardziej chaotycznie i mniej spójnie. Chuck Palahniuk i jego pierwszy skowyt, któremu dane było w końcu zabrzmieć w świecie.

Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Imitacje

To mógł być debiut Chucka Palahniuka. „Niewidzialne potwory” to jego pierwsza powieść, wydana jednak dopiero jako trzecia, uratowana przed zapomnieniem w szufladzie na fali popularności dwóch poprzednich. Jest to bardziej kontrowersyjna i rozgorączkowana wersja „Fight Clubu”, większy fabularny kolaż i eksperyment narracyjny niż „Rozbitek”. Formalnie mocniej i odważniej, ideowo jednak bardziej chaotycznie i mniej spójnie. Chuck Palahniuk i jego pierwszy skowyt, któremu dane było w końcu zabrzmieć w świecie.

Chuck Palahniuk
‹Niewidzialne potwory›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiewidzialne potwory
Tytuł oryginalnyInvisible Monsters
Data wydania10 marca 2010
Autor
PrzekładLech Jęczmyk
Wydawca Niebieska Studnia
ISBN978-83-60979-14-3
Format240s. 125×195mm
Cena32,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Narratorką powieści jest wzięta modelka, której kariera gwałtownie się załamuje. Miała wszystko, uśmiechała się z okładek magazynów, biły się o nią domy mody, była uosobieniem marzenia wielu młodych dziewcząt. Miała chłopaka, agenta policji, którego kochała całym sercem. Miała przyjaciółkę – również modelkę – z którą brała udział w najbardziej prestiżowych sesjach zdjęciowych. Pocisk, który przebija szybę samochodu i odrywa jej dolną szczękę, zmienia całkowicie jej dotychczasowe życie. Koniec kariery, ból, szpital, strach przed lustrem i alienacja. Chłopak zostawia ją dla jej najlepszej przyjaciółki, mamy praktycznie koniec świata.
Równolegle z tą historią poznajemy wydarzenia późniejsze. Narratorka, zasłonięta szczelnie woalką, gna przez Stany Zjednoczone wraz z dwoma indywiduami: transseksualistką Brandy oraz pewnym mężczyzną, któremu z niezrozumiałych z początku przyczyn obie „panie” dosypują estrogen do napojów, aby wyzwolić w nim „kobietę”. Ich eskapada to amok, kradzieże w bogatych willach wystawionych na sprzedaż, ciągłe narkotyczne odloty i perwersyjny seks. Istne wariactwo, bunt przeciw wszystkiemu i wszystkim, a najbardziej przeciw samemu sobie.
Narracyjnie mamy do czynienia z karykaturalnie rozrośniętym patchworkiem z „Rozbitka”. Palahniuk potłukł fabułę w drobny mak i rozłożył ją przed czytelnikiem, przeplatając kolejne epizody błyskiem flesza aparatu. Oglądamy tak naprawdę widokówki, pojedyncze zdjęcia, które w miarę czytania, przy pojawiających się co chwila twistach fabularnych rodem z brazylijskiej telenoweli, układają się razem w całkiem zgrabną i sensowną całość, zmuszając w trybie ciągłym do reinterpretacji tego, co już pozornie ułożone. Czytanie tej książki jest jak obcowanie z kolorowym czasopismem, z którego wysypują się saszetki perfum i mnóstwo ulotek z reklamami kremów do ciała. To tabloid z wrzeszczącą nam w twarz estetyką, spreparowaną pod nasze niskie gusta i chęć wstydliwego dowartościowania faktem, że istnieje coś o wiele od nas płytszego.
Ale w tym szaleństwie jest metoda. Świat Palahniuka to miejsce dominacji silikonu udającego piersi, prochów udających remedium na mękę codzienności, szkła udającego kryształ, telewizji udającej prawdziwe życie i karier udających spełnienie marzeń. To miejsce, gdzie nie ma nic oryginalnego i zdefiniowanego przez cechy własne. Wszystko jest imitacją. Ludzie to chodzące reklamy szamponów do włosów, butów i ubrań. To policjanci-geje, udający heteroseksualnych bliźniaków Steve’a Burnsa z filmu „Zadanie specjalne”; to modelki – kłębki nerwów, zmuszane do szerokiego uśmiechu maskującego wewnętrzny histeryczny chichot; to dzieci kochające rodziców szczególnie wtedy, gdy mają jakiś problem; to stare pudernice cofające licznik na swojej metryce. To krzyk głównej bohaterki: „Pokażcie mi cokolwiek w tym całym popierdolonym świecie, co jest tym, na co wygląda!”
Człowiek Palahniuka to swój własny erzac, zbiorowe dzieło otoczenia, telewizji, wygórowanych oczekiwań innych i własnych frustracji. Bohaterowie są uwięzieni w totalitarnym państwie kultury masowej i komercji. Ich życia są również produktem, sztucznie sfabrykowanym ciągiem dni, złożonym z nieustannej walki o wpasowanie się w wyznaczone odgórnie trendy, są egzystencją-atrapą. Tresura, którą funduje nam kultura i wzorce postępowań, mające na celu przeprowadzenie nas przez życie tak abyśmy nie popełnili żadnego błędu, całkowicie odbierają nam człowieczeństwo. Podążanie tą drogą to domykanie sideł, w które wdepnęliśmy. Bo bycie człowiekiem to zgoda na możliwość popełniania błędów i uczenia się na nich. To umiejętność wyjścia poza schematy cywilizacji rozpasanego konsumpcjonizmu i znalezienie prawdziwych, oryginalnych wartości, dostrzeżenie rzeczy brzydkich i niewygodnych. To akceptacja „niewidzialnych potworów”, takich jak główna bohaterka, która wszędzie widzi tylko odwracające się szybko głowy i konspiracyjne szepty. Ludzie-automaty zwyczajnie wymazują ją z istnienia, odmawiają jej wszystkich cech osobowych. Co gorsza, również ona sama ich sobie odmawia, staje się rysą na powszechnie akceptowalnym, ustandaryzowanym estetycznie świecie, gdzie nie ma miejsca na potwory. Trzeba więc uciec, przestać gonić za szczęściem i urodą, przestać robić to, za co nas akceptują i „kochają”. Konieczne jest odwrócenie wektora wszystkich życiowych poszukiwań, tylko w ten sposób w „imitacji reprodukcji falsyfikatu” znajdziemy coś prawdziwego i oryginalnego. To metoda, aby poczuć coś prawdziwie, aktem woli i pokochać bezinteresownie.
Gdzie pędzą bohaterowie powieści? Czy gnając stanową autostradą, od billboardu do billboardu, od willi do willi, na narkotycznym haju, uciekają przed przeszłością, starzeniem się, stawieniem czoła różnicy pomiędzy oczekiwaniami i rzeczywistością? Czy może uciekają od swojej własnej wykrzywionej definicji, od niemożliwości popełnienia błędu – i tym samym stają się coraz bardziej prawdziwi? Dlaczego ciągle zmieniają swe tożsamości i stają się kameleonami okoliczności? Chuck Palahniuk pisząc „Fight Club”, uderzył tak naprawdę w te same struny, których pierwotny dźwięk dobiegał jeszcze cichutko z szuflady, gdzie leżały „Niewidzialne potwory”. Jednak o ile Tyler Durden podrywał do walki całe pokolenie i pragnął widzieć cywilizację w płomieniach, o tyle niewidzialny potwór podrywa jednostkę i sprowadza pożogę na pojedyncze posiadłości. Kameralny dramat jest zawsze o wiele bardziej poruszający niż zbiorowe tragedie, nawet tak groteskowy jak ten, będący udziałem potwora, mężczyzno-kobiety i kobieto-mężczyzny.
„Niewidzialne potwory” to jak do tej pory najbardziej oryginalna powieść Palahniuka. Książka całkowicie bezkompromisowa, testująca bez skrępowania wytrzymałość czytelniczą. Trochę może drażniąca swą wyolbrzymioną groteskowością, która w pewnym momencie odbiera jej wiarygodność. Jeszcze nie tak klarowna jak „Rozbitek”, jeszcze nie tak spójna jak „Fight Club”. Ale brawurowa i odważna.
koniec
31 lipca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Stulecie Stanisława Lema: Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
Marcin Knyszyński

20 IX 2021

Dziś czytamy jedną z najkrótszych powieści Stanisława Lema. Opublikowana po raz pierwszy w 1964 roku w zbiorze „Niezwyciężony i inne opowiadania” kontynuuje pewną myśl autora, którą mistrzowsko sfabularyzował we wcześniejszej „Solaris” i sfinalizował potem w jednej ze swych najlepszych powieści – „Fiasku”. Ludzie, uzbrojeni w naznaczone antropocentryzmem szkiełko i oko, spotykają Obcość.

więcej »

Wyimki z filozofii: Dlaczego pisać ani czytać nie warto?
Mieszko B. Wandowicz

12 IX 2021

Rok temu zacząłem cykl „Wyimki z filozofii” notatką na temat „Wykładów o humanizmie” profesora Juliusza Domańskiego. Miała być ona swoistym wprowadzeniem do tekstów nieco innych: swobodnych nawiązań do mniej lub bardziej oczywistych klasyków. Jakoś wówczas nie zdołałem kontynuować. Ale nic to — litery w sieci przecież przetrwają, niechby zaginęły w jej czeluściach. Między innymi o tym opowiada kilka stron pod koniec „Phaidrosa”, jednego z dialogów Platona.

więcej »

Do księgarni marsz: Wrzesień 2021
Sławomir Grabowski, Agnieszka Hałas, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

3 IX 2021

Nadchodzi jesień, dla niektórych czytelników ta pora roku, w której wieczory spędzają pod kocem, z herbatą i ciekawą ksiażką. Może znajdą oni coś dla siebie wśród wybranych przez nas pozycji.

więcej »

Polecamy

Jezus na miarę naszych czasów

W podziemnym kręgu:

Jezus na miarę naszych czasów
— Marcin Knyszyński

Imitacje
— Marcin Knyszyński

„Wolność”
— Marcin Knyszyński

Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Do księgarni marsz: Marzec 2010
— Esensja

Tegoż twórcy

Jeśli pójdziecie do nieba, trudno
— Anna Ciarkowska

Palahniuk w kiepskim opakowaniu
— Artur Chruściel

Tegoż autora

Na właściwych torach
— Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Komiks z najniższej półki
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Wszechświat to za mało
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Lemire, zwolnij pan trochę!
— Marcin Knyszyński

Wynoście się i zostawcie nas w spokoju!
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Ostry zakręt
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Wrzesień 2021
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Ostatni na drogę
— Marcin Knyszyński

Nic nowego
— Marcin Knyszyński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.