Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 października 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat

Esensja.pl
Esensja.pl
Ostatnia opowieść o Ijonie Tichym i przedostatnia powieść Lema. Ijon Tichy ma problem. Uległ bowiem kallotomii podczas swojego pobytu na księżycu. Jego mózg został w niewyjaśniony sposób podzielony na funkcjonujące niezależnie dwie osobowości (ukryte w dwóch rozłącznie działających półkulach). Tichy, za pomocą niepełnych danych z lewej półkuli (której to osobowość jest narratorem w powieści) próbuje zrekonstruować swój pobyt na księżycu i zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło.

Marcin Knyszyński

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat

Ostatnia opowieść o Ijonie Tichym i przedostatnia powieść Lema. Ijon Tichy ma problem. Uległ bowiem kallotomii podczas swojego pobytu na księżycu. Jego mózg został w niewyjaśniony sposób podzielony na funkcjonujące niezależnie dwie osobowości (ukryte w dwóch rozłącznie działających półkulach). Tichy, za pomocą niepełnych danych z lewej półkuli (której to osobowość jest narratorem w powieści) próbuje zrekonstruować swój pobyt na księżycu i zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło.

Z okazji setnej rocznicy urodzin Stanisława Lema prezentujemy cykl tekstów poświęconych jego twórczości oraz ekranizacjom i adaptacjom powieści i opowiadań słynnego pisarza.

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Otóż Tichy, w postaci zdalnika (swojego awatara, sztucznego ciała zawiadywanego z bezpiecznego miejsca na księżycowej orbicie) wybrał się na ziemskiego satelitę, aby dokonać inwigilacji przebiegu nowego procesu wyścigu zbrojeń. W przyszłości wszystkie siły wojskowe wszystkich państw na świecie prowadzić będą zimną wojnę, całkowicie pozbawioną ludzkiego udziału.
Coraz szybszy postęp technologii doprowadził do stopniowego „obezludnienia” sił zbrojnych. Po co człowiek ma ryzykować własnym zdrowiem i życiem, skoro można wysłać na wojnę samolot bezzałogowy lub robota? Takie podejście do zagadnienia wojny i zbrojeń powoduje gwałtowne przyspieszenie rozwoju technologii. Wprost nieokiełznane, prowadzące do sytuacji, w której każdy kraj musi inwestować w wojskowość w nieograniczony sposób, aby nie wypaść z gry i aby nawet na milimetr nie opuścić lufy pistoletu skierowanego na wroga, przy jednoczesnej świadomości, że taką samą lufę ma przystawioną do skroni. A lufy te z czasem zamieniają się z pistoletowych na armatnie, coraz większe i większe.
Państwa trzymające się wzajemnie w szachu, nie mogą już walczyć w sposób tradycyjny. Świat, zupełnie bezwiednie, przyjął stan dziwnej wojny – wojny potencjalnej, wojny w postaci miecza Damoklesa, która jest jednocześnie pokojem oraz stan specyficznego pokoju, który jest przecież wojną. Sytuacja rozwinęła się w absurdalny teatr zmagań organizmów państwowych, które nijak nie mogły się już z tego wywinąć. Dlaczego? Otóż przymus wyścigu zbrojeń przestał być negocjowalny na poziomie dyplomacji. Zbrojenia stały się podstawą przeżycia, jak jedzenie i oddychanie, ponieważ rezygnacja z nich niesie zagrożenie hekatombą inicjowaną już nie na poziomie ludzkich ustaleń, lecz powstałą jako wynik „obniżonego ciśnienia technologii zbrojeniowej”. Gra zbrojeń staje się rozgrywką na poziomie techniki i informatyki, które przekraczają ludzkie pojmowanie. Nie dość, że cechuje ją nieludzka, sztuczna inteligencja to dodatkowo jest ona przede wszystkim technologią w skali nano, więc zbudowaną ze zbiorów elementów nieodróżnialnych od mikrobów, a efekty jej działania są nieodróżnialne od naturalnych kataklizmów. I tak jak różnice ciśnień na mapie meteorologicznej świata, są zalążkiem huraganów, mających na celu ich niwelację, tak samo owe dysproporcje w poziomach zaawansowania technologicznego w przemyśle zbrojeniowym stają się przyczynkiem do ich wyrównania poprzez wyścig zbrojeń nowego rodzaju, całkowicie pozostającego poza kontrolą człowieka. Zmiany w technologii następują bowiem szybciej niż człowiek jest w stanie podjąć decyzję o ich zastosowaniu. Zanim zrozumiemy technologię i podejmiemy decyzję o jej użyciu, staje się ona przestarzała w porównaniu do technologii jeszcze nowszej, która czyni starą eksponatem w powstającym coraz szybciej muzeum technologii–jętek. A człowiek traci możliwość decydowania o czymkolwiek w obszarze techniki, bo czy dzisiejsza decyzja o wczorajszym obiedzie ma jakiekolwiek znaczenie?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Stanisław Lem prezentuje kolejną wizję zagrożenia, które sprowadzić może puszczenie cugli rozwojowi. Cugli, które jeszcze człowiek trzyma, ale z powodów wygody, ignorancji, egoizmu może bardzo łatwo wypuścić z rąk. To kolejny alarm, którym autor sygnalizuje swe obawy przed osobliwością technologiczną (kilka przestróg przekazał już w „Wizji Lokalnej” i „Niezwyciężonym”), która według naukowców musi kiedyś nadejść. Według Lema, rozwój techniki i informatyki, pozostający w izolacji od ludzkiej ingerencji, będzie działał na zasadzie ewolucji organizmów żywych. Będą jednak dwie podstawowe różnice, prowadzące do zatrważających wniosków: będzie on następował nieporównanie szybciej oraz nie będzie ograniczała go tzw. bariera zagłady. Drapieżniki w świecie przyrody nie mogą zjeść wszystkich swoich potencjalnych ofiar, bo same zginą. Ewolucja życia ma więc pewną blokadę, wbudowany instynkt samozachowawczy, uzasadniany celem jakim jest przeżycie i propagacja swojego DNA. Natomiast ewolucja technologii zaprzęgniętej do wyścigu zbrojeń takiej granicy nie zna, ponieważ jej celem jest zniszczenie przeciwnika za pomocą tzw. „broni ostatecznej”. Czy zatem wynalezienie owej broni zakończy wyścig zbrojeń i nad światem zapanuje cisza przerywana z cicha pomrukiem drzemiącej potęgi? Czy może nastąpi powszechna zagłada ludzkości?
Odpowiedź, którą daje Lem pod koniec powieści, jest zupełnie inna niż moglibyśmy się spodziewać. Bo to nie wyścig zbrojeń jest tak naprawdę zagrożeniem. Apokalipsa może przyjść z zupełnie innego miejsca, całkowicie zamaskowana, przyodziana w taki kamuflaż, który z początku wydaje się uniformem naukowca–zbawcy a w ostatecznym rozrachunku okazuje się łachmanami demona z „Maski śmierci szkarłatnej” Poego (do którego nawiązuje sam Lem zresztą). I teraz, gdy już pojmiemy, co Lem do nas mówi, co nam tak naprawdę grozi, gdy uzmysłowimy sobie skąd się bierze owo zagrożenie i jak się propaguje, powróćmy do głównego problemu z jakim boryka się Ijon Tichy – jego podzielonej osobowości. Jest to klucz do całości konceptu Lema, wisienka na torcie nadająca dodatkową głębię i tak już zaawansowanej ideowo konstrukcji. Rewelacja.
„Pokój na Ziemi” to typowy „późny Lem”, w którym warstwa fabularna jest całkowicie zdominowana przez eseistyczne ciągoty autora, jego fascynacje i fiksacje oraz niechęć do opowiadania o tym, że „markiza wyszła z domu o piątej”. Wraz z „Wizją Lokalną” stanowi on ostateczne podsumowanie jednej z odnóg jego filozofii – wzajemnej relacji człowiek–technologia i obaw przed spuszczeniem jej z łańcucha ludzkiego dozoru. Ideowo „Pokój na Ziemi” jest jedną z najlepszych książek Lema, fabularnie jednak postawiłbym go raczej w środku stawki, co nie oznacza w żadnym wypadku, że jest to książka średnia, czy nawet dobra. Jest znakomita.
koniec
11 października 2021

Komentarze

11 X 2021   12:10:05

To jedna z kilka, obok "Powrotu z gwiazd", "Niezwyciężonego", "Opowieści o Pilocie Pirxie" i "Fiaska", książek Lema, do których lubię wracać najczęściej. Może dlatego, że tak jak pisałem przy "Niezwyciężonym", jest dość "filmowa". Chociaż tutaj, najprawdopodobniej na jej niekorzyść, działał by efekt filmu "Surogaci", który niewątpliwie ściągnął od Lema pomysł zdalników.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wyimki z filozofii: Słowa Petrycego
Mieszko B. Wandowicz

24 X 2021

„Etyka nikomachejska” Arystotelesa jest dla wielu najważniejszym starożytnym dziełem dotyczącym tego, jak żyć dobrze. Jak, stając się dzięki temu człowiekiem szczęśliwszym, wypracowywać i szlifować swoje cnoty. (Jeszcze niedawno ten ostatni wyraz przywoływał sporo więcej skojarzeń niż dzisiaj, co w filozofii nadal często obowiązuje — niechby co niektórzy niezbyt mądrzy urzędnicy starali się to zepsuć). Nie o niej jednak będzie mowa.

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

18 X 2021

Pyszna uczta czytelnicza, genialne pomysły, kultowe cytaty, ale też dzieła… które w kanonie lektur szkolnych wiele osób zniechęcały do fantastyki. Redakcja Esensji rozmawia o „Bajkach robotów” i „Cyberiadzie” Stanisława Lema.

więcej »
Okładka zeszytu nr 2 pt. „Trzecia Siła” przedstawia alegorycznie widmo wojny atomowej między Wschodem i Zachodem. Jednym z pierwszych zadań Perry Rhodana było zapobieżenie konfliktowi, który w latach 60-tych okazał się realnym zagrożeniem dla całej ludzkości.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG

Perry Rhodan – dezerter w kosmosie, część druga
Andreas „Zoltar” Boegner

16 X 2021

Gdy 8 września 1961 w kioskach RFN pojawił się pierwszy numer „Perry Rhodana” (dalej: PR) pod tytułem „Unternehmen Stardust” (Misja ’Stardust’) nawet sami twórcy serii nie mieli zbyt dużych nadziei na wydanie więcej niż pięćdziesięciu zeszytów, czyli przetrwanie na rynku dłużej niż roku. Jednak 35 tysięcy egzemplarzy „Misji ’Stardust’„ rozeszło się niczym ciepłe bułeczki – nie było ani jednego zwrotu!

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

„W zeszłym roku nie miałem wakacji”
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja czyta: Wrzesień 2013
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Alicja Kuciel, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka

Panie Stanisławie, Mrogi Drożku!
— Marcin T.P. Łuczyński

Esensja czyta: Kwiecień-czerwiec 2010
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Social-fiction
— Daniel Markiewicz

Dialogi
— Janusz A. Urbanowicz

Tegoż autora

Wstęp
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Pod prąd czasu i poza przestrzeń
— Marcin Knyszyński

W służbie jej kosmicznej mości
— Marcin Knyszyński

„MAX” ale na wesoło
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Pastisz pełen ambicji
— Marcin Knyszyński

Klausie goes to Hollywood…
— Marcin Knyszyński

Powrót na Ziemię
— Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Wojna światów w obrazkach
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Październik 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Extraordinary Moore: Wiktoriańska Liga Sprawiedliwości
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.