Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2022
w Esensji w Esensjopedii

Philip Wylie
‹Gladiator›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGladiator
Data wydania1930
Autor
Wydawca Alfred A. Knopf
Format332s. oprawa twarda
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

Stare wspaniałe światy: Narodziny superbohatera

Esensja.pl
Esensja.pl
Andreas „Zoltar” Boegner
1 2 »
O postaci Philipa Wyliego rzadko można przeczytać w literaturze fachowej więcej, niż kilka zdawkowych zdań. Nie był on ani szczególnie płodnym, ani jakościowo błyskotliwym pisarzem a jego najpopularniejsze powieści powstały przy współpracy z Edwinem Balmerem. Jedna książka tego niesłusznie zapomnianego autora ma jednak spore znaczenie dla amatorów przygód prawdziwych ikon północnoamerykańskiej popkultury – chodzi oczywiście o komiksowych superbohaterów.

Andreas „Zoltar” Boegner

Stare wspaniałe światy: Narodziny superbohatera

O postaci Philipa Wyliego rzadko można przeczytać w literaturze fachowej więcej, niż kilka zdawkowych zdań. Nie był on ani szczególnie płodnym, ani jakościowo błyskotliwym pisarzem a jego najpopularniejsze powieści powstały przy współpracy z Edwinem Balmerem. Jedna książka tego niesłusznie zapomnianego autora ma jednak spore znaczenie dla amatorów przygód prawdziwych ikon północnoamerykańskiej popkultury – chodzi oczywiście o komiksowych superbohaterów.

Z końcem lat dwudziestych ubiegłego wieku rozpoczął się nowy etap rozwoju literatury fantastyczno-naukowej – podwaliny, jakie stworzyli swego czasu Herbert George Wells i Jules Verne, okrzepły. Mniej więcej przez następne trzydzieści lat gatunek będzie się znajdować w okresie, który nazywamy dzisiaj „Złotym Wiekiem science fiction”. Zapraszam do wspólnego odkrywania znaczących dzieł tego burzliwego czasu.

Philip Wylie
‹Gladiator›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGladiator
Data wydania1930
Autor
Wydawca Alfred A. Knopf
Format332s. oprawa twarda
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Philip Gordon Wylie (1902-1971) był Jankesem z urodzenia i Nowojorczykiem z wyboru. Studiował wprawdzie nauki przyrodnicze na prestiżowym uniwersytecie Princeton, ale naukę szybko porzucił, poświęcając się pisarstwu. Pracował najpierw jako agent prasowy i reklamowy, w końcu został redaktorem „New Yorkera”. Pierwszą powieść sf pod tytułem „Gladiator” wydał w 1930. Pracował również dla Hollywoodu, gdzie odpowiadał między innymi za scenariusz do ekranizacji „Wyspy doktora Moreau” H. G. Wellsa (film nosił tytuł „The Island of Lost Souls”). Prawdziwym przełomem dla kariery Wyliego okazała się powieść „When Worlds Collide” („Zderzenie światów”) oraz jej kontynuacja „After Worlds Collide” („Po zderzeniu światów”), które wydano w 1933 roku. Jego powojenna proza charakteryzuje się częstym powrotem tematu wojny atomowej. W 1945 napisał na przykład opowiadanie „Paradise Crater” („Rajski krater”) – okazało się ono tak trafne, że zarządzono zakaz jego druku aż do zakończenia działań wojennych. W 1951 ukazała się zaliczana dzisiaj również do kanonu literatury sf powieść „The Disappearance” („Zniknięcie”) – tutaj Wylie opowiada historię rozdzielenia kobiet i mężczyzn na różne równoległe światy. Temat był dosyć kontrowersyjny, więc nie obyło się bez stawiania zarzutów szowinizmu i mizoginii.1)
Powróćmy do początku lat trzydziestych. Wylie był wtedy bardzo niezadowolony ze sposobu publikacji swoich książek przez nowojorskie wydawnictwo Alfreda A. Knopfa. Napisana już w 1926 roku pierwsza powieść autora pod tytułem „Gladiator” odleżała na półce cztery lata, zanim wydawca zdecydował się na oddanie jej do druku. Problemy te spowodowały, że była to ostatnia powieść Wyliego dla Knopfa.2)
Co jest tematem książki? Wylie był dumny ze swoich mentalnych możliwości, co przyznał cokolwiek nieskromnie w przedsłowiu do „Gladiatora”: „W ciągu jednego dnia napisałem dwadzieścia tysięcy słów, które zostały następnie opublikowane bez jednej poprawki. Tak po prostu. Piszę około trzech tysięcy słów w ciągu trzech lub czterech dni w tygodniu”. Zgoła inaczej było z jego fizycznymi możliwościami. Nie ukrywał, że „sfrustrowanie słabością własnych mięśni oraz niepokojąca wyższość maszyn zaowocowały wyobrażeniem człowieka, który byłby niezwyciężony. Nadałem mu imię i dałem zadania do wykonania. Pozwoliłem mu zburzyć Most Brookliński i podnieść lokomotywę. Wtedy zacząłem spekulować o jego przyszłości i wydawało mi się, że tak wyposażony człowiek będzie skazany na cyrkową sławę lub na życie dla bezcelowej destrukcji. Będzie dzielił samotność geniuszy i wraz z nimi wzdychał nad powolnością rozwoju ludzkości. (…) Reszta była przygodą…” Krótko mówiąc, Wylie wykoncypował postać superbohatera.3)
Opowieści o niezwykle silnych herosach są oczywiście prastare. Biblijny Samson i starogrecki Herakles otrzymali jednak swe moce jako dar od bogów. Ich czyny były motywowane bogobojnością i rozumiane jako spełnianie nieuniknionego losu. Od początku dwudziestego wieku zaczęto ponownie pisać o nadludziach. Choć tym razem ktoś wyprzedził ojca sf, czyli H. G. Wellsa: Alfred Jarry opisał w „Nadsamcu” (1902) nieludzko wytrzymałego kolarza. Zaledwie dwa lata później do dyskursu dołączył sam Wells, którego nowela „Pokarm bogów” przedstawiła pomysł na manipulowanie rozwojem organizmów w celu stworzenia gigantycznych zwierząt. Spora część twórczości Edgara Rice Burroughsa krążyła wokół postaci superbohatera „mimo woli” (Tarzan, John Carter). Bardzo ciekawym przyczynkiem do tematu była powieść Johna Davysa Beresforda pt. „The Hampdenshire Wonder” („Cud z hrabstwa Hampden”, 1911), w której przedstawiono losy cudownego dziecka. Sam Jack London był zafascynowany ideą – protagonistą jego „Kaftanu bezpieczeństwa. Włóczęgi wśród gwiazd.” (1915) jest… skazany na śmierć morderca ze zdolnością do mentalnej podróży w czasie i przestrzeni. Wśród niemieckojęzycznych autorów znajdziemy Hansa Dominika, którego „Die Macht der Drei” („Moc trójki”, 1922) opisuje walkę międzynarodowej grupy „übermenschów” przeciwko przestępczemu establishmentowi.
Co odróżnia Hugona Dannera, tytułowego „Gladiatora”, od większości wyżej wymienionych postaci, to sposób, w jaki otrzymuje on swoje nadnaturalne moce. Już nie bogowie i nie jakaś niewyjaśniona mutacja są przyczyną, że dorastający w małym miasteczku u stóp Gór Skalistych chłopak jest w stanie podskoczyć kilkanaście metrów w powietrze lub gnać na przełaj z prędkością automobilu. Nadludzkie moce Hugona są wynikiem długoletnich eksperymentów chemicznych jego ojca. Ten, mając etykę badacza naukowego za nic, przechodzi bez skrupułów z etapu testów na zwierzętach do zaaplikowania specyfiku po kryjomu… ciężarnej żonie. Hugo jest od kołyski niebezpiecznie silny. Przez całe dzieciństwo wpaja mu się konieczność ukrywania i ograniczania własnych mocy. Z nielicznymi wyjątkami (w końcu w młodości trudno uniknąć bójki), jako dobry chłopak i pilny uczeń, stosuje się on do rad rodziców. Osiągnąwszy odpowiedni wiek, młodzieniec przeprowadza się z Colorado na studia w Nowym Jorku. Tam zostaje członkiem miejscowej drużyny futbolowej i już wkrótce jest ulubieńcem trenera, kolegów i publiczności. Świat zdaje się stać przed nim otworem.
Ale Philip Wylie nie stworzył tej postaci, aby dożyła w chwale i glorii spokojnej starości. Danner jest niespokojnym duchem, stale szukającym wyzwań i instynktownie odrzucającym rozwiązania najprostsze. Ani gra w american football, ani praca jako siłacz w wesołym miasteczku na Coney Island, ani walki pięściarskie w brudnych zaułkach miasta nie są w stanie go zadowolić. Wylie umiejętnie przedstawia życie Hugona w molochu, jakim jest Nowy Jork początku nowego wieku, odważnie odrzucając przy tym konwenanse obyczajowe epoki. Protagonista nie stroni od mocnych trunków, potrafi docenić pracę prostytutki i lubi dobrze podjeść. A gdy najdzie go taka fantazja, to przygarnie złodziejską dziewczynę lekkich obyczajów i rzetelnie pracuje nad stworzeniem funkcjonującego partnerstwa.
Wszystko to jednak zbyt mało dla Hugona Dannera. Wylie przedstawia tę postać jako pesymistę, który stale kwestionuje swoje umiejętności (zwłaszcza mentalne), który uważa, że nie jest zdolny do budowania emocjonalnych więzi z innymi ludźmi. Gladiator żyje w stałej obawie przed staniem się cynicznym potworem. I ciągle poszukuje prawdziwego celu w swoim życiu: ”Nie chodzi o to, aby być silnym, (…) lecz o to, aby wiedzieć, co z tą siłą zrobić”, mówi sobie.
Przełomowym momentem staje się tragiczna śmierć gracza przeciwnej drużyny, którą spowodował zbyt brutalny kontakt z ciałem Hugona. Gladiator rezygnuje z dalszych studiów, porzuca nawet ojczyznę, aby zostać marynarzem. Na pokładzie parowca „Katrina” udaje mu się uratować życie innego członka załogi. Będzie to pierwszy z kilku ludzi, których Hugo wydobędzie z opresji podczas wojaży po oceanach. ”Siła, która mogła zabić, była równocześnie siłą, która mogła przyjść w sukurs. (…) Poczuł, że jest to pewien rodzaj pokuty”, pisze Wylie.
Tymczasem „Katrina” zawija do portu w Marsylii, gdzie jej załoga dowiaduje się o wybuchu wojny z Niemcami i Austro-Węgrami. Hugona wieść ta elektryzuje: Wojna! Tak, to najlepsze miejsce dla prawdziwego gladiatora! Nie namyślając się wiele, maszeruje z przygodnie poznanym kumplem do biura werbunkowego Legii Cudzoziemskiej i szybko dostaje się do flandryjskich okopów pierwszej wojny światowej. W czasie walk, podczas których Hugo dokonuje prawdziwie bohaterskich czynów, objawia się kolejna, nieznana dotychczas, właściwość jego ciała: seria z niemieckiego cekaemu rozrywa mundur na strzępy – ale drobne ranki po kulach goją się w zawrotnym tempie. Kule się go po prostu nie imają! Ogarnięty szałem bojowym Amerykanin szturmuje samodzielnie okop wroga. ”Był jak ze stali. Kule rozpryskiwały się na wszystkie strony. Jego ramiona pracowały tam i z powrotem. Ciągnął za sobą drut kolczasty.” – tak sugestywnym obrazem Wylie zapoczątkował erę superbohaterów.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (7)
Andreas „Zoltar” Boegner

15 XI 2022

Zbiory opowiadań są w niemieckim fandomie tak samo popularne jak w Polsce. Teksty z antologii należą do grona dobrych kandydatów do prestiżowych nagród dla literatury fantastyczno-naukowej. Tym razem przyjrzę się dwóm zupełnie różnym książkom tego typu. Będzie o sztucznych inteligencjach i fantastyce w stylu retro.

więcej »

Do księgarni marsz: Listopad 2022
Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

7 XI 2022

Jesień nie musi być nudna i przygnębiająca, jeśli tylko mamy na półkach dobre książki. Sięgamy więc po ciekawie zapowiadające się listopadowe nowości. Warto na nie zerknąć również dlatego, że już idą Święta. Jest okazja, aby zacząć myśleć o gwiazdkowych książkowych prezentach dla bliskich. A im wcześniej je kupimy, tym więcej uda się nam przeczytać, zanim książki trafią pod choinkę. (Brzmi znajomo? My też tak oczywiście robimy, ale się do tego za bardzo nie przyznajemy…)

więcej »

Stare wspaniałe światy: Cyborg, czyli mózg w maszynie
Andreas „Zoltar” Boegner

6 XI 2022

Wprawdzie literatura fantastyczno-naukowa była wytworem końca XIX wieku, ale jej prawdziwy rozkwit miał miejsce dopiero po pierwszej wojnie światowej. Do popularyzacji tego gatunku przyczyniły się w niemałym stopniu amerykańskie czasopisma groszowe – z „Amazing Stories” Hugo Gernsbacka na czele. Do autorów tego magazynu sf należał również Neil R. Jones.

więcej »

Polecamy

Cyborg, czyli mózg w maszynie

Stare wspaniałe światy:

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.