Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2022
w Esensji w Esensjopedii

Neil R. Jones
‹The Jameson Satellite & Planet of the Double Sun›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Jameson Satellite & Planet of the Double Sun
Data wydania5 stycznia 2005
Autor
Wydawca Renaissance Ebooks
CyklProf. Jameson’s Adventures
ISBNB000FC2PHE
FormatKindle
Cena$ 2,09
Gatunekfantastyka
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Stare wspaniałe światy: Cyborg, czyli mózg w maszynie

Esensja.pl
Esensja.pl
Andreas „Zoltar” Boegner
1 2 »
Wprawdzie literatura fantastyczno-naukowa była wytworem końca XIX wieku, ale jej prawdziwy rozkwit miał miejsce dopiero po pierwszej wojnie światowej. Do popularyzacji tego gatunku przyczyniły się w niemałym stopniu amerykańskie czasopisma groszowe – z „Amazing Stories” Hugo Gernsbacka na czele. Do autorów tego magazynu sf należał również Neil R. Jones.

Andreas „Zoltar” Boegner

Stare wspaniałe światy: Cyborg, czyli mózg w maszynie

Wprawdzie literatura fantastyczno-naukowa była wytworem końca XIX wieku, ale jej prawdziwy rozkwit miał miejsce dopiero po pierwszej wojnie światowej. Do popularyzacji tego gatunku przyczyniły się w niemałym stopniu amerykańskie czasopisma groszowe – z „Amazing Stories” Hugo Gernsbacka na czele. Do autorów tego magazynu sf należał również Neil R. Jones.

Neil R. Jones
‹The Jameson Satellite & Planet of the Double Sun›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Jameson Satellite & Planet of the Double Sun
Data wydania5 stycznia 2005
Autor
Wydawca Renaissance Ebooks
CyklProf. Jameson’s Adventures
ISBNB000FC2PHE
FormatKindle
Cena$ 2,09
Gatunekfantastyka
Zobacz czytniki w
Skąpiec.pl
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Patrząc z dzisiejszej perspektywy, nie ulega wątpliwości, że pojawienie się na rynku „Amazing Stories” (1926) było jednym z kluczowych punktów zwrotnych w rozwoju fantastyki naukowej. Było to pierwsze czasopismo poświęcone w całości takiej literaturze. Na jego łamach Hugo Gernsback spopularyzował nawet dzisiejszą angielską nazwę gatunku: science fiction. Lista autorów umieszczanych tutaj opowiadań zawiera całą plejadę bardzo znanych w fandomie nazwisk: E. E. Smith, Philip Nowlan, Murray Leinster, Edwin Balmer, H. P. Lovecraft, Jack Williamson i Edmond Hamilton znaleźli stałe miejsce wśród wpływowych pisarzy sf tamtych czasów. Ale do „stajni” Gernsbacka należeli oczywiście również autorzy dzisiaj zapomniani, choć swego czasu jak najbardziej doceniani i poczytni.
Jednym z nich był Neil Ronald Jones (1909-1988). Urodził się w miasteczku Fulton w stanie Nowy Jork, położonym nad brzegiem Oswego River, która kilka kilometrów dalej wpada do Jeziora Ontario. Tutaj Jones spędził, z wyjątkiem wojennego epizodu w Europie, praktycznie całe swoje życie, pracując najpierw jako sprzedawca znaczków pocztowych, potem jako pracownik biurowy, w końcu aż do renty jako pracownik lokalnego urzędu pracy. Nigdy nie traktował pisarstwa jako powołania – na przestrzeni nieco ponad dwudziestu lat opublikował zaledwie niecałe 50 opowiadań i jedną powieść. Debiutował w roku 1930 opowiadaniem „The Death’s Head Meteor”, w którym użył prawdopodobnie jako pierwszy wyrazu astronauta.1)
Nie zdziwiłbym się, jeśli dotychczas nie znaliście tego autora. Wątpię, czy jakiś jego tekst został kiedykolwiek przetłumaczony na polski. Nawet stosunkowo duży i chłonny rynek sf w Niemczech lat 80-tych zdobył się na wydanie zaledwie trzech antologii opowiadań. Były to teksty należące do całego cyklu kosmicznych przygód profesora Jamesona. Jones napisał pierwsze z nich już w 1929, jednak zostało ono odrzucone przez Gernsbacka. Wydawca „Amazing Stories” udzielił młodemu autorowi cennych wskazówek, które Jones pieczołowicie uwzględnił w nowej wersji tekstu. Ostatecznie „The Jameson Satellite” (Satelita Jamesona) pojawiło się w lipcowym wydaniu magazynu z roku 1931.2)
Spójrzmy krótko na fabułę tego opowiadania. Jones opisuje postać profesora Jamesona, genialnego wynalazcy „promieni radowych”, który przejawia bardzo silną fascynację tematem śmierci i możliwościami konserwacji ludzkich ciał. Naukowcowi nie wystarczają techniki balsamowania starych Egipcjan, a stan wiedzy nowoczesnej nauki jest dlań wysoce niezadowalający. Ostatecznie Jameson dochodzi do wniosku, że jedynym miejscem, które oferuje sprzyjające warunki, jest próżnia kosmiczna. Niewiele się namyślając, konstruuje on napędzaną radem rakietę. Po śmierci jego ciało zostaje umieszczone w specjalnej kapsule i wystrzelone na orbitę okołoziemską. Tam przetrwało całe 40 milionów lat, aby zostać odkryte przez załogę statku badawczego z planety Zor. Zoromowie, jak nazywają się owi obcy, to istoty, które praktycznie pokonały śmierć poprzez przeniesienie własnych mózgów do wnętrza odpowiednio wyposażonych robotów. Tak powstałe cyborgi nie mogą się wprawdzie rozmnażać, są jednak ekstremalnie długowieczne. Ich głównym celem życiowym jest pokojowa ekspansja i poznawanie dziwów uniwersum. Niewiele się namyślając, Zoromowie przywracają mózg Jamesona do życia (!) i przeznaczają dla niego odpowiedniego robota jako środek transportu. Komunikacja pomiędzy członkami załogi oraz Ziemianinem funkcjonuje bez zarzutu – w końcu od czego jest telepatia? Tak przywrócony do życia profesor szybko odkrywa, że cała ludzkość w międzyczasie wymarła a Słońce już wkrótce przemieni się w czerwonego olbrzyma i pochłonie wewnętrzne planety systemu. Ostatniemu Ziemianinowi nie pozostaje więc nic innego, jak skorzystać z zaproszenia zoromskiego dowódcy i przyłączyć się do jego załogi.
Pierwszy raz czytelnicy „Amazing Stories” mogli podziwiać Zoromów na okładce numeru z lutego 1932
Pierwszy raz czytelnicy „Amazing Stories” mogli podziwiać Zoromów na okładce numeru z lutego 1932
Dzisiejszy czytelnik tylko z trudem mógłby zafascynować się tak poprowadzoną fabułą. W głowie kłębią się pytania: W jaki sposób Jamesonowi udało się praktycznie bez większego problemu stworzyć… prywatny program lotów kosmicznych? Dlaczego zachowanie, martwego przecież, ciała jest dla Amerykanina taką idée fixe? I to do tego stopnia, że kapsuła-satelita została wyposażona w radowy system obrony przeciwmeteorytowej? Jak Zoromom udało się po eonach przywrócić Jamesona do życia? Jak doszło do wymarcia życia na Ziemi?
Takie rozumowanie jest jednak, według Gernsbacka, zupełnym nieporozumieniem. Wydawca „Amazing Stories” nakłonił autora, aby maksymalnie ograniczył te partie tekstu, w których w oryginalnej wersji opowiadania udzielano wyjaśnień. Według niego, czytelników czasopisma takie zagadnienia nie interesowały. Co naprawdę ciekawiło, to odkrywanie tajemnic wszechświata, czyli działanie w duchu, który będzie w przyszłości przyświecał serii telewizyjnej „Star Trek” („śmiało podążać tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek”). Jameson porzuca pustą i jałową kolebkę ludzkości bez większego żalu, rozstaje się również bez szemrania z własnym truchłem, aby poświęcić się eksploracji kosmosu.3)
Cóż, trzeba przyznać, że Gernsback znał swoich klientów. „Satelita Jamesona” spotkało się z pozytywnym odbiorem, choć pojawienie się nowego autora nie było wydawcy warte nawet wzmianki na okładce. Jones postanowił kuć żelazo, póki gorące: W pierwszej połowie 1932 (w wydaniach lutowym i majowym) wydano kolejne przygody profesora-cyborga pt. „The Planet of the Double Sun” (Planeta dwóch słońc) oraz „The Return of the Tripeds” (Powrót Trójnożnych). Tym razem okładki „Amazing Stories” wyglądały zupełnie inaczej – oba teksty zostały należycie zaanonsowane przy pomocy grafik autorstwa Leo Moreya. Z każdym następnym odcinkiem świat Zoromów i ich ziemskiego towarzysza rozrastał się a fani zaczęli pojmować, że Jones tworzy swoimi tekstami (również tymi, które nie należały do cyklu profesora Jamesona) spójny obraz. Na lata przed historiami, jakie pisali później Robert Heinlein lub Cordwainer Smith, powstał cały ciąg opowieści, które tworzyły jedną z pierwszych „future history” (historii przyszłości).
Tak Leo Morey wyobrażał sobie maszynę czasu, użytą przez profesora Jamesona do poznania losów ludzkości
Tak Leo Morey wyobrażał sobie maszynę czasu, użytą przez profesora Jamesona do poznania losów ludzkości
W opowiadaniu „Into the Hydrosphere” (Wgłąb hydrosfery, 1933) Jones pozwolił profesorowi Jamesonowi wyjaśnić zagadkę podwójnego systemu gwiezdnego i wyzwolić po ciężkich walkach z rasą Uchke zniewolonych przez nich w podwodnym świecie Pleknów. W drugim tekście tego roku pt. „Time’s Mausoleum” (Mauzoleum czasu) Jones dokonał swoistego recyclingu – wykorzystując elementy, które musiał usunąć na życzenie Gernsbacka z „Satelity Jamesona”, autor roztoczył przed czytelnikami panoramę rozwoju ludzkości od czasów antycznych do dalekiej, odległej o pięć milionów lat przyszłości. Za pomocą skonstruowanej przez obcego wynalazcę maszyny czasu Jameson odwiedził rodzinne Greenville (wzorowane być może na Fulton, miasteczku rodzinnym Jonesa), gdzie powstała i została wystrzelona rakieta z jego ciałem. Następnie czytelnicy dowiedzieli się, jak przebiegała kolonizacja Systemu Słonecznego i zostali świadkami emigracji genetycznie zupełnie już zmienionych potomków dzisiejszych ludzi na planetę w systemie Syriusza. Autor wspomniał tutaj również o kulcie Durna Rangue. Historie walk z członkami tej przestępczej organizacji są tematem innego cyklu opowiadań, które Jones określał później jako „Tales of the 24th Century” i „Tales of the 26th Century” (Opowieści z XXIV-go i XXVI-go wieku). Łączą się one z tekstami o Jamesonie w jedną, konstruowaną przez ponad dwa dziesięciolecia narrację.
Sama okładka numeru „Amazing Stories”, w którym wydrukowano „Mausoleum czasu”, dobitnie dokumentuje pozytywny odzew czytelników: Tytuł opowiadania oraz nazwisko autora figurują tym razem na pierwszym miejscu a grafika przedstawia wykorzystaną przez profesora mobilną maszynę czasu. Jones „dotarł” definitywnie na szczyt swoich możliwości. Jego opowiadania o Jamesonie (jednak nigdy więcej niż dwa na rok) były publikowane aż do końca istnienia czasopisma. Leo Morey produkował dla nich regularnie fascynujące grafiki z zoromańskimi cyborgami, pośród których wyróżnia się niezwykle dynamiczna okładka kwietniowego numeru „Amazing Stories” z roku 1938. Jak się okazało, miało to być ostatnie pojawienie się profesora Jamesona na łamach tego zasłużonego magazynu.
Po upadku „Amazing Stories” Jones przeszedł do redagowanych przez Frederika Pohla „Astonishing Stories”, gdzie jego opowiadania anonsowano jako „a professor Jameson novelette” (nowela o profesorze Jamesonie). W okresie wojennym wydano tak kolejne cztery teksty. Na łamach tego czasopisma ich autor musiał walczyć o przychylność czytelników z takimi gwiazdami fantastyki naukowej jak Henry Kuttner, E. E. Smith, czy Robert Heinlein. Osadzonemu tematycznie i stylistycznie w latach dwudziestych Jonesowi sprzedawanie nowych opowiadań przychodziło coraz trudniej. Po wojnie i kolejnej zmianie „pracodawcy” (tym razem były to „Super Science Stories„, gdzie musiał konkurować z Murrayem Leinsterem, ale przede wszystkim z młodymi Rayem Bradburym, Jackiem Vance’m i Poulem Andersonem) jego twórczość pojawia się już tylko sporadycznie, aby zniknąć zupełnie w roku 1951, wraz z załamaniem się rynku magazynów groszowych.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (7)
Andreas „Zoltar” Boegner

15 XI 2022

Zbiory opowiadań są w niemieckim fandomie tak samo popularne jak w Polsce. Teksty z antologii należą do grona dobrych kandydatów do prestiżowych nagród dla literatury fantastyczno-naukowej. Tym razem przyjrzę się dwóm zupełnie różnym książkom tego typu. Będzie o sztucznych inteligencjach i fantastyce w stylu retro.

więcej »

Do księgarni marsz: Listopad 2022
Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

7 XI 2022

Jesień nie musi być nudna i przygnębiająca, jeśli tylko mamy na półkach dobre książki. Sięgamy więc po ciekawie zapowiadające się listopadowe nowości. Warto na nie zerknąć również dlatego, że już idą Święta. Jest okazja, aby zacząć myśleć o gwiazdkowych książkowych prezentach dla bliskich. A im wcześniej je kupimy, tym więcej uda się nam przeczytać, zanim książki trafią pod choinkę. (Brzmi znajomo? My też tak oczywiście robimy, ale się do tego za bardzo nie przyznajemy…)

więcej »

Feliks W. Kres w „Esensji”
Miłosz Cybowski

1 XI 2022

Wiadomość o śmierci Feliksa W. Kresa odbiła się szerokim echem wśród fanów polskiej fantastyki. Twórca „Księgi Całości” był jednym z najbardziej rozpoznawalnych autorów, a o jego twórczości pisaliśmy na łamach „Esensji” od samego początku.

więcej »

Polecamy

Cyborg, czyli mózg w maszynie

Stare wspaniałe światy:

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.