Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Kir Bułyczow

ImięKir
NazwiskoBułyczow
WWW

Kir Bułyczow – polska bibliografia

Esensja.pl
Esensja.pl
Paweł Laudański
1 2 3 4 »
Gdyby przy ocenie popularności autorów zagranicznych kierować się ilością przetłumaczonych na dany język utworów, to w Polsce palmę pierwszeństwa – jeśli chodzi o fantastykę – dzierżyłby zapewne Kir (wcześniej Kirył, a nawet Cyryl) Bułyczow.

Paweł Laudański

Kir Bułyczow – polska bibliografia

Gdyby przy ocenie popularności autorów zagranicznych kierować się ilością przetłumaczonych na dany język utworów, to w Polsce palmę pierwszeństwa – jeśli chodzi o fantastykę – dzierżyłby zapewne Kir (wcześniej Kirył, a nawet Cyryl) Bułyczow.

Kir Bułyczow

ImięKir
NazwiskoBułyczow
WWW
Prezentowane zestawienie nie pozostawia co do tego wątpliwości: w latach 1968-2007 (piszę te słowa na początku czerwca) ukazało się w przekładzie na język polski 16 powieści oraz ponad 130 opowiadań Bułyczowa (nie licząc opowieści o cudownej dziewczynce Alicji, które, jako skierowane z założenia do młodszego czytelnika, zostały pominięte w niniejszej pracy), z czego znaczna część doczekała się po kilka nieraz wznowień (do rekordzistów należą: „Parowóz dla cara”, „Skarbnica mądrości”, „Świeży transport złotych rybek”, „Termometr uczuć”, „Ukochany uczeń fakira”, „Przełęcz” oraz „Wybór” – każde opublikowane aż czterokrotnie).
Tak dobry wynik zawdzięcza Bułyczow przede wszystkim znakomicie przyjętemu cyklowi o Wielkim Guslarze, jedynym mieście na Ziemi tłumnie odwiedzanym przez przybyszów z kosmosu. Inteligentne, przewrotne, przesycone ciepłym, łagodnym humorem opowieści z życia radzieckiej, a następnie rosyjskiej prowincjonalnej mieściny, zamieszkanej przez gamę wielobarwnych postaci: Korneliusza Udałowa, poczciwego kierownika miejskiego przedsiębiorstwa budowlanego (w późniejszych tekstach – emerytowanego kierownika), jego żonę Ksenię, kobietę zaborczą i chorobliwie zazdrosną o swego małżonka, obdarzoną jednak iście gołębim sercem, profesora Minca, genialnego wynalazcę, którego mające zbawić ludzkość odkrycia okazują się być dla owej ludzkości nie lada problemem, wścibskiego, wrednego emeryta Łożkina, Miszę Stendala, wiecznie nieszczęśliwie zakochanego korespondenta miejscowej gazety… i wiele, wiele innych. Poziom tych historii jest różny – jedne są bardziej, inne mniej udane, jak to bywa przy masowej produkcji. Osobiście wolę starsze teksty, powstałe w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, co nie znaczy jednak, że i wśród późniejszych utworów nie da się znaleźć rzeczy naprawdę udanych.
Do moich ulubionych utworów guslarskich należą: powieść „Rycerze na rozdrożach” oraz opowiadania: „Trzeba pomóc”, „Świeży transport złotych rybek”, „Skarbnica mądrości”, „Kontakty osobiste”, „Dwie krople na szklankę wina”, „Timeo danaos…”, „Miłość do milczącego stworzenia”, „Jeniec miłości”, „Nie drażnić czarownika!”, „Skarbonka”, „Każdy ma co wspominać”, „Zmartwychwstanie Czapajewa”, „Przestańcie kochać Łożkina!” oraz „Sny Maksyma Udałowa”. Co, rzecz jasna, nie oznacza, że znajomość z owymi opowieściami można ograniczyć do wyżej wymienionych. Wręcz nie wypada tego nie znać!
W Polsce ukazały się prawie wszystkie teksty wchodzące oryginalnie w skład wspomnianego cyklu. Pozostało do przełożenia jakieś kilkanaście z nich (o ile dobrze policzyłem – osiemnaście), z czego połowa to miniaturki z serii „Listy do redakcji”, których autorstwo przypisane zostało emerytowi Łożkinowi. Trochę za mało na samodzielny zbiór, ale kto wie? Może i ta reszta wejdzie w skład serii „Dzieł wybranych” wydawnictwa Solaris?
Na drugim biegunie moich czytelniczych sympatii umieściłbym cykl o przygodach kosmicznego doktora Pawłysza. Poza znakomitą „Przełęczą” żadna z części składowych owej serii nie przypadła mi do gustu. Jeśli jednak ktoś lubi klasyczną, kosmiczną, pozbawioną fajerwerków fantastykę, lektura owych historii powinna sprawić mu nie lada przyjemność.
Również i ten cykl został przełożony na nasz język niemal w całości; na polskiego wydawcę czekają raptem dwa opowiadania: „Posliednaja wojna” („Ostatnia wojna”) oraz „Sadownik w ssyłkie” („Ogrodnik na zesłaniu”).
W skład minicyklu „Instytut ekspertyzy” wchodzą opowieści o pewnym laboratorium naukowym, w którym mają miejsce jedynie fantastyczne odkrycia. Napisał Bułyczow tych opowieści w sumie sześć, z czego w Polsce ukazały się jedynie dwie: „Komu to potrzebne” oraz „Listy z laboratorium”. To kolejny przykład trącącej już dziś mocno myszką fantastyki, zbudowanej na koncepcji cudownego wynalazku, w dodatku w scenerii i realiach socjalistycznego instytutu naukowego. Rzecz zdecydowanie dla amatorów; nie widzę najmniejszego sensu wydawania u nas pozostałych czterech opowiadań. Prawdziwi fani Bułyczowa mogą sięgnąć po oryginały…
Również sześć opowiadań, z których trzy zostały później włączone do wymienionej już wcześniej noweli „Posliednaja wojna”, tworzy minicykl „Bajki”, stanowiący próbę uwspółcześnienia klasycznych baśni ludowych. Ukazała się u nas dokładnie połowa z nich; powinno się je traktować jedynie w kategoriach swego rodzaju ciekawostki.
Istnienie kolejnych trzech cykli autorstwa Kira Bułyczowa również zostało u nas jedynie zasygnalizowane. Najmocniej – seria opisująca przygody Kory Orwat, agentki InterGPolu, czyli InterGalaktycznej Policji, bo aż trzema powieściami: „Wyspą dzieci”, „Przepaścią bez dna” oraz „Zamachem na Tezeusza”. Trudno byłoby zakwalifikować wymienione utwory do fantastyki wybitnej, stanowią za to przykład znakomicie napisanej, przesyconej specyficznym poczuciem humoru fantastyki przygodowej. Nie da się ukryć, że darzę te historie dużą sympatią; nawet dość niska ocena trzech z nich (w tym otwierającej cykl „Wyspy dzieci”; kto wie, czy na ocenie całości nie zaważył u nas ów pierwszy tom, skutecznie zniechęcając do zakupu kolejnych części, a w konsekwencji – do rezygnacji wydawcy z dalszego przybliżania ich polskiemu czytelnikowi) to zdecydowanie za mało, bym sympatię ową zarzucił.
Dwa pozostałe cykle: „Teatr cieni”, którego bohaterem jest Garik Gagarin, przybysz z kosmosu, któremu przyszło wieść niełatwe życie na Ziemi, oraz „Wierewkin”, który od biedy można opisać jako uwspółcześnioną wersję cyklu guslarskiego, reprezentowane są jak na razie jedynie – odpowiednio – przez powieść „Pole bitwy z lotu ptaka” i nowelę „Świat bez czasu” oraz opowiadanie „Kocioł”. W najbliższych zapowiedziach wydawnictwa Solaris znajduje się powieść „Operacja »Żmija«”, wchodząca w skład pierwszego z wymienionych cykli. I bardzo dobrze – jestem zdania, że to jedne z ciekawszych utworów Bułyczowa, powstałych w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.
W przekładzie na język polski ukazało się jeszcze kilkadziesiąt innych tekstów, niewchodzących w skład żadnej z wymienionych powyżej serii. Z tej grupy do wartych polecenia zaliczyłbym: „Agenta FK”, „Carskie źródło”, „Miasto na Górze”, „Pupilka”, „Śmierć piętro wyżej”, oraz „Żurawia w garści” (jeśli chodzi o powieści), a nadto „Czy można rozmawiać z Niną?” (inna wersja tytułu – „Czy można poprosić Ninę?”; kto wie, czy to nie najbardziej przejmujący tekst spośród wszystkich napisanych przez Bułyczowa) oraz „Letni ranek” (to jeśli chodzi o opowiadania).
Czego brakuje w tym zestawieniu najbardziej? To oczywiste – cyklu „Rieka Chronos” („Rzeka Chronos”). Trudno pojąć, dlaczego Wojtek Sedeńko, wszak historyk z wykształcenia i wielki fan prozy Bułyczowa zarazem, konsekwentnie pomija owo dzieło życia Mistrza w planach swego wydawnictwa.
1 2 3 4 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

18 X 2021

Pyszna uczta czytelnicza, genialne pomysły, kultowe cytaty, ale też dzieła… które w kanonie lektur szkolnych wiele osób zniechęcały do fantastyki. Redakcja Esensji rozmawia o „Bajkach robotów” i „Cyberiadzie” Stanisława Lema.

więcej »
Okładka zeszytu nr 2 pt. „Trzecia Siła” przedstawia alegorycznie widmo wojny atomowej między Wschodem i Zachodem. Jednym z pierwszych zadań Perry Rhodana było zapobieżenie konfliktowi, który w latach 60-tych okazał się realnym zagrożeniem dla całej ludzkości.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG

Perry Rhodan – dezerter w kosmosie, część druga
Andreas „Zoltar” Boegner

16 X 2021

Gdy 8 września 1961 w kioskach RFN pojawił się pierwszy numer „Perry Rhodana” (dalej: PR) pod tytułem „Unternehmen Stardust” (Misja ’Stardust’) nawet sami twórcy serii nie mieli zbyt dużych nadziei na wydanie więcej niż pięćdziesięciu zeszytów, czyli przetrwanie na rynku dłużej niż roku. Jednak 35 tysięcy egzemplarzy „Misji ’Stardust’„ rozeszło się niczym ciepłe bułeczki – nie było ani jednego zwrotu!

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Zawsze szach, nigdy mat
Marcin Knyszyński

11 X 2021

Ostatnia opowieść o Ijonie Tichym i przedostatnia powieść Lema. Ijon Tichy ma problem. Uległ bowiem kallotomii podczas swojego pobytu na księżycu. Jego mózg został w niewyjaśniony sposób podzielony na funkcjonujące niezależnie dwie osobowości (ukryte w dwóch rozłącznie działających półkulach). Tichy, za pomocą niepełnych danych z lewej półkuli (której to osobowość jest narratorem w powieści) próbuje zrekonstruować swój pobyt na księżycu i zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Ballada o poświęceniu
— Paweł Laudański

Wspomnienie o Maćku
— Paweł Laudański

Rok 2007 w muzyce
— Sebastian Chosiński, Paweł Franczak, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Paweł Laudański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.