Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Jakie książki czytać w dzieciństwie

Esensja.pl
Esensja.pl
Fantastyka zabiła powieść przygodową. Dzisiaj mało kto czyta o przygodach dzielnych Indian czy niebezpiecznych podróżach po Afryce. Przygoda przeniosła się w kosmos albo do nieistniejących, fantastycznych krain. Może warto jednak przypomnieć sobie, czym fascynowali się nasi ojcowie i dziadkowie?

Michał Foerster, Marcin T.P. Łuczyński, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jakie książki czytać w dzieciństwie

Fantastyka zabiła powieść przygodową. Dzisiaj mało kto czyta o przygodach dzielnych Indian czy niebezpiecznych podróżach po Afryce. Przygoda przeniosła się w kosmos albo do nieistniejących, fantastycznych krain. Może warto jednak przypomnieć sobie, czym fascynowali się nasi ojcowie i dziadkowie?
Z tym zabijaniem to oczywiście przesada. Powieść przygodowa została raczej wchłonięta przez fantastykę (albo jeszcze inaczej: odnowiona) i w tej formie ma się całkiem nieźle, o czym świadczyć mogą choćby pełne półki w księgarniach. Kiedyś modny był Winnetou, dzisiaj – Harry Potter. Dawniej wciągały przygody Arsena Lupina – dziś króluje Artemis Fowl. Nastąpiła pewna zmiana kostiumu i tyle.
Dlaczego dziś tak mało osób sięga po dawne powieści przygodowe? Odpowiedź jest stosunkowo łatwa – nie są tak efektowne (czy może raczej: efekciarskie) jak ich potomkowie. Wystarczy tylko przekartkować „Wyspę skarbów” Stevensona – akcji nie starczyłoby pewnie nawet na pierwszy kwadrans „Piratów z Karaibów”. Podobnie ze „Światem zaginionym”, który do „Jurassic Parku” pod względem zapierających dech w piersiach wydarzeń ma się tak, jak jaszczurka do dinozaura. Mimo wszystko stare powieści przygodowe mają dużo więcej uroku od ich współczesnych spadkobierców. Może dlatego, że były pierwszymi przedstawicielami gatunku, a może stąd, że tworzyli je dawni pisarze – ludzie przykładający wielką wagę do słowa pisanego. Najprawdopodobniej chodzi jednak o patynę czasu, która pokryła stare książki; dla współczesnego czytelnika przygody Allana Quatermaina w południowej Afryce są trochę naiwnymi opowieściami z czasów, gdy świat był prostszy i łatwiejszy do ogarnięcia. Dzisiejsze książki muszą sięgać w przestrzeń kosmiczną albo do wymyślonych światów; kiedyś przygoda czaiła się niemal za rogiem.
Wychodząc z założenia, że dobra literatura mimo upływającego czasu nie traci na swej wartości, przygotowaliśmy krótki przewodnik po powieściach przygodowych. Dla wszystkich tych, którzy chcieliby przypomnieć sobie dawne lektury, ale nie tylko – także dla nieznających powieści przygodowych. Indianie, piraci, dzielni myśliwi i wynalazcy zapraszają do przygody!
1. Robert Louis Stevenson „Wyspa skarbów”
Mapa wyspy skrywającej skarb kapitana Flinta autorstwa Stevensona
Mapa wyspy skrywającej skarb kapitana Flinta autorstwa Stevensona
„Piętnastu chłopów na umrzyka skrzyni – / Jo-ho-ho! i butelka rumu!” Taką piosenką zaczyna się opowieść o starym piracie, który pewnego dnia pojawił się w tawernie „Admirał Benbow”. Mężczyzny poszukują kamraci, którym ukradł mapę prowadzącą do legendarnego skarbu kapitana Flinta. Ta jednak trafia w ręce młodego chłopaka – Jima Hawkinsa, syna właściciela tawerny. Jim razem z doktorem Liveseyem i dziedzicem Trelawneyem zbiera załogę i wyrusza na „Hispanioli” do miejsca, które na mapie starego pirata określa znak X. Razem z marynarzami na statku przebywa dziwaczny kucharz – pozbawiony nogi „Długi” John Silver, z nieodłączną papugą. Kim jest ów człowiek i dlaczego cieszy się tak wielkim poważaniem wśród załogi? Czy Jimowi uda się odnaleźć skarb kapitana Flinta?
Stevensonowi udało się stworzyć archetyp pirata i nie chodzi bynajmniej o typa z drewnianą nogą i papugą na ramieniu (Silver poruszał się o kulach, a papugę trzymał w klatce). Rasowy pirat w „Wyspie skarbów” to postać w połowie straszna, a w połowie przyjazna; dobra i paskudna jednocześnie. Ktoś, kto potrafi zaprzyjaźnić się z naiwnym chłopcem i bez mrugnięcia okiem zdradzić jego towarzyszy. A potem zdradzić własnych ludzi. I zaplanować jeszcze jedną zdradę. O ile w kapitanie Bloodzie z powieści Sabatiniego (patrz punkt 3) można dopatrywać się pierwowzoru Willa Turnera z „Piratów z Karaibów”, o tyle Silver to bez wątpienia dziadek (wszak ojcem był Keith Richards) kapitana Jacka Sparrowa. Dowcipny, zawsze po stronie zwycięzców, trochę stuknięty, Długi John stał się pierwszym dobrym piratem w historii powieści przygodowych.
Jim Hawkins i skarb
Jim Hawkins i skarb
Ale „Wyspa skarbów” to przede wszystkim książka o chłopięcych marzeniach. Któż z nas nie chciał być piratem, zamieszkać na bezludnej wyspie jak Robinson Crusoe albo odkryć bajeczny skarb zakopany przez korsarzy? Jim Hawkins, narrator i główny bohater książki, jest chłopcem, któremu wszystko to się udaje. Z pomocnika w angielskiej tawernie staje się marynarzem, przyjacielem pirata i zdobywcą statku. Pozostaje przy tym takim samym naiwnym chłopcem co czytelnik; chłopcem, którego przerażają i fascynują powieści przygodowe: „Były to potworne bajania o wisielcach, o strącaniu skazańców do morza, o burzach morskich, o skwarnych Wyspach Żółwich, o okropnych, dzikich czynach i zakamarkach w Zatoce Meksykańskiej”. Dzięki temu młody czytelnik może identyfikować się z bohaterem, zupełnie jakby to on sam przeżywał opisywane przygody.
2. Karol May „Winnetou”
Plakat filmowy
Plakat filmowy
Bez wielkiego ryzyka można stwierdzić, że osoba młodego wodza Indian z plemienia Apaczów Mescalero to jedna z najsłynniejszych ikon literatury przygodowej. Charyzmatyczny, waleczny, mężny, odważny, szlachetny syn prerii, gruntownie wykształcony przez chromego trapera Kleki-Petrę. Legenda wirtualnego Dzikiego Zachodu, stworzonego na kartach kilku książek przez tytana tego gatunku, niemieckiego pisarza Karola Maya. W najważniejszym jego dziele, trylogii „Winnetou”, poznajemy dwie postacie, które potem będą się przewijać w niemalże całej jego twórczości. Pierwszą jest oczywiście wspomniany wódz Apaczów. Drugi to Niemiec o imieniu Karol, bodaj najsłynniejszy żółtodziób w literaturze, który – gdy tylko przybył z Europy za Wielką Wodę – błyskawicznie rozsławił swoje imię (a właściwie przydomek: Old Shatterhand). Stało się to trochę podle zasady sformułowanej ongiś przez Alberta Einsteina dotyczącej wynalazców: wiadomo powszechnie, że czegoś się nie da zrobić; zawsze jednak znajdzie się jakiś idiota, który tego nie wie i po prostu to robi; to jest właśnie wynalazca. Nie inaczej było z młodą bladą twarzą, która raz po raz błyskała przed wiarusami a to siłą, a to sprytem, a to odwagą tam, gdzie inni nawet nie chcieli spróbować. Po części z przekory, po części zaś z pewności siebie, Old Shatterhand wywalczył sobie twardymi pięściami przydomek i przyjaźń Winnetou, przypieczętowaną braterstwem krwi. W zasadzie cały pierwszy tom trylogii opowiada o tymże dojrzewaniu. Potem Karol May stykał swego bohatera z innymi rozsławionymi imionami (Old Firehand, Old Death, Sans-ear), kazał mu na czas jakiś opuszczać Amerykę i wędrować po Bliskim Wschodzie (powstał o tym cały cykl powieści, począwszy od „Przez pustynie”). Koniec końców jednak zawsze Old Shatterhand wracał tam, gdzie żył jego czerwonoskóry brat.
Winnetou i Old Shatterhand
Winnetou i Old Shatterhand
„Winnetou” obejmuje solidną klamrą bardzo długi okres. Podjęta przez Old Shatterhanda podróż do Afryki tudzież wydarzenia mające miejsce w Ameryce, a opisane w innych książkach (takich jak „Skarb w Srebrnym Jeziorze” czy „Upiór z Llano Estacado”), są zaznaczane zaledwie krótkimi wtrętami. Trzeci tom trylogii niesie ponury finał – śmierć Winnetou i zmagania Old Shatterhanda z bandytą Santerem o testament młodego wodza. No i o tajemniczą spuściznę (najprawdopodobniej złoto). Ani jednego, ani drugiego nie dane jest jednak poznać ani czytelnikowi, ani Old Shatterhandowi. Zostają mu w ręku strzępy podartego przez Santera testamentu Winnetou, garść wspomnień i trzy groby na prerii, w których spoczywa jego wierny przyjaciel, jego piękna siostra Nszo-czi i ojciec obojga, wódz Inczu-czuna.
„Winnetou” to sztandarowy przykład literatury eksploatującej legendę Dzikiego Zachodu, w zasadzie jej kanon. Proza to niezbyt wysokich lotów, ogromnie utykająca, gdy idzie o warstwę dialogową, ale wdzięczna jako lektura dla dorastającego chłopca. Warto ją poznać w wieku, w którym mnóstwo rzeczy przyjmuje się na wiarę i w którym śledzenie z zapartym tchem barwnych przygód potrafi być cudowną rozrywką. A kiedy chłopiec z czasem zmieni się w starego pryka, cudownie się tamte wrażenia wspomina. I tęskni do nich.
3. Rafael Sabatini „Kapitan Blood”
Okładka książki z 1922 roku
Okładka książki z 1922 roku
Piracka przygoda z prototypem Willa Turnera („Piraci z Karaibów”) w roli głównej. Tak jak Orlando Bloom przypominał Errola Flynna wcielającego się w kapitana Petera Blooda w filmie z 1935 roku, tak podobne są do siebie postaci Blooda i Turnera. Obaj są porządnymi obywatelami (lekarz i kowal), kochają piękną kobietę (Arabella Bishop, Elizabeth Swann) i obaj są… piratami.
Blood zostaje niewinnie uwięziony w Anglii za pomoc rebeliantom (leczył jednego z nich) i zesłany na Karaiby jako niewolnik. Tam poznaje piękną Arabellę, córkę pułkownika Bishopa, trochę później ucieka z niewoli i zostaje korsarzem. Ponieważ piraci to w gruncie rzeczy źli ludzie, Sabatini zrobił z Blooda takiego morskiego Robin Hooda, dobrego łotra, który do swojej profesji został właściwie zmuszony, brzydzi się kolegami po fachu (np. kapitanem Levasseurem) i najchętniej wróciłby do spokojnego żywota. Skąd my to znamy? Will Turner także zarzekał się, że wolałby umrzeć niż dołączyć do Jacka Sparrowa i jego koleżków.
Sabatini napisał w sumie trzy powieści o kapitanie Bloodzie, a także dwa zbiory opowiadań. Przygody dzielnego lekarza były kilkakrotnie filmowane – pierwszy raz dwa lata po wydaniu książki (w 1924 r.). Najpopularniejszą wersją okazała się ta z 1935 r., gdzie główną rolę zagrał wtedy jeszcze mało znany aktor, Errol Flynn. Miłośnicy kina z pewnością zauważą, jak wiele motywów z tego filmu zaczerpnęli później twórcy „Piratów z Karaibów” (np. atak pirackiego statku na miasto czy kara dla pirata: zostawienie na bezludnej wyspie z pistoletem z jedną kulą).
Powieść Sabatiniego pozwalała młodym czytelnikom kibicować rozbojom, hulankom i w ogóle całemu przestępczemu życiu bohatera bez moralnych rozterek. Bowiem do złego zachowania Peter Blood był zmuszony przez okrutny los, podczas gdy nim samym kierowały szlachetne pobudki, co zresztą potwierdza finał, w którym następuje odwrócenie ról i rehabilitacja piratów. Jak widać autor (całkiem udanie) podążył za powiedzeniem: „I wilk syty, i owca cała”.
4. Rudyard Kipling „Księga dżungli”
Okładka jednego z polskich wydań
Okładka jednego z polskich wydań
Cudowne opowiadania nie tylko o chłopcu wychowanym przez dzikie zwierzęta, ale też o Eskimosach, ichneumonie walczącym z wężami czy zwierzętach obozowych (w Londynie stoi wzruszający pomnik zwierząt, które zginęły we wszelkiego rodzaju ludzkich wojnach – ma on postać muru ze szczeliną, do której z jednej strony wchodzą zmęczone, spętane uprzężą konie, muły, psy, słonie i wielbłądy, a z drugiej – te same stworzenia wybiegają wolne i radosne). W swojej książce Kipling zamieścił wszystko, co wiedział, „zasłyszał, albo wyśnił na temat indyjskiej dżungli”1).
Najpopularniejsze z opowiadań przedstawiają przygody Mowgliego, chłopca wychowywanego przez wilki. Cały potencjał tych opowiadań ukryty jest w opisie jego wolności – bohater nie musi uczęszczać do szkoły (choć nie do końca, bo uczy się od zwierzęcych opiekunów), całe dnie może spędzać leniuchując, a do tego ma wspaniałych przyjaciół. No i przygody. Jaki chłopiec nie marzyłby o tak beztroskim życiu w egzotycznej dżungli? Ale Kipling w opowieściach przemyca także nienachalną naukę. Mowgli mimowolnie poznaje surowe prawa dżungli, głównie na własnej skórze, wplątując się w kolejne tarapaty (np. przygoda z małpami w „Łowach węża Kaa”). Na szczęście opiekują się nim wierni przyjaciele – wilk Akela, przywódca wilczej gromady, pantera Bagheera, surowy nauczyciel niedźwiedź Baloo czy mądry kilkusetletni wąż Kaa. To dzięki nim Mowgli uczy się odpowiedzialności, przyjaźni czy… niechęci do innych ludzi. Ci ostatni w opowiadaniach Kiplinga przedstawieni są jako krwiożercze bestie, które zabijają dla rozrywki, a nie z głodu. Bardziej cywilizowane od nich są zwierzęta, które nie potrafią oszukiwać czy skrywać nienawiści. Pewnie właśnie z powodów dydaktycznych „Księga dżungli”, za zgodą autora, stała się elementem formacji zuchów, najmłodszych członków organizacji skautowskich2).
5. H. Rider Haggard „Kopalnie króla Salomona”
Wioska Kukuanów. Kobiety tego plemienia jako pierwsze w Afryce nosiły bikini.
Wioska Kukuanów. Kobiety tego plemienia jako pierwsze w Afryce nosiły bikini.
Prawdziwa zgroza dla obrońców przyrody. Powiedzieć, że bohaterowie Haggarda polują, to tak jakby pomylić lotniskowiec U.S.S. „Nimitz” z tratwą. Zwierzęcy trup kładzie się pokotem. Słonie, antylopy, lwy, bawoły i co tam się nawinie pod strzelbę. Oczywiście „Kopalnie króla Salomona” to nie jakaś krwawa powieść o eksterminacji fauny Afryki, tylko historia trzech przyjaciół, którzy, przy okazji poszukiwań zaginionego brata jednego z nich, urządzają sobie polowanie. Powieść napisana została w 1885 roku, więc i termin „męska rozrywka” miał nieco inne znaczenie aniżeli dzisiaj. No, ale przygody dzielnych dżentelmenów nie sprowadzają się tylko do wspomnianych polowań, jest też niebezpieczna podróż przez dżungle, pustynie i lądy, które wówczas jeszcze były białymi plamami na mapach. To kolejny motyw uwielbiany przez młodego czytelnika – kilkoro odważnych przyjaciół odkrywa nowe krainy i walczy z niebezpiecznymi tubylcami. Ci ostatni notabene nie są wcale tacy straszni. Więcej, Haggard, który był zafascynowany Afryką, opisuje fikcyjne plemię Kukuanów (ich pierwowzorem byli Zulusi) jako „szlachetnych dzikusów”, dzielnych wojowników o wysokiej kulturze.
Podobno Haggard napisał „Kopalnie…” zniesmaczony publikacją „Wyspy skarbów” Stevensona. Jego książkę obwołano bestsellerem, a przy okazji stała się podwaliną nowego podgatunku literatury przygodowej zwanego Lost World. Śladem Haggarda poszedł Arthur Conan Doyle („Świat zaginiony”), Rudyard Kipling („Człowiek, który chciał być królem”), czy Edgar R. Burroughs („Ląd zapomniany przez czas”).
6. James Fenimore Cooper „Ostatni Mohikanin”
Uwięziona przez Huronów
Uwięziona przez Huronów
„Czytelnik, który weźmie do ręki tę książkę, by szukać w niej barwnego opisu fantastycznych wydarzeń, odłoży ją rozczarowany” – tak rozpoczyna swoją opowieść Cooper. W rzeczy samej, „Ostatni Mohikanin” to opowieść, w której opisywane są przede wszystkim niełatwe losy północnoamerykańskich Indian podczas wojny z 1757 roku. Bohaterami powieści są dwaj Mohikanie – wódz Chingachgook i jego syn Unkas, a także ich przyjaciel, tropiciel Sokole Oko. Ten ostatni jest „białym Indianinem” – został wychowany przez Mohikanów, kiedy w dzieciństwie stracił rodziców.
Bohaterowie wspólnie podejmują się obrony obleganego przez Francuzów fortu William Henry. Wcześniej jednak eskortują piękne córki dowódcy fortu – Korę i Alicję Munro. W tej pierwszej zakochuje się młody Unkas – z wzajemnością…
Książka Coopera ma dwa tematy: pierwszym jest odchodzący świat Indian, drugi natomiast to opowieść o niemożliwej miłości – jak łatwo się domyśleć – między Unkasem a Korą. Niemożliwej z racji dzielącego ich dystansu, kultury i uprzedzeń. Szczęśliwy świat rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej zostaje zniszczony przez żądnych władzy białych – jak mówi wódz Tamenund: „Wiem, że blade twarze to rasa ludzi dumnych i nienasyconych. Wiem, że nie tylko chcą mieć wszystką ziemię na świecie, ale że i najgorszego spośród siebie uważają za lepszego od sachema czerwonoskórych”. Biali nie są w stanie zaakceptować istnienia Indian i nie chodzi tylko o ginące plemię Mohikanów – wszystkich czerwonoskórych czeka ten sam smutny los. Dobrym podsumowaniem tego wątku jest wypowiedź – tym razem z filmu nakręconego na podstawie powieści przez Michaela Manna: „Granica przesuwa się wraz ze słońcem i zmusza czerwonoskórych, by stanąć przed nią. Aż pewnego dnia nie będzie gdzie pójść. Wtedy nasza rasa przestanie istnieć, albo nie będzie sobą”.
Ostatni Mohikanin nad przepaścią
Ostatni Mohikanin nad przepaścią
Również miłość Unkasa do Kory kończy się tragicznie i to w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ich związek opiewają indiańskie płaczki: „Wreszcie w przenośni, w subtelnej formie dały do zrozumienia, że mimo krótkiego obcowania z Unkasem i Korą – z kobiecą intuicją odkryły tajemnicę jego serca”. Cooper pokazuje, jak sztywne formy kulturowe nie pozwalają połączyć się dwojgu kochanków; ich miłość możliwa jest dopiero po śmierci. Jednocześnie autor „Ostatniego Mohikanina” – zupełnie jak indiańskie płaczki – pokazuje związek bohaterów w subtelny sposób, stroniąc od patetycznych wyznań, obcych prostemu Unkasowi.
Książka Coopera jest dość nietypowa jak na kanony powieści przygodowej – brakuje tutaj szczęśliwego zakończenia, przygoda jest ilustracją smutnego końca Mohikanów, a wątek romansowy… Jak wyjaśnia sam autor: „Może się zdarzyć, że panie zechcą czytać tę książkę, błędnie biorąc ją za romans”. „Ostatni Mohikanin” udowadnia, że powieść przygodowa może nie tylko bawić czytelnika, ale także zawierać nieco głębsze, trudniejsze treści, nic przy tym nie tracąc.
7. Erazm Majewski „Doktor Muchołapski”
Spacer po liściu
Spacer po liściu
Polski wkład w powieść przygodową, zresztą słabo znany. Książką Majewskiego zafascynowany był w młodości Czesław Miłosz: „Doktór Muchołapski pomógł mi w moim sprzeciwie wobec dorosłych, którzy zamiast cenić zajęcia poważne, jak na przykład kolekcjonowanie owadów, wolą robić głupie miny do osób płci odmiennej i przewracać oczami. Muchołapski złożył dowód, że służy swojej pasji. Wprawdzie miał poślubić pewną panienkę i nawet ślub przygotowano, ale kiedy nadszedł dzień uroczysty, na próżno szukano pana młodego, aż wreszcie znaleziono go we fraku na drzewie celującego właśnie cylindrem w rzadki gatunek muchy”3).
„Doktor Muchołapski” to pozytywistyczna pochwała nauki. Przypuszczam, że po lekturze książki Majewskiego nie tylko Miłosz chciał zostać dzielnym entomologiem, ale też każdy chłopiec marzący o życiu pełnym przygód. Kto nie chciałby zostać zmniejszonym do rozmiarów ważki i trafić do tajemniczego świata owadów? A wszystko to w celach naukowych.
Doktor Muchołapski na drzewie
Doktor Muchołapski na drzewie
Przygoda w „Doktorze Muchołapskim” ma charakter nie tyle drugorzędny, co pomagający przyswoić czytelnikowi wiadomości z zakresu nauki. Kiedy tytułowy badacz spotyka przedstawiciela jakiegoś gatunku owadów, Majewski podaje rzetelną charakterystykę stwora umiejętnie wplecioną w fabułę. Także przygody doktora na łące w polskich Tatrach, gdzie trafia zmniejszony za pomocą tajemniczego wynalazku, mają charakter popularnonaukowy. Muchołapski, który potrafił zapomnieć o ślubie uganiając się za muszkami, również własną miniaturyzację potrafi wykorzystać dla lepszego poznania owadów. Nic dziwnego, że Miłosz zachwycał się jego radykalną postawą badacza poświęcającego własne życie dla prawdy.
Majewski był archeologiem, biologiem, etnologiem i pisarzem. Oprócz książki o przygodach Muchołapskiego napisał także powieść popularyzującą paleontologię i archeologię – „Profesora Przedpotopowicza”.
8. Juliusz Verne „20 000 mil podmorskiej żeglugi”
Strona tytułowa wydania francuskiego
Strona tytułowa wydania francuskiego
Czy wiecie, że kapitan Nemo, dowódca słynnej łodzi podwodnej „Nautilus” miał być polskim szlachcicem? W rękopisie autora bohater mścił się na Rosjanach za wymordowanie rodziny i zsyłkę na Sybir po powstaniu styczniowym. Ostatecznie jednak Nemo został Hindusem – stało się tak za sprawą wydawcy książek Verne’a, Pierre-Julesa Hetzela, który uznał, że nie należy zadrażniać stosunków z Rosją. Obrażone władze mogłyby nie dopuścić do tłumaczenia książki na rosyjski i w ten sposób odciąć dopływ gotówki. Tak więc ze względów finansowych bohater „20 000 mil” musiał zmienić narodowość i poglądy. Jednak nie do końca, bowiem Verne’owi udało się przemycić parę propolskich motywów. Na przykład w kajucie kapitana obok portretów Lincolna czy Waszyngtona znajdował się obraz przedstawiający Tadeusza Kościuszkę.
„20 000 mil” jest drugim tomem trylogii rozpoczętej „Dziećmi kapitana Granta”, a kończącej się „Tajemniczą wyspą”. Książka opowiada o naukowej wyprawie badaczy – profesora Pierre’a Aronnaxa i narratora, do których szybko dołącza kanadyjski harpunnik Ned Land. Bohaterowie poszukują tajemniczego potwora morskiego, o którym legendy opowiadają marynarze: „Dzienniki okrętowe […] stwierdzały kształt, nieobliczalną szybkość jego ruchów i niezwykłą moc żywotną, w którą zdawał się być wyposażony. Jeśli to był wieloryb, to przewyższał swym ogromem wszystkie gatunki, które dotychczas sklasyfikowała nauka”. Łatwo domyślić się, co jest tym nieznanym potworem wzbudzającym przerażenie wśród morskich podróżników.
Plan „Nautilusa”
Plan „Nautilusa”
Profesor Aronnax i jego towarzysze po katastrofie na Pacyfiku trafiają na pokład „Nautilusa” dowodzonego przez kapitana Nemo (czyli kapitana „Nikt”, bo tak tłumaczy się z łaciny jego imię). Podmorski korsarz niczym XIX-wieczny następca Odyseusza odbywa tułaczkę po świecie, jednak o ile bohater Homera skazany był na żywot podróżnika przez mściwego Posejdona, o tyle dowódca łodzi podwodnej sam wybrał swój los. „Ach, panie profesorze, żyć tylko w łonie mórz! Tylko tu jest swoboda! Tu nie uznaję żadnych panów! Tu jestem wolny!”
Podczas pobytu na „Nautilusie” bohaterowie poznają jego budowę, życiorys kapitana, ale przede wszystkim biorą udział w licznych przygodach, z których ostatnia kończy się tragicznie (czy na pewno?) dla dowódcy okrętu. Narrator kończy opowieść zdaniem, które jednocześnie można uznać za najkrótsze streszczenie książki: „na pytanie, które sześć tysięcy lat temu zadał Eklezjasta: „Kto kiedy zdołał zgłębić otchłań oceanu?” dwaj tylko ludzie na całym świecie mają prawo odpowiedzieć twierdząco: kapitan Nemo i ja”.
9. Edgar Rice Burroughs „Tarzan wśród małp”
Okładka wydania z 1914 roku
Okładka wydania z 1914 roku
„Niniejszą historię posłyszałem od osoby, której nie zależało wcale na tym, aby mnie lub kogokolwiek z nią zapoznać”. Tak zaczyna się pierwsza powieść o jednej z najbardziej rozpoznawanych na świecie postaci literackich. Tarzan, bo o nim mowa, został wymyślony przez Edgara Rice Burroughsa w 1912 roku i stał się bohaterem prawie trzydziestu powieści, jeśli nie liczyć tych napisanych przez kontynuatorów. Tarzan – człowiek-małpa, współczesny Herkules, propagator „powrotu do natury” i nieskomplikowanego życia. Biała Skóra (bo tak można przetłumaczyć z języka małp imię bohatera) urodził się jako dziecko brytyjskich arystokratów, którzy jednak podczas podróży do Afryki „zginęli bez wieści z oczu ludzkich”. Mały Tarzan został wychowany przez małpy Mangani, poznał ich język, przejął też siłę i zręczność, a dzięki książkom pozostawionym przez rodziców zdobył podstawy wykształcenia. Dzięki tym zdolnościom Tarzan został królem małp, prawdziwym władcą dżungli, obrońcą Mangani przed plemionami łowców. Któregoś dnia bohater spotyka piękną Jane Porter, która na skutek buntu wśród załogi zostaje porzucona na wybrzeżu. Jak może zakończyć się taka znajomość?
Bohater Burroughsa przypomina trochę Mowgliego z „Księgi dżungli”. O ile jednak postać wymyślona przez Kiplinga miała „bawiąc uczyć”, o tyle przygody Tarzana przeznaczone są dla nieco starszego czytelnika. Tutaj bowiem motorem wydarzeń jest miłość. „– Kto by to mógł być? – wyszeptała Janina Porter […]. – Ja bym sądził, że Tarzan z plemienia małp pilnuje nas bardzo dobrze – odpowiedział”. To dzięki pięknej Jane (albo w przekładzie Władysława Kiersta – Janinie) bohater dokonuje swoich największych wyczynów – pokonuję lwa Numę czy zbuntowanych marynarzy.
Autorowi „Tarzana wśród małp” udała się nie lada sztuka – jego bohater jednocześnie jest nieskażonym cywilizacją „szlachetnym dzikusem” i wykształconym (na miarę możliwości afrykańskiej dżungli) angielskim dżentelmenem. Zresztą bohater wraca w końcu do Anglii, gdzie czekają na niego odziedziczony po ojcu tytuł lorda i majątek. Ostatecznie więc cywilizacja zwycięża nad dzikością.
10. Mark Twain „Przygody Hucka”, albo „Przygody Huckleberry Finna”
Pomnik Tomka Sawyera i Hucka Finna
Pomnik Tomka Sawyera i Hucka Finna
„A tam, w górze, było sobie niebo, całe upstrzone gwiazdami; kładliśmy się na plecach i gapili na nie, dziwiąc się, czy ktoś je stworzył, czy też są tam przypadkiem.”
„Przygody Hucka” to wielka opowieść o pragnieniu wolności. Bohater książki Twaina jest chłopcem, który musi zbyt wcześnie dorosnąć. Wychowywany przez staroświecką, konserwatywną wdowę, Huckleberry marzy o czasach, kiedy mógł się swobodnie włóczyć, łowić ryby i palić fajkę. Kiedy jednak zaczyna stopniowo przywykać do szkoły i „ucywilizowywania”, pojawia się dawno nie widziany ojciec i przewraca jego życie do góry nogami… Po ucieczce z rąk dysfukcyjnego rodzica Huck spotyka Jima, zbiegłego murzyńskiego niewolnika, i razem wyruszają w pełną przygód podróż tratwą po Missisipi. Bohaterowie spotykają arystokratów-oszustów, obserwują nietypowe metody marketingowe, są świadkami próby linczu i szabrują dryfujący po rzece dom. Kiedy Jim zostaje uwięziony, w jego uwolnieniu pomaga stary przyjaciel Hucka – Tomek Sawyer.
Mark Twain fantastycznie przedstawia odczucia i sposób patrzenia na świat chłopca z XIX-wiecznego amerykańskiego miasteczka, ze wszystkimi jego obyczajami i przesądami. Zdroworozsądkowa postawa Hucka jest zabawnie skontrastowana z romantyzmem i marzycielstwem Tomka – rozdziały, w których chłopcy planują ucieczkę Jima bazując na historyczno-awanturniczych powieściach, należą do moich, to jest Achiki, ulubionych. Wielkim miłośnikiem „Przygód Hucka” był Ernest Hemingway, który twierdził wręcz, że „cała współczesna literatura amerykańska wywodzi się z tej jednej książki”. Z kolei współcześni Twainowi uważali jego powieść za mocno kontrowersyjną, obrazoburczą czy wręcz niemoralną. Kto miał rację? Warto się samemu przekonać.
koniec
1 czerwca 2008
1) David Gilmour, „The Long Recessional: the Imperial Life of Rudyard Kipling”.
3) Czesław Miłosz, „Spiżarnia literacka”. („Tygodnik Powszechny” 12/2004)

Komentarze

18 V 2018   00:31:03

Duża część tych "czysto przygodowych" powieści to jednak też fantastyka: "Księga dżungli", "Tarzan", "20000 mil", nawet ten "Profesor Muchołapski", o którym pierwszy raz przeczytałem w tym artykule. Większość z klasyków literatury przygodowej pisała jednocześnie fantastykę. Mark Twain popełnił "Jankesa na dworze króla Artura", Stevenson "Doktora Jekkyla i Mistera Hyde'a", Haggard, Burroughs i Verne za długo by wymieniać. Zresztą nawet w "Kopalniach króla Salomona" dużą rolę odgrywa pewna wiedźma, zaś sam Haggard wpłynął na fantasy nie mniej niż Tolkien.

Fantastyka nie wchłonęła powieści przygodowej. Zawsze szła z nią ręka w rękę.

Pod każdym rankingiem na "Esensji" znajdujeą się wpisy, które zaczynają się: "A gdzie jest..?". No to zgodnie z tradycją pytam: a gdzie jest "W pustyni i w puszczy"?

18 V 2018   08:04:42

I gdzie jest "Robinson Crusoe"?

18 V 2018   09:25:01

To ja dla przekory- gdzie są czytelnicy, że przez dziesięć lat nie zauważyli tego artykułu?
I gdzie jest "Tomek na Czarnym Lądzie"?

18 V 2018   11:50:41

A dziesięć lat temu była możliwość komentowania?:-)
Trochę na tym to polega, że ktoś wykopuje taki, całkiem fajny zresztą tekst, i komentuje.

18 V 2018   18:34:03

Czy była możliwość komentowania? Hmmm, archiv.org i wszystko jasne! Była, ale niepełna, głównie poprzez:

http://esensja.blox.pl/2008/05/Sp-ZAiKS.html#ListaKomentarzy

Jak widzę, nie tylko u mnie się wapno pod czaszką lasuje, bo imć Ugluk też zapomniał, że do grudnia 2013 szanowna redakcja prowadziła bloga.

18 V 2018   21:57:13

10 lat temu byłem na etapie oglądania obrazków w książeczce ze Świnką Pepą.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Sierpień 2019
Esensja

13 VIII 2019

W sierpniowej ofercie wydawniczej wciąż widoczne jest wakacyjne zwolnienie tempa.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: A Śląsk wciąż nieznany…
Wojciech Gołąbowski

10 VIII 2019

„Nieznany kraj”, dzieło Zofii Kossak – której 130 rocznica urodzin przypada właśnie dzisiaj – wydane jeszcze przed II wojną światową, bardzo niewiele straciło na aktualności. To wciąż bardzo przyjemna lektura, przybliżająca Polakom z innych regionów specyfikę duszy Ślązaka.

więcej »

Nie przegap: Lipiec 2019
Esensja

31 VII 2019

Połowa wakacji za nami, przypomninamy więc co zrecenzowaliśmy w lipcu.

więcej »

Polecamy

Prawdziwe kłamstwa

Na rubieżach rzeczywistości:

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A może rzucić to wszystko i wyjechać w kosmos?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tylko klata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oklejeni plasterkami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rąbek u spódnicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cyniczny, bezczelny i… ulubiony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.