Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Prima Aprilis: Nie czytajcie tego – rok 2008

Esensja.pl
Esensja.pl
„Esensja” od jakiegoś czasu przygotowuje tak zwane książkowe polecanki: co warto przeczytać z książek, które ukazały się w ostatnim kwartale, i dlaczego zawsze to jest Jacek Dukaj. Pomysł dobry, ale niekompletny. Dlatego proponuję ranking książek, których czytać nie warto. W każdym razie nie bez ryzykowania zdrowiem psychicznym.

Michał Foerster

Prima Aprilis: Nie czytajcie tego – rok 2008

„Esensja” od jakiegoś czasu przygotowuje tak zwane książkowe polecanki: co warto przeczytać z książek, które ukazały się w ostatnim kwartale, i dlaczego zawsze to jest Jacek Dukaj. Pomysł dobry, ale niekompletny. Dlatego proponuję ranking książek, których czytać nie warto. W każdym razie nie bez ryzykowania zdrowiem psychicznym.
Rok 2008 obfitował w mniejsze i większe durnoty, od których niejednemu krytykowi przybyło siwych włosów, przez które niejedna krytyczka zrezygnowała z pracy, widząc, jak wiele zmarszczek pojawia się na jej twarzy. Nie będę się silić na żaden ranking, więcej – nie wydaje mi się, żeby przypominanie literackich klęsk w osobnym artykule było dobrym pomysłem. W końcu nie kopie się leżącego.
W zamian proponuję zbiór książek wydanych w ubiegłym roku, na które nikt, łącznie z wnikliwym działem literatury „Esensji”, nie zwrócił uwagi. A szkoda, bo prawdziwych perełek znalazłoby się sporo. Nie bądźmy więc wieprzami i bierzmy się do lektury. Uwaga: czytanie polecanych tutaj pozycji tylko na własną odpowiedzialność. Nawet autor niniejszego tekstu nie miał na tyle odwagi, by zajrzeć do znajdujących się niżej książek.
Rick Carson ‹Poskramianie swojego gremlina›
Wspaniała książka popularnonaukowa, która po raz pierwszy została wydana w 1983 roku i, niestety, nie została zapomniana przez wydawców. Jest to szczegółowy poradnik, jak poradzić sobie z paskudnymi zielonymi potworkami, które od czasu II wojny światowej nawiedzają wnętrza amerykańskich bombowców. Rzecz przydatna zwłaszcza dla osób często podróżujących po świecie. Szczególną uwagę czytelników powinna wzbudzić metoda „na wycior”, której ze względów na skromność nie będziemy tutaj przytaczać. Carson po sukcesie poradnika postanowił wydać jego sequel pod tytułem „Obłaskawianie trolla sąsiada”, jednak nigdy do tego nie doszło. Autor zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach pod Mostem Brooklyńskim.
Robert Fulghum ‹Wszystko, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu›
Uwielbiam takie tytuły. Od razu wiadomo, o co chodzi, i nie trzeba zagłębiać się w 196 stron nudnego tekstu. Książka Fulghuma to wspaniała apoteoza bycia wiecznym przedszkolakiem. Autor w wieku 45 lat porzucił żonę, trójkę dzieci, psa, karierę linoskoczka w cyrku, męża i kochankę, by zamieszkać na stałe w podmiejskim przedszkolu. Wziął udział w najbardziej przerażających i niebezpiecznych zabawach w piaskownicy, spróbował wszystkiego (wszystkiego!), łącznie z kożuchem na mleku i leżakowaniem od czternastej. Dzięki charakteryzacji i wielogodzinnym treningom udało mu się nawiązać kontakt z grupą przedszkolaków, którzy po tajemniczej, przesyconej przemocą i erotyzmem inicjacji przyjęli Fulghuma do paczki. Wszystkie te wydarzenia, których kulminacyjnym punktem jest bal z okazji Dnia Górnika, znajdziemy w mrożącej krew w żyłach powieści „Wszystko, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu”. Tom drugi, „Czego dowiedziałem się w wieku 50 lat w zerówce”, ukaże się najprawdopodobniej w przyszłym roku. Autor, obecnie na emeryturze, planuje jeszcze napisanie horroru o ministrantach.
Neale Donald Wash ‹Rozmowy z Bogiem – księga pierwsza›
Jak powszechnie wiadomo, Bóg nie przepada specjalnie za wywiadami. W ciągu ostatnich kilku tysięcy lat zgodził się jedynie na parę – niestety, nieautoryzowanych – rozmów, których skutki odczuwamy po dziś dzień. Na szczęście ten problem rozwiązuje książka Neale’a Donalda Washa. Czytając ponad 200 stron szczerej męskiej rozmowy, dowiemy się wszystkiego na temat stworzenia świata, Potopu, kto tak naprawdę jest narodem wybranym oraz dlaczego nikomu (oczywiście poza grupą Monty Pythona) nie udało się odpowiedzieć na pytanie o sens życia. We wkładce do książki znajdziemy również niepublikowane dotąd zdjęcia Boga, jego rodziców, szkolnej miłości i kolegów z wojska. W części drugiej „Rozmów z Bogiem” ma się znaleźć wstrząsająca opowieść o bracie bliźniaku bohatera, który zaginął w tajemniczych okolicznościach na księżycu.
Vasanta Ejma ‹Doświadczanie życia bez jedzenia›
Są dwa rodzaje tytułów książek. Pierwsze mają wprowadzić czytelnika w błąd – jak na przykład „Trzej muszkieterowie” Aleksandra Dumasa, których bohaterem jest jeden człowiek, w dodatku wcale nie muszkieter. Albo „Imię róży”, w którym o kwiatach nie ma chyba ani linijki tekstu. Drugi rodzaj wyjaśnia wszystko w tytule. Zresztą jeśli tytuł nie wystarczy, mamy dwa słowa od autora: „Treść tej książki nie jest łatwa. Mogą mnie w jakimś stopniu zrozumieć tylko ci, którzy przeszli proces transformacji, przeobrażenia komórkowego i genetycznego w żywym ciele, w ciągu 21 dni. W czasie procesu znikło mi 13,5 kg. Wiem, że to nie do uwierzenia, ale ja tego doświadczyłam. Jestem przedstawicielem nowej rasy ludzi”. Gratulujemy!
Leszek Matela ‹Tajemnice Słowian›
Jak powszechnie wiadomo, Słowianie przed założeniem Biskupina mieszkali na Atlantydzie, gdzie zajmowali się okultyzmem i urynoterapią. Do Polski przywędrowali w XVI wieku p.n.e. w poszukiwaniu czwartego czakramu potrzebnego do osiągnięcia powszechnej nirwany. Niestety, ich działania przerwali na ponad tysiąc lat jezuici. Dziś Słowianie nadal ukrywają się przed Kościołem w Suwałkach, przetrwali jedynie dzięki magicznym właściwościom babki lancetowatej. Jeśli kiedykolwiek Dan Brown postanowi napisać powieść sensacyjną o Janie Matejce czy Wojciechu Kossaku, z pewnością skorzysta z pasjonującej lektury o Słowianach, którzy byli tak tajemniczy, że nawet najlepsi historycy niewiele mogą o nich powiedzieć. No, może poza Leszkiem Matelą.
Andrzej Kapłanek ‹I ty możesz być szczęśliwy, zdrowy, bogaty›
Nie, to nie dowcip. Andrzej Kapłanek, osoba o której głośno jest od lat w mediach, zdradza swoje największe tajemnice. Na 284 stronach w krótki, przystępny sposób mamy wyłożone to, z czym filozofowie zmagają się od tysięcy lat, co jest celem większości religii i marzeniem chyba każdego człowieka. Jak być szczęśliwym? Sprawa jest prosta: wystarczy kupić książkę Kapłanka, przeczytać i zapomnieć. Z metody opisanej przez najszczęśliwszego człowieka na świecie skorzystało już ponad 1200 osób, w tym pani Ela z Stargardu Gdańskiego. Sprawa jest tym bardziej niesamowita, że – jak udało nam się ustalić – pani Ela nie potrafi czytać.
Michael A. Cremo ‹Dewolucja człowieka. Wedyjska alternatywa dla teorii Darwina›
Nareszcie się sprawa wyjaśniła. Nie ewolucja, nie kreacjonizm Macieja Giertycha, tylko dewolucja, głupcze! Już za parę lat w szkołach nasze dzieci będą się uczyć, że człowiek jest gorszą wersją małpy. Rację mieli starożytni Egipcjanie, którzy twierdzili, że pawiany nie mówią, bo od razu ktoś by je zapędził do roboty. „Dewolucja” jest pierwszym tomem trylogii, która w niedługim czasie trafi do polskich księgarń. W części drugiej Cremo bezpardonowo rozprawia się z niewątpliwie przebrzmiałą teorią grawitacji. Okazuje się bowiem, że scena z jabłkiem i Newtonem była sprytnie zaaranżowanym trickiem, w którym brał udział Houdini. Cykl zamyka demaskatorska zdaniem „New York Timesa” próba wyjaśnienia, że to jednak jajko było przed kurą.
koniec
1 kwietnia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wyimki z filozofii: Słowa Petrycego
Mieszko B. Wandowicz

24 X 2021

„Etyka nikomachejska” Arystotelesa jest dla wielu najważniejszym starożytnym dziełem dotyczącym tego, jak żyć dobrze. Jak, stając się dzięki temu człowiekiem szczęśliwszym, wypracowywać i szlifować swoje cnoty. (Jeszcze niedawno ten ostatni wyraz przywoływał sporo więcej skojarzeń niż dzisiaj, co w filozofii nadal często obowiązuje — niechby co niektórzy niezbyt mądrzy urzędnicy starali się to zepsuć). Nie o niej jednak będzie mowa.

więcej »

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

18 X 2021

Pyszna uczta czytelnicza, genialne pomysły, kultowe cytaty, ale też dzieła… które w kanonie lektur szkolnych wiele osób zniechęcały do fantastyki. Redakcja Esensji rozmawia o „Bajkach robotów” i „Cyberiadzie” Stanisława Lema.

więcej »
Okładka zeszytu nr 2 pt. „Trzecia Siła” przedstawia alegorycznie widmo wojny atomowej między Wschodem i Zachodem. Jednym z pierwszych zadań Perry Rhodana było zapobieżenie konfliktowi, który w latach 60-tych okazał się realnym zagrożeniem dla całej ludzkości.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG

Perry Rhodan – dezerter w kosmosie, część druga
Andreas „Zoltar” Boegner

16 X 2021

Gdy 8 września 1961 w kioskach RFN pojawił się pierwszy numer „Perry Rhodana” (dalej: PR) pod tytułem „Unternehmen Stardust” (Misja ’Stardust’) nawet sami twórcy serii nie mieli zbyt dużych nadziei na wydanie więcej niż pięćdziesięciu zeszytów, czyli przetrwanie na rynku dłużej niż roku. Jednak 35 tysięcy egzemplarzy „Misji ’Stardust’„ rozeszło się niczym ciepłe bułeczki – nie było ani jednego zwrotu!

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.