Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Przy herbacie: Jak zmontować bohatera

Esensja.pl
Esensja.pl
Żywe i realistyczne postaci to co najmniej połowa sukcesu książki. Zaś umiejętność ich tworzenia to jedna z największych tajemnic pisarstwa. Czy rządzą nią jakieś zasady?

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Jak zmontować bohatera

Żywe i realistyczne postaci to co najmniej połowa sukcesu książki. Zaś umiejętność ich tworzenia to jedna z największych tajemnic pisarstwa. Czy rządzą nią jakieś zasady?
Zapewne każdy z czytelników tego felietonu przynajmniej raz w życiu trafił na powieść lub opowiadanie, którego bohaterowie teoretycznie byli żywymi ludźmi, a w praktyce lektura dawała wrażenie obcowania z manekinami krawieckimi. W przypadku opowiadań tekst ratować mogą inne zalety, jak olśniewający pomysł czy niezwykły język; zresztą krótkość formy nie daje wiele czasu na pogłębianie wizerunku bohatera.
Gorzej z powieściami, zwłaszcza przygodowymi. Jeśli jeszcze mamy do czynienia z dziełem głęboko filozoficznym, poruszającym zagadnienia kondycji podstludzkiej w warunkach technologicznej osobliwości, realistyczne wykreowanie bohatera ma niewielkie znaczenie – zresztą, czy ktoś, kto istnieje równocześnie w pięciu wymiarach i trzech czasach, zagina przestrzeń i klonuje swoje osobowości, w ogóle może być dla nas prawdziwy? Jednak jeżeli powieść opowiada o przygodach człowieka ocalałego z globalnej katastrofy, sfrustrowanego wampira czy zakochanej czarodziejki, a czytelnik uzna bohatera za papierowego… Houston, mamy problem.
Jak stwierdziła Anna Brzezińska w swojej prelekcji „Jak zmarnować dobry pomysł i nie wydać książki” (Polcon 2009), debiutanci często popełniają błąd polegający na tworzeniu postaci, które służą tylko jako nośniki pewnych cech. Na przykład jeden jest zdrajcą, drugi tępawym osiłkiem, a trzeci przeżył w dzieciństwie traumę, za którą się mści. Nie mają żadnych nawyków, drobnych upodobań, czegoś, czego się wstydzą, najczęściej nie mają też żadnych wspomnień – no, chyba, że chodzi o rzeczoną traumę.
Żeby było zabawniej, staranne zaprojektowanie bohatera, który ma łaskotki, uwielbia sernik, brzydzi się pająków i szaleje za kobietami o zielonych oczach z ciemniejszą obwódką, wcale nie gwarantuje sukcesu. Nadal możemy zamiast wiarygodnej postaci otrzymać nośnik cech, tyle że w większej liczbie. Nikt dokładnie nie wie, na czym polega to nieuchwytne COŚ, co sprawia, że na przykład taki królewski goniec konny, pojawiający się w „Czasie pogardy” Sapkowskiego dosłownie na chwilę, od razu jawi się jako prawdziwy człowiek. Może sekretem jest przedstawienie fragmentu akcji z jego punktu widzenia, co pozwala czytelnikowi wczuć się w jego osobę.
Kreacji realistycznych postaci niewątpliwie sprzyja umiejętność tworzenia żywo brzmiących dialogów: drewniana, sztucznie brzmiąca rozmowa z miejsca rzutuje na sztuczność bohaterów. Trzymanie się logiki i wewnętrznej spójności też pomaga – traci na wiarygodności postać, którą autor określa, powiedzmy, jako „mocną, bezkompromisową osobowość, dzielną i dumną kobietę”, a która zachowuje się jak pozbawiona charakteru, ambicji i zainteresowań meduza, pasożytująca na rodzinie (patrz Róża Borejko).
Mawia się, że autor piszący powieść fantastyczną powinien mieć swój świat wymyślony kilka razy bardziej szczegółowo, niż przedstawia na kartach. Zasada ta daje się zastosować także do tworzenia bohaterów. Nasz rubaszny krasnolud może nigdy nie stanąć twarzą w twarz z królową, ale jeśli wyobrazimy sobie, jak zachowałby się w takiej sytuacji, będzie to dodatkowa informacja, rozwijająca jego osobowość, co może przydać się w opisywaniu innych scen z jego udziałem. Mam znajomych obmyślających swoich bohaterów tak drobiazgowo, że w wyobrażaniu ich w różnych sytuacjach przekraczają granice czasu i przestrzeni. Jaką suknię założyłaby pewna lady Sith, gdyby musiała pójść na renesansowy bal? Jaki zawód wybrałby pewien mroczny mag, gdyby trafił do Polski początków XXI wieku? I co do jedzenia zamówiłaby każda z tych postaci, gdyby była tu z nami w pizzerii? Czasem ci znajomi pytają mnie, jaki typ kobiecej urody spodobałby się bohaterowi mojego tekstu i dziwią się odpowiedziom, że taki, jaki akurat pasowałby mi do akcji…
koniec
28 lutego 2010
PS. Herbata na dziś: czarna zaparzana z goździkami, cynamonem, rodzynkami, suszonymi śliwkami, orzechami włoskimi i plasterkiem pomarańczy (podpatrzone w pewnej restauracji).

Komentarze

01 III 2010   08:44:08

.com

Ożywiania bohaterów trzeba się chyba zwyczajnie nauczyć. Nie wątpię, że A.S. swego gońca projektował (gdzieś sam wspominał, że w domu ma wielką ryzę papieru, na której są wypisane rzeczy typu \'kto, gdzie i z kim\'),ale nie przyjmuję tego jako paradygmat, by każdy bohater musiał mieć przeszłość (a pewnie i goniec nie miał). Dlatego powtarzam: chyba się tego trzeba nauczyć.

01 III 2010   13:08:08

Muszę powiedzieć, że nad kwestią bohaterów zastanawiałam się wielokrotnie i chyba nie jestem w stanie wskazać "przepisu".
Moim zdaniem, to kwestia talentu. Trudno mi teraz rzucać postaciami - ale bywało, że czytając nawet krótkie formy miałam wrażenie "życia" postaci, a czasami czytając powieści, gdzie był opisywany i wygląd i nawyki, i nawet dialogi nie były głupie - a to wszystko pozostawało na papierze. Czasem chodzi o to, żeby motywacje i uczucia postaci były zrozumiałe, lecz taki np. Wiedźmin, jeśli już przy Sapkowskim jesteśmy - był najciekawszy w pierwszych opowiadaniach, kiedy nie był zrozumiały i czytelnik naprawdę zastanawiał się, dlaczego on pogryzł tę strzygę. Potem, jak już staje się dobrym przybranym ojcem ruszającym na ratunek traci wiele wyrazistości, choć przecież staje się dzięki temu bardziej ludzki.

Dla mnie niedoścignionym wzorem pozostanie Dostojewki (tu zdecydowanie bardziej jego postaci drugoplanowe) i myślę, że zmysł obserwacji jest bardzo przydatny przy tworzeniu postaci, tym niemniej są pewne różnice pomiędzy tworzeniem postaci w powieści obyczajowej i fantastyce: Dostojewski budował swoje postaci na podpatrzonych wzorcach, twórca fantastyczny musi zaobserwowane zachowania i postawy przetworzyć w większym stopniu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Maj 2019
Esensja

18 V 2019

Początek maja nie sprzyjał pisaniu polecanek książkowych, ale oto są – spóźnione, ale jak zawsze soczyste.

więcej »

Nie przegap: Kwiecień 2019
Esensja

30 IV 2019

Majówka majówką, a podsumowanie miesiąca być musi.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: Kto tu jest chory?
Marcin Knyszyński

21 IV 2019

„Marsjański poślizg w czasie” jest kolejną powieścią Philipa K. Dicka, w której mamy do czynienia z bohaterami cierpiącymi na poważną chorobę psychiczną. Miesiąc temu poznaliśmy Pete’a Gardena, który próbował uporać się z „Tytańskimi graczami”, dziś przeczytamy o Jacku Bohlenie i Manfredzie Steinerze, dwóch mieszkańcach kolonii na Marsie A.D. 1994. Dorosły człowiek z nawrotem schizofrenii i autystyczne dziecko – osoby nie potrafiące poprawnie interpretować bodźców napływających z otaczającego (...)

więcej »

Polecamy

Kto tu jest chory?

Na rubieżach rzeczywistości:

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Kadr, który…: Idę i powiewam
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: To nie flet jest czarodziejski
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Prawie jak Japonia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Zła dziewczynka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Nie będziesz pierwszym, którego zabiłam, kumasz?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Skrzyżowanie „Calvina i Hobbesa” z „Sisters”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Przedstawienie musi trwać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Happy endy są dla mięczaków
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.