Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Przy herbacie: Trzy książki fantasy z muzyką w tle

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie, nie chodzi o ballady Jaskra. Ani o krasnoludzkiego rocka z „Róży Selerbergu” Białołęckiej ani o Muzykę z Wykrokiem z „Muzyki dusz” Pratchetta. Muzyka. Taka normalna, ziemska. I fantasy. Wiecie, elfy, magia, te sprawy. Co mają ze sobą wspólnego?

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Trzy książki fantasy z muzyką w tle

Nie, nie chodzi o ballady Jaskra. Ani o krasnoludzkiego rocka z „Róży Selerbergu” Białołęckiej ani o Muzykę z Wykrokiem z „Muzyki dusz” Pratchetta. Muzyka. Taka normalna, ziemska. I fantasy. Wiecie, elfy, magia, te sprawy. Co mają ze sobą wspólnego?
Są trzy książki łączące się tym, że w każdej z nich bohaterem jest młody muzyk wplątany w jakieś rozgrywki świata alternatywnego. „Brama mroku i krąg światła” opowiada o walce Dobra ze Złem w Toronto końca XX wieku. Fabuła jest może odrobinę naiwna, jednak z nawiązką wynagradzają to sympatyczni bohaterowie i ogromny ładunek ciepła.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Po stronie dobra stają niepełnosprawna umysłowo – aczkolwiek samodzielnie żyjąca – dziewczyna Rebecca, jej opiekunka społeczna Daru Sastri, uliczny grajek Roland i bezdomna kobieta, pani Ruth. W tle pojawia się policja i mieszkańcy Toronto, jednak osią wydarzeń są nasi bohaterowie. To oni muszą dokonywać wyborów, pokonywać słabości i – w ostatecznym rozrachunku – być gotowymi do największego poświęcenia. Rolandowi wciąż towarzyszy muzyka, pięknie opisane jest, jak tożsamość Adepta Światłości rozpoznaje on po najcudowniejszej pieśni, której doświadcza słyszy w jego obecności (doświadcza także innych rzeczy, ale o tym szerzej w tym felietonie). Muzyka staje się także narzędziem walki z siłami zła, co szczególnie ładnie opisane jest w scenie „pojedynku” z Mrokiem: demoniczny przeciwnik wpływa na ludzi grając na ulicy ponure i przygnębiające melodie, bohater niweluje hipnotyczny efekt za pomocą odśpiewania „Imagine” i „Let It Be” (Beatlesi – Ciemność, jeden do zera). Później Roland kuszony jest wizją tworzenia własnych poruszających tłumy utworów, zaś w scenie kulminacyjnej piosenka-zaklęcie umożliwia bohaterom zwycięstwo.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Eddie McCandry, bohaterka „Wojny o dąb” Emmy Bull jest piosenkarką rockową. W momencie, kiedy zmaga się z rozpadem swojej kapeli i rozstaniem z chłopakiem, zostaje zaczepiona przez gadającego psa i wodną wróżkę i tonem nieznoszącym sprzeciwu poinformowana, że oto właśnie wybrano ją do dość specyficznego uczestnictwa w wojnie Jasnego i Mrocznego Dworu Faerie.
Powieść ta jest o dwa lata starsza niż „Brama mroku…” i uchodzi za jeden z prekursorskich utworów nurtu urban fantasy, lecz w porównaniu z książką Tanyi Huff jest znacznie mniej interesująca: intrygę wypełniają głównie uczuciowe rozterki bohaterki – niezbyt wciągające, gdyż nawet dla średnio rozgarniętego czytelnika od początku jasne jest, którego faceta wybierze – oraz mnóstwo prób muzycznych nowego zespołu. Wojna w magicznym świecie wydaje się groteskowa, wrażenie to zwiększa jeszcze strój i zachowanie obu – dobrej i złej – królowych elfów, które ubierają się jak z zestawu „magiczny zamek Barbie”, a zachowują niczym Cruella DeMon z kreskówki o dalmatyńczykach. Elfy w ogóle sprawiają wrażenie, jakby z nudów i bogactwa przewróciło im się w głowie, zaś autorka więcej miejsca poświęca opisywaniu strojów niż taktyce bojowej. Widać wyraźnie, że średniowieczne militaria nie są jej mocną stroną. W dodatku trudno jest kibicować „dobrej” stronie, bo władcy Jasnego Dworu przedstawieni zostali w sposób niezbyt sympatyczny, a mętne wyjaśnienie, że wynik wojny będzie miał wpływ również na nasz świat, brzmi mało przekonująco.
Obecność muzyki w powieści jest istotna. Emma Bull wychodzi ze skóry, aby szczegółowo opisać próby i występy zespołu rockowego Eddi, jednak z mizernym efektem. Zdania typu …opierał o udo jej czerwonego rickenbakera i grał melodię „Here Comes the Flood” Petera Gabriela może i mówią coś fanatycznym wielbicielom amerykańskiej muzyki, lecz dla przeciętnego czytelnika są równie zrozumiałe, co dla Jankesa wzmianki o niezwykłym brzmieniu klasycznych przebojów Lady Pank. Natomiast powołanie nowej kapeli jest ważnym elementem akcji: bohaterka werbuje do niej żyjących po ludzkiej stronie przedstawicieli magicznego świata, zaś finałowy koncert stanowi ostateczną rozgrywkę z siłami Mrocznego Dworu i zarazem kulminacyjną scenę książki.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wojna kwiatów” Tada Williamsa jest grubsza niż obie poprzednie książki razem wzięte. Głównym bohaterem jest – jakże by inaczej – piosenkarz, grający w trzeciorzędnym zespole nieco sfrustrowany trzydziestolatek. Kiedy narzeczona po poronieniu rozstaje się z nim, a w kilka miesięcy potem umiera jego matka, Theo Vilmos zaszywa się w leśnym domku, czytając otrzymany w spadku po nieznanym wuju dziwny pamiętnik, opisujący podróż do równoległego świata. Kiedy czytelnik oczekuje, że Tad Williams zgodnie ze swoimi obyczajami pisarskimi będzie powoli i nastrojowo spiętrzał dowody na faktyczne istnienie czarodziejskiego miasta, nagle trach! – nasz bohater w ciągu dosłownie kilku stron zostaje przeniesiony na drugą stronę przez Ogryzkę – wróżkę przypominającą tę z Piotrusia Pana, tyle, że znacznie bardziej pyskatą.
Theo orientuje się, że jego osoba jest w jakiś sposób istotna dla rozgrywających się w czarodziejskiej (choć mieszkańcy magię nazywają nauką) krainie skomplikowanych intryg politycznych, lecz przez większą część intrygi daje sobą bezwolnie miotać kolejnym wydarzeniom. Arystokracja magicznego świata to rody o kwiatowych nazwach (stąd tytuł książki), a sam świat przywodzi na myśl klimaty steampunkowe: istnieją w nim magiczne odpowiedniki samochodów i pociągów, elektryczności, a nawet telewizji. Społeczeństwo jest podzielone na kasty, często odpowiadające magicznym gatunkom; niesprawiedliwe traktowanie wielu z nich staje się zarzewiem rewolucji.
Muzyka tak naprawdę pojawia się marginalnie: oprócz okazjonalnego nucenia irlandzkich przebojów nie wydaje się ona być w życiu Theo czymś ważnym. Nie chodzi za nim krok w krok jak za Rolandem, nie motywuje do założenia własnego zespołu jak Eddie. W jednej ze scen bohater śpiewa wraz z goblinami ich dziwaczny jazz, którego wspomnienie pomaga mu w kulminacyjnym momencie skoncentrować się i oprzeć zagrożeniu, jednak tak naprawdę gdyby Theo był nie muzykiem a, powiedzmy, pisarzem czy rysownikiem komiksów, praktycznie niczego by to w fabule nie zmieniło. W końcu żeby śpiewać nie trzeba zaraz być zawodowcem.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Muzyczne motywy pojawiają się też w polskiej urban fantasy. W „Domu Wschodzącego Słońca” Aleksandry Janusz już sam tytuł nawiązuje do znanej piosenki. Gabriel, jeden z bohaterów książki, jest muzykiem rockowym – a jednocześnie czarodziejem. Jedno z opowiadań wchodzących w skład książki przedstawia kłopoty związane z magiczną i w dodatku groźną fanką jego twórczości; mowa jest też o słuchaniu przebojów wykonawców takich jak Janis Joplin. W „Renegacie” Magdaleny Kozak pojawia się scena wspólnego śpiewania piosenek rockowych, co służy za psychiczny „wentyl bezpieczeństwa” dla wampirzych bojowników. Mówiąc językiem erpegowym, bohater słuchający popularnych zespołów ma automatycznie +10 do fajności. +20, jeżeli sam gra na gitarze i śpiewa.
koniec
16 maja 2010

Komentarze

« 1 2
26 IV 2022   20:41:42

Z listy czytałem tylko "Wojnę o dąb". Owszem, Peter Gabriel jest powszechnie znanym artystą, ale o ile pamiętam w książce często-gęsto padają też nazwy anglosaskich wykonawców, o których w życiu nie słyszałem... (a rocka lubię i słucham). Zatem przykład z Gabrielem niezbyt szczęśliwy, ale sama uwaga słuszna.

Na początku artykułu powinien znaleźć się Tolkien i "Silmarillion". Fakt, to była nieziemska muzyka, ale bez śpiewu nie byłoby tam niczego...

O muzyku rockowym jest też cykl fantasy Fostera "Spellsinger" i podobno ma to znaczenie dla fabuły.

"Imagine" opowiada o życiu w totalitarnym świecie bez krajów, religii i własności. Jeśli to jest Dobro, to ja jestem zielonym goblinem.

27 IV 2022   20:45:30

Imagine zawsze mnie irytowała ładunkiem naiwności przekraczającym wszelkie normy. Mogłaby zastąpić Międzynarodówkę jako hymn ZSRR, bujający w obłokach Lennon pewnie by się zgodził lol.

27 IV 2022   23:13:05

Miałem dorzucić Spellsingera, ale widze, że El Lagarto to zrobił. To jeszcze z dawnych lat pamiętam, że chyba muzyka była bardzo obecna w dylogii Grega Beara "Koncert nieskończoności" + "Wężomag".

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W podziemnym kręgu: Seksapokalipsa
Marcin Knyszyński

26 VI 2022

W roku 2014, podczas słynnego San Diego Comic Con, kiedy to „Pełnia piękna” miała swą amerykańską premierę, autor powiedział na jej temat kilka ciekawych rzeczy. Podobno oryginalny tytuł tej „absolutnie pornograficznej książki” miał brzmieć „Fifty Shades of the Twilight Cave Bear Wears Prada” i jest to rzecz, którą chciałby napisać sam markiz de Sade. Zapowiada się ostro.

więcej »

Do księgarni marsz: Czerwiec 2022
Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

9 VI 2022

Literackim wydarzeniem czerwca powinna być nowa powieść polskiej noblistki, ale naszą uwagę przyciągnęły też inne interesujące tytuły.

więcej »

Nie przegap: Maj 2022
Esensja

31 V 2022

Jak co miesiąc zapraszamy do sprawdzenia czy nie przegapiliście jakiejś ciekawej recenzji.

więcej »

Polecamy

Seksapokalipsa

W podziemnym kręgu:

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Pan życia i śmierci
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Do księgarni marsz: Kwiecień 2018
— Esensja

Przeczytaj to jeszcze raz: Bliżej nas bale naszej wyobraźni
— Beatrycze Nowicka

Telenowela transylwańska
— Michał Foerster

Krwiopijcy znad Wisły
— Cyryl Twardoch

Magia, przyjaźń i rock’n’roll
— Agnieszka Szady

Lekka wojna
— Eryk Remiezowicz

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Lektura w splotach
— Jarosław Loretz

Szpiedzy, smoki i różniczki
— Anna Nieznaj

Długa droga do Avalonu
— Zofia Marduła

Vivat Academia, vivant cantatrices!
— Anna Nieznaj

Doskonały przepis na placek po bretańsku
— Zofia Marduła

Całkiem zwyczajny czarodziej
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Sierpień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Joanna Słupek

Esensja czyta: Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Stara szafa
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Oko podarowane przez wilka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dżungla w browarze i burza w bramie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Malarka na walizkach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj… : 10 roztańczonych kadrów
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Kieślowszczyzna w pelerynce
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Stawka większa niż qilin
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Patrzcie! On ma głowę pana Mifune!”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Piękna-chan i Bestia-kun
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o komiksach: Raz na koniu, raz pod koniem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hej ho, przez dżunglę by się szło
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.