Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Brent Weeks
‹Droga Cienia›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga Cienia
Tytuł oryginalnyThe Way of Shadows
Data wydania12 listopada 2009
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec
Wydawca MAG
CyklAnioł Nocy
ISBN978-83-7480-150-8
Format600s. 135×205mm
Cena39,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ziejący czosnkiem zabójca i jego padawan
[Brent Weeks „Droga Cienia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Daj mi kilka stron, a ja ci zagwarantuję pełen odjazd”, napisał w posłowiu do „Drogi cienia” Brent Weeks. Niestety, problem z tą powieścią jest taki, że przez pierwsze dwieście stron nie dzieje się praktycznie nic wartego uwagi, a kolejne trzysta jest wypełnione po brzegi akcją. Czy zatem bilans wychodzi na plus?

Miłosz Cybowski

Ziejący czosnkiem zabójca i jego padawan
[Brent Weeks „Droga Cienia” - recenzja]

„Daj mi kilka stron, a ja ci zagwarantuję pełen odjazd”, napisał w posłowiu do „Drogi cienia” Brent Weeks. Niestety, problem z tą powieścią jest taki, że przez pierwsze dwieście stron nie dzieje się praktycznie nic wartego uwagi, a kolejne trzysta jest wypełnione po brzegi akcją. Czy zatem bilans wychodzi na plus?

Brent Weeks
‹Droga Cienia›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga Cienia
Tytuł oryginalnyThe Way of Shadows
Data wydania12 listopada 2009
Autor
PrzekładMałgorzata Strzelec
Wydawca MAG
CyklAnioł Nocy
ISBN978-83-7480-150-8
Format600s. 135×205mm
Cena39,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Głównym bohaterem powieści jest Merkuriusz, mały ulicznik, członek jednego z wielu gangów walczących o terytoria w Norze. Całe życie marzy o tym, by zostać uczniem Durzo Blinta, najlepszego i najdroższego zabójcy w mieście (takich ludzi nazywa się tam siepaczami), którego jednym ze znaków charakterystycznych jest nawyk… żucia ząbków czosnku1). Mimo początkowych niepowodzeń i niechęci, jaką Blint obdarza przyszłego wychowanka, ostatecznie zgadza się go nauczać. Zawiązanie akcji jest, jak sami widzicie, wyjątkowo nieporadne i wyjątkowo schematyczne.
Dalszy ciąg akcji wlecze się niemiłosiernie – przez kilkaset stron śledzimy dorastanie Kylara (taki przydomek musiał przyjąć Merkuriusz po rozpoczęciu terminu u Blinta), jego treningi ze swoim mentorem oraz kontakty z młodymi arystokratami, gdy otrzymuje drugą tożsamość jako zubożały baronet. Tu i tam pojawiają się sceny, które dla czytelnika nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Dopiero wiele stron później okazuje się, że bohaterowie trzecioplanowi, którzy wzięli w nich udział, nie pojawili się przypadkowo i tak naprawdę mieli jakiś wpływ na właściwą fabułę powieści. W pewnych przypadkach nawet dalszy ciąg nie wyjaśnia, po co autor wplótł w akcję niektóre epizody.
O ile jednak pierwsza część jest straszliwie nudna, o tyle w drugiej dzieje się tyle, że aż ciężko nadążyć za biegiem wydarzeń. Wydaje się, że autor za wszelką cenę chciał zapętlić akcję tak bardzo, jak to tylko możliwe. W tych wszystkich fintach i planach wewnątrz planów bardzo łatwo się pogubić, szczególnie jeśli nie przykładało się zbyt wielkiej wagi do zapamiętywania imion wszystkich drugo- i trzecioplanowych postaci, które pojawiły się w początkowych rozdziałach powieści. Ostatecznie prowadzi to do takiego mętliku, że aż szkoda czasu na próby domyślania się, kto jest kim, kto kogo szantażuje, a kto kim steruje. Tym bardziej że trup ściele się gęsto.
Druga część okazuje się również o wiele bardziej brutalna od pierwszej. To nie wada, nawet jeżeli w niektórych miejscach jest to zwykłe epatowanie krwią i wnętrznościami rodem z filmów gore. Wadą jest natomiast brak konsekwencji w uśmiercaniu bohaterów. Na przykład od początku wiadomo, że nastąpi rozstrzygająca walka, będąca punktem kulminacyjnym, lecz mimo to obaj adwersarze unikają tego starcia jak ognia. Weeksowi brakuje kunsztu Martina, by taka retardacja mogła zostać uznana za plus powieści. Bohaterowie wychodzą cało z najgorszych opresji, jak gdyby śmierć się ich nie imała, a technika deus ex machina używana jest często i wyjątkowo absurdalnie. Szczególnie rażące po oczach jest nagłe pojawienie się w mieście proroka przewidującego przyszłość, który oferuje swoją pomoc Kylarowi.
Pod względem stylu Weeks prezentuje się kiepsko. Męczące dialogi między uczniem a mistrzem czy zbyt uproszczone, a miejscami wręcz przeciwnie – zbyt pokrętne – opisy to stała cecha tej powieści. Coś takiego można wybaczyć początkującemu autorowi, a Weeks właśnie do takich się zalicza, jednak nie w sytuacji, kiedy wydaje powieść będącą początkiem trylogii. Po piątym z kolei dialogu, w którym Durzo stwierdza, że Kylar jest do niczego i powinien był go zabić już dawno temu, miałem ochotę odłożyć książkę na bok i nigdy do niej nie wracać. Natomiast po przeczytaniu jednostronicowych zmagań Kylara ze skomplikowanym mechanizmem obrony zamku doszedłem do wniosku, że zrozumienie tego, jak on działa, nie ma większego znaczenia, skoro i tak bohaterowi udało się osiągnąć zamierzony cel.
Jako debiut literacki „Droga cienia” prezentuje niski poziom. Wyraźna przepaść dzieląca powieść na dwie części nie sprzyja lekturze, ratowanie bohaterów z beznadziejnych sytuacji tylko irytuje czytelnika, kiepski styl wręcz domaga się porządnego redaktora, a interesujące elementy są w tej powieści niczym rodzynki w cieście. Jest ich zdecydowanie za mało.
koniec
28 czerwca 2010
1) Powieść niestety nie wyjaśnia, w jaki sposób ktoś, kto musiał zionąć czosnkiem co najmniej na kilka metrów wokół siebie, zdołał wyrobić sobie pozycję najlepszego siepacza. Chyba że zawdzięczał to swoim zdolnościom magicznym.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Polacy też swój cyberpunk mają
Miłosz Cybowski

7 VIII 2022

„Antologia polskiego cyberpunka” to pięć historii prezentujących różnorodne podejście do głównego tematu i tak samo różnorodną jakość.

więcej »

Mała Esensja: Na moje wąsy!
Joanna Kapica-Curzytek

6 VIII 2022

Czwarte spotkanie z kotem Winstonem „Na tropie truciciela” trzyma w napięciu i mrozi krew w żyłach. Naszemu ulubieńcowi grozi śmiertelne niebezpieczeństwo!

więcej »

PRL w kryminale: Zbrodnia na literaturze
Sebastian Chosiński

5 VIII 2022

Czytanie „powieści milicyjnych” Władysława Krupki to przyjemność porównywalna z leczeniem kanałowym zęba. Ich jedynym plusem jest to, że są one krótkie. Łatwo się z nimi uporać i jeszcze łatwiej je zapomnieć. Po przeczytaniu opublikowanego w ramach serii „Ewa wzywa 07…” „Jak pan przeniósł ten gryps?” tę odautorską zwięzłość formułowania myśli i niekomplikowania fabuły czytelnik docenia jeszcze bardziej.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Tęczowa teologia sukcesu
— Beatrycze Nowicka

Moda na krzesanie, odcinki 403-492
— Beatrycze Nowicka

Potęga barw
— Katarzyna Piekarz

Z nadzieją patrząc w przyszłość
— Beatrycze Nowicka

A teraz poderżnij gardło za tatusia…
— Beatrycze Nowicka

Było kolorowo?
— Beatrycze Nowicka

Kolorowy Czarny Pryzmat
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Samotność wśród gwiazd
— Miłosz Cybowski

Wiek obliczeń, obserwacji i wykresów
— Miłosz Cybowski

Amonity, łodziki i spółka
— Miłosz Cybowski

Coś ty Italii zrobił, Alighieri?
— Miłosz Cybowski

Wypisy z historii antysemityzmu
— Miłosz Cybowski

Statek kosmiczny z naczepą
— Miłosz Cybowski

A jeśli to wszystko symulacja?
— Miłosz Cybowski

Conan to za mało
— Miłosz Cybowski

Dialogi i monologi
— Miłosz Cybowski

Między wschodem a zachodem
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.