Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Marta Tomaszewska
‹Wyprawa Tapatików›

WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWyprawa Tapatików
Data wydania7 września 1998
Autor
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklTapatiki
ISBN83-7180-312-5
Format116s. 143×236mm
Cena11,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Mała Esensja: „Tapatiki” – recenzja
[Marta Tomaszewska „Wyprawa Tapatików” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Tapatiki” mają też niepowtarzalny, piękny nastrój i to chyba on tak mną zawładnął podczas powtórnego czytania. Ogromny urok bije ze scen opisu tajemniczej góry Arunczumalaj i lśniącej i pięknej Równiny Wiatru Długich Noży. Niepokojący, ale tajemniczy i bardzo pociągający jest śpiew Fabokli. Smutny i poruszający jest opis pożegnania Tapatików z Ziemią i tutejszymi przyjaciółmi przed powrotem na swą rodzinną planetę.

Konrad Wągrowski

Mała Esensja: „Tapatiki” – recenzja
[Marta Tomaszewska „Wyprawa Tapatików” - recenzja]

„Tapatiki” mają też niepowtarzalny, piękny nastrój i to chyba on tak mną zawładnął podczas powtórnego czytania. Ogromny urok bije ze scen opisu tajemniczej góry Arunczumalaj i lśniącej i pięknej Równiny Wiatru Długich Noży. Niepokojący, ale tajemniczy i bardzo pociągający jest śpiew Fabokli. Smutny i poruszający jest opis pożegnania Tapatików z Ziemią i tutejszymi przyjaciółmi przed powrotem na swą rodzinną planetę.

Marta Tomaszewska
‹Wyprawa Tapatików›

WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWyprawa Tapatików
Data wydania7 września 1998
Autor
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklTapatiki
ISBN83-7180-312-5
Format116s. 143×236mm
Cena11,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Przeglądając katalog Klubu Książki Księgarni Krajowej trafiłem na dział „Książki dla dzieci w wieku lat 7-11”. Trafiłem tam na pozycję, którą czytałem już bardzo dawno temu, będąc właśnie w tym zalecanym wieku – „Wyprawę Tapatików”, pierwszy tom czteroczęściowego cyklu o Tapatikach Marty Tomaszewskiej. Zdałem sobie wtedy sprawę, że nigdy nie trafiłem na ostatnie dwa tomy tego cyklu. Czyżby nigdy nie zostały wydane? Szybko jednak wyprowadzono mnie z błędu. Wydano cały cykl, a ja stwierdziłem, że warto nawet po latach się z nim zapoznać. Podszedłem do tego z pewnym niepokojem – czy czasami przeczytanie tekstu poznanego dawno temu nie spowoduje po wielu latach pełnego rozczarowania? Mogło to nastąpić z dwóch powodów. Po pierwsze, w dawnych latach mieliśmy dużo mniejszy wybór książek i filmów i byle co mogło wydać się fascynujące. Po drugie, zupełnie inne rzeczy pasjonują nas w dzieciństwie niż w późniejszym wieku. Większość młodych chłopców zachwyca się „Winnetou”, lecz ci nieliczni, którzy zaryzykują powrót do tej książki po latach, nie mogą pojąć co ich tak fascynowało. Nie trzeba szukać daleko, wystarczy spojrzeć na dzieła fantastyczne. Takie seriale, jak „Najeźdźcy” przypomniani niedawno przez RTL7 czy też słynny „Kosmos 1999”, po latach zatraciły wiele ze swojego uroku. Gdyby któraś ze stacji telewizyjnych zdecydowała się obecnie na wznowienie „Załogi G”, dzięki której wiele dzieci spędzało wszystkie sobotnie poranki przed telewizorem, prawdopodobnie nie wywołałoby to większego odzewu, a tych, którzy mają miłe wspomnienia tego serialu z czasów dzieciństwa, bardzo by pewnie rozczarował. Dlatego lepiej jest nie wracać do lektur dzieciństwa. Ja jednak postanowiłem zaryzykować.
Sięgnąłem więc po „Tapatiki” i odłożyłem je dopiero po przeczytaniu wszystkich czterech tomów. Historia okazała się nie mniej interesująca niż w dzieciństwie. Może trochę inaczej ją odbierałem, nieco inne rzeczy mi się podobały, ale uczucie fascynacji nie minęło. Cóż to jest za wspaniała opowieść! Znakomity jest już sam pomysł – umieszczenia początku akcji na innej planecie, której mieszkańcy podróżują na Ziemię, aby przekonać się czy jest ona kolebką ich rodu. Pełna przygód podróż, zetknięcie się z kulturą ziemską (właściwie ziemskich skrzatów), wojna z bezwzględnymi Mandiablami – Pożeraczami Kwitnących Planet, wreszcie powrót na Tapatię jest piękną, emocjonującą opowieścią, bardzo wciągającą dziecięcego czytelnika, ale, jak się okazuje, nie tylko jego. Poza niezmiernie interesującą akcją mamy tu też plejadę fascynujących i bardzo zróżnicowanych charakterologicznie postaci. Zarozumiały, bufonowaty, ale także odważny i gdy potrzeba czuły i kochający Dziadek Tik. Zrównoważona i spokojna, ale czasem przeżywająca rozterki Babcia. Wojowniczy i buntowniczy Tapatik, ale czasami zmieniający się w rozważnego przywódcę. Rozpieszczony jedynak Bimbel, czasem jednak potrafiący poświęcić coś dla siebie cennego, aby pomóc innym. Pamiętam, że do tej postaci czułem w dzieciństwie nieuzasadnioną sympatię. Cóż, sam jestem jedynakiem. Spokojna i cicha Tapati, która jednak wyrasta na najważniejszą postać cyklu. To przecież jej oczyma widzimy większość wydarzeń na które składa się treść powieści. Nie można też pominąć całej plejady barwnych postaci drugoplanowych: Kociuby, tajemniczego Gurula, mędrca Anandariszi, Klifa, wreszcie całego bractwa z Zielonej Polany.
„Tapatiki” mają też niepowtarzalny, piękny nastrój i to chyba on tak mną zawładnął podczas powtórnego czytania. Ogromny urok bije ze scen opisu tajemniczej góry Arunczumalaj i lśniącej i pięknej Równiny Wiatru Długich Noży. Niepokojący, ale tajemniczy i bardzo pociągający jest śpiew Fabokli. Smutny i poruszający jest opis pożegnania Tapatików z Ziemią i tutejszymi przyjaciółmi przed powrotem na swą rodzinną planetę. Choć czasami odzywała się jakaś racjonalna cząstka mojego umysłu i stwierdzałem, że przecież jakieś zdarzenie z książki jest niemożliwe ze względu np. na prawa fizyki, szybko o tym zapominałem. Nie będę ukrywał, że urzekła mnie ta opowieść.
Ostatnio rzadko zdarzało mi się, aby zapominać podczas czytania o całym świecie i nie móc się oderwać od książki. Niespodziewanie spowodowały coś takiego właśnie „Tapatiki”. Nie wiem czy tak podobało mi się to dzieło Marty Tomaszewskiej, dlatego, że jest tak wspaniałe, czy też dlatego, że ja nigdy nie wydoroślałem. Prawdopodobnie drugi powód nie jest też bez znaczenia, co nie umniejsza jednak wartości tej książki.
Jedno mogę stwierdzić z całą pewnością. Jeśli kiedyś będziecie chcieli aby wasze dziecko polubiło fantastykę, dajcie mu najpierw do przeczytania „Tapatiki” Marty Tomaszewskiej.
koniec
28 stycznia 1999
W przygotowaniu:
  • Marta Tomaszewska „Tapatiki na Ziemi”
  • Marta Tomaszewska „Tapatiki kontra Mandiable”
  • Marta Tomaszewska „Powrót Tapatików”

Komentarze

17 V 2010   14:48:58

Ale "Załoga G" nie leciała w soboty, tylko w środku tygodnia, w wakacyjnych teleferiach!

17 V 2010   15:33:17

Latała różnie, też kojarzę sobotnie seanse…

17 V 2010   18:49:29

Oczywiście, że była w soboty. Nie tylko, ale chyba stosunkowo najdłużej.

17 V 2010   20:30:15

Hmmm... może i tak, ale pierwsza emisja była w wakacje (1980 albo coś koło tego).

31 VII 2011   20:20:17

Kocham tą książkę, to jedyna pozycja, którą czytałem więcej razy niż "Tajemniczą Wyspę" Verne'a. A moje dzieci słuchały jak -jakby chciały tam wracać. Jest to jedna z najlepszych polskich powieści w historii. Polecam wszystkim "zanim dorosną" zestarzeć się mogą. Ukleja

13 IV 2015   21:27:34

Czytam dzieciakom na głos, jestem już w połowie czwartego tomu... I co mogę stwierdzić, że powieść jest przegadana. Fraza Tomaszewskiego jest po prostu przydługa, pełna jakichś wtrętów w nawiasach (skonfliktowanych z treścią, obok której je umieszczono), niepotrzebnych ozdobników i przymiotników. Rażą też błędy logiczne i niedociągnięcia, np. autorka nie wyjaśnia, skąd Tapatikom wziął się dom na Jodłowej Polanie. Reasumując, dobry redaktor mógłby znacznie ulepszyć to dzieło, a rozbełkotana fraza jak na dzisiejsze czasy po prostu razi.

17 XII 2015   21:53:46

Coś kręcisz. Przeczytałaś prawie wszystkie tomy i nie wiesz, że autor jest kobietą? MARTA Tomaszewska. Dla mnie to jedne z najwspanialszych książek dzieciństwa i chyba kiedyś jeszcze wrócę do Tapatików.

18 XII 2015   08:04:40

Zdaje się, że komć Marco to żart z zawodowych krytyków albo wręcz copypasta...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
Sebastian Chosiński

12 VIII 2020

O Jewgieniju Gulakowskim zrobiło się w Związku Radzieckim głośno na początku lat 80. ubiegłego wieku, po publikacji „Pory mgieł” – pierwszej z trzech, jak się później okazało, powieści o perypetiach inspektora pozaziemskich osiedleń Rotanowa. By przeczytać tę powieść w całości w języku polskim musieliśmy jednak poczekać aż do roku ubiegłego, kiedy to – w serii „Klasycy radzieckiej SF” – opublikowało ją wydawnictwo Stalker Books.

więcej »

Nie ma amerykańskiego mitu, jest fake
Joanna Kapica-Curzytek

11 VIII 2020

„Quichotte” to wielowymiarowa literacka gra tocząca się na granicy prawdy i zmyślenia, a także gorzka diagnoza współczesności.

więcej »

„I po ch… pani robiła te badania?!”
Sebastian Chosiński

10 VIII 2020

Chociaż książka ta jest owocem bólu fizycznego (w znaczeniu dosłownym, bo wywołanego nieuleczalną chorobą autora) i cierpienia psychicznego (wywołanego utratą pracy z powodu wspomnianej dolegliwości), zaskakuje lekkim tonem i nostalgicznym optymizmem. Niech nas to jednak nie zmyli. „Ołowiane dzieci” (z podtytułem „Zapomniana epidemia”) opowiadają o tysiącach mieszkańców katowickiej dzielnicy Szopienice, którzy przez pokolenia zmagali się z ołowicą – chorobą wyjątkowo podstępną i bezlitosną.

więcej »

Polecamy

Faust musi przegrać

Na rubieżach rzeczywistości:

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.