Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Tad Williams
‹Smoczy Tron›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSmoczy Tron
Tytuł oryginalnyThe Dragonbone Chair
Data wydania31 sierpnia 2010
Autor
PrzekładPaweł Kruk
Wydawca Rebis
CyklPamięć, Smutek i Cierń, Osten Ard
ISBN978-83-7510-553-7
Format824s. 150×225mm
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Jak epigon przerósł mistrza
[Tad Williams „Smoczy Tron” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Powieść Tada Williamsa „Pamięć, Smutek, Cierń” to klasyczna „high fantasy” opowiadająca o ratowaniu świata. Rozpisana na wiele tomów, angażująca całą plejadę postaci (z których nawet te pozornie trzecioplanowe mogą mieć do odegrania niespodzianie kluczową rolę), książka ta porywa czytelnika barwnymi, przekonującymi opisami, realizmem i precyzją w splataniu wątków.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak epigon przerósł mistrza
[Tad Williams „Smoczy Tron” - recenzja]

Powieść Tada Williamsa „Pamięć, Smutek, Cierń” to klasyczna „high fantasy” opowiadająca o ratowaniu świata. Rozpisana na wiele tomów, angażująca całą plejadę postaci (z których nawet te pozornie trzecioplanowe mogą mieć do odegrania niespodzianie kluczową rolę), książka ta porywa czytelnika barwnymi, przekonującymi opisami, realizmem i precyzją w splataniu wątków.

Tad Williams
‹Smoczy Tron›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSmoczy Tron
Tytuł oryginalnyThe Dragonbone Chair
Data wydania31 sierpnia 2010
Autor
PrzekładPaweł Kruk
Wydawca Rebis
CyklPamięć, Smutek i Cierń, Osten Ard
ISBN978-83-7510-553-7
Format824s. 150×225mm
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Pamięć, Smutek, Cierń” (często mylnie nazywany trylogią1)) to epicka powieść fantasy w wydaniu klasycznym: mamy oto spokojne królestwo, któremu zaczyna zagrażać starodawne zło z północy, a głównym bohaterem – z licznej plejady postaci pierwszoplanowych – jest piętnastoletni pachołek z królewskiego zamku, rzucony w sam środek wydarzeń decydujących o losach świata.
Nastoletni bohater, długie wyprawy, czarodziejskie artefakty, Przedwieczne Zło Zagrażające z Jakiegoś Kierunku Geograficznego – to może być opis i „Belgariady” Eddingsa, i „Koła Świata” Jordana, i wielu jeszcze innych powieści fantasy, wyrastających na pożywce z „Władcy Pierścieni” Tolkiena. Jednak powieść Williamsa jest moim zdaniem pod wszystkimi względami lepsza, niż dzieło oksfordzkiego profesora: od kreacji postaci poczynając, a na geografii kończąc.
Popularne cykle fantasy opowiadają o dziejach nastolatków, aby docelowy czytelnik łatwiej mógł się z nimi identyfikować – w recenzjach lub wydawniczych zapowiedziach często pojawiają się słowa-klucze w rodzaju „powieść o dorastaniu”. W „Smoczym tronie” niewątpliwie obserwujemy dorastanie Simona: z gapowatego chłopaka na posyłki staje się osobą zastanawiającą się nad sobą i światem, starającą się swoim postępowaniem dorównać etosowi rycerza, i jednocześnie boleśnie świadomą własnych ograniczeń. Jednakże jego postać jest tylko jedną z wielu pojawiających się na kartach powieści; rozmaite wydarzenia obserwujemy oczami Miriamele – córki króla Erkynlandu, Maegwin – córki króla Hernystiru, Isgrimnura – starego księcia Rimmersgardu, Eolaira – młodego księcia Hernystiru, czy wreszcie Tiamaka – skromnego uczonego z bagiennej krainy Wran. W miarę, jak akcja się rozrasta, autor oddaje głos nawet postaciom trzecioplanowym, jak przełożona pokojówek oraz były królewski zausznik. Co ciekawe, nigdy nie śledzimy akcji z punktu widzenia postaci nie będących ludźmi, jak trolle czy Sithowie, co niewątpliwie służy podkreśleniu ich obcości.
Ta obfitość postaci o skomplikowanych imionach odstrasza niektórych czytelników, lecz zwiększa wielowątkowość powieści. Tad Williams świetnie poradził sobie z ukazaniem rozmaitości i odmienności kultur: wyraźnie widać na przykład różnice w trybie życia na dworze erkynlandzkim (przypominającym arturiańską Anglię) a hernystirskim, gdzie królewska córka osobiście dogląda świń czy pomaga zaganiać bydło. Jeszcze inna jest kultura Nabbanu, wzorowanego po części na kapiącym od złota przepychu Bizancjum, po części na pełnych intryg średniowiecznych Włoszech. Autor zadbał o wtrącanie wyrażeń z lokalnych języków, ukazanie tradycyjnych wierzeń2) i codziennych obyczajów.
Wymienione krainy to tylko część ukazanego w powieści kontynentu Osten Ard: mamy tam również plemiona koczowników, księstwo Rimmersgard, wzorowane wyraźnie na Wikingach, czy wspominany już bagnisty, porośnięty namorzynową dżunglą Wran – a mowa jest też o pustynnych krainach leżących jeszcze dalej na południu, choć aż tam bohaterowie się nie zapuszczają. A to wszystko to tylko kraje zamieszkane przez ludzi, którzy nie są jedyną rasą tego świata. Daleko w górach północy żyją trolle, których język i zwyczaje kojarzą się z Eskimosami – z tą różnicą, że trolle nie polują na foki, natomiast jeżdżą wierzchem na baranach. W głębi lasu Aldheorte mieszkają nieśmiertelni Sithowie, ich imiona i zachowania przypominają tradycyjną Japonię, co sprawia, że są znacznie bardziej obcy niż tolkienowscy elfowie. A nad morzem oraz pod ziemią żyją jeszcze inne tajemnicze rasy…
Rzecz jasna, ktoś mógłby powiedzieć, że co to za wielka filozofia, opisać krainy wzorowane na ziemskich nacjach. Zaiste, żadna – szkoda więc, że nie zrobił tego Tolkien, skutkiem czego królestwa we „Władcy Pierścieni” zupełnie nie różnią się od siebie, za wyjątkiem nie przystającego do reszty Shire (parasolki i serwisy do herbaty obok średniowieczno-późnoantycznego Gondoru?!). Ale nie tylko w bogactwie kulturowym Tad Williams pobił swojego poprzednika. „Pamięć, Smutek, Cierń” jest powieścią znacznie bardziej realistyczną niż kreowany na mityczną sagę „Władca”. W Osten Ard widać przerażające zniszczenia, jakie pozostawia wojna: spalone wsie, głodujący ludzie, błąkający się z resztkami dobytku, unicestwienie wielu dzieł sztuki i architektury, rozpad społeczeństwa. Czy w zaatakowanym przez orków Gondorze znajdowały się jakieś osady? Zapewne tak, lecz na kartach książki o tym głucho, przez co królestwo to upodabnia się do filmowej wizji Jacksona, przedstawiającej wielkie miasto wyrastające z połaci pustego stepu. Bohaterowie Williamsa są również bardziej od tolkienowskich prawdziwi, ludzcy: zarówno ci dobrzy, jak i łajdacy. Kapłan Pryrates stanowi przerażający obraz psychopaty, ale jest to obraz najzupełniej realny. Król Elias przedstawiony jest jako ofiara rozpętanego na własne życzenie zła. Królewski zausznik Guthwulf, w pierwszych rozdziałach pokazany jako okrutnik, w kolejnych zyskuje ludzką twarz, a Przerażające Zło z Północy, czyli królowa Nornów i jej potomek Ineluki, również ma własne motywacje i zaszłości.
Dodatkowym atutem powieści Williamsa są piękne opisy – autor ma dużą wyobraźnię, a wykreowane przez niego obrazy utkanego z jedwabi leśnego miasta Sithów czy misternie rzeźbionych podziemnych komnat pozostają w pamięci na długo. Popatrzmy chociaż na fragment opisu mroźnych gór północy:
W jednym miejscu tuż przy krawędzi ginącej w lodowej mgle szczeliny stały szkielety dwóch zamarzniętych drzew, które przypominały pozostawionych tu dawno temu strażników. Łącząca je lodowa powłoka topniała powoli i teraz była już cieniutka jak pergamin. Zmumifikowane drzewa przypominały słupy bramy do nieba. Lód pomiędzy nimi był jakby migocącym, efemerycznym wachlarzem, który rozbijał blask dnia, tworząc z niego lśniące, rubinowe i brzoskwiniowe tęcze albo róże o złocisto lawendowych płatkach, przy których – zdaniem Simona – nawet słynne witraże Sancellan Aedonitis były jak woda ze stawu czy też kapiący ze świecy wosk.
„Pamięć, Smutek, Cierń”, jak wiele innych dzieł fantasy, bez wątpienia nie powstałby, gdyby nie książka Tolkiena. Jednak w porównaniu z „Władcą Pierścieni” wygląda niczym najnowszy model Boeinga zestawiony z machiną braci Wright.
koniec
10 września 2010
1) Przywykliśmy używać tego określenia do dowolnej powieści (zwłaszcza fantasy) podzielonej na trzy odrębnie zatytułowane tomy. Niewiele osób pamięta, że prawdziwa trylogia składa się z trzech odrębnych powieści – jak sztandarowe dzieło Sienkiewicza. Powieść Williamsa składa się co prawda z trzech części („Smoczy tron”, „Kamień Rozstania”, „Wieża Zielonego Anioła” – ten ostatni w polskim wydaniu podzielony dodatkowo na cztery księgi), jednak nie są to osobne utwory, lecz kolejne tomy.
2) Kolejna przewaga nad „Władcą Pierścieni”, gdzie w żadnej z pokazanych społeczności nie istnieje jakakolwiek religia. Williams przedstawił świat, w którym panuje dość młoda jeszcze wiara podobna do chrześcijaństwa, lecz mieszkańcy Hernystiru i Rimmersgardu w chwilach kryzysu nadal odruchowo wzywają starych bogów.

Komentarze

« 1 5 6 7
04 XII 2013   13:51:16

@Beatrycze

Tak, "brudne fantasy" oraz tworzenie skomplikowanych uniwersów (w sensie - z mnóstwem postaci wchodzących ze sobą w skomplikowane relacje) będzie chyba zyskiwało na popularności, do czego moim zdaniem przyczyni się znaczny sukces (książkowy i - przede wszystkim - telewizyjny), jaki odniosła "Gra o tron".

05 XII 2013   08:13:26

"Przez ponad pięć lat siedziałam na forach tolkienowskich. Gdyby w tym Szyjewskim były jakieś sensowne argumenty, to zapewne ktoś by je prędzej czy później zacytował."

Oczywiście użyłem skrótu myślowego, za co przepraszam. Chodziło mi o to, że Twój argument jest z d. wzięty. Co z tego, że nie słyszałaś. Zapoznaj się z pracą, nie dezawuuj gościa na starcie.

Nie obrażam Ciebie - jak już, to Twoją wypowiedź, w której wyraźnie moim zdaniem szwankują wiedza z i logika. Jeżeli już wypowiadasz się na jakiś temat, wypadałoby mieć jako takie pojęcie. I nie ważne, ile lat spędziłaś wśród tolkienistów, ale co z tego widać w tekście. A w tekście wychodzi na to, że zrobieni na Japończyków Sithowie Williamsa są znacznie ciekawszym pomysłem, niż elfowie Tolkiena. Że stawiasz wyżej - obiektywnie - przygodową fantasy niż misternie zbudowany, tchnący średniowieczem epos Tolkiena.

Może zresztą lepiej wyliczę w następnym poście wszystkie błędy, jakie IMHO popełniasz.

05 XII 2013   22:11:12

@Beatrycze

"Brudne (brudna?) fantasy" - coś w tym jest, chociaż anglojęzyczni mogliby mieć niejaki problem z taką odmianą konwencji ;-) Wydaje mi się, że wskazujesz na bardzo znamienną tendencję: popularność "brudnej" fantasy to zarazem marginalizacja - ilościowa w każdym razie - fantasy idealistycznej - w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. I ciekawie byłoby rozważyć, co to mówi o współczesnej kulturze...
Zdaje mi się, że istotę potencjału fantasy bardzo trafnie Dukaj niegdyś wskazał, mówić niegdyś, chyba nawet w Esensji, o konsekwencjach wyobraźni. A zarazem - tu też się zgadzam - jest fantasy jedną z tych konwencji, które mogą się wybronić siłą samej opowieści, sięgając chyba do samych źródeł atrakcyjności sztuki narracyjnej.

Pozdrawiam!

06 XII 2013   17:41:55

@ ciekawie byłoby rozważyć, co to mówi o współczesnej kulturze...
Istotnie, jest to ciekawe zagadnienie, ale pojawia się także pytanie na ile jest to po prostu reakcja na początkową bajkową szlachetność, dalszy krok, rozszerzenie horyzontu, wynik chęci bycia bardziej "realistycznym"

Znalazłam niedawno ciekawy artykuł:
http://fantasy-faction.com/2013/why-are-our-heroes-getting-darker-2
Jak sam link z tytułem wskazuje, artykuł skupia się na bohaterach. Pozwolę sobie zacytować fragment:

"We need heroes to reflect our experiences. Success is never guaranteed in our world, and it should not be guaranteed in theirs. Stories that offer cycles of triumph and failure seem much more realistic, and speak to our own personal victories and defeats. (...) The wonderful thing is, as we watch them mature, the genre matures with them."

@ a.
Jeszcze a propos wspomnienia o "Grze o tron" - mógłby powstać też gatunek "polityczne fantasy" - ale jak do tej pory wydaje się za trudny do pisania, by się upowszechnić.

I tu mam pytanie przy okazji mi się przypomniało - przyjaciółka, która zazwyczaj nie czytuje fantastyki bardzo się wciągnęła w "Pieśń Lodu o Ognia" i pytała mnie, czy mogłabym jej wskazać coś podobnego. I tutaj mnie zawiesiło, gdyż nie jestem w stanie wskazać żadnej innej książki fantasy, której głównym tematem byłyby polityczne rozgrywki możnych - ale na sensownym poziomie skomplikowania i opisywane z "historycznym" zacięciem a nie standardowych intryg z fantasy przygodowej, gdzie człowiek się za głowę chwyta. A może ktoś o czymś takim słyszał?

06 XII 2013   18:08:33

Fakt, tak się ostatnio porobiło w kulturze popularnej, że cenimy sobie rzeczy bardziej realistyczne (nie chodzi tylko o fantasy, wystarczy zobaczyć, jak wyglądały ostatnie Bondy i Batmany), ale nie postrzegam tego w kategoriach "dojrzewania" bądź "postępu". Jest to raczej zastąpienie jednej popularnej konwencji, na której ożywienie nie ma obecnie wielkiego pomysłu, inną konwencją, która jest dosyć świeża. Ale ktoś w końcu powie "Zaraz, ale tak właściwie, to dlaczego dążymy do większego realizmu? Mało nam go w życiu? Pora zmienić konwencję". I z perspektywy tej nowej konwencji niektórym ludziom realizm będzie się wydawał przestarzały niczym pierwsze modele samolotów.

Fantasy jest na tyle młodym gatunkiem, że przejście od bajkowości i epickości w stronę realizmu jest chyba pierwszą wielką zmianą konwencji w jego historii. Stąd, moim zdaniem, iluzja postępu bądź dojrzewania. Ale gdyby takich zmian konwencji było już więcej, to mielibyśmy mniejszą tendencje do postrzegania ich w kategorii postępu. Widzielibyśmy raczej nieustanną zmienność konwencji, o których trudno byłoby powiedzieć, że jedna jest lepsza bądź bardziej postępowa od innej.

07 XII 2013   18:43:29

@ a

To prawdopodobne, zresztą w New Weird coś takiego się dzieje. Ciekawe, jak to się dalej rozwinie.

« 1 5 6 7

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Puste postumenty
Marcin Mroziuk

18 I 2022

W Warszawie jest wprawdzie mnóstwo okazałych monumentów i skromniejszych rzeźb, ale na co dzień mieszkańcy mijają je obojętnie, a co gorsza niewiele wiedzą nawet o tych będących turystycznymi atrakcjami. W „Śledztwie inspektora Mątwy” Małgorzata Strękowska-Zaremba przedstawia zupełnie zwariowaną historię, która uświadamia młodym czytelnikom, ile stolica straciłaby bez pomników Syreny czy Szczęśliwego Psa.

więcej »

Łowcy, zbieracze, wędrowcy
Joanna Kapica-Curzytek

16 I 2022

Koczownicy? W Stanach Zjednoczonych? W dzisiejszych czasach? Jest ich więcej niż sądzimy. I wędrują po kraju z powodów zupełnie innych, niż byśmy sobie wyobrażali. Reportaż „Nomadland” opisuje ich losy, przynosząc także gorzką refleksję o tym, że przewidywalny, bezpieczny świat to miraż.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Wygrane i przegrane bitwy
Miłosz Cybowski

15 I 2022

W drugiej części „Czasu Hitlera” Frank McDonough bierze się za obfitujący w wydarzenia okres, jakim były lata 1940-45. Choć na temat II wojny światowej napisano już wiele, autor prezentuje nieco świeżego spojrzenia na to burzliwe pięciolecie. Książkę czyta się dobrze, ale niekiedy można odnieść wrażenie, że całość stanowi zwykły zapis historii tego konfliktu.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Stara szafa
— Beatrycze Nowicka

Gamoń, Pielgrzym, Białowłosy
— Magdalena Kubasiewicz

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Styczeń 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Alicja Kuciel, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Źle się dzieje w państwie eiońskim
— Agnieszka Szady

Smutek i ciernie
— Ewa Pawelec

Tegoż autora

Rozwalanie ścian tyłkiem i inne rozterki czterdziestolatków
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Irlandzki taneczny blues i kapelusze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ona też miała kiedyś siedem lat
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niedoczarowana
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szekspir w parku, metro w likwidacji
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Moja wielka, grecka tragedia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Siła pustyni dla początkujących
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oboje nie cierpią osób, którym są poślubieni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Smętne miny tygrysicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.