Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Peter Fröberg Idling
‹Uśmiech Pol Pota›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUśmiech Pol Pota
Tytuł oryginalnyPol Pots leende
Data wydania28 sierpnia 2010
Autor
PrzekładMariusz Kalinowski
Wydawca Czarne
SeriaReportaż (Czarne)
ISBN978-83-7536-208-4
Format296s. 125×195mm
Cena34,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 27,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ten okrutny XX wiek: Reportaż z Piekła na Ziemi
[Peter Fröberg Idling „Uśmiech Pol Pota” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W połowie lat 70. ubiegłego wieku w położonej na Półwyspie Indochińskim Kambodży władzę przejęli Czerwoni Khmerzy. Jako że wydarli ją z rąk do cna skorumpowanego proamerykańskiego generała Lon Nola, lewicowi intelektualiści w Europie Zachodniej popadli w zachwyt. Kilka lat później jednak cały świat usłyszał o makabrycznych mordach, jakich dokonywano w tym kraju. „Uśmiech Pol Pota” Petera Fröberga Idlinga jest właśnie o tym – zbrodniczej dyktaturze i młodzieńczej chorobie lewicowości.

Sebastian Chosiński

Ten okrutny XX wiek: Reportaż z Piekła na Ziemi
[Peter Fröberg Idling „Uśmiech Pol Pota” - recenzja]

W połowie lat 70. ubiegłego wieku w położonej na Półwyspie Indochińskim Kambodży władzę przejęli Czerwoni Khmerzy. Jako że wydarli ją z rąk do cna skorumpowanego proamerykańskiego generała Lon Nola, lewicowi intelektualiści w Europie Zachodniej popadli w zachwyt. Kilka lat później jednak cały świat usłyszał o makabrycznych mordach, jakich dokonywano w tym kraju. „Uśmiech Pol Pota” Petera Fröberga Idlinga jest właśnie o tym – zbrodniczej dyktaturze i młodzieńczej chorobie lewicowości.

Peter Fröberg Idling
‹Uśmiech Pol Pota›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUśmiech Pol Pota
Tytuł oryginalnyPol Pots leende
Data wydania28 sierpnia 2010
Autor
PrzekładMariusz Kalinowski
Wydawca Czarne
SeriaReportaż (Czarne)
ISBN978-83-7536-208-4
Format296s. 125×195mm
Cena34,90
Gatuneknon-fiction
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 27,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Upadek wielkich imperiów niezwykle rzadko przebiega w sposób pokojowy. Po śmierci Aleksandra Wielkiego rozpoczęły się trwające kilkadziesiąt lat wojny domowe pomiędzy diadochami, czyli dawnymi generałami w armii Macedończyka; gdy do historii przechodziło Cesarstwo Zachodniorzymskie, kolejne ciosy zadawały mu przekraczające granicę wschodnią na Renie i Dunaju ludy barbarzyńskie (Wizygoci, Wandalowie, Hunowie, Ostrogoci, Longobardowie); na naszych oczach natomiast – a przynajmniej na oczach nieco starszych czytelników „Esensji” – rozpadł się Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, co wywołało prawdziwą lawinę, niewygaszonych po dziś dzień, lokalnych konfliktów zbrojnych (przede wszystkim w Naddniestrzu, na Kaukazie i w Azji Środkowej). Nie inaczej było też, kiedy po drugiej wojnie światowej, pod wpływem rozlewających się po krajach Trzeciego Świata idei narodowowyzwoleńczych, zaczęły upadać imperia kolonialne Wielkiej Brytanii i Francji. W ogniu wojny stanęły wówczas między innymi Indochiny, zaś areną najkrwawszych walk, ciągnących się aż do połowy lat 70. ubiegłego wieku, był graniczący z Kambodżą od wschodu Wietnam. Splot wielu dramatycznych okoliczności sprawił, że amerykańska interwencja w tym państwie doprowadziła również do eksportu wojny na teren państwa Khmerów. Otworzyła ona tym samym drogę do przejęcia władzy przez Komunistyczną Partię Kambodży, której przywódcy zafundowali swojemu narodowi jedną z najokrutniejszych dyktatur XX wieku.
Kiedy wojska Czerwonych Khmerów w kwietniu 1975 roku wkroczyły do Phnom Penh, Peter Fröberg Idling miał zaledwie trzy lata. Dwie dekady później został dziennikarzem (dzisiaj jest wolnym strzelcem piszącym artykuły i recenzje literackie dla „Dagens Nyheter”, „Tidningen Vi” i „Upsala Nya Tidning”); przez jakiś czas pracował również jako radca prawny (praktykant) organizacji humanitarnej w Kambodży. To właśnie wtedy, przeglądając zasoby małej biblioteki ze szwedzkimi książkami w stolicy tego indochińskiego państwa, natrafił na broszurę zatytułowaną „Kampucza między dwiema wojnami”, która okazała się entuzjastycznym reportażem z podróży czterech Szwedów po rządzonej przez Pol Pota Demokratycznej Kampuczy1). Wyprawa miała miejsce w sierpniu 1978 roku, a pisemna relacja z niej ukazała się drukiem wiosną następnego roku. Jako autorzy wymienieni zostali Jan Myrdal (lewicowy pisarz), Gunnar Bergström (ówczesny przewodniczący Towarzystwa Przyjaźni Szwedzko-Kampuczańskiej, z zawodu pielęgniarz psychiatryczny, teraz konsultant do spraw przestępczości nieletnich), Hedda Ekerwald (studentka socjologii, obecnie adiunkt na uczelni) oraz Marita Wikander (dziennikarka, dzisiaj rzeczniczka prasowa pewnego muzeum). Dla Fröberga Idlinga, na co dzień stykającego się z efektami zbrodniczych działań Czerwonych Khmerów, mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń minęły już prawie trzy dekady, lektura tej książeczki była niezwykle przykrym i szokującym doświadczeniem. Młody Szwed nie potrafił zrozumieć, jak światli humaniści z demokratycznego Zachodu dali się zwieść mordercom pokroju Adolfa Hitlera i Józefa Stalina. Zaczął więc stawiać pytania, później postanowił poszukać na nie satysfakcjonujących odpowiedzi, a efektem jego pracy okazał się wydany w 2006 roku reportaż z Piekła, czyli „Uśmiech Pol Pota”, który doczekał się już tłumaczeń na duński, norweski, włoski, holenderski oraz polski.
Książka Fröberga Idlinga, która doczekała się pochwał samego Petera Englunda, nie jest jednak pierwszą – ani, miejmy nadzieję, ostatnią – wydaną w naszym kraju pozycją na temat dyktatury Czerwonych Khmerów. Niemal na gorąco swoją relację o ludobójstwie w Kambodży napisał polski dziennikarz Zbigniew Domarańczyk. Był on zresztą pierwszym zagranicznym reporterem, który odwiedził ten kraj – na początku 1979 roku – po przepędzeniu przez Wietnamczyków rządu Pol Pota z Phnom Pehn. „Kampucza godzina 0” ukazała się dziewiętnaście lat temu i, choć od dawna już nie wznawiana, po dziś dzień pozostaje jednym z najbardziej wstrząsających raportów o zbrodniach popełnionych przez kambodżańskich komunistów2). Szwed, podobnie jak Polak, przebył kraj wzdłuż i wszerz, odbywając przy tym całą masę rozmów ze świadkami tamtych wstrząsających wydarzeń; dotarł przy tym nie tylko do ofiar, ale również do katów. Udało mu się między innymi spotkać – bo wywiadem raczej trudno byłoby to nazwać – z samym Khieu Samphanem, nominalnym szefem państwa kampuczańskiego w latach 1976-1979. „Uśmiech Pol Pota” w porównaniu z reportażem Domarańczyka ma jednak jeszcze swoje drugie dno – jest próbą moralnej rozprawy nad skandynawskimi intelektualistami, którzy z różnych powodów, najczęściej kierując się hasłami antyamerykańskimi i antyimperialistycznymi, udzielili bezwarunkowego poparcia ludobójczemu reżimowi. Nie jest to zresztą nic nowego; kilkadziesiąt lat wcześniej podobnie zachowywali się intelektualiści francuscy i włoscy o prokomunistycznej proweniencji, którzy słali hołdy pod adresem Lenina i Stalina. Sowieci nazywali ich „pożytecznymi idiotami”, które to określenie uznać można za wyjątkowo delikatne i sympatyczne.
Narracja Fröberga Idlinga biegnie dwoma torami. Z jednej strony szwedzki dziennikarz przedstawia nam dwudziestowieczną historię Kambodży – od czasu królewskiej koronacji Norodoma Sihanouka (w 1941 roku), poprzez okres walk narodowowyzwoleńczych przeciwko Francuzom (zakończonych proklamowaniem niepodległości 9 listopada 1953) i prowadzoną przez króla, a potem księcia3), politykę neutralności wobec konfliktu wietnamskiego, wreszcie dyktaturę wojskową generała Lon Nola (w latach 1970-1975), aż po zdobycie władzy przez Czerwonych Khmerów4); z drugiej – stara się wyjaśnić mefistofeliczne zauroczenie, jakiemu ulegli jego rodacy, którzy odbywając podróż do Piekła, nie dostrzegli w nim żadnych znamion diabelskiej obecności. Po latach dociera więc do uczestników tamtej wyprawy, zadaje im niewygodne pytania, namawiając tym samym na swoistą spowiedź (co nie zawsze zresztą kończy się sukcesem). Odpowiedzi, które otrzymuje, składają się na frapujący portret świadomości politycznej młodych ludzi na Zachodzie w latach 70. XX wieku. Ukształtowani przez rewoltę studencką 1968 roku, nienawidzący wszystkiego, co kojarzy im się z opresyjnym systemem kapitalistycznym (reprezentowanym przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników na całym świecie), w imię wolnościowych idei gotowi są poprzeć każdego, kto na swoich sztandarach wypisze antyamerykańskie hasła. Droga ta prowadzi ich najczęściej na manowce, względnie czyni emisariuszami wyjątkowo złej sprawy. Można zatem uznać „Uśmiech Pol Pota” za reportaż rozliczeniowy – i to zarówno ze zbrodniami popełnianymi przez Czerwonych Khmerów, jak i z „młodzieńczą chorobą lewicowości”, której wirus zainfekował w tamtym czasie miliony Europejczyków. Bo choć Myrdal, Bergström, Ekerwald i Wikander nie brali do ręki broni i nie organizowali zamachów terrorystycznych, niewiele różnili się od swoich rówieśników z Włoch czy Niemiec Zachodnich, którzy zakładali Czerwone Brygady i Frakcję Czerwonej Armii5).
Szkieletem książki, wokół którego Fröberg Idling buduje swoją opowieść, jest życiorys Pol Pota – a właściwie Saloth Sara – chłopskiego syna, zarażonego komunizmem podczas studiów we Francji6). Sprzymierzony z Mao Tse-tungiem (Zedongiem), postanowił on wcielić w życie idee „wiejskiego komunizmu”, dokończyć z sukcesem to, co nie udało się „wielkiemu towarzyszowi Mao”. Stał również na stanowisku, że Kambodża powinna być samowystarczalna, tym samym całkowicie uniezależniona od obcych państw, a przede wszystkim – od sąsiedniego Wietnamu, który oskarżał o próbę podporządkowania sobie całych Indochin, a więc także i jego ojczyzny. W efekcie przemyśleń Pol Pota powstała ideologia będąca amalgamatem haseł komunistycznych i rasistowskich (głównie antywietnamskich) – to z kolei zrodziło jednego z największych zbrodniarzy XX wieku. Szwedzki dziennikarz nie stawia się jednak w roli oskarżyciela; wychodzi raczej z założenia, że najbardziej przemówią do czytelnika suche fakty połączone z wypowiedziami (i cytatami z dzieł) bohaterów tamtych wydarzeń. Tytułowy „uśmiech” dyktatora jest bolesną ironią, ale i bardzo głośnym ostrzeżeniem. Z jednej strony przed lekceważeniem politycznych radykałów, z drugiej – przed postrzeganiem świata w tonacji czarno-białej, która z każdego oponenta czyni od razu śmiertelnego wroga.
koniec
2 października 2010
1) Po zajęciu Phnom Penh Pol Pot i jego świta natychmiast przystąpili do budowy nowego, komunistycznego społeczeństwa. Wzorem rewolucjonistów francuskich, dzień, w którym przejęli władzę – w tym przypadku 17 kwietnia 1975 roku – uznali pierwszym dniem nowego kalendarza. Zmienili również, tym razem korzystając ze wzorców sowieckich, nazwę państwa – do historii przeszła Kambodża, narodziła się natomiast Kampucza. Demokratyczna Kampucza!
2) Czy Peter Fröberg Idling, zabierając się do pracy nad „Uśmiechem Pol Pota”, znał książkę Polaka – trudno stwierdzić. W każdym razie nie wymienia jej w sporządzonej przez siebie bibliografii, choć zaznacza, że jest to tylko „wybór” książek, z których korzystał. Inna sprawa, że w treści nie ma żadnego odniesienia do Domarańczyka.
3) Nie, to nie błąd ani tym bardziej nie przypadek. Norodom Sihanouk po czternastu latach królowania w 1955 roku abdykował i oddał władzę swemu pozbawionemu jakichkolwiek ambicji politycznych ojcu Norodom Suramaricie, który – przynajmniej nominalnie – władał Kambodżą do swojej śmierci pięć lat później. Jaki był cel tego zabiegu? Otóż konstytucja kambodżańska w dużym stopniu ograniczała władzę królewską, co bardzo uwierało Sihanouka. Dlatego wolał zrezygnować z tytułu monarszego i władać krajem najpierw jako premier (1955-1960), a później prezydent i przewodniczący Najwyższej Rady Narodowej (1960-1970). Tym sposobem mógł obchodzić konstytucję i rządzić w sposób umiarkowanie dyktatorski.
4) Czerwoni Khmerzy wcale nie przepadali za nazwą, którą wymyślił dla nich król/książę Norodom Sihanouk. W oficjalnych dokumentach zawsze występowali jako Komunistyczna Partia Kambodży, po 1975 roku przechrzcili się natomiast na Partię Demokratycznej Kampuczy.
5) Zabijać można przecież na wiele sposobów. Druga wojna światowa nauczyła nas, że winni Holokaustu byli nie tylko esesmani pędzący Żydów do komór gazowych, ale i „zwykli Niemcy”, którzy produkowali i dostarczali im Cyklon B. Jak w tym kontekście określić człowieka, który reżim odpowiadający za masowe zbrodnie (na przykład w osławionym Więzieniu Bezpieczeństwa S-21, czyli Tuol Sleng w Phnom Penh), skwitował następująco: „(…) ciężka praca i te pozornie najprostsze gwarancje, jakich udziela nowe społeczeństwo – dach nad głową, ubranie i wyżywienie – realizują marzenia ubogiego chłopa” (Jan Myrdal)?…
6) Wielu antykomunistów na przestrzeni ostatnich kilku dekad przedstawiało dyktaturę sowiecką jako kolejną formę typowo wschodniej despotii, jakby zapominając o tym, że Lenin, Trocki i Stalin jedynie wprowadzili w życie to, co wymyślili niemieccy i francuscy filozofowie (z Karolem Marksem na czele). Idąc tym tropem, należałoby stwierdzić, że ideologia Czerwonych Khmerów wypływa dokładnie z tego samego źródła. Pol Pot (nazywany także Bratem Numer Jeden), Khieu Samphan (nominalny szef Demokratycznej Kampuczy), Ieng Sary (minister spraw zagranicznych), Ieng Thirith (minister spraw socjalnych), Son Sen (minister obrony), Ok Sakun (reprezentant państwa w Genewie) i inni przywódcy Komunistycznej Partii Kambodży w latach 40. i 50. ubiegłego wieku studiowali w Paryżu i tam połknęli bakcyla komunizmu. Jednym z nielicznych wyjątków był wykształcony w Tajlandii Brat Numer Dwa, czyli Nuon Chea (a właściwie Long Bunruot), wicepremier i prawa ręka Pol Pota.

Komentarze

02 X 2010   23:23:37

Ta książka może być bardzo istotna i godna jak największej promocji, bo owych "pożytecznych idiotów" nadal wszędzie jest mnóstwo.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Podróż na wschód: Przez bezdroża Tybetu z chińskim malarzem i nudną narracją
Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 II 2020

Książka japońskiej pisarki ma tytuł „Tao”, ale obliczony jest on chyba tylko na przyciągnięcie specyficznej grupy czytelników, bo o taoizmie nie ma tam żadnych wzmianek. Aya Goda opisała swoje przeżycia z pobytu w Chinach w burzliwym roku 1989, kiedy to zakochana w młodym, buntowniczym malarzu wędrowała z nim od Szanghaju do Lhasy i z Tybetu na tropikalną wyspę Hajnan.

więcej »

O komiksach z miłością i znawstwem
Marcin Mroziuk

24 II 2020

Nie ulega wątpliwości, że „Moje komiksy. Vol. 1. Od Tajfuna do Supermana” to książka mogąca zainteresować tych fanów historii obrazkowych, którzy chcieliby poczytać nieco poważniejsze rozważania na temat komiksów niż dominujące w internecie krótkie recenzje niedawno wydanych albumów. I czytelnicy nie zawiodą się tą lekturą, gdyż Paweł Ciołkiewicz nie tylko jest wielbicielem tego medium, ale też posiada o nim sporą wiedzę i umie ją przekazać w ciekawy sposób.

więcej »

Nie grać Bustera Keatona
Joanna Kapica-Curzytek

23 II 2020

„Mistrz offu” to zbiór wspomnień Jacka Fedorowicza związanych z jego filmową karierą. Nazwisko autora zapowiada i gwarantuje, że będzie zabawnie i inteligentnie.

więcej »

Polecamy

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!

Na rubieżach rzeczywistości:

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.