Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Beowulf›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBeowulf
Tytuł oryginalnyBeowulf
Data wydania5 października 2010
PrzekładRobert Stiller
Wydawca Vis-à-vis/Etiuda
ISBN978-83-61516-35-4
Format254s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena33,80
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 29,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Potwory i tłumacze
[„Beowulf” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Chciałoby się powiedzieć: nareszcie. Po latach dotkliwej pustki znalazł się ktoś, komu chciało się przetłumaczyć staroangielski epos „Beowulf”, a co więcej, zrobić to porządnie. Dzięki pracy Roberta Stillera teraz także i polscy czytelnicy mogą poznać historię dzielnego wodza Geatów.

Michał Foerster

Potwory i tłumacze
[„Beowulf” - recenzja]

Chciałoby się powiedzieć: nareszcie. Po latach dotkliwej pustki znalazł się ktoś, komu chciało się przetłumaczyć staroangielski epos „Beowulf”, a co więcej, zrobić to porządnie. Dzięki pracy Roberta Stillera teraz także i polscy czytelnicy mogą poznać historię dzielnego wodza Geatów.

‹Beowulf›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBeowulf
Tytuł oryginalnyBeowulf
Data wydania5 października 2010
PrzekładRobert Stiller
Wydawca Vis-à-vis/Etiuda
ISBN978-83-61516-35-4
Format254s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena33,80
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 29,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jest się z czego cieszyć, „Beowulf” w tłumaczeniu Stillera to pierwszy porządny polski przekład średniowiecznego eposu. Dotychczas mieliśmy do czynienia z parafrazami tekstu, a także jednym, niezbyt dobrze przyjętym tłumaczeniem sprzed paru lat. Brakowało natomiast solidnego przekładu, który z dbałością o szczegóły przybliżyłby polskiemu czytelnikowi, bądź co bądź, epos narodowy Anglików.
„Beowulf” jest tym bardziej istotny, że stanowi podwaliny literatury, w tym fantastycznej. Zachwycał się nim J.R.R. Tolkien, który historię eposu opisał w „Potworach i krytykach”. Opowieść o Beowulfie jest też wspaniałym przykładem staroangielskiej literatury. Miłośnicy mitologii germańskiej, skandynawskich sag czy „Pieśni o Nibelungach” powinni być zachwyceni tekstem. Powinny poń sięgnąć też osoby, które oglądały film Roberta Zemeckisa sprzed trzech lat. Chociażby po to, aby przekonać się, co reżyser zmienił względem oryginału (a jest tego sporo).
Stiller, chcąc oddać ducha oryginału, postawił na wiersz aliteracyjny, co jest ciekawym rozwiązaniem choćby dlatego, że nieczęsto występuje on w literaturze polskiej. Osoby nieprzyzwyczajone do takiej formy poezji mogą mieć początkowo drobne trudności w lekturze, dlatego warto przeczytać – przynajmniej we fragmentach – „Beowulfa” na głos. Tłumacza trzeba też pochwalić za wierność oryginałowi, który jak przypuszczam nie był łatwym kawałkiem chleba.
O ile samo tłumaczenie eposu jest bez zarzutu, o tyle pewne zdziwienie mogą wywołać pozostałe teksty zamieszczone w książce. Oprócz samego „Beowulfa” mamy jeszcze wersję prozaiczną, posłowie do dzieła, historię jego powstawania, fragmenty poezji staroangielskiej i złośliwy atak tłumacza na swoich kolegów po fachu. Przede wszystkim dziwi układ książki, który oferuje czytelnikowi najpierw osobliwy wstęp, mający być chyba w zamierzeniu wyjściem ku mniej zorientowanemu w tematyce czytelnikowi, a wprowadzenie w epos – na końcu. Wskutek tego osoby pierwszy raz stykające się z „Beowulfem” będą czytać tekst bez uprzedniego przygotowania, co nie jest najlepszym pomysłem.
Stiller nie byłby chyba sobą, gdyby przy okazji nie wetknął paru szpilek innym tłumaczom. Obrywa się tutaj chyba wszystkim – autorom wcześniejszego przekładu „Beowulfa”, tłumaczkom „Legendy o Sigurdzie i Gudrun”, a także Tadeuszowi A. Olszańskiemu za przekład „Potworów i krytyków” Tolkiena. W większości przypadków Stiller przywołuje słuszne argumenty, parę razy jednak mocno przesadza, jak choćby atakując Heaneya za jego tłumaczenie „Beowulfa” czy Johna Gardnera za jego „Grendela”. Skupiając się na wierności tekstowi, Stiller zdaje się nie dostrzegać piękna przekładu irlandzkiego poety, nie wspominając już o bezzasadnym ataku na Gardnera.
To są jednak szczegóły. Natomiast kardynalnym grzechem, ale już wydawcy, jest oprawa graficzna książki. Pal licho okładkę – dużo gorsze są grafiki zamieszczone wewnątrz tekstu. Nie dość, że często nijak mają się do treści, to jeszcze część została przekopiowana bez podania nazwisk autorów. Wojciech Grzegorzyca i Ewa Gawlik odpowiedzialni za stronę graficzną książki mieli na celu chyba tylko zniesmaczenie czytelnika, mieszając ze sobą ryciny przedstawiające wikingów, słabe reprodukcje ściągnięte z internetu, a także grafiki wyjęte z… bestiariusza AD&D. Nawet nie chcę wiedzieć, jak można było wpaść na tak koszmarny pomysł.
Piszę o tym nie dlatego, aby dokopać wydawcy, ale ponieważ część odbiorców kartkujących „Beowulfa” może wziąć go za książkę niepoważną, albo – jeszcze gorzej – jakąś przygodową bzdurkę. A szkoda, bo „Beowulf” jest dziełem ważnym, z którym po prostu wypada się zapoznać.
koniec
29 października 2010

Komentarze

29 X 2010   10:13:10

Czy tłumaczenie wykonano z oryginału, czy z któregoś z przekładów na angielski? Jeśli to drugie, to z którego?

29 X 2010   16:22:49

To Stiller, więc stawiam na tłumaczenie z oryginału. "Gilgamesza" przecież też zrobił ze staroperskiego.

29 X 2010   21:39:17

"Od tego zaczął się J.R.R.Tolkien" - taaa, a skończył się pewnie na Kill 'Em All ;)

30 X 2010   00:37:52

R.F. :D

02 XI 2010   00:33:39

Stiller przetłumaczył Gilgamesza z rosyjskiego. Gilgamesz został spisany w języku akkadzkim, istnieją również pieśni w językach szumerskim i hetyckim. Tłumaczenie Gilgamesza z języków oryginalnych ukazało się nakładem wydawnictwa Agade w sześciotomowej serii Antologia Literatury Mezopotamskiej. Przekład Beowulfa autorstwa Mirosława Kropidłowskiego wydany przez Armorykę w 2006 roku jest naprawdę dobry, ale niestety nakład się już wyczerpał i dostępne jest teraz tylko opracowanie prozą.

02 XI 2010   11:05:01

Ad:Zyzgak

Jak napisał gnom, to stillerowe tłumaczenie "Gilgamesza" to bujda. Bo ani nie z oryginału - Stiller tłumaczył z rosyjskiego, ani nie jest to przekład eposu - jest to bardzo swobodna parafraza tego eposu, z licznymi autorskimi wstawkami. Warto zaznaczyć, że "Sztukę wojenną" Sun Zi Stiller również "tłumaczył" poprzez rosyjski, niemiecki i angielski, a nie z chińskiego oryginału.
W obu wspomnianych przeze mnie dziełkach mieliśmy - podobnie jak w "Beowulfie" - obszerne posłowia nie na temat, w których Stiller rynsztokowym słownictwem obrzucał cały świat dookoła, od wydawnictw przez historyków do pisarzy, jednocześnie pisząc peany na cześć siebie samego i swoich wiekopomnych zasług dla polskiej kultury narodowej. Dziwny koleś.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Brudne szpony bioenergoterapeutów
Jarosław Loretz

16 VII 2019

Chłystowie, radienija, Rasputin – to całkiem ciekawy zestaw, na którym można zbudować fascynującą powieść grozy. Niestety, jak uczy przykład „Ciemnych sił” Jacka Piekiełki, sam pomysł to za mało. Przydałoby się jeszcze jako takie opanowanie warsztatu pisarskiego.

więcej »

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
Sebastian Chosiński

15 VII 2019

Kiedy na zasłużony urlop wybiera się szary obywatel, można przypuszczać, że będzie mu dane uczciwie odpocząć – poopalać się na plaży, popływać w morzu bądź oceanie. Ale co dzieje się, kiedy tym obywatelem jest funkcjonariusz policji, na dodatek tak znany i popularny, jak komisarz Maigret? Wówczas na sto procent zostanie popełniona w okolicy zbrodnia. I tak właśnie dzieje się w „Maigrecie na wakacjach”.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Koniec świata, początek wielkiej wojny
Miłosz Cybowski

14 VII 2019

Po „1913”, stosunkowo krótkiej książeczce, Paul Ham podjął się o wiele bardziej ambitnego zadania. Jego „1914. Rok końca świata” szczegółowo prezentuje wydarzenia, które doprowadziły do wybuchu wojny oraz pierwsze miesiące militarnych zmagań.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.