Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Peter F. Hamilton
‹Pustka: Sny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPustka: Sny
Tytuł oryginalnyThe Dreaming Void
Data wydania27 lipca 2010
Autor
PrzekładPiotr Staniewski, Grażyna Grygiel
Wydawca MAG
CyklPustka, Wspólnota
ISBN978-83-7480-174-4
Format600s. 135×202mm
Cena45,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Rzeczywistość ciekawsza od snów
[Peter F. Hamilton „Pustka: Sny” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Pustka: Sny” Petera F. Hamiltona posiada wszystko, czego można oczekiwać od dobrego SF: bogaty świat, ciekawą historię, nieludzkich obcych, różnorodnych bohaterów oraz kłopot, który może doprowadzić do zniszczenia całej galaktyki. Problem w tym, że nie wszystkie te elementy rozwinięto w tak samo zręczny sposób.

Miłosz Cybowski

Rzeczywistość ciekawsza od snów
[Peter F. Hamilton „Pustka: Sny” - recenzja]

„Pustka: Sny” Petera F. Hamiltona posiada wszystko, czego można oczekiwać od dobrego SF: bogaty świat, ciekawą historię, nieludzkich obcych, różnorodnych bohaterów oraz kłopot, który może doprowadzić do zniszczenia całej galaktyki. Problem w tym, że nie wszystkie te elementy rozwinięto w tak samo zręczny sposób.

Peter F. Hamilton
‹Pustka: Sny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPustka: Sny
Tytuł oryginalnyThe Dreaming Void
Data wydania27 lipca 2010
Autor
PrzekładPiotr Staniewski, Grażyna Grygiel
Wydawca MAG
CyklPustka, Wspólnota
ISBN978-83-7480-174-4
Format600s. 135×202mm
Cena45,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Rok 3580, ludzkość skolonizowała setki planet i układów gwiezdnych. Ludzie, podobnie jak podbite światy, są podzieleni. Nieformalną władzę sprawuje ZAN (Zaawansowana Aktywność Neuronalna) czyli umysły ludzi, którzy zdecydowali się porzucić swoje fizyczne ciała i przenieść się, a właściwie stworzyć coś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości. Jako najbardziej zaawansowana forma ludzkiego bytu, stojąca ponad Elewatami, Awangardami i zwykłymi ludźmi, stanowi siłę, z którą muszą się liczyć nawet obcy. Jednak nawet ZAN nie uniknęła podziałów i mimo istnienia oficjalnego rządu podejmującego decyzje (ZAN: Władze), rozmaite frakcje toczą ze sobą ciche wojny o przyszłość ludzkości. To właśnie jedna z takich wojen, toczonych przy pomocy nieświadomych niczego ludzi, staje się podstawą dla całej fabuły powieści.
W centrum całego sporu znajduje się tytułowa Pustka, obszar w centrum galaktyki stanowiący osobny wszechświat, oddzielony od reszty sztucznym horyzontem zdarzeń. Jego przekroczenie jest niemożliwe, a wszelkie próby nieuchronnie prowadzą do rozszerzania się granic samej Pustki – kosztem reszty wszechświata. Wybór nowego przywódcy religii Żywego Snu, który za swój cel stawia wielki exodus wszystkich wyznawców do Pustki, może doprowadzić ludzkość (oraz inne rasy zamieszkujące galaktykę) do rychłej zguby.
Interesującym zabiegiem jest przedstawienie świata w Pustce pod postacią snów Iniga, duchowego przywódcy Żywego Snu. Sny te znają wszyscy wyznawcy tej religii i to właśnie one są inspiracją dla ich planowanej wyprawy. Jednocześnie świat „po tamtej stronie” dalece różni się od realiów SF. Gdyby nie zdolności telepatyczne jego mieszkańców, można by uznać go za klasyczny świat fantasy z równie klasyczną i nudną fabułą (czyli chłopiec z zapadłej wsi dysponujący ponadprzeciętnymi zdolnościami, zmuszony opuścić rodzinne strony i znaleźć swoje miejsce w szerokim świecie). Jest to najsłabszy element całej powieści, zarówno pod względem świata przedstawionego, jak i fabuły. Kolejne „sny” umieszczane między właściwymi rozdziałami odrywają czytelnika od sprawnie prowadzonej narracji i bogatego świata Wspólnoty Miedzyukładowej. Pod koniec, gdy akcja wyraźnie nabiera rozpędu, lekturę poszczególnych opowieści z Pustki aż chce się pominąć, tym bardziej że nie mają one absolutnie żadnego wpływu na wszechświat po drugiej stronie.
Olbrzymim plusem powieści są jej bohaterowie: różnorodni, ciekawi i wyraźnie zarysowani. Czy jest to tajemniczy Aaron, za wszelką cenę starający się odnaleźć zaginionego Iniga, czy lubująca się w używkach Corrie-Lyn, była kapłanka Żywego Snu, czy, wydawałoby się, niepozorna Araminta, kelnerka pracująca w niewielkim barze na jednej z planet. Wątki poszczególnych postaci bardzo zręcznie się splatają, tworząc niezwykle skomplikowaną mozaikę zależności, która wychodzi na jaw dopiero w okolicach połowy powieści. Szczególnie interesujący jest wątek Araminty – początkowo nie sposób oprzeć się wrażeniu, że na karty powieści trafiła albo przypadkiem, albo jedynie w celu umożliwienia Hamiltonowi bliższego przedstawienia życia codziennego ludzkości. Tymczasem, jak okazuje się pod koniec, ma ona do odegrania znacznie ważniejszą rolę.
Uniwersum przedstawione w Pustce należy do obszerniejszego cyklu Wspólnoty Międzyukładowej (jej poprzednie tomy to dylogie „Gwiazda Pandory” i „Judasz wyzwolony”). Nawiązania do przeszłych wydarzeń oraz legendarnych postaci nadają powieści odpowiedniej głębi, jednak brak konkretnych wyjaśnień (chociażby końcowego słownika pojęć i wydarzeń, jak np. w „Diunie”) sprawia, że czytelnik nieobeznany z poprzednimi częściami czuje się w niektórych momentach wyjątkowo zdezorientowany1). Jednak poza przeszłością całej Wspólnoty mamy do czynienia z niezwykle bogatym, wysoce stechnicyzowanym i rozwiniętym światem, w którym każdy człowiek może przedłużać swoje życie nawet do tysiąca lat, po śmierci swej cielesnej powłoki „zasiedlić” inną czy nawet funkcjonować jako jeden umysł w kilku czy kilkunastu ciałach (jak szarmancki pan Bovey). Dodatkowe genetyczne i bioniczne usprawnienia pozwalają niektórym ludziom na dokonywanie rzeczy niemal niemożliwych, a w pewnych przypadkach nawet zamienianie się w prawdziwe żyjące czołgi (Hamilton niejednokrotnie serwuje barwne opisy walk toczonych przez samego Aarona z dziesiątkami przeciwników).
„Pustka: Sny” to pierwszy tom trylogii ze wszystkimi tego wadami i zaletami. Hamilton otwiera dziesiątki rozmaitych wątków, umiejętnie je ze sobą splata, tworząc bardzo złożoną i skomplikowaną fabułę. Szkoda tylko, że zabrakło autorowi pomysłów na ciekawsze zakończenie niż wielki cliffhanger, ucinający akcję w połowie.
koniec
3 listopada 2010
1) Co ciekawe, polskie wydanie „Pustki: Snów” figuruje jako zupełnie osobny i niepowiązany z wymienionymi wyżej powieściami cykl.

Komentarze

09 XI 2010   13:02:22

W czasie lektury pierwszego tomu (przyznaję się - przeczytałem już całość trylogii), podobnie jak autorowi recenzji, sny mi się nie podobały i nieco irytowały. W kolejnych tomach jest zdecydowanie lepiej. Śmiem twierdzić, że na tyle dobrze, że wyjęte z trylogii, stanowiłyby bardzo przyzwoitą powieść.
Dla mnie podstawową wadą pierwszego tomu było to, że zmuszony zostałem do lektury kolejnych dwóch w oryginale ;)

29 IV 2011   21:19:31

Zastanawiam sie, czy nie zwrocic sie do wydawnictwa o zwrot kasy wydanej na ksiazke. Dlaczego? Dlatego ze ksiazka bardzo mi sie podoba, czekalem na nia latami... Na trzecia czesc - myslalem, ze padne trupem, gdy sie okzalo, ze nie moge kupic ebooka z Polski. A nasza wersja zostala obcieta i to tak, ze gdybym nie czytal oryginalu, to nie wiedzialbym o co chodzi. To jest oszustwo, ze nie podane informacji o okrojonej wersji oryginalu. Co do tlumaczenia, to juz kwetia gustu... Ja czytalem oryginal, wiec polskie tlumaczenia byly miejscami zabawne, ale... zapewne sam nie potrafilbym lepiej.
A wracajac do ksiazki. Jest swietna, takiej hard dawno nie czytalem... Przydluga? Mozliwe. Prosze czytac opowiadania. Kilka stron i final. Science w tej ksiazce jest wiecej niz bardziej na poziomie a fiction najwyzszych lotow. Panie Hamilton, prosimy o wiecej! W kwestii seksu. Trudno mi wyobrazic sobie, co tu jeszcze i jak mozna powymyslac. W sumie mozna o nim nie wspominac, tak jak nie pamietam, ale nigdzie nie ma w ksiazce, ze jakis jej bohater idzie do kibelka. Pomijanie pewnych aspektow nie musi wypaczac calosci. Jednym sie bedzie podobalo, innym nie. Dla mnie 99% jest do przelkniecia. Bez popijania. A potem swieca oczy :D

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Na wysokich obrotach
Joanna Kapica-Curzytek

29 XI 2021

Rezolutna Jaga, młoda czarownica, musi stawić czoło bandzie zmorów i uratować uprowadzonych rodziców. Powieść „Jaga i dom na orlich nogach” nie pozwala się nudzić i z humorem prowadzi młodych czytelników do granic wyobraźni.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.