Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Steven Erikson
‹Wspomnienie lodu: Cień przeszłości›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWspomnienie lodu: Cień przeszłości
Tytuł oryginalnyMemories of Ice
Data wydanialipiec 2002
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN83-89004-25-9
Format507s. 115x185mm
Cena35,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Lód, lud, brud i smród
[Steven Erikson „Wspomnienie lodu: Cień przeszłości”, Steven Erikson „Wspomnienie lodu: Jasnowidz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czasem podczas czytania, na zanurzonego w świecie z papieru i wyobraźni czytelnika opada zrozumienie. Nawała faktów i zdarzeń zatrzymuje się, strumień akcji spowalnia, przez moment nasza uwaga nie jest skupiona na bohaterach, bo smakujemy zupełnie nową potrawę, którą nam autor zgrabnie podsunął pod nos. Splótł bowiem czarodziej pióra dotychczasowe wątki, niezrozumiałe częstokroć, w nową fascynującą całość, olśnił nas wizją, jakiej w najśmielszych snach nie przewidywaliśmy.

Eryk Remiezowicz

Lód, lud, brud i smród
[Steven Erikson „Wspomnienie lodu: Cień przeszłości”, Steven Erikson „Wspomnienie lodu: Jasnowidz” - recenzja]

Czasem podczas czytania, na zanurzonego w świecie z papieru i wyobraźni czytelnika opada zrozumienie. Nawała faktów i zdarzeń zatrzymuje się, strumień akcji spowalnia, przez moment nasza uwaga nie jest skupiona na bohaterach, bo smakujemy zupełnie nową potrawę, którą nam autor zgrabnie podsunął pod nos. Splótł bowiem czarodziej pióra dotychczasowe wątki, niezrozumiałe częstokroć, w nową fascynującą całość, olśnił nas wizją, jakiej w najśmielszych snach nie przewidywaliśmy.

Steven Erikson
‹Wspomnienie lodu: Cień przeszłości›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWspomnienie lodu: Cień przeszłości
Tytuł oryginalnyMemories of Ice
Data wydanialipiec 2002
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN83-89004-25-9
Format507s. 115x185mm
Cena35,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Czasem podczas czytania, na zanurzonego w świecie z papieru i wyobraźni czytelnika opada zrozumienie. Nawała faktów i zdarzeń zatrzymuje się, strumień akcji spowalnia, przez moment nasza uwaga nie jest skupiona na bohaterach, bo smakujemy zupełnie nową potrawę, którą nam autor zgrabnie podsunął pod nos. Splótł bowiem czarodziej pióra dotychczasowe wątki, niezrozumiałe częstokroć, w nową fascynującą całość, olśnił nas wizją, jakiej w najśmielszych snach nie przewidywaliśmy.
Taką przyjemną niespodziankę sprawił nam Steven Erikson w swojej najnowszej powieści „Wspomnienie Lodu”, podzielonym niestety na dwie części (nie marudzę na wydawcę, po prostu wolałbym mieć już w rękach całość) trzecim tomie „Malazańskiej Księgi Poległych”. Cykl, już do tej pory wysokooktanowy, wskoczył na nowe obroty, kiedy pisarz postanowił objawić nam sens i przeszłość stojącą za jego Domami i Grotami, kiedy wyjaśniło się, czym jest Sen Pożogi i kiedy… No, jest takich momentów kilka. Do tej pory były to jedynie pomysłowe szczegóły, miłe i zręczne, ale raczej przyprawy, niż fabularne mięso. Objawienie doprawdy zapiera dech w piersiach. Szczegółów nie podam, smakujcie sami, ale dla naprowadzenia wspomnę, że Erikson jest z zawodu archeologiem.
Autor pisze, za co cześć mu i chwała, mając w głowie plan. Metodycznie wyjmuje z kieszeni fakt za faktem zadziwiając pomysłowością i głębią spojrzenia. Chociaż to wspaniałe i zaskakujące zarazem, że Malazańska Księga Poległych zdaje się być dziełem już dawno w głowie pisarza powstałym i wypieszczonym, to najniezwyklejsze jest jednak to, że Erikson wyrzuca z siebie te wszystkie pomysły, zalewa wręcz nimi czytelnika i zupełnie się nie przejmuje, że to dopiero trzeci tom z zapowiedzianych dziesięciu. W czasach Roberta Jordana umiejętność, chęć właściwie, pisania kompaktowego, pisania naładowanego akcją i pomysłem niczym Dworzec Centralny bezdomnymi, jest rzadka, zbyt rzadka. Niewielu ma w sobie śmiałość tworzenia tego, co zamierzyło, bez oglądania się na spustoszenia, jakie można by uczynić w portfelach czytelnika wydłużeniem cyklu. Miejmy nadzieję, że Steven Erikson utrzyma swój poziom i swoją pisarską siłę, czego mu chyba wszyscy jego fani życzą.
Czym by tu jeszcze zachęcić… Magia. Nie chodzi tu tylko o jej wymyślność, ale przede wszystkim o jej wszechobecność. Zbyt wiele jest książek, gdzie faceci z brodami i w kapeluszach rzucają w siebie płomieniem (błyskawicą, zimnem, guzikami, podstarzałym jogurtem, wybierzcie sami). Natomiast niewiele jest książek, gdzie rzucenie czaru jest opcją naturalną i całkowicie w świetle wydarzeń i historii zrozumiałą. Gdzie kula ognia nie jest jedynie nieco bardziej skomplikowanym pistoletem, ale umiejętnością wynikającą logicznie z konstrukcji świata. Erikson przepoił powieści z cyklu „Malazańskiej Księgi Poległych” nadprzyrodzonością, bogów jest tam więcej, niż Niemców na Majorce, a co najważniejsze, granice między człowieczeństwem a boskością są bardzo płynne. Zostać bogiem wcale nie jest trudno, powiem więcej – czasem nawet zbyt łatwo.

Steven Erikson
‹Wspomnienie lodu: Jasnowidz›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWspomnienie lodu: Jasnowidz
Tytuł oryginalnyMemories of Ice
Data wydaniasierpień 2002
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMalazańska Księga Poległych
ISBN83-89004-21-6
Format640s. 115x185mm
Cena35,—
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Tempo. Wojna rwie cały świat, przelatuje w górę i w dół kontynentu, sojusze powstają, przeżywają chwile trudności i znowu się rozpadają. Wielkie bitwy przeplatają się z pojedynkami w małej skali, a między nimi autor zaprasza do dialogów, które naprawdę konstruować potrafi, wzruszając i rozśmieszając czytelnika w zależności od potrzeby. Zza pleców postaci szczerzy zaś swoje zęby historia, stara, mroczna i pełna wydarzeń, których nieznajomość może mieć bardzo nieprzyjemne konsekwencje. Bohaterowie muszą jednocześnie opędzać się od niebezpieczeństw obecnych i rozszyfrowywać zagadki sprzed setek tysięcy lat.
Bohaterów jest zaś wielu, a wszyscy zwyczajni niezwyczajni. Bo tymi, których oczy są dla nas bramą na świat, są zwykli ludzie, którzy mieli jednak nieszczęście wpakować się w niezwykłe wydarzenia. Pchają swoje życiowe taczki, robią, co muszą, czasem – jeżeli mają dużo szczęścia – to co chcą i próbują wytyczyć sobie drogę pośród wydarzeń. Erikson życia im nie ułatwia, bo zmienia ich, przeistacza, wiąże ich wybór nie tyle z pytaniem „Co zrobić?”, co z pytaniem „Kim się stać?”. Świat widziany oczyma takiego, dajmy na to, Toca Młodszego, zupełnie inaczej wygląda na początku „Wspomnienia lodu”, niż na jego końcu. Uwagę należy tu zwrócić na świetne panowanie, jakie autor ma nad swoim tekstem – przechodzenie od postaci do postaci, skoki od jednego bohatera do drugiego, związane z tym zmiany w wyrażaniu się, ocenie wydarzeń, rytmie pisania mogą, skreślone niewprawną ręką, razić. Erikson i z tej próby wychodzi zwycięsko.
Jeśli ktoś lubi, to zapewniam, że we „Wspomnieniu lodu” (jak i w całej „Malazańskiej Księdze Poległych”) nie zbraknie scen drastycznych i okropnych. Wybuchy okrucieństwa portretowane przez Stevena Eriksona są arcydziełami, ohydnymi, ale jednak arcydziełami. Smród, krew, gangrena, wnętrzności, tego ci dostatek. Obcinane są chyba wszystkie możliwe członki, a może i jakieś dodatkowe by się znalazło. Cóż, skoro świat maltretowany jest wojną, to fakt ten musi znaleźć odbicie w stosunkach międzyludzkich. Tym, którzy jeszcze nie czytali, radzę się zastanowić, czy chcą wiedzieć co oznacza nazwa „Dzieci Martwego Nasienia”. Jednak książka nie epatuje sadyzmem, lecz pokazuje go jako integralną część toczonego chorobą świata. Więcej – ludzka podłość potrafi mieszać się z ludzką wielkością, jak to zwykle w życiu bywa.
„Wspomnienie lodu”, jak już się rzekło, jest tomem, w którym parę kurtyn spada, ale nie ma obaw, pojawiają się nowe. Łatwość, z jaką Erikson wprowadza nowe krainy, nowych bohaterów i nowe historie, bardzo dobrze wróży na przyszłość. Proponuję więc zaopatrzyć się w „Malazańską Księgę Poległych” i czytać, czytać, bo fantasy jest to oryginalna i wciągająca.
koniec
1 sierpnia 2002

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Kronika śmierci niezauważonej
— Eryk Remiezowicz

Zamknąć Królikarnię!
— Eryk Remiezowicz

Książka, która nie dotarła do nieba
— Eryk Remiezowicz

Historia żywa
— Eryk Remiezowicz

Na siłę
— Eryk Remiezowicz

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Gdzie korekta to skarb
— Eryk Remiezowicz

Anielski kryminał
— Eryk Remiezowicz

I po co ten pośpiech?
— Eryk Remiezowicz

Nie zawsze szczęście
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.