Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Kate Griffin
‹Szaleństwo aniołów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzaleństwo aniołów
Tytuł oryginalnyA Madness of Angels
Data wydania12 stycznia 2011
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMatthew Swift
ISBN978-83-7480-196-6
Format560s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Zemsta w rytmie miasta
[Kate Griffin „Szaleństwo aniołów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Szaleństwo aniołów” Kate Griffin to jedna z tych książek, które czyta się z niekłamaną przyjemnością, myśląc przy tym „Jakie to ciekawe” – i dopiero po lekturze przychodzi refleksja, że na dobrą sprawę autor czy autorka nie pokazali nam nic nowego.

Anna Kańtoch

Zemsta w rytmie miasta
[Kate Griffin „Szaleństwo aniołów” - recenzja]

„Szaleństwo aniołów” Kate Griffin to jedna z tych książek, które czyta się z niekłamaną przyjemnością, myśląc przy tym „Jakie to ciekawe” – i dopiero po lekturze przychodzi refleksja, że na dobrą sprawę autor czy autorka nie pokazali nam nic nowego.

Kate Griffin
‹Szaleństwo aniołów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSzaleństwo aniołów
Tytuł oryginalnyA Madness of Angels
Data wydania12 stycznia 2011
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMatthew Swift
ISBN978-83-7480-196-6
Format560s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Czarnoksiężnik Matthew Swift zmartwychwstał. Dosłownie. Pojawił się w swoim dawnym mieszkaniu – aktualnie zajętym przez nowych lokatorów – nagi i, jak można się domyślić, nieco oszołomiony. Celem bohatera będzie dowiedzenie się, kto i po co przywołał go z martwych, a także zemsta na sprawcach jego śmierci. A Matthew nie wrócił sam, bowiem towarzyszy mu teraz siła, której nigdy wcześniej nikomu nie udało się ujarzmić.
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że to, co opisałam wyżej, nie brzmi oryginalnie. I żeby mieć już z głowy wszystkie wady książki, od razu wspomnę, że także poszczególne elementy świata nowatorstwem nie grzeszą. Mamy tu bowiem do czynienia z bardzo typowym dla urban fantasy pomysłem „miasta magicznego”, które ukryte jest przed oczami zwyczajnych mieszkańców. Żyjący w Londynie czarnoksiężnicy, trolle, znaki prowadzące do owego „niewidzialnego” świata, które można znaleźć wśród typowych na pozór graffiti, ożywione miejskie legendy czyli np. Król Żebraków lub Bezdomna – stara, szalona i jednocześnie mądra kobieta, będąca opiekunką zagubionych w mieście dusz, pociągi, których nie ma w żadnym rozkładzie jazdy – o wszystkim tym przeciętny miłośnik fantastyki już gdzieś wcześniej czytał. Jednak siłą prozy Griffin jest nie to, o czym pisze, ale jak pisze.
W wielu książkach urban fantasy człon „urban” oznacza tylko sztafaż, gdyż akcja książki równie dobrze mogłaby dziać się w jakimkolwiek innym miejscu. Jednak w przypadku „Szaleństwa aniołów” jest inaczej, tu miasto jest drugim, po czarnoksiężniku Swifcie, bohaterem opowieści. Czarnoksiężnicy miejscy – do których grona bohater się zalicza – czerpią moc z przewodów elektrycznych, gazociągów czy neonów, co więcej, osoby obdarzone magicznymi talentami żyją niejako w rytm miasta, np. w godzinach szczytu nie mogą ustać w miejscu, a jeśli nie uważają, zdarzyć się może, że całkiem zatracą się w miejskim zgiełku. Hałaśliwy, brudny Londyn jest tu miejscem tyleż przerażającym, co fascynującym i tę ambiwalencję wrażeń autorce bardzo dobrze udało się oddać.
Drugą ważną zaletą „Szaleństwa…” jest fakt, że autorka oszczędnie dawkuje informacje, co niewątpliwie wzmacnia napięcie. Długo nie wiemy, dlaczego właściwie zginął Matthew, czemu pokłócił się ze swym mistrzem ani nawet, jaka właściwie moc towarzyszy teraz czarnoksiężnikowi. Sama zaś intryga, choć w streszczeniu wygląda nader prosto, wcale nie jest tak sztampowa, jak mogłoby się wydawać. Ponadto Griffin bardzo zgrabnie operuje różnymi odcieniami nastrojów. Są w książce motywy jak z horroru, są sceny bardzo malownicze (moment, gdy bohaterowi na ratunek przybywa Bezdomna wraz z miejskimi zwierzętami), ale pojawia się i sporo humoru, czasem wręcz na granicy groteski, np. przy spotkaniu z pielęgniarką zajmującą się leczeniem „magicznych” ran.
Na plus zaliczam również głównego bohatera, który intryguje dwoistością swojej natury. Z jednej strony to „zwykły” (pomijając czarodziejskie talenty) człowiek, który doznał poważnej traumy, z drugiej zaś strony radosne dziecko, które odkrywając świat, potrafi cieszyć się takimi drobiazgami jak jazda na karuzeli czy obejrzenie w kinie „Iron Mana”1). A smaczku opowieści dodaje odrobina niepewności, bowiem na początku wydaje się, że koegzystencja pomiędzy dwiema stronami osobowości Matthew jest najzupełniej harmonijna, później zaś pojawiają się nieoczekiwane – na razie jedynie lekko zarysowane problemy. Ciekawe, czy autorka rozwinie ten wątek w kolejnych częściach?
A choć „Szaleństwo…” swobodnie można potraktować jako samodzielną, zamkniętą całość, na następne tomy cyklu warto czekać. Powieść Kate Griffin nie jest może odkryciem, które zapisze się w historii literatury, jednak to dobra, solidna proza, którą z przyjemnością przeczytać mogą nie tylko miłośnicy fantasy.
koniec
10 stycznia 2011
1) Zakładając, że prawidłowo zidentyfikowałam film opisany jako „Historia o genialnym handlarzu bronią, który zapragnął odkupienia, o chorobach serca oraz interesującym, potencjalnie zabójczym sposobie wykorzystania zapasowych części do rakiet, ukrytych w jaskini”.

Komentarze

10 I 2011   12:33:37

Gdzie można znaleźć jakieś informacje o wspomnianej Bezdmonej? Google wydaje się być kompletnie bezradny przy szukaniu jakichś infomacji na jej temat.

11 I 2011   15:13:22

kojarzy mi się bardzo podobna postać Bezdomnej żebraczki z powieści Tanyi Huff "Brama mroku i krąg światła"; okazało się potem, że jest to jedno z wcieleń Bogini...

18 II 2011   23:18:47

Mnie osobiście zabił Duży Czerwony Guzik w teatrze... :-D

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W sytuacji bez wyjścia
Joanna Kapica-Curzytek

9 XII 2021

„Druga szansa” to sugestywnie napisana powieść, w której przenikają się elementy horroru i motywy medyczne. Efekt jest znakomity: intrygujący i przerażający…

więcej »

Świat nie jest wolny od zagrożeń
Joanna Kapica-Curzytek

8 XII 2021

Choć thriller „Pielgrzym” oparty jest na sprawdzonych schematach, nie sposób się od niego oderwać. Powieść przynosi także refleksję o losach współczesnego świata w obliczu globalnego zagrożenia.

więcej »

Sen o słodkiej Francji
Beatrycze Nowicka

7 XII 2021

Tym razem nietypowo – słów kilka o powieści obyczajowej czyli „Madame” Antoniego Libery.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Trzy miasta i trzej magowie – część druga
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Miasto, magia, Matthew Swift
— Beatrycze Nowicka

Ogniu krocz ze mną
— Beatrycze Nowicka

Londyńska litania
— Beatrycze Nowicka

Uciekający czarnoksiężnik 3
— Anna Kańtoch

Czarnoksiężnik w cudzych butach
— Anna Kańtoch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.