Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Peter F. Hamilton
‹Gwiazda Pandory. Inwazja›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGwiazda Pandory. Inwazja
Tytuł oryginalnyPandora’s Star
Data wydania24 marca 2009
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca Zysk i S-ka
CyklWspólnota Międzyukładowa, Wspólnota
ISBN978-83-7506-239-7
Format580s. 125×183mm
Cena37,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Za mało cukru w cukrze
[Peter F. Hamilton „Gwiazda Pandory. Inwazja” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Utrzymanie rozsądnego poziomu w zakrojonej na szeroką skalę space operze nie jest zadaniem łatwym, szczególnie przy ilości wątków, jakie Peter F. Hamilton zapoczątkował w pierwszej części „Gwiazdy Pandory”. Drugi tom, noszący podtytuł „Inwazja”, o wiele bardziej niż na tytułowym ataku obcych koncentruje się na przygotowaniach Wspólnoty do obrony przed nim. Co wychodzi powieści bokiem.

Miłosz Cybowski

Za mało cukru w cukrze
[Peter F. Hamilton „Gwiazda Pandory. Inwazja” - recenzja]

Utrzymanie rozsądnego poziomu w zakrojonej na szeroką skalę space operze nie jest zadaniem łatwym, szczególnie przy ilości wątków, jakie Peter F. Hamilton zapoczątkował w pierwszej części „Gwiazdy Pandory”. Drugi tom, noszący podtytuł „Inwazja”, o wiele bardziej niż na tytułowym ataku obcych koncentruje się na przygotowaniach Wspólnoty do obrony przed nim. Co wychodzi powieści bokiem.

Peter F. Hamilton
‹Gwiazda Pandory. Inwazja›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGwiazda Pandory. Inwazja
Tytuł oryginalnyPandora’s Star
Data wydania24 marca 2009
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca Zysk i S-ka
CyklWspólnota Międzyukładowa, Wspólnota
ISBN978-83-7506-239-7
Format580s. 125×183mm
Cena37,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Muszę powtórzyć swój zarzut z recenzji poprzedniego tomu: wydanie powieści na polskim rynku w dwóch częściach nie było dobrym pomysłem. „Gwiazda Pandory” jako całość może uchodzić za bardzo przyzwoitą historię SF. Niestety, poszczególne jej części brane osobno na tym tracą. Dodatkowym minusem jest fakt, że oba tomy należą do jeszcze większego cyklu Wspólnoty Międzyukładowej (jej kolejną częścią jest, ponownie podzielony na dwie części, „Judasz wyzwolony” oraz również trzytomowy – przynajmniej w oryginale – minicykl „Pustka”).
Hamilton podjął się w „Inwazji” niezwykle ambitnego zadania, jakim jest próba przedstawienia obcego gatunku z jego własnej perspektywy. Rozwój alf zamieszkujących układ Alfy Dysona z perspektywy Góry Światła Poranku, która z czasem ewoluowała na największą potęgę na planecie, wygląda w miarę realistycznie. Obcy faktycznie są obcymi: pojęcie indywidualizmu jest dla nich jedynie wypaczeniem, na które nie ma miejsca w ich społeczeństwie (przywodzącym na myśl chociażby starcraftowych zergów z ich Nadświadomością), rozwój ich nauki przebiegł w odmienny, bardziej zmilitaryzowany sposób niż w przypadku ludzkości, a przystosowanie do nowych warunków po konfrontacji z ludźmi jest dla alf jedynie kwestią czasu. Również ich motywacje są drastycznie odmienne od ludzkich, co powoduje jedynie większą panikę i brak możliwości porozumienia między gatunkami. Choć ciężko uznać kreację alf za wyjątkowo nowatorską, można zaliczyć ją do całkiem udanych.
Nie sposób tego samego powiedzieć ani o bohaterach, ani o akcji powieści. Zamiast międzyświatowej, kosmicznej wojny, w której ludzkość musiałaby bronić się przed całkowitym wyniszczeniem, otrzymujemy jedynie kilka epizodów, i to dopiero pod koniec powieści. Co prawda kilkoro dotychczas trzecioplanowych postaci (Kazimir i Mellanie) zaczyna odgrywać ważniejszą rolę, pozostali nadal krążą gdzieś na peryferiach właściwej fabuły (dalsze zmagania Ozziego na ścieżkach, codzienne życie Marka Vernona w jednym z górskich kurortów czy też pozornie niemające nic wspólnego z całym atakiem śledztwo Pauli Mio). Dopiero ostatnie rozdziały przynoszą rozstrzygnięcie i o wiele sensowniejsze połączenie wielu wątków w jedno (z zaskakującym wnioskiem dotyczącym powodów całej inwazji, otwierającym drogę do kolejnych tomów).
Oczywiście poza opisem obcych trafiają się w „Inwazji” również inne ciekawe elementy. Jednym z nich jest Tochee, obcy, z którym Ozzie i jego towarzysz Orion starają się opuścić splątane ścieżki. Próby nawiązania z nim kontaktu oraz późniejsze perypetie najlepiej określić mianem pociesznych. Również nagła i niespodziewana zmiana roli Mellanie, która początkowo wydaje się być jedynie ogarniętą żądzą sławy karierowiczką, zasługuje na uwagę. Jej kontakty z Rozumną Inteligencją (czyli rozwiniętym typem sztucznej inteligencji, która doradza ludzkości w wielu najważniejszych kwestiach) okazują się odgrywać wyjątkowo istotną rolę w obronie przed atakiem alf.
Mimo olbrzymich możliwości, jakie zwiastował początek cyklu, Hamilton nie zdecydował się na odpowiednio duży rozmach, tworząc doskonale przeciętne czytadło SF. Nie mówiąc już o tym, że podtytuł jest wyjątkowo mylny: otrzymujemy zdecydowanie zbyt mało inwazji w „Inwazji”.
koniec
15 stycznia 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.