Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

J.M.G. Le Clézio
‹Urania›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUrania
Tytuł oryginalnyOurania
Data wydania20 października 2008
Autor
PrzekładZofia Kozimor
Wydawca PIW
SeriaBiblioteka Babel
ISBN978-83-06-03171-3
Format238s. 125×195mm
Cena34,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Utopia w szklance wody
[J.M.G. Le Clézio „Urania” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydawałoby się, że wraz z upadkiem takich systemów jak nazizm czy komunizm, idea utopii przejdzie do historii. „Urania” J.M.G Le Clézio pokazuje, że jest inaczej. Pragnienie życia w szczęśliwej społeczności jest w nas głęboko zakorzenione, nawet jeśli nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę.

Michał Foerster

Utopia w szklance wody
[J.M.G. Le Clézio „Urania” - recenzja]

Wydawałoby się, że wraz z upadkiem takich systemów jak nazizm czy komunizm, idea utopii przejdzie do historii. „Urania” J.M.G Le Clézio pokazuje, że jest inaczej. Pragnienie życia w szczęśliwej społeczności jest w nas głęboko zakorzenione, nawet jeśli nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę.

J.M.G. Le Clézio
‹Urania›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUrania
Tytuł oryginalnyOurania
Data wydania20 października 2008
Autor
PrzekładZofia Kozimor
Wydawca PIW
SeriaBiblioteka Babel
ISBN978-83-06-03171-3
Format238s. 125×195mm
Cena34,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Uranię” można by nazwać utopią w szklance wody, państwem idealnym w wersji mini. W odróżnieniu od „Nowego wspaniałego świata” Huxleya czy „Roku 1984” obejmuje nie całe społeczeństwo, a jedynie małą grupkę ludzi. Już Augustyn, zanim został świętym, planował założyć małą wspólnotę oddaloną od zgiełku świata i oddającą się filozofowaniu. W „Uranii” jest podobnie - grupa kilkunastu osób, stwarza na terenie zrujnowanej jezuickiej redukcji quasi hippisowską komunę. Poznajemy ją dzięki relacji młodego francuskiego geografa, odwiedzającego Meksyk.
Fabuła zaczyna się trochę jak „Dolina Issy” Miłosza. Mały chłopiec wymyśla sobie cudowną krainę, w której może być szczęśliwy. Nazywa ją Urania, na cześć greckiego bóstwa z opowieści mamy. Fakt, że nazwa krainy pochodzi od kobiety będzie miał duże znaczenie, jak również związek dziecięcej utopii z matką. Dorosły już Dominic odnajduje wspólnotę na kształt swojego marzenia, kiedy odwiedza Dolinę w Meksyku, gdzie ma zająć się badaniami geograficznymi. Na miejscu poznaje Rafaela, chłopaka z komuny Campos, a także kobietę, piękną prostytutkę, która zawróci w głowie bohaterowi.
Powieść Le Clézio jest poszukiwaniem utopii, nieśmiałym zbliżaniem się do niej. Przy czym odnaleźć ją można zarówno w komunie Campos, jak i w Lili, bitej i poniżanej przez sutenera prostytutce. Wspólnota ludzi, kobieta, a także ziemia łączą się w wyobraźni bohatera w jedno. Podczas okazjonalnego odczytu na temat geografii Doliny, stwierdza on: „Kiedy kreśliłem ten portret, wydawało mi się, że maluję wam ciało kobiety, żywe ciało o ciemnej skórze, przepojone ciepłem wulkanów i czułością deszczów, ciało indiańskiej kobiety pełne miłości i siły”.
Oczywiście, nie chodzi tylko o utopię, bohater zachwyca się również Meksykiem i jego mieszkańcami, krainą o trudnej, często dramatycznej historii. Widać w „Uranii” głęboką empatię narratora dla tamtego świata. Objawia się ona głównie przez smutek, łagodną melancholię dominującą w opowieści. A także przez odczuwalną inność, bowiem bohater Le Clézio cały czas jest obok toczących się wydarzeń i ludzi. Nawet związek z mieszkającą w Dolinie Dalią jest tylko fizyczną namiętnością, chwilową zabawą, która prędzej czy później musi się skończyć.
Właśnie ów sposób narracji w dużej mierze przyczynia się do zobojętnienia czytelnika na fabułę. Autor nie potrafi zaintrygować odbiorcy przedstawianą opowieścią. Wydarzenia przebiegają jakby mimochodem, same z siebie, bez udziału bohaterów, a co gorsza, bez naszego zainteresowania. Czytelnik ma wrażenie, że właściwa fabuła rozgrywa się gdzieś na boku, podczas gdy jemu pokazane są jedynie fragmenty. Są autorzy, którym takie dawkowanie informacji udaje się dobrze, Le Clézio najwyraźniej do nich nie należy.
„Urania” należy więc do książek, które są dobre, ale po których przeczytaniu naturalną reakcją jest wzruszenie ramion. No dobrze, ale co z tego? Gdyby mnie ktoś pytał, odpowiedź brzmi - niewiele.
koniec
16 stycznia 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Człowiek
Joanna Kapica-Curzytek

17 X 2021

Czy wydarzenia rozgrywające się w XII wieku mogą obudzić zainteresowanie nas, współczesnych czytelników? Po lekturze „Czerwonych tarcz” nie brakuje refleksji dotyczących naszych czasów, a także mechanizmów władzy i politycznych układów.

więcej »

Mała Esensja: Gwiazdy i piwo
Marcin Mroziuk

16 X 2021

W „Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem” Anna Czerwińska-Rydel nie tylko w przystępny sposób przybliża młodym czytelnikom postać gdańskiego uczonego, ale również pozwala im poznać podstawowe informacje z zakresu astronomii. Lekturę dzieciom uprzyjemniają też znakomite ilustracje Asi Gwis.

więcej »

PRL w kryminale: Skradziony samochód z niespodziewanym bagażem
Sebastian Chosiński

15 X 2021

Kradzieże samochodów stały się prawdziwą plagą w Polsce dopiero w latach 90. XX wieku, ale już dekadę wcześniej nie brakowało – zwłaszcza w dużych miastach – zorganizowanych grup, które polowały na wybrane marki. Ten właśnie proceder Danuta Frey(-Majewska) traktuje jako punkt wyjścia fabuły „Fiata z placu Teatralnego” – kolejnej jej mikropowieści wydanej w serii „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

Polecamy

Zawsze szach, nigdy mat

Stulecie Stanisława Lema:

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
— Kamil Armacki

Przypadkowy podróżny
— Michał Foerster

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.