Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Jeffery Deaver
‹Pod napięciem›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPod napięciem
Tytuł oryginalnyThe Burning Wire
Data wydania23 listopada 2010
Autor
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklLincoln Rhyme
ISBN978-83-7648-512-6
Format464s. 142×202mm
Cena33,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pokusa twista 3, czyli ambiwalentny czar Deavera
[Jeffery Deaver „Pod napięciem” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeffery Deaver to autor, którego twórczość przyjmuje się z całym dobrodziejstwem inwentarza. Owszem, jego książki potrafią zirytować – nie raz i nie dwa obiecywałam sobie, że nie sięgnę po nie więcej – a jednak zawsze, gdy ukazywała się nowa powieść, dawałam się skusić. Nie inaczej było w przypadku „Pod napięciem”.

Anna Kańtoch

Pokusa twista 3, czyli ambiwalentny czar Deavera
[Jeffery Deaver „Pod napięciem” - recenzja]

Jeffery Deaver to autor, którego twórczość przyjmuje się z całym dobrodziejstwem inwentarza. Owszem, jego książki potrafią zirytować – nie raz i nie dwa obiecywałam sobie, że nie sięgnę po nie więcej – a jednak zawsze, gdy ukazywała się nowa powieść, dawałam się skusić. Nie inaczej było w przypadku „Pod napięciem”.

Jeffery Deaver
‹Pod napięciem›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPod napięciem
Tytuł oryginalnyThe Burning Wire
Data wydania23 listopada 2010
Autor
PrzekładŁukasz Praski
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklLincoln Rhyme
ISBN978-83-7648-512-6
Format464s. 142×202mm
Cena33,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Już sam pomysł wyjściowy budzi we mnie ambiwalentne uczucia, tym razem bowiem Lincolnowi Rhyme’owi, genialnemu, sparaliżowanemu specjaliście w dziedzinie kryminalistyki, przychodzi zmierzyć się z mordercą, który terroryzuje miasto przy pomocy elektryczności. Z jednej strony jest to koncepcja nader efektowna – sceny, w których ludzie po przypadkowym zamknięciu obwodu stają w płomieniach, niewątpliwie robią wrażenie. Z drugiej strony długie wykłady na temat prądu (Deaver lubi edukować swoich czytelników) są nużące i dla laików – mimo wysiłków autora – raczej niezrozumiałe. Ktoś, kto nie ma wykształcenia technicznego, zrozumie z nich prawdopodobnie tyle, że „zbrodniarz doskonale zna się na elektryczności”, co i tak wynika przecież z fabuły.
Ponadto akcja rozkręca się dość wolno i, co gorsza, przez niemal dwie trzecie objętości sądzić można, że mamy do czynienia z prościutką fabułką, w której role są z góry rozpisane: po jednej stronie mądry i dzielny detektyw, po drugiej przestępca mszczący się za mniej lub bardziej wyimaginowane „krzywdy”. Nie jestem pewna, czy to był dobry pomysł, zwłaszcza że po „Pod napięciem” sięgną najprawdopodobniej ci, którzy czytali wcześniejsze dzieła Deavera i doskonale wiedzą, że to zmyłka. Efekt jest taki, że książkę czyta się z niecierpliwością i nawet niejaką irytacją, mając świadomość fałszywości dedukcji detektywa i czekając tylko na końcowego twista, kiedy to autor zdecyduje się ujawnić prawdę – niespodzianką jest tu to, jaki ten twist będzie wyglądał, a nie, że w ogóle w powieści się pojawi, bo to jest z góry wiadome.
Na minus zapisuję jeszcze drugoplanowego bohatera o swojskim nazwisku Pulaski. Młody policjant współpracuje już przecież z Rhyme’em od jakiegoś – wcale nie tak krótkiego – czasu, powinien więc lepiej znać się na tym, co robi. Tymczasem autor z uporem przedstawia go jako żółtodzioba-naiwniaka, który popełnia głupie błędy i którego nader często trzeba ratować z tarapatów, w jakie sam się wpakował. Dlaczego Rhyme toleruje go w swoim zespole? Owszem, część pomyłek Pulaskiego wynika z urazu głowy, jakiego mężczyzna doznał w jednej z wcześniejszych książek, trudno jednak przypuszczać, żeby chłodny profesjonalista zatrudniał kogoś tylko ze względu na sympatię czy współczucie, zwłaszcza że w tym przypadku pracownikiem jest policjant, od którego przytomności umysłu zależy ludzkie życie. Plusem natomiast niewątpliwie jest fakt, że tym razem udało się autorowi wzbudzić w czytelniku niepokój o życie głównych bohaterów. Co ciekawe, bardziej emocjonującym zagrożeniem okazuje się nie morderca (sceny, w których Rhyme’owi czy Sachs grozi śmierć z ręki bezwzględnego przestępcy są tradycyjnie dość sztampowe), lecz choroba detektywa. Moment, w którym Rhyme traci przytomność, zanim zdąży przekazać swej partnerce ostrzeżenie, jest jednym z najbardziej przejmujących w całej książce.
I wreszcie końcówka, która także budzi we mnie mieszane uczucia. Dwa razy autor oszukuje czytelników – czytamy wcale nie o tym, o czym wydaje nam się, że czytamy. Za pierwszym razem, przyznaję, dałam się nabrać, choć gdy już Deaver odsłonił karty, okazało się, że użył bardzo prostego, żeby nie powiedzieć prymitywnego chwytu. Za drugim razem to już tania psychologiczna zagrywka, na którą prawdopodobnie nie da się nabrać nikt, kto w życiu przeczytał więcej niż dwadzieścia książek.
Jako całość „Pod napięciem” należy do „średniaków”, bo Deaverowi zdarzało się tworzyć lepsze fabuły, ale bywało, że pisał i gorzej. Czy warto powieść przeczytać? Jeśli ktoś lubi thrillery, a przy tym podobały mu się wcześniejsze książki amerykańskiego pisarza, to czemu nie. Dla pozostałych natomiast jest to pozycja do rozważenia w przypadku długiej podróży pociągiem, kiedy i tak nie ma nic lepszego do roboty.
koniec
18 stycznia 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Różnorodny świat zwierząt
Joanna Kapica-Curzytek

1 III 2021

Mała małpka zgubiła swoją mamę. Z pomocą przychodzi motylek. Musi tylko się dowiedzieć, jak mama wygląda.

więcej »

Uciec, ale dokąd?
Marcin Knyszyński

27 II 2021

Wydawnictwo IX zebrało pięć starszych opowiadań Dawida Kaina, dołożyło dwa zupełnie nowe i wydało „Wszystkie grzechy korporacji Somnium”. Skromna, mała książeczka – ale niech nie zwiodą was jej niepozorne gabaryty. Wszystkie dotychczas czytane przeze mnie powieści autora („Oczy pełne szumu”, „Fobia” i „Ostatni prorok”) dotykały podobnego zagadnienia – kłopotu zwanego „istnieniem”. Tak, dokładnie – coś, co jest absolutnie podstawowe, niezbywalne i konieczne (choć tu można się spierać na szczycie (...)

więcej »

PRL w kryminale: Zielarz, przemytnik i arabski kochanek
Sebastian Chosiński

26 II 2021

Na początku lat 80. XX wieku aktywność literacka Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego zaczęła wyhamowywać. Raz, że pisarz był już w wieku, w którym większość mężczyzn w Polsce Ludowej znajdowała się na emeryturze. Dwa, że wraz ze zmieniającą się sytuacją polityczną malała popularność „powieści milicyjnych”. Drukowany na łamach prasy „Czwarty klucz” był jedynym premierowym tekstem pisarza, jaki ukazał się w gorącym 1981 roku.

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Lipiec 2011
— Anna Kańtoch, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Esensja czyta: Kwiecień-czerwiec 2010
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Co w necie piszczy
— Anna Kańtoch

Szukacie niewłaściwej osoby
— Jędrzej Burszta

ONI wiedzą
— Anna Kańtoch

Zakręcone, zakręcone…
— Konrad Wągrowski

Gdzie kucharek sześć…
— Anna Kańtoch

Pokusa twista 2, czyli dlaczego nie zostanę wielbicielką Deavera
— Anna Kańtoch

Pokusa twista
— Anna Kańtoch

Zabić Hitlera!
— Artur Długosz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.