Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Jacqueline Carey
‹Strzała Kusziela›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrzała Kusziela
Tytuł oryginalnyKushiel’s Dart
Data wydania26 stycznia 2011
Autor
PrzekładMaria Gębicka-Frąc
Wydawca MAG
CyklKusziel
ISBN978-83-7480-190-4
Format688s. 135×200mm
Cena45,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Czy to już fantastyka kobieca?
[Jacqueline Carey „Strzała Kusziela” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W jednym ze swoich felietonów Eugeniusz Dębski zastanawiał się, czy istnieje coś takiego jak fantastyka kobieca, a jeśli tak – czym się charakteryzuje. Po lekturze „Strzały Kusziela” Jacqueline Carey można zastanowić się nad tym problemem raz jeszcze.

Miłosz Cybowski

Czy to już fantastyka kobieca?
[Jacqueline Carey „Strzała Kusziela” - recenzja]

W jednym ze swoich felietonów Eugeniusz Dębski zastanawiał się, czy istnieje coś takiego jak fantastyka kobieca, a jeśli tak – czym się charakteryzuje. Po lekturze „Strzały Kusziela” Jacqueline Carey można zastanowić się nad tym problemem raz jeszcze.

Jacqueline Carey
‹Strzała Kusziela›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrzała Kusziela
Tytuł oryginalnyKushiel’s Dart
Data wydania26 stycznia 2011
Autor
PrzekładMaria Gębicka-Frąc
Wydawca MAG
CyklKusziel
ISBN978-83-7480-190-4
Format688s. 135×200mm
Cena45,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Bohaterka-masochistka, sprytny i przebiegły dyplomata, wierny aż po grób mnich, Cygan obdarzony zdolnością przepowiadania przyszłości – wszyscy wierni swojej ojczyźnie i gotowi na największe poświęcenia by ratować niemal idealny świat pełen piękna, radości i miłości. Tak w skrócie można określić fabułę powieści i bohaterów. Oczywiście rację miała Agnieszka Kawula pisząc w swojej recenzji, że postać Fedry, głównej bohaterki, wymyka się wszelkim wzorcom. Przynajmniej jeśli chodzi o postacie kobiece w fantastyce.
Jednak tak naprawdę mamy tu do czynienia z bardzo wyświechtanym motywem bohatera-wybrańca bogów mającego przed sobą jakiś wielki cel, z którego sam nie zdaje sobie do końca sprawy. Jedynym urozmaiceniem jest to, że bohater to bohaterka, a bóg to anioł Kusziel, pan pokuty i kary (który jednak najczęściej pojawia się jako patron tych, którzy odnajdują w bólu przyjemność). Z tej mieszanki wyłania się Fedra, kurtyzana i postać gotowa z dreszczykiem podniecenia udać się do łóżka z kolejnymi klientami zapewniającymi jej odpowiednio wyuzdane przyjemności.
„Strzała Kusziela” zaczyna się bardzo interesującym wprowadzeniem nas w świat, w którym z krwi Jeszui i łez Magdaleny narodził się Elua, założyciel narodu D’Angelin. To właśnie z niego wywodzi się Fedra, która od najmłodszych lat jest szkolona do roli kurtyzany. Szkolenie to przerywa pojawienie się jej przyszłego mentora, Anafiela Delanuaya. Dalsze losy bohaterki to bardzo zręczna mieszanka intryg politycznych i powolnej nauki pod jego czujnym okiem. I gdyby tylko podobny poziom został utrzymany w całej powieści, dzieło Carey byłoby wyjątkowo interesującą lekturą.
Niestety, mniej więcej w połowie cały misternie utkany obraz i skomplikowana fabuła urywają się. Część wątków zostaje rozwiązana, wychodzą na jaw niektóre spiski i tajemnice bohaterów, zaś Fedra wyrusza (choć nie z własnego wyboru) w długą i trudną wyprawę… W tym miejscu powieść przekształca się w monotonną powieść drogi, w której bohaterowie tylko w niewielkim stopniu podejmują jakiekolwiek działania. Przez większość czasu są ubezwłasnowolnieni albo niewolą, albo honorowymi zobowiązaniami, albo jeszcze czymś innym. Intrygi i zdrady, które zaskakują Fedrę i jej towarzyszy, czytelnika najzwyczajniej w świecie nudzą.
Raz jeszcze odnosząc się do recenzji Agnieszki Kawuli muszę powiedzieć, że porównywanie „Strzały Kusziela” z „Pieśnią lodu i ognia” Martina jest olbrzymim nieporozumieniem. Bohaterowie „Gry o tron” należą do jednych z najbardziej interesujących postaci w literaturze fantasy, a fabuła nie stawia jednych ponad innymi. Świat Westeros to brutalne średniowiecze, w którym każdy, nawet (czy może przede wszystkim) najszlachetniejszy bohater może zginąć. U Carey jest zupełnie inaczej: bohaterów mamy zaledwie kilku i widać wyraźnie, że ci najważniejsi dla fabuły (Fedra, Jocelin czy Hiacynt) przeżyją właśnie dlatego, że autorka ma dla nich jakiś ważniejszy cel. Prowadzi to do wyjątkowo kuriozalnych sytuacji i rozwiązań (jak choćby pierwsze i drugie spotkanie z Panem Cieśniny czy decyzja podjęta przez Melisandę Szachrizaj – nemezis Fedry), które skutecznie zacierają pozytywne wrażenie pierwszej połowy książki.
Odpowiadając na pytanie postawione w tytule felietonu Michała Foerstera muszę powiedzieć, że momenty były. Ale ich rola w fabule jest wyjątkowo niejednoznaczna. Na początku Delanuay bez skrępowania korzysta ze zdolności swojej uczennicy w celu zdobycia istotnych informacji i nawiązania kontaktów z odpowiednimi osobami. Później natomiast wszystko przeradza się w dość frywolne wykorzystywanie tego motywu w rozmaitych sytuacjach. Jak gdyby autorce brakowało pomysłów na wykorzystanie daru swojej bohaterki i za wszelką cenę chciała przypomnieć czytelnikowi, że nawet kurtyzana wysłana z misją dyplomatyczną może być przydatna. Diuk nie pozwala przejechać przez swoje terytoria? Fedra idzie z nim do łóżka. Barbarzyńcy nie chcą pomóc? Fedra idzie z ich dowódcami do łóżka. Sytuacje w zwykłym fantasy kończące się walką lub jakimś innym konfliktem, w „Strzale Kusziela” rozwiązywane są drogą łóżkową. Biorąc pod uwagę objętość powieści nie ma ich jednak tak wielu, by czyniły z niej osobny gatunek erotycznego fantasy.
Ciężko powiedzieć, by powieść Jacqueline Carey należała do dzieł wybitnych. Choć kobiety (zarówno Fedra, jak i Melusanda czy królowa) pełnią w powieści kluczową rolę, zaś zadaniem mężczyzn jest ich ochrona lub co najwyżej doradzanie, to fabuła nadal pozostaje dość typowym przygodowym fantasy.
A to nie czyni z książki fantastyki kobiecej. W skrócie: ATNCZKFK.
koniec
21 lutego 2011

Komentarze

21 II 2011   13:18:01

Króciutka dygresja na temat zdania: "[u Martina] każdy [...] bohater może zginąć". Kiedyś też tak sądziłem, ale potem przekonano mnie jednak, że jest inaczej – niektóre postacie zdecydowanie mają "plot immunity". :)

21 II 2011   14:37:05

No czy to nie jest dziecinne brać na powazny warsztat kolejną powieść, która korzysta z pseudofantastycznego sztafażu żeby zarobić parę groszy na taniej erotyce ? Wstyd. Przecież takie powieści z definicji nie mają żadnych celów, a jak mają, to nadpisane nad kretyńsko infantylnym pomysłem "autora": O rety, czyż nie miałabym przyjemności z bezpiecznego symulowania akcji erotycznych w moich ulubionych, a przy tym jakże modnych scenografiach? Mmmm,napiszmy zatem książkę"...

Jest jeszcze sens brać na poważnie takie pseudoksiążczyny? Przecież takich pretekstowych fabuł jest od groma, 60% fantastyki jest tym usiane, do tego jeszcze mainstream... Szkoda czasu, doprawdy. I to w Esensji?
Objection.

22 II 2011   11:13:20

@botak
Wydaje mi się, że powyższa krytyka jest przesadzona. Nie uważam książki za napisanej jedynie po to, by wepchnąć te kilka scen (zresztą wychodzi tak 1-2 na 100 stron o ile dobrze pomnę, więc nie tak znowu dużo).
Uważam, że raczej wyglądało to tak "chciałabym napisać jakieś fantasy. Najlepiej o pięknej, inteligentnej i zdolnej kobiecie, która będzie ratować jeśli nie świat, to przynajmniej królestwo od zagłady. Hmmm, co by tu wymyślić, żeby to się jakoś odróżniało od innych książek. Wiem, zrobię ją kurtyzaną, to będzie coś nowego i do tego okazja by wpleść w akcję sceny seksu, wtedy może więcej ludzi po nią sięgnie."
Choć oczywiście nie wiem, co naprawdę myślała autorka.
W każdym razie opisy intryg i podróży zajmują w niej więcej miejsca niż scenki.

22 II 2011   14:54:33

Cóż,mnie się cykl podobał,czytałam z zainteresowaniem, wciagnęło mnie.Myślę,ze to nie jest książka dla meżczyzn i tyle.O gustach podobno się nie dyskutuje,nie wszystko musi Dostojewskim.Nie podoba mi się tekst o znudzeniu czytelnika
Intrygi i zdrady, które zaskakują Fedrę i jej towarzyszy, czytelnika najzwyczajniej w świecie nudzą.
Kogo nudzą,tego nudzą,niech kazdy mówi za siebie.

22 II 2011   15:03:38

Zgodzę się z tym, że prawdopodobnie kobietom bardziej się spodobają te książki, tu chodzi o punkt widzenia i odwzorowanie sposobu myślenia. Nad niektórymi refleksjami bohaterki czytelniczka pokiwa ze zrozumieniem głową (i może od razu zaznaczę, że nie chodzi mi tu o refleksje na temat upodobań łóżkowych), tak samo sposób snucia rozważań i wspomnień być może wyda się bardziej naturalny.

22 II 2011   20:46:54

Wychodzi na to, że mężczyzna nie powinien brać się za czytanie i recenzowanie fantastyki kobiecej?;-) Więcej nie będę, obiecuję. Tym bardziej, że książka nie zaintrygowała mnie na tyle, bym z chęcią sięgał po kolejny tom.
Oczywiście fantastyka z natury nie ma zbyt wiele wspólnego z Dostojewskim, ale to nie znaczy, że ma oferować sztampowość.

@botak
Muszę zgodzić się z Beatrycze, erotyka w powieści choć obecna i niekiedy pełniąca dość istotną rolę w fabule, nie jest tym, co jest w niej najważniejsze. Nie rozumiem zarzutu, o branie na poważnie takich książek: dla mnie to fantastyka jak każda inna i poświęcam jej tyle samo uwagi, co innym dziełom. Nikt przecież nie próbuje udowadniać, że mamy w tym przypadku do czynienia z literaturą wyższych lotów.

22 II 2011   23:33:57

"Wychodzi na to, że mężczyzna nie powinien brać się za czytanie i recenzowanie fantastyki kobiecej?;-)"
Powinien, ale dopiero kiedy już w końcu taką być może znajdzie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zbrodnie w stylu retro: Sanacyjny „Napoleon zbrodni”
Sebastian Chosiński

4 III 2021

Wydany w 1935 roku „Dom tajemnic” był czwartą odsłoną bestsellerowej serii kryminalnej „Wielkie gry Bernarda Żbika”. Tym razem Adam Nasielski – jeden z najpopularniejszych przedwojennych twórców literatury popularnej – nakazał swemu bohaterowi, inspektorowi Bernardowi Żbikowi z Centrali Służby Śledczej, rozwiązać zagadkę, która mniej rozgarniętych policjantów doprowadziłaby zapewne do szaleństwa. A pewnie i… do grobu.

więcej »

Mnich i rycerze na tropie zbrodni
Beatrycze Nowicka

3 III 2021

Otwierająca serię o bracie Godfrydzie „Pęknięta korona” oraz tom drugi „Czarcie słowa” mogą zapewnić przyjemną rozrywkę na kilka wieczorów.

więcej »

Lekkość ruchów okupiona ciężką pracą
Marcin Mroziuk

2 III 2021

Wiele dziewczynek i niektórzy chłopcy marzą o tym, by kiedyś podziwiano ich, gdy będą z gracją tańczyć na scenie. To właśnie dla nich „Mój balet” będzie lekturą nie tylko interesującą, ale również pożyteczną. Aneta Wira-Ostaszyk i Joanna Kończak przedstawiają bowiem wiele informacji, które z jednej strony mogą być przydatne dla młodych czytelników poważnie myślących o karierze baletowej, a z drugiej z pewnością zaciekawią też wielbicieli tańca klasycznego.

więcej »

Polecamy

Imperium wcale się nie rozpadło

Na rubieżach rzeczywistości:

Imperium wcale się nie rozpadło
— Marcin Knyszyński

Lęk i odraza w Kalifornii
— Marcin Knyszyński

Las oblany słonecznym blaskiem
— Marcin Knyszyński

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Lipiec 2011
— Anna Kańtoch, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Świat według Fedry
— Agnieszka Kawula

Tegoż twórcy

Pippi Långstrump z Teksasu
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Lipiec 2011
— Anna Kańtoch, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Cierpienia młodego Imriela
— Beatrycze Nowicka

Świat według Fedry
— Agnieszka Kawula

Tegoż autora

Droga na pewno ma kres
— Miłosz Cybowski

Władza wszystko tłumaczy
— Miłosz Cybowski

Gruziński rozmach, ormiańska powściągliwość
— Miłosz Cybowski

Karty superbohaterów
— Miłosz Cybowski

Układ Słoneczny to za mało
— Miłosz Cybowski

Historia kontynentu z brytyjskiego punktu widzenia
— Miłosz Cybowski

Na starożytnych polach bitewnych
— Miłosz Cybowski

Liczy się mechanika, nie klimat
— Miłosz Cybowski

Czyja wojna?
— Miłosz Cybowski

Thriller nadprzyrodzony
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.