Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Orson Scott Card
‹Teatr Cieni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTeatr Cieni
Tytuł oryginalnyShadow Puppets
Data wydania27 listopada 2003
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklSaga Cienia
ISBN83-7337-548-1
Format304s. 142×202mm
Cena32,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ach ten Card!
[Orson Scott Card „Teatr Cieni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Teatr cieni” to kompendium pisarstwa Orsona Scotta Carda w pigułce. W tej książce widać wszelkie dobre i złe cechy jego twórczości. Przy dokładniejszym przyjrzeniu się, można jednak znaleźć niezłe uzasadnienie dla niektórych naiwnych rozwiązań, a sam Card udowadnia, że jak mało kto ma prawo pisać o dziecięcych bohaterach.

Konrad Wągrowski

Ach ten Card!
[Orson Scott Card „Teatr Cieni” - recenzja]

„Teatr cieni” to kompendium pisarstwa Orsona Scotta Carda w pigułce. W tej książce widać wszelkie dobre i złe cechy jego twórczości. Przy dokładniejszym przyjrzeniu się, można jednak znaleźć niezłe uzasadnienie dla niektórych naiwnych rozwiązań, a sam Card udowadnia, że jak mało kto ma prawo pisać o dziecięcych bohaterach.

Orson Scott Card
‹Teatr Cieni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTeatr Cieni
Tytuł oryginalnyShadow Puppets
Data wydania27 listopada 2003
Autor
PrzekładPiotr W. Cholewa
Wydawca Prószyński i S-ka
CyklSaga Cienia
ISBN83-7337-548-1
Format304s. 142×202mm
Cena32,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Ach ten Card! Dwa razy dostał najważniejsze fantastyczne nagrody, Hugo i Nebulę, ale im więcej pisze, tym bardziej wydaje się, że wciąż pisze to samo. Marudzi się, że fabuły naiwne, że bohaterowie niewiarygodni, że zbytnie przywiązanie do dziecięcych postaci, ale książki sprzedają się w wielkich nakładach, a i podczas lektury trudno się od nich oderwać. Takiego właśnie Carda znajdujemy znów w „Teatrze Cieni” siódmej części cyklu Enderowskiego, trzeciej części cyklu Groszkowego. Ponoć ostatniej, ale nic nie wiadomo…
„Teatr cieni” to oczywiście bezpośrednia kontynuacja „Cienia Endera” i „Cienia Hegemona”. Wojenna zawierucha po zakończeniu konfliktu z Robalami (w częściach o Groszku nazywanych politycznie poprawnie Formidami) na Ziemi trwa. Weterani szkoły bojowej, choć nadal są dziećmi, przewodzą armiom swych rodzimych krajów. Han Tzu wspiera Chiny, roszczące sobie prawo do panowania nad Azją i podbijające Indie, w których aktywnie udziela się Virlomi. Wojska tajlandzkie prowadzi Suriyawong, w upokorzonej Rosji działa Vlad, Alai staje na czele Ligi Muzułmańskiej i przyjmuje tytuł kalifa. Niezależnie od wojennych zmagań rozgrywa się pojedynek między Hegemonem, Peterem Wigginem, a Achillesem o panowanie nad światem. Główny bohater trylogii Groszek, wraz ze swą żoną Petrą Arkanian, pragnie wreszcie spokoju, ale wie, że go nie osiągnie, póki Achilles, człowiek z gruntu zły, ale posiadający doskonałe umiejętności manipulowania ludźmi, będzie mógł działać. Petra wreszcie, wiedząc, że czas życia jej męża, na skutek genetycznej modyfikacji nieubłaganie dobiega końca, pragnie dziecka, ale Groszek obawia się, że mogłoby ono odziedziczyć jego przekleństwo. Ender i Valentine są już od dawna w kolonizacyjnym promie w drodze na rodzinną planetę Robali (przepraszam, Formidów), ale ich legenda na Ziemi rośnie…
Mamy więc w „Teatrze cieni” większość wad twórczości Carda. Geopolityka jest ekstremalnie naiwna, cały czas autor każe nam wierzyć, że dzieci, które pokonały najeźdźcę z kosmosu, tym razem jako nastolatki są w stanie trząść polityką i strategią wszystkich światowych potęg. Card rozpaczliwie też ratuje swe wcześniejsze wizje z „Gry Endera” (1985 r.), w której to przewidywał ekspansję Układu Warszawskiego na Europę. Tym razem przewiduje sojusz arabsko-izraelski i daj Boże aby właśnie ta wizja się spełniła, bo to mogłoby oznaczać koniec ognisk zapalnych na Bliskim Wschodzie. Groszek, Peter, Petra, Virlomi, Han Tzu są może nadal niepełnoletni, ale ich problemy są już bardzo dorosłe, a brutalność niektórych rozwiązań każe zadać pytanie – dlaczego właściwie Card czyni swymi bohaterami tak młode postaci? Czy nie lepiej by było, aby zaprzągł swą wyobraźnię do tworzenia bardziej dorosłych fabuł? Czy wizja dziecięcej wojny nie została do cna wyeksploatowana w „Grze Endera”? Card bywa też niekonsekwentny w wizji swych bohaterów – zwłaszcza myślę tu o Peterze, we wcześniejszych tomach przedstawionym jako bezwzględny i niezwykle inteligentny Hegemon, tu raczej będącym dość zagubionym i przestraszonym chłopcem. Dodajmy do tego nieodpartą chęć moralizowania, dość nieprzekonujące rozwiązania niektórych wątków, brak spójnej, zamkniętej struktury, zbyt dużą liczbę myśli, jakie autor chce upchnąć do swojej książki (od politycznych, poprzez filozofię, na religii skończywszy), po czym spokojnie przejdźmy do zalet „Teatru cieni”.
Bowiem książkę „się czyta”! Jak zwykle nie można się od niej oderwać. Card jest nadal mistrzem słowa, ma lekkość stylu, ale przede wszystkim niesłychaną błyskotliwość w pisaniu dialogów. Może trudno uwierzyć, że wszyscy bohaterowie są tak elokwentni i obdarzeni taką erudycją, ale trzeba przyznać, że śledzenie postaci przerzucających się zgrabnymi ripostami może sprawiać niekłamaną przyjemność. Ale i akcja toczy się wartko, podczas lektury zapominamy o nielogicznościach i niespójnościach, chcemy poznać dalsze losy bohaterów – których przecież spotykamy po raz czwarty, więc mogliśmy się do nich przyzwyczaić, a niektórych nawet polubić.
Mam pewną teorię, pozwalającą na wyjaśnienie tej naiwności w ukazaniu światowej polityki i strategii wojennej. Niepotrzebnie bowiem traktujemy je realistycznie i irytuje nas infantylność pomysłów Carda. Klucz jest prosty – Card przecież już wiele lat temu deklarował się jako wielbiciel gier komputerowych. W „Grze Endera” jest to doskonale widoczne – czym bowiem jest wojna z Robalami, jeśli nie długą rozgrywką komputerową? Nie inaczej jest w „Teatrze cieni”. Strategia, jaką kierują się wojskowi dowódcy, polegająca na ruchach wojsk z poziomu sztabowej mapy, bez szczegółowego myślenia o logistyce, czy zaopatrzeniu, zaskakujący brak wrażliwości weteranów Szkoły Bojowej na straty wojsk (choć przecież w ich rozgrywkach giną zwykli ludzie), oddanie władzy nad armiami w ręce dzieci, wszystko to wskazuje, że nadal jesteśmy świadkami gry komputerowej. Cardowskiej wersji „Cywilizacji”, czy też „Age of Empires”. Gdyby na koniec okazało się, że mam rację, że bohaterowie tak naprawdę kontynuują grę, tym razem na innej planszy – byłbym bardzo usatysfakcjonowany. „Teatr cieni” jest więc kolejnym hołdem twórcy „Gry Endera” dla gier (lub dowodem na ich wpływ na wyobraźnię autora), gier jednak wzbogaconych pogłębioną psychologią graczy i postaci w grze uczestniczących.
Są jeszcze dwa powody, dla których darzę „Teatr cieni” sympatią. Pierwszą z nich jest zaskakujący ukłon dla Polski. Jedna z istotniejszych rozmów między Groszkiem i Petrą odbywa się całkowicie w warszawskich Łazienkach, które wyjątkowo mało zmienią się przez następne 100 lat. Po drugie, Card udowadnia, że jednak jest pewna przyczyna, dla której czyni bohaterami swych książek dzieci – on je po prostu naprawdę dobrze zna. Jedno wyjątkowo proste zdanie wręcz poraziło mnie swą celnością. Petra mówi: „Ten, kto wymyślił pojęcie »beztroskie dzieciństwo«, z pewnością nie pamięta już jak to jest być dzieckiem”. To szczera prawda, z której mało kto obecnie zdaje sobie sprawę…
koniec
7 czerwca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
Miłosz Cybowski

18 X 2021

Do popularyzacji nauki niezbędne są dwie rzeczy: dogłębna znajomość tematu oraz umiejętność przystępnego pisania o nim. O ile tego pierwszego Rebecce Wragg Sykes nie sposób odmówić, to już w drugiej kwestii „Krewniacy” pozostawiają nieco do życzenia.

więcej »

Człowiek
Joanna Kapica-Curzytek

17 X 2021

Czy wydarzenia rozgrywające się w XII wieku mogą obudzić zainteresowanie nas, współczesnych czytelników? Po lekturze „Czerwonych tarcz” nie brakuje refleksji dotyczących naszych czasów, a także mechanizmów władzy i politycznych układów.

więcej »

Mała Esensja: Gwiazdy i piwo
Marcin Mroziuk

16 X 2021

W „Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem” Anna Czerwińska-Rydel nie tylko w przystępny sposób przybliża młodym czytelnikom postać gdańskiego uczonego, ale również pozwala im poznać podstawowe informacje z zakresu astronomii. Lekturę dzieciom uprzyjemniają też znakomite ilustracje Asi Gwis.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zaprogramowany chłopiec
— Agata Rugor

Skoki czasowe i puszczanie bąków
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Nadduszo, zlituj się!
— Jędrzej Burszta

Bliski krewny Endera
— Konrad Wągrowski

Żony i mężowie
— Jędrzej Burszta

Napisane ręką apologety
— Jędrzej Burszta

Kosmiczna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Cudzego nie znacie: Jadą, jadą Mleczną Drogą siostrzyczka i brat…
— Michał Kubalski

Cień…izna
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.