Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta: Lipiec 2011
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tak się jakoś złożyło że lipcowa edycja naszego przeglądu została przejęta przez żeńską część redakcji. Oto recenzje ośmiu książek przeczytanych w lipcu przez nasze recenzentki.

Anna Kańtoch, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Esensja czyta: Lipiec 2011
[ - recenzja]

Tak się jakoś złożyło że lipcowa edycja naszego przeglądu została przejęta przez żeńską część redakcji. Oto recenzje ośmiu książek przeczytanych w lipcu przez nasze recenzentki.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jacqueline Carey
‹Strzała Kusziela›
Beatrycze Nowicka [70%]
Jak to zazwyczaj bywa, zachwyty nad książką cytowane na okładce mijają się z prawdą. Niemniej jednak utwór Jacqueline Carey broni się jako porządna fantasy przygodowa z gatunku opowieści o wybrańcach. Wyróżnia go przede wszystkim profesja głównej bohaterki-kurtyzany. Zgodnie z konwencją Fedra no Delaunay nie może być zwykłą dziwką – jest mistrzynią w swoim fachu, piękną, elegancką i obdarzoną zdolnościami w rodzaju świetnej pamięci, spostrzegawczości czy talentu do języków. Te ostatnie przydają jej się zwłaszcza w drugim zajęciu, którym jest zbieranie informacji o poczynaniach możnych. Jakby mało było tych wszystkich talentów, bohaterka została jeszcze naznaczona przez lokalne siły wyższe w postaci anioła Kusziela, z czym wiążą się m.in. masochistyczne upodobania. Podobnie, jak w przypadku „Bogów przeklętych” Bochińskiego opowiadających o przygodach grabarza, także i tutaj zawód głównej postaci jest powszechnie szanowany i ma swój sakralny wymiar. W tym przypadku wiąże się to z afirmacją (a nawet gloryfikacją) seksu w ojczyźnie bohaterki. Podczas lektury ma się wrażenie, jakby autorka tak bardzo polubiła swoją postać, że zapragnęła wszystko jej ułatwić – Fedrze nie grozi niechciana ciąża, nie ma wzmianek o chorobach wenerycznych, zaś bycie wybranką Kusziela sprawia, iż wszelkie rany goją się szybko i bez blizn. Bywa to wszystko zbyt cukierkowe, lecz trzeba przyznać, że świat wykreowany na potrzeby powieści stanowi miłą odskocznię od szarej codzienności. Jest odpowiednio barwny i wyrazisty, by przykuć uwagę czytelnika i pobudzić jego wyobraźnię. Również bohaterowie nakreśleni są z wyczuciem. Fedra, będąc także narratorką powieści, zdecydowanie wysuwa się na plan pierwszy, pozostali jednak wypadają przyzwoicie. Spodobał mi się sposób nakreślenia głównego antagonisty – zdecydowanie odbiega on od standardowego Złego Lorda. Fabuła jest dosyć typowa – najpierw przedstawione zostaje dorastanie głównej bohaterki (swoją drogą powątpiewam, jakoby biegłość w ars amandi dawało się nabyć, tylko zgłębiając teorię), przy okazji pomału zawiązuje się intryga, w wyniku której Fedra trafia w miejsce dalekie od jej ojczystej ziemi. Potem następuje intensywne przemierzanie mapy w celu pokrzyżowania wszelakich mrocznych planów tudzież uratowania królestwa. Styl autorki, różnorodność opisywanych miejsc i spotykanych postaci sprawiają, że o perypetiach dzielnej kurtyzany czyta się przyjemnie i bez znużenia. Przy okazji wypadałoby wspomnieć o scenach erotycznych – te pojawiają się od czasu do czasu i szczęśliwie da się je czytać, stanowią one raczej dodatek do fabuły, a nie odwrotnie. W kwestii pytania, czy „Strzala Kusziela” jest „fantastyką kobiecą”, ja osobiście przychyliłabym się do tego, że jest z uwagi na postaci (kobiece bohaterki pełnią ważniejsze funkcje, ma się też wrażenie, iż autorka lubi rozpływać się w pochwałach nad nimi), wrażliwość (przejawiająca się np. w podejściu do wojny i przemocy) czy sposób rozłożenia akcentów. Na koniec – jest jedna scena, która szczególnie zapadła mi w pamięć. W którymś momencie Fedra ma okazję stanąć twarzą w twarz z osobą odpowiedzialną za wszelkie krzywdy, które spotkały ją samą i jej kraj. Zadaje pytanie „dlaczego?” i otrzymuje odpowiedź. Chyba aż nazbyt prawdziwą.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jacqueline Carey
‹Wybranka Kusziela›
Beatrycze Nowicka [70%]
Choć pamięć o wojnie ze Skaldią wciąż jeszcze jest świeża, zadzierzgają się nowe spiski, zagrażające Terre d’Ange. Fedra musi więc zrezygnować z uroków życia w niedawno odziedziczonej wiejskiej rezydencji i włączyć się do gry. Zaproszenie już otrzymała – wskazówkę od zdrajcy królestwa i uciekiniera, który najwyraźniej ukrywa się za granicami kraju w jednym z miast-państw należących do Caerdicca Unitas. Kurtyzana podejmuje wyzwanie i wyrusza wraz z Joscelinem i garstką przybocznych do Wenecji… znaczy La Serenissimy (autorka wymyślając świat zadowoliła się przerysowaniem mapki Europy i poumieszczaniem w odpowiednich miejscach państw, których kultura odwołuje się do ich rzeczywistych odpowiedników w momentach historycznych – zasadniczo do antyku, bądź renesansu; osobiście uważam tego rodzaju strategię za pójście na łatwiznę, choć w tym przypadku jest ono przynajmniej czynione z wdziękiem). Na miejscu rozpoczyna ostrożne śledztwo, wplątując się w lokalną sieć rozgrywek o władzę. „Wybrankę Kusziela” uważam za najlepszą część trylogii, przede wszystkim ze względu na kształt intrygi i przemyślaną konstrukcję fabuły. W pierwszym tomie barwne dekoracje nie były w stanie ukryć podstawowego schematu historii wybrańca-wybawiciela. Tym razem nacisk został położony na machinacje arystokratów i to wyszło powieści na dobre (choć główny zwrot fabularny wywołuje wrażenie deja vu). Zgłębianie spisku wraz z Fedrą wciąga. Już w „Strzale Kusziela” zwracały uwagę dobre dialogi a także przedstawiane elegancko i z wyczuciem relacje między postaciami. Tak jest i tutaj, pojawia się także kilku ciekawych bohaterów, zaś starzy nie zawodzą – zwłaszcza Melisanda Szachrizaj. W pewnym momencie okoliczności ponownie zmuszają Fedrę do wędrówek, co oczywiście służy odmalowaniu rozmaitych nowych miejsc, tym razem położonych w odpowiedniku basenu Morza Śródziemnego. Konwencja, nazwijmy to detektywistyczno-polityczna, ustępuje miejsca awanturniczej, która znajduje swoje zwieńczenie w malowniczym finale. Podsumowując całość – tego rodzaju książki uważam za fantastykę rozrywkową w dobrym wydaniu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jacqueline Carey
‹Wcielenie Kusziela›
Beatrycze Nowicka [50%]
„Wcielenie Kusziela” jest z kolei znakomitym przykładem tego, jak można przedobrzyć. Cóż jeszcze może bowiem zrobić Fedra po tym, jak dwukrotnie uratowała swój kraj? Jeśli zgadujecie, że ratować świat, nie mylicie się. W ostatnim tomie trylogii bohaterka wyrusza w daleką podróż w celu odnalezienia prawdziwego imienia Jedynego Boga (które jest jej potrzebne do uwolnienia od klątwy swojego przyjaciela z dzieciństwa; przy okazji – zastanawiać mnie nie przestanie, czemu wyznawcy Jedynego tak go tytułują, skoro w tym świecie istnieją inni bogowie) oraz zaginionego syna Melisandy Szachrizaj. Poszukiwania dziecka zaprowadzą ją do kraju, w którym w siłę rośnie mroczne i niszczycielskie bóstwo (zapożyczone z zoroastryzmu). Oczywiście bohaterka da sobie radę i w tej sytuacji, będzie to jednak dopiero połowa książki, gdyż później Fedra podąży w głąb Afryki, aż chciałoby się rzec śladami Stasia i Nel. Tym razem w powieści dominuje konwencja drogi – najwięcej miejsca zajmują opisy podróży przez egzotyczne krainy a fabuła prowadzona jest dosyć liniowo. Wciąż jest w tym sporo uroku, niemniej trudno mówić o świeżości. Na niższą ocenę książki wpłynęła przede wszystkim część środkowa, w której to Carey najwyraźniej postanowiła pokazać, że w wykreowanym przez nią świecie jest miejsce na „prawdziwe zło” i ona nie będzie się wzdragać przed jego opisywaniem. Opis istotnie robi wrażenie odpychające. Nie pasuje do raczej pogodnej wymowy trylogii i wszechobecnych wynurzeń o sile miłości. Autorce naprawdę udało się mnie zniesmaczyć, choć warto również wspomnieć, iż postać szalonego mahrkagira widziana oczami Fedry wypada dość oryginalnie. Poza tym „Wcielenie Kusziela” nie zaskakuje.
Czytelnicy, którym spodobały się poprzednie tomy pewnie po niego sięgną, by poznać dalsze losy bohaterów. Ci, którzy nie byli przekonani wcześniej, tu tym bardziej nie znajdą niczego nowego.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Gail Carriger
‹Bezzmienna›
Anna Kańtoch [70%]
Drugi tom cyklu nie ma już świeżości części pierwszej, bawi jednak równie dobrze, jeśli nawet nie lepiej. Tym razem głównym źródłem humoru jest panna Ivy Hisselpenny oraz jej romans z lokajem Tunstellem. Przy niektórych scenach trudno powstrzymać głośne wybuchy śmiechu, co książce niewątpliwie należy zaliczyć na plus, choć jednocześnie kilka razy zdarzało mi się zastanawiać, czy autorka aby jednak trochę nie przesadza. Ivy, która już w poprzednim tomie nie była, delikatnie mówiąc, zbyt mądra, w „Bezzmiennej” awansowała na idiotkę tak koncertową, że trudno pojąć, jakim cudem ktokolwiek z nią wytrzymuje. Ta rysa na wiarygodności jest jednak do wybaczenia, skoro dostajemy do rąk książkę napędzaną głównie dowcipem. Bo taka właśnie „Bezzmienna” jest – owszem, mamy tu całkiem ciekawą intrygę związaną z nadprzyrodzonymi, którzy nagle i tajemniczo tracą swoje zdolności, mamy też sporo dynamicznej akcji, lecz tym, co czytelnik zapamiętuje po lekturze, są przede wszystkim: niezwykła lekkość stylu, sympatyczni bohaterowie i właśnie duża porcja dobrego humoru. A dla tych, którzy oczekują, że drugi tom czymś ich zaskoczy, autorka także przygotowała kilka niespodzianek: na scenę wkracza nowa, bardzo intrygująca postać, akcja natomiast przenosi się na pewien czas do malowniczej Szkocji. Są także wymienione na okładce sterowce oraz kilka innych ciekawych i bardzo steampunkowych wynalazków. Kontynuację można więc uznać za udaną.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jeffery Deaver
‹Hak›
Anna Kańtoch [60%]
Jeffery Deaver najwyraźniej odzyskał formę, bo po kilku słabszych książkach wreszcie napisał porządne, wciągające czytadło. „Hak” to zabawa w kotka i myszkę pomiędzy niejakim Cortem, odpowiedzialnym za ochronę ważnych świadków, a Henrym Lovingiem, specjalistą od przesłuchań, który nie cofnie się przed użyciem żadnego „haka” (stąd tytuł), by wydobyć z ofiary potrzebne informacje, a potem, oczywiście, zabić. Ponieważ główny bohater lubi planszówki, autor kilkakrotnie porównuje działania obu stron do salonowej rozgrywki – i coś faktycznie w tym jest, trochę za dużo jak na mój gust jest tu pionków przesuwanych tam i z powrotem po to, by uzyskać maksymalnie zaskakujący efekt, a za mało ludzkich emocji. Jednak ta dysproporcja nie jest na tyle duża, by psuła przyjemność z czytania. A „Hak” to precyzyjnie skonstruowana rozrywka – akcja jest szybka, niemal w każdym rozdziale (a te są bardzo krótkie) coś ważnego się dzieje, jednak na szczęście pisarz pamięta też o chwilach na złapanie oddechu, dzięki czemu unika męczącego wrażenia natłoku „atrakcji”. Postacie też nie wypadają źle. Najmniej udał się chyba sam Corte, dość stereotypowy „zimny profesjonalista”, którego charakter autor bez większego powodzenia próbuje w toku fabuły ocieplać. Najbardziej – grupa jego barwnych podopiecznych, z których niemal każdy okazuje się niezupełnie tym, kim się na początku wydawał. Bo oczywiście, jak na powieść Deavera przystało, jest tu także dużo twistów. Za dużo moim zdaniem, ale do tego nadmiaru pisarz zdążył już mnie przyzwyczaić. Widać taka uroda jego twórczości.
WASZ EKSTRAKT:
50,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Agnieszka Fibich
‹Requiem dla tancerki›
Joanna Słupek [50%]
Zapowiadało się nieźle. Paryż, seria zabójstw tancerek rewiowych, śledztwo… Niestety, „Requiem dla tancerki” ma dwie poważne wady. Pierwsza z nich to – paradoksalnie – wielowątkowość. Nie mam nic przeciwko śledzeniu kilku pozornie niepowiązanych ze sobą wątków, jednak problem powstaje, gdy jeden z nich wyraźnie dominuje, a pozostałe są niewolniczo podporządkowane głównej zagadce. W efekcie zamiast zastanawiać się, jak losy bohaterów poszczególnych wątków są powiązane ze sobą, dostajemy rozbudowany wątek główny i podane jak na tacy wskazówki rozrzucone w historiach pobocznych, w których nie ma miejsca na jakiekolwiek fałszywe tropy czy choćby psychologiczne rozbudowanie ich bohaterów. Ale to mogłabym jeszcze wybaczyć; druga wada jest – dla mnie – o wiele poważniejsza. Otóż jako czytelniczka lubię lubić bohaterów, a inspektora Bressona polubić w żaden sposób nie mogłam. Jest on, krótko rzecz ujmując, palantem. Bo jak określić mężczyznę, który kilkanaście godzin przed ślubem wplątuje się w romans z tancerką z paryskiej rewii? Który przez wiele miesięcy zwodzi kochankę obietnicą odejścia od żony, a żonie oczywiście nie wspomina o całej sprawie? Który z jednej strony uważa, że romans to efekt prawdziwej i szczerej miłości od pierwszego wejrzenia, a jednocześnie wciąż widzi w kochance jedynie wampa ze sceny teatru, a nie prawdziwą kobietę? Na domiar złego on nie ma sobie nic do zarzucenia – to zły świat spiskuje przeciwko niemu i rzuca mu kłody pod nogi. Rozumiem, że bohater nie musi być idealny, ale inspektor Bresson wylądował stanowczo za blisko przeciwnego krańca skali…
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Zbigniew Nienacki
‹Laseczka i tajemnica›
Joanna Słupek [70%]
Zbigniew Nienacki znany jest głównie jako autor powieści dla młodzieży o Panu Samochodziku oraz bezpruderyjnych książek dla dorosłych, jak np. „Dagome iudex” czy „Raz w roku w Skiroławkach”. „Laseczka i tajemnica” plasuje się gdzieś pomiędzy tymi dwoma nurtami. Na pierwszy rzut oka książka powiela schemat znany z przygód pana Tomasza: amator (dziennikarz Henryk) próbuje odkryć historię zabytkowego przedmiotu – tytułowej laseczki. Znajomo wygląda także język – formalny, miejscami może nawet sztuczny (szczególnie daje się to odczuć w dialogach). Nie jest to jednak klon Pana Samochodzika – znajdziemy tu ślady erotyki, choć ograniczają się one głównie do zdania „i pocałowała go w usta” (tu kończy się rozdział, a następny rozpoczyna się rankiem) czy opisem skandalu sprzed lat, a w całej powieści trup ściele się gęsto. Dzisiaj pewnie nie stanęło by to na przeszkodzie zaliczenia „Laseczki” do literatury młodzieżowej, pamiętajmy jednak że powieść powstała w latach 60. ubiegłego wieku.
W zasadzie do powyższego mogłabym dodać kilka słów na temat zgrabnie poprowadzonej fabuły, autora sprawnie mylącego tropy i podsuwającego czytelnikowi prawdziwe, choć mylące wskazówki i zakończyć notkę, gdyby nie jedna rzecz: zakończenie. Wywracająca ono na nice praktycznie wszystko, na dodatek w sposób, który nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, która z wersji wydarzeń jest tą prawdziwą. I dla tego zakończenia warto po „Laseczkę” sięgnąć.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Michelle Zink
‹Strażniczka Bramy›
Anna Kańtoch [40%]
Po kontynuacji „Proroctwa sióstr” nie spodziewałam się wiele. Nadzieje budził tylko wyjazd głównej bohaterki do Londynu i zatrudnienie przez nią detektywa. I zawiodłam się, bo ani Londyn, ani detektyw nie odgrywają większej roli. Szkoda – gdyby mocniej osadzić tę opowieść w wiktoriańsko-holmesowskich realiach, byłoby to z korzyścią dla książki. Tymczasem świat jest tu mocno umowny, szybko zresztą, gdy bohaterka wraz z towarzyszami wyrusza na tajemniczą wyspę Altus, akcja przenosi się w rzeczywistość fantastyczną, co odbiera historii resztkę oryginalności. Odtąd mamy już do czynienia z dość typową fantasy, taką z questem, pościgami, sojusznikami i wrogami spotykanymi niespodziewanie itp. Fakt, że na końcu akcja wraca do realnego świata – tym razem do Francji – niewiele pomaga. Całość nazwać można „fantastyką dziewczęcą”: sporo akapitów poświęcono nastoletniej przyjaźni, są także łagodne wątki romansowe i choć głównej bohaterce co rusz grozi jakieś straszne niebezpieczeństwo, a autorka zapowiada walkę na śmierć i życie, jakoś nie potrafiłam się przejąć. Nie jest to jednak zły cykl. Dobry zresztą też nie. To takie czytadło, w którym nic nie irytuje (może z wyjątkiem narracji prowadzonej w czasie teraźniejszym), ale też nic nie zachwyca. Przeczytałam bez bólu i w kilka dni pewnie zapomnę, o czym to było.
koniec
31 lipca 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Poszukiwacze przygód łatwo nie rezygnują
Marcin Mroziuk

30 XI 2020

W „Sekretach starej szkoły” przekonamy się, że bohaterowie cyklu Anieli Cholewińskiej-Szkolik mimo dotychczasowych niepowodzeń wciąż pragną odnaleźć cenny naszyjnik, który należał niegdyś do rodu von Borgów. Dowiadujemy się też, że niezwykle interesujący trop w tej sprawie uczniowie mieli cały czas tuż pod nosem!

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Chcąc nie chcąc
Wojciech Gołąbowski

29 XI 2020

Drugi tytuł cyklu o krzyżowcach, „Król trędowaty”, nie jest bezpośrednią kontynuacją czterotomowej historii zdobycia Ziemi Świętej i utworzenia Królestwa Jerozolimskiego. Od tamtych wydarzeń minęło niecałe sto lat…

więcej »

O wewnętrznej wolności
Joanna Kapica-Curzytek

28 XI 2020

Z dystansem, humorem, ale bez nadmiernego odsłaniania swojej prywatności – taki jest legendarny dziennikarz, autor kultowych radiowych audycji, w książce „Głos. Wojciech Mann w rozmowie z Katarzyną Kubisiowską”.

więcej »

Polecamy

Dick jak Dickens

Na rubieżach rzeczywistości:

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

PRL w kryminale: Esesman w Litzmannstadt Ghetto
— Sebastian Chosiński

Mgły Altus
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Styczeń 2013
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Alicja Kuciel, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Czy to już fantastyka kobieca?
— Miłosz Cybowski

Świat według Fedry
— Agnieszka Kawula

Z tego cyklu

Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Tegoż autora

Eres va atali!
— Beatrycze Nowicka

Z kamerą wśród idiotów
— Beatrycze Nowicka

Pieśń ucichła
— Beatrycze Nowicka

Demony i magowie albo jeźdźcy smoków z Furii
— Beatrycze Nowicka

Dozwolone do lat osiemnastu
— Beatrycze Nowicka

Miejsca, które warto odwiedzić: Wieś, która odpływa w przeszłość
— Beatrycze Nowicka

Ku pognębieniu serc
— Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Weź głęboki oddech
— Beatrycze Nowicka

Pożądanie do znudzenia
— Beatrycze Nowicka

Krótko o komiksach: Gdy tatusia masz ambitnego
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.