Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Cormac McCarthy
‹The Sunset Limited. A Novel in Dramatic Form›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Sunset Limited. A Novel in Dramatic Form
Data wydania24 października 2006
Autor
Wydawca Vintage Books
ISBN978-0307278364
Format160s.
Cena13,95$
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Cudzego nie znacie: Świat na żywo jest nie do przyjęcia
[Cormac McCarthy „The Sunset Limited. A Novel in Dramatic Form” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wbrew podtytułowi, „The Sunset Limited” nie jest powieścią w formie dramatu. Jest co najwyżej opowiadaniem, gdyby bowiem zapisać dzieło Cormaca McCarthy’ego ciągłym tekstem, zajęłoby mniej więcej 50 stron. Wydaje się jednak, że charakter tej krótkiej książki najlepiej oddać wyrazem „dialog”.

Mieszko B. Wandowicz

Cudzego nie znacie: Świat na żywo jest nie do przyjęcia
[Cormac McCarthy „The Sunset Limited. A Novel in Dramatic Form” - recenzja]

Wbrew podtytułowi, „The Sunset Limited” nie jest powieścią w formie dramatu. Jest co najwyżej opowiadaniem, gdyby bowiem zapisać dzieło Cormaca McCarthy’ego ciągłym tekstem, zajęłoby mniej więcej 50 stron. Wydaje się jednak, że charakter tej krótkiej książki najlepiej oddać wyrazem „dialog”.

Cormac McCarthy
‹The Sunset Limited. A Novel in Dramatic Form›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Sunset Limited. A Novel in Dramatic Form
Data wydania24 października 2006
Autor
Wydawca Vintage Books
ISBN978-0307278364
Format160s.
Cena13,95$
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W końcu w „Uczcie” albo „Fajdrosie” bohaterowie robią poza samym rozprawianiem nawet więcej niż tutaj: „The Sunset Limited” to po prostu rozmowa przerywana niekiedy powstaniem z krzesła lub wskazaniem palcem na Biblię; rozmowa o świecie i Bogu, o człowieku i jego miejscu w rzeczywistości. Z grubsza – jak dialogi klasyków. O ile jednak u Platona, Augustyna czy Malebranche’a jeden z interlokutorów zwykł być, przynajmniej w autorskim zamiarze, mądrzejszy od dyskutanta lub dyskutantów, o tyle tutaj brak relacji mistrz—uczeń. Co prawda naprzeciw siebie siedzą intelektualista i człek bardzo prosty, ale to nie znaczy, że ten pierwszy ma więcej racji – McCarthy nie faworyzuje żadnego z rozmówców, obu pozwalając błądzić, a czytelnikowi pozostawiając decyzję, w który głos wsłuchać się bardziej. Zwłaszcza że bohaterowie rozumują wedle na tyle różnych paradygmatów, iż do żadnego konsensu dojść nie może, a zarazem są bardzo ludzcy – i trudno nie odnaleźć w nich czegoś z siebie, choćby w skrajnie zradykalizowanej wersji.
Zgodnie z kolorem skóry nazywa ich autor Czarnym i Białym – imiona, nie pierwszy raz, są amerykańskiemu pisarzowi zbędne. Jak wynika z rozmowy, Czarny, nieskomplikowany były więzień, powstrzymał Białego, profesora, przed popełnieniem samobójstwa. Trudno napisać: uratował, bo to nie był ratunek: Biały, w odróżnieniu od wielu adeptów suicydalnych prób, faktycznie chciał się unicestwić, podczas dyskusji nadal ma taki zamiar, a powziął go całkiem świadomie; słowem: „wybawca” wyrządził mu niedźwiedzią przysługę.
Czarny jednak wie, że dane przez Boga życie tylko Bóg może przerwać. Nie do końca rozumie Jego wyroki: to, dlaczego ów zagubiony uczony postanowił ze sobą skończyć, ale widzi, że ma do czynienia z próbą, na którą obaj zostali wystawieni. Wie, że za wszelką cenę musi przekonać profesora, by zrezygnował z desperackiego kroku, bo walka toczy się o coś więcej – o życie wieczne i elementarną pokorę wobec stworzenia. Jemu samemu owej pokory nie brakuje: przyznaje, że jest tylko „głupim czarnuchem z Luizjany”. Ale jest też dość bystry, by zauważyć, że jego interlokutor za bardzo dał się uwieść swojemu rozumowi, zabrnął w rozważaniach za daleko i najzwyczajniej w świecie plecie farmazony.
Problem w tym, że Biały wie coś zupełnie innego. Wie, że jego otoczenie jest nie tylko chaotyczne i niespójne, lecz także niesprawiedliwe i odrażające, a zarazem trudno na nie nie zważać, bo „edukacja czyni świat sprawą osobistą”. Wie, że sensem cierpienia nie jest zdobycie względów wyimaginowanej wyższej inteligencji, że homo sapiens to podły gatunek, a jedyny rozsądny cel życia stanowi minimalizacja bólu. O co niełatwo, bo z każdym dniem na zewnątrz jest gorzej. I wreszcie, wbrew natarczywym sugestiom instynktu samozachowawczego, który tak wielu przeszkadza w podjęciu jedynej racjonalnej decyzji, wyciąga z owej wiedzy konsekwencję ostateczną: gotów jest zamienić obrzydliwą rzeczywistość na wymarzone, absolutne nic.
I tak sobie rozmawiają, nieskażeni wzajemnym zrozumieniem, a dzięki mistrzostwu McCarthy’ego w kreowaniu naturalnie brzmiącego języka mówionego – tutaj wyeksponowanemu bardziej niż zwykle, bo dialog pozbawiony jest kompanii opisów – lektura stanowi czysto estetyczną przyjemność. Czarny wysławia się przy pomocy typowego dla tworzonych przez pisarza prostaków slangu, kaleczonej angielszczyzny w amerykańskiej odsłonie, profesor korzysta z języka bogatego, poprawnego, starannego, ale nie – sztucznego. Rzecz obfituje w wypowiedzi efektowne; równie chwytliwe zdania pojawiają się po obu stronach dyskusji. Nikt nie wygłasza myśli, które wnosiłyby jakieś novum do światowej literatury, ale te wszystkie sprzeczne ze sobą truizmy i aksjomaty ujmują bohaterowie na tyle zgrabnie, że wręcz wypada pomyśleć o nich ponownie.
To nie jest jedna z najważniejszych książek McCarthy’ego i wcale nie trzeba przez nią przemknąć, żeby dobrze poznać autora. Ale przecież czyta się nie po to, by zrozumieć twórcę, lecz by lepiej zrozumieć siebie, jak pisał Emil Cioran. A w tym, być może, potrafi ów skromny dramat trochę pomóc i choćby dlatego warto poświęcić mu godzinę.
koniec
14 maja 2011

Komentarze

26 VII 2011   15:44:55

Bywa i tak, ja na przykład Robert.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zatrzymać koło
Beatrycze Nowicka

16 VI 2019

„Koło Osheim”, czyli zwieńczenie „Wojny Czerwonej Królowej” nie powinno rozczarować czytelników, którzy zdążyli polubić trylogię o księciu Jalanie.

więcej »

Obraz niezdecydowania
Jarosław Loretz

15 VI 2019

„Malowidło” Grzegorza Gajka próbuje uwieść czytelnika klasyczną opowieścią grozy o opętanym portrecie młodego dżentelmena. Niestety, i do klasyki daleko, i do opętania nie tędy droga.

więcej »

Wielkie lustro
Joanna Kapica-Curzytek

14 VI 2019

„Morze wewnętrzne” zalicza się do klasyki reportażu. Zawarty tu obraz prowincjonalnej Japonii z lat 60. XX wieku jest nostalgiczny i wyjątkowej urody.

więcej »

Polecamy

Dwadzieścia sroczych ogonów

Na rubieżach rzeczywistości:

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Gra w życie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Droga do odkupienia
— Miłosz Cybowski

Za tych, co na morzu
— Miłosz Cybowski

Uratuj świat raz jeszcze
— Miłosz Cybowski

Niekończąca się wojna
— Miłosz Cybowski

Myślę, że nie dzieje się nic
— Miłosz Cybowski

Za dużo Meksykanów
— Joanna Kapica-Curzytek

Nie tylko o wampirach
— Miłosz Cybowski

Przygody pewnego emeryta
— Miłosz Cybowski

Gender fiction
— Miłosz Cybowski

Prywatność to kradzież
— Miłosz Cybowski

Tegoż twórcy

To czego nie można odtworzyć
— Dawid Kantor

O świecie, gdzie na co dzień gwałci się arbuzy
— Mieszko B. Wandowicz

Nie ma takich na świecie, ale bywają w nas
— Mieszko B. Wandowicz

W tym dobrym świecie żyli źli ludzie
— Mieszko B. Wandowicz

Esensja czyta: Październik-listopad 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Krzysztof Wójcikiewicz

Esensja czyta: Maj-czerwiec 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Fotografia zbrodni
— Michał Foerster

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Podróż zimowa
— Michał Foerster

Tegoż autora

O nienawiści; oraz o tym, szczo treba robyty z Lachamy
— Mieszko B. Wandowicz

O niedoskonałościach perfekcji
— Mieszko B. Wandowicz

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Dziwne owoce we wrocławskiej synagodze
— Mieszko B. Wandowicz

Mizantropia i makolągwy
— Mieszko B. Wandowicz

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

Esensja czyta: Listopad 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

W Geisterwelcie wilki łypią inaczej
— Mieszko B. Wandowicz

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

Obcy kontra Predator, czyli żądanie artyzmu
— Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.