Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Kate Griffin
‹Neonowy Dwór›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNeonowy Dwór
Tytuł oryginalnyThe Neon Court
Data wydania17 czerwca 2011
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMatthew Swift
ISBN978-83-7480-216-1
Format448s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Uciekający czarnoksiężnik 3
[Kate Griffin „Neonowy Dwór” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Matthew Swift budzi się w nieznanym miejscu, oszołomiony i zakrwawiony, szybko jednak zmuszony będzie dojść do siebie, bo niebezpieczeństwo jest tuż tuż. Nie, to nie pierwsze strony „Szaleństwa aniołów” ani „Nocnego burmistrza”. Tak zawiązuje się akcja „Neonowego Dworu”, trzeciego już tomu cyklu Kate Griffin…

Anna Kańtoch

Uciekający czarnoksiężnik 3
[Kate Griffin „Neonowy Dwór” - recenzja]

Matthew Swift budzi się w nieznanym miejscu, oszołomiony i zakrwawiony, szybko jednak zmuszony będzie dojść do siebie, bo niebezpieczeństwo jest tuż tuż. Nie, to nie pierwsze strony „Szaleństwa aniołów” ani „Nocnego burmistrza”. Tak zawiązuje się akcja „Neonowego Dworu”, trzeciego już tomu cyklu Kate Griffin…

Kate Griffin
‹Neonowy Dwór›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNeonowy Dwór
Tytuł oryginalnyThe Neon Court
Data wydania17 czerwca 2011
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMatthew Swift
ISBN978-83-7480-216-1
Format448s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
…który to tom zaczyna się podobnie jak dwaj jego poprzednicy. Przy „Nocnym burmistrzu” sądziłam jeszcze, że to przypadek, teraz zaczynam podejrzewać świadomie stosowaną autorską metodę. Właściwie dlaczego nie? Mało jest równie intrygujących literacko początków jak scena, w której bohater budzi się w nieznanym miejscu i od razu, zanim jeszcze na dobre zorientuje się w sytuacji, ratować musi skórę. Takie charakterystyczne otwarcie może stać się znakiem rozpoznawczym całej serii, byleby tylko dalej było równie ciekawie. I jest, przyznaję, choć z kilku powodów „Neonowy Dwór” wydaje mi się pozycją słabszą niż wcześniejsze części.
Mocną stroną zarówno „Szaleństwa aniołów”, jak i „Nocnego burmistrza” było umiejętnie stopniowane napięcie związane z różnymi, mniejszymi i większymi, zagadkami. Tu pozornie jest podobnie, mamy bowiem pytanie, kto ściągnął bohatera do płonącego budynku i po co, kim jest zapowiedziany przez proroctwo „wybraniec” i gdzie się podziewa czy też komu zależy na tym, by pomiędzy tytułowym elfim Dworem a Plemieniem (grupa londyńskich wyrzutków, którzy magię czerpią z samookaleczeń) wybuchła wojna. Pytania brzmią ciekawie, jednak przez większość akcji zarówno autorka, jak i bohaterowie zdają się o nich nie pamiętać, wszystkie te kwestie, zepchnięte na daleki plan, giną w scenach, opisujących, jak to nasz dzielny czarnoksiężnik umyka sprzed nosa kolejnemu zagrożeniu.
Proszę mnie źle nie zrozumieć – jako fantastyczna sensacja z elementami grozy (to chyba najbardziej „horrorowa” część cyklu) powieść sprawdza się bardzo dobrze, jednak trochę szkoda, bo w poprzednich częściach czytelnicze zaangażowanie było budowane na czymś więcej niż tylko „czy bohaterom uda się przeżyć”. A to nie koniec zastrzeżeń: męczyć bowiem na dłuższą metę zaczynają sceny, w których ranny, wyczerpany, osłabiony itp. bohater popisuje się poczuciem humoru. Nie dlatego, że podobne dialogi są słabe – bo trzymają przyzwoity poziom, a raczej z tego powodu, że od pewnego momentu, zamiast zamierzonego komizmu, dają efekt monotonnej powtarzalności. Szkoda też, że autorka nie zdecydowała się pociągnąć dalej wątku osobliwego związku Swifta i elektrycznych aniołów. W pierwszej części zapowiadało się, że będzie to jeden z ciekawszych motywów, a tymczasem nic – prócz tego, że Matthew ma większą moc i czasem mówi o sobie w liczbie mnogiej – z ich koegzystencji nie wynikło.
Pora jednak wspomnieć o zaletach, bo i tych jest niemało. Cykl wciąż potrafi wciągnąć w akcję z butami, bohater jest sympatyczny, a Londyn mroczny i zarazem magiczny. Spory plus należy się Griffin za postać Penny Ngwenya, nowej uczennicy Matthew, która pojawiła się epizodycznie w „Nocnym burmistrzu”. Ta pyskata, przeklinająca jak wozak, a jednocześnie obdarzona niewątpliwie dobrym sercem dziewczyna jest jedną z sympatyczniejszych i barwniejszych postaci cyklu. Pojawia się także ponownie drugoplanowy bohater, który zginął w jednym z wcześniejszych tomów. Jakim cudem? Cóż, jak zazwyczaj w takich przypadkach bywa, za sprawą magii… – i trzeba przyznać, że jest to powrót udany. Na razie więc zalety wciąż jeszcze zdecydowanie przeważają nad wadami, choć widać już pierwsze oznaki „zmęczenia materiału”. Oby nie była to zła wróżba dla kolejnych tomów.
koniec
5 lipca 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Ogniu krocz ze mną
— Beatrycze Nowicka

Tegoż twórcy

Miasto, magia, Matthew Swift
— Beatrycze Nowicka

Londyńska litania
— Beatrycze Nowicka

Trzy miasta i trzej magowie – część druga
— Beatrycze Nowicka

Czarnoksiężnik w cudzych butach
— Anna Kańtoch

Zemsta w rytmie miasta
— Anna Kańtoch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.